Aktualności

Niemcy domagają się zwrotu pieniędzy.Polacy dostają pisma

Podczas kryzysu energetycznego, który dotknął Europę po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, wiele państw zdecydowało się na różne formy wsparcia obywateli, nie inaczej było w przypadku Niemiec. Jednak teraz, po kilku latach, tamtejszy fiskus domaga się od niektórych zwrotu dodatku energetycznego - także od Polaków.
Kategorie: Portale

Gorączka niedzielnej nocy. Przed nami 98. ceremonia rozdania Oscarów

TVP.Info - 47 min. 7 sek. temu

Grudniowe nominacje do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej nie obyły się bez niespodzianki. Typowany na lidera wyścigu film Paula Thomasa Andersona „Jedna bitwa po drugiej" z 13 nominacjami znalazł się na drugim miejscu, za „Grzesznikami". Horror o wampirach w reżyserii Ryana Cooglera pobił dotychczasowy rekord 14 nominacji ustanowiony przez „Titanica" i „La La Land" – ma aż 16 szans na Oscara. Wskazania te niekoniecznie muszą się przełożyć na statuetki. To "Jedna bitwa po drugiej" prowadzi w rankingach portali branżowych. Za jej wygraną w kategorii najlepszy film przemawiają zgromadzone laury – cztery Złote Globy, w tym dla najlepszej komedii lub musicalu, sześć nagród BAFTA, trzy – Critics' Choice, a także nagrody Amerykańskiej Gildii Reżyserów Filmowych i Gildii Producentów Filmowych.


W przeszłości Paul Thomas Anderson wielokrotnie zdobywał uznanie branży. Za swoje wcześniejsze dzieła, takie jak „Boogie Nights”, „Magnolia”, „Nić widmo” i „Licorice Pizza”, otrzymał łącznie 11 nominacji do Oscarów. Tymczasem Ryan Coogler przed „Grzesznikami” ubiegał się o tę nagrodę tylko raz – w 2021 r. za „Judasza i Czarnego Mesjasza”. Możliwe jednak, że Akademia uhonoruje go za najlepszą reżyserię. Gdyby tak się stało, byłby pierwszym czarnym laureatem w tej kategorii. O statuetkę dla najlepszego filmu „Grzesznicy” i „Jedna bitwa po drugiej” rywalizują z „Wartością sentymentalną" Joachima Triera, „Wielkim Martym” Josha Safdiego, „Frankensteinem” Guillermo del Toro, „Bugonią” Yorgosa Lanthimosa, „F1: Film” Josepha Kosinskiego, „Hamnetem” Chloe Zhao, „Tajnym agentem” Klebera Mendonçy Filho oraz „Snami o pociągach” Clinta Bentleya.


Wszystko wskazuje na to, że najlepszą aktorką pierwszoplanową zostanie Jessie Buckley, którą w „Hamnecie" oglądaliśmy jako Agnes – żonę Williama Szekspira usiłującą podnieść się po stracie syna. Irlandkę doceniono już m.in. Złotym Globem, nagrodami BAFTA, Critics' Choice, Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych i Stowarzyszenia Krytyków Filmowych z Toronto. Jednak konkurencja jest silna – o statuetkę walczą również Renate Reinsve („Wartość sentymentalna”), Rose Byrne („Kopnęłabym cię, gdybym mogła”), Emma Stone ("Bugonia”) i Kate Hudson („Song Sung Blue”).


Do niedawna wydawało się, że po statuetkę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego sięgnie Timothee Chalamet, laureat Złotego Globu za kreację w „Wielkim Martym". Jednak arogancka uwaga, jaką wygłosił podczas konferencji Variety & CNN Town Hall, sprawiła, że zraził do siebie część środowiska. „Nie chciałbym pracować w balecie lub operze, gdzie panuje atmosfera w stylu: Hej! Utrzymajmy to przy życiu, mimo że nikogo to już nie interesuje. Z całym szacunkiem dla ludzi związanych z baletem i operą” – stwierdził publicznie Chalamet, którego mama pracowała w teatrze muzycznym. Jego komentarz odbił się głośnym echem w mediach i sprowokował prestiżowe instytucje, m.in. Royal Ballet and Opera, do reakcji.


Czytaj też: Gala rozdania Oscarów 2026. Tę nockę trzeba zarwać, żeby ją obejrzeć


W obliczu tych kontrowersji najbardziej prawdopodobne wydaje się zwycięstwo grającego w „Grzesznikach” Michaela B. Jordana. Ostatnie miesiące zapewniły amerykańskiemu aktorowi nominacje do Złotego Globu i Nagród BAFTA, a także nagrody Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych oraz Critics' Choice Super Awards. Trudniej przewidzieć, kto odbierze statuetkę dla najlepszego aktora drugoplanowego. W rankingu bukmacherów najwyższą pozycję zajmuje Sean Penn („Jedna bitwa po drugiej”). Byłby to trzeci Oscar na jego koncie, Akademia może więc postawić na nominowanego po raz pierwszy Stellana Skarsgarda, który w „Wartości sentymentalnej” brawurowo wykreował postać filmowca marzącego o powrocie na szczyty. Wśród faworytów wymieniany jest także Delroy Lindo, który za występ w „Grzesznikach” również otrzymał pierwszą w karierze szansę na Oscara.


Polskie akcenty


Polskim kandydatem do statuetki dla najlepszego pełnometrażowego filmu międzynarodowego był „Franz Kafka” Agnieszki Holland. Artystyczna mozaika zbudowana z drobnych, różnorodnych momentów z życia pisarza odpadła z oscarowego wyścigu na etapie shortlisty. Nominacje powędrowały do „Wartości sentymentalnej” Triera, „Głosu Hind Rajab” Kaouther Ben Hani, „Tajnego agenta” Mendonçy Filho, „Sirata” Olivera Laxe'a i „To był zwykły przypadek” Jafara Panahiego.


Na shortliście znalazł się Łukasz Żal, autor zdjęć do „Hamneta” Zhao, współpracujący także m.in. z Pawłem Pawlikowskim, Jonathanem Glazerem i Charliem Kaufmanem. Ostatecznie jednak nie dostał nominacji. Szansę na Oscara ma natomiast Małgosia Turzańska odpowiedzialna za stroje do „Hamneta”. Swoją przygodę z filmem Polka rozpoczynała jako asystentka Agnieszki Holland, szybko odkryła jednak, że jej prawdziwą pasją są kostiumy. Ukończyła studia na Wydziale Scenografii i Kostiumu na praskim DAMU oraz Tisch School of the Arts w Nowym Jorku. Pracowała nad takimi produkcjami jak „Stranger Things”, „Aż do piekła” i „Zielony Rycerz. Green Knight”. Kostiumografka konkuruje o statuetkę z Deborah L. Scott („Avatar: Ogień i popiół”), Kate Hawley („Frankenstein”), Miyako Bellizzi („Wielki Marty”) oraz Ruth E. Carter („Grzesznicy”).


Uwagę Amerykańskiej Akademii Filmowej przyciągnęła również praca Maćka Szczerbowskiego, współautora – wraz z Chrisem Lavisem (od 1997 r. wspólnie tworzą grupę artystyczną Clyde Henry Productions) – krótkometrażowej animacji „The Girl Who Cried Pearls”. Ich pierwszy profesjonalny film „Madame Tutli-Putli”, zrealizowany w 2007 r., otrzymał dwie nagrody w Cannes oraz nominację do Oscara. „The Girl Who Cried Pearls” opowiada historię biednego chłopca zakochanego w dziewczynce, której smutek przemienia się w perły. Sprzedaje je pracownikowi lombardu, który zawsze pragnie więcej. Pozostałe animacje wskazane w tej kategorii to: „Butterfly” Florence Miailhe i Rona Dyensa, „Forevergreen” Nathana Engelhardta i Jeremy'ego Spearsa, „Retierment Plan” Johna Kelly'ego i Andrew Freedmana, a także „The Three Sisters” Konstantina Bronzita.


Czytaj też: Nominacje do Oscarów 2026. Dwoje Polaków szansą na statuetkę


Gala wręczenia 98. nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej odbędzie się w hollywoodzkim Dolby Theatre. Transmisję będzie można oglądać w Canal+. Nazwiska laureatów ogłoszą m.in. Demi Moore, Nicole Kidman, Bill Pullman, Wagner Moura, Adrien Brody, Javier Bardem, Rose Byrne, Gwyneth Paltrow, Anne Hathaway, Robert Downey Jr., Pedro Pascal, Mikey Madison oraz Chris Evans. Gospodarzem uroczystości będzie Conan O'Brien. Amerykański aktor, komik i scenarzysta będzie pełnił tę funkcję drugi rok z rzędu.


Ubiegłoroczna ceremonia okazała się triumfem amerykańskiego kina niezależnego. Nagrodzoną w głównej kategorii „Anorę” Seana Bakera – opowieść o pracownicy seksualnej poślubiającej syna rosyjskiego milionera – zrealizowano w Nowym Jorku za jedyne 6 mln dol. Twórcy filmu zgarnęli łącznie pięć statuetek, także za reżyserię, montaż i scenariusz oryginalny.


Tuż za „Anorą” uplasował się „The Brutalist”. Monumentalne dzieło Brady'ego Corbeta o węgiersko-żydowskim architekcie wybudzonym z amerykańskiego snu zagwarantowało statuetki Danielowi Blumbergowi za muzykę, Lolowi Crawleyowi za zdjęcia oraz Adrienowi Brody'emu za główną rolę męską. Najmocniejszym akcentem była nagroda w kategorii najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny dla „Nie chcemy innej ziemi” Basela Adry, Hamdana Ballala, Yuvala Abrahama i Rachel Szor. Obraz ten poświęcony jest wieloletniej walce prawnej palestyńskich mieszkańców Masafer Yatta na Zachodnim Brzegu o zachowanie swojej wioski.


Czytaj też: Hołd dla mistrza polskiego kina. Wyjątkowa premiera w Teatrze Telewizji

Kategorie: Telewizja

Trump popełnia fatalny błąd. Ewidentnie nie rozumie Iranu

TVP.Info - 1 godzina 3 min. temu

Modżtaba Chamenei został w weekend mianowany duchowym przywódcą Iranu. W tym kraju system jest taki, że prezydent, obecnie Masud Pezeszkian, ma rolę drugoplanową. Liczy się przede wszystkim Najwyższy Przywódca. Nowy zastąpił swojego ojca, Alego Chameneia, który zginął pierwszego dnia wojny w amerykańskim ataku.


Wybór dokonany przez 88-osobowe Zgromadzenie Ekspertów odbył się pod wpływem wszechwładnego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, którego łącznikiem z Alim Chameneim był 56-latek. Mohsen Hejdari, przedstawiciel prowincji Chuzestan w Zgromadzeniu, oświadczył, że wyboru dokonano zgodnie z zaleceniem samego Alego Chameneia, który mówił, że jego następca powinien być „nienawidzony przez wroga”, a nie przez niego chwalony.


Co ciekawe, poprzedni duchowy dyktator miał też wyrazić sprzeciw wobec dziedziczenia stanowiska Najwyższego Przywódcy. Żywi mają jednak przewagę nad zmarłymi. Niski rangą tytuł duchowy hodżatoleslama, noszony przez Modżtabę Chameneia, również nie ma znaczenia. Teheran wie, że siłą nowego przywódcy nie ma być dogłębna znajomość szyickiego islamu a jego nazwisko, które jest symbolem. Walka z symbolem jest trudniejsza niż walka z człowiekiem.


Reżim w Teheranie osiągnął więc polityczny sukces, zagwarantował sobie ciągłość władzy, co szczególnie ważne – również w sensie symbolicznym. Gwardia Rewolucyjna zachowała natomiast wpływ na najwyższe kręgi władzy. Zbrodniczy zakon pozostanie państwem w państwie, przynajmniej dopóki Republika Islamska będzie istniała w obecnym kształcie.


Zagrożenia dla syna Chameneia


Wybór jest dla reżimu logiczny, a nawet konieczny, ale też sprowadził zagrożenie na życie samego Modżtaby Chameneia. – Każdy przywódca, którego irański reżim wyznaczy na kontynuatora „planu zniszczenia”, stanie się jednoznacznie celem eliminacji – oświadczył izraelski minister obrony Israel Kac. – Nie ma znaczenia, jak się nazywa i gdzie się ukrywa – stwierdził kontrowersyjny polityk, odpowiadający za zbrodnie w Strefie Gazy.


Nieco bardziej stonowany w swoich wypowiedziach był prezydent USA Donald Trump, gdy dowiedział się o wyborze nowego duchowego przywódcy Iranu. W jego przypadku pojawiły się jedynie pośrednie groźby eliminacji. Zachęcony precyzyjną operacją obalenia Nicolasa Maduro i zainstalowaniem swojego człowieka w Wenezueli chce mieć podległego sobie przywódcę także w Teheranie.


W rozmowie z dziennikarzem stacji Fox News, zakochanej w Trumpie, prezydent oświadczył, że „nie jest zadowolony” z dojścia Modżtaby Chameneiego do władzy. Już w ubiegłym tygodniu, wobec informacji o możliwej sukcesji wykpił syna Chameneia porównując go do boksera wagi lekkiej, którego przywództwo w Iranie byłoby „nie do przyjęcia”.


Do przyjęcia miałby być bowiem wyłącznie przywódca, którego on osobiście namaści. – Muszę być zaangażowany w tę nominację, tak jak w przypadku Delcy Rodriguez w Wenezueli (przywódczyni po obalonym Maduro – przyp. red.) – mówił agencji Axios przed wyznaczeniem Chameneia juniora.


Trump: To byłoby chyba najgorsze


Trump przekonywał, że najgorsze co może spotkać Iran to przywódca podobny do tego, który rządził przed amerykańskim i izraelskim atakiem. – Myślę, że najgorszym scenariuszem byłoby to, gdybyśmy to zrobili (wywołali wojnę – przyp. red.), a potem ktoś inny (niż wyznaczony przez USA – przyp. red.) przejąłby stery, równie zły, jak poprzedni, prawda? – dopytywał. – To mogłoby się zdarzyć. Nie chcemy, żeby tak się stało. To byłoby chyba najgorsze – ocenił.


Prezydent twierdził również, że irański przywódca sam to rządzić nie może. Najważniejszym mandatem może być bowiem wyłącznie akceptacja Białego Domu. – Będzie musiał uzyskać naszą zgodę – mówił w niedzielę w wywiadzie dla stacji. – Jeśli nie uzyska naszej zgody, długo nie utrzyma się na stanowisku – tu padła zawoalowana groźba.



Słowa te świadczą o braku zrozumienia sytuacji w Iranie, jego tragicznej historii, postawy mieszkańców. Megalomania Trumpa sprawia, że jest on przekonany o swojej kluczowej roli czy możliwości rozwiązania każdego problemu pieniędzmi albo bombami. Ma jednak doradców, którzy powinni mu powiedzieć, że wielki kraj o niezwykle bogatej kulturze nie toleruje „obcych”, a takim byłby człowiek Trumpa.


Co ciekawe, impulsywny prezydent mimo wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak wynika z jego zapowiedzi, Iranem nie pokieruje Reza Pahlawi, syn byłego szacha. – Wygląda na bardzo miłą osobę. Wydaje mi się jednak, że ktoś, kto tam jest, kto jest obecnie popularny – jeśli taka osoba istnieje – byłby bardziej odpowiedni. Bardziej umiarkowany – twierdził podczas niedawnej konferencji z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem w Gabinecie Owalnym.


Kandydaci mogą już nie żyć


Przyznał również wprost, że większość osób, które jego administracja rozważała jako potencjalnych następców w Iranie, zginęła. – Mamy kolejną grupę. Oni też mogą nie żyć – stwierdził. Ocenił, że istnieje „trzecia fala” możliwych kandydatów, ale – zaznaczył – „nie znamy tych ludzi”.


Wszystko odbywa się więc na łapu-capu. Mimo wszystko nowym przywódcą narodu irańskiego mianował się Pahlavi. – Naród irański wezwał mnie, abym pokierował okresem przejściowym po odejściu obecnego reżimu, i wziąłem na siebie tę odpowiedzialność – ogłosił wszem wobec.


Zapowiedział, że nie zamierza przeprowadzać żadnych „czystek politycznych” ani „polowania na czarownice”. Oświadczył, że chce w możliwie największym stopniu zachować obecne kadry instytucji państwowych i wykorzystać ich doświadczenie. To już oznaczałoby wyczyszczenie bonzów reżimu ajatollahów.


Pahlawi zadeklarował także, że będzie bronił praw wszystkich licznych grup etnicznych Iranu w ramach jednego, suwerennego państwa, którego przyszłość zostałaby określona w wyniku referendum przeprowadzonego przez jego rząd przejściowy. Odrzucił przy tym możliwość zostania koronowaną głową.


Rewolucja zmiotła reżim


Mieszkający w Stanach Zjednoczonych Pahlavi może liczyć na posłuch głównie w kręgach diaspory. W samym Iranie byłby postrzegany jako osoba z zewnątrz, „cudzoziemiec”. Gdy gazeta wspierająca dyktaturę jego ojca nazwała tak ajatollaha Chomeiniego, rozpoczęły się bunty. Wkrótce wybuchła rewolucja, która zmiotła Pahlawiego seniora i jego reżim.


Synowi ostatniego szacha wydaje się, że magia – w jego mniemaniu – nazwiska jego ojca wystarczy, by Irańczycy poszli za nim. Z kolei Trumpowi, że Irańczycy przyjmą wyznaczonego przez niego przywódcę z pocałowaniem w rękę, on im stworzy demokrację i będą kupowali amerykańskie produkty.


Obydwaj mocno się mylą. Pahlawi nawet podwójnie, zarówno jeżeli chodzi o swoją rolę, jak i szansę u Trumpa. Irańczycy to dumny naród. Nie chcą ajatollahów, mają dość teokratycznej dyktatury, ale chcą się sami rządzić i stworzyć sprawiedliwy, ale przede wszystkim niezależny kraj.


Model bułgarski, gdzie ostatni car Bułgarii jako Symeon II, obalony przez reżim komunistyczny w 1946 roku, został w 2001 roku premierem jako Symeon Sakskoburggotski, w tym przypadku nie wchodzi jednak w rachubę. Irańczycy nie będą posłuszni przywódcy nasłanemu z zewnątrz czy sterowanemu przez obce mocarstwo, szczególnie USA.



USA – „Wielki Szatan”


Irańczycy nie przepadają za Stanami Zjednoczonymi i nie jest to wyłącznie kwestia propagandy reżimu kolejnych ajatollahów, przedstawiającej ten kraj jako „Wielkiego Szatana”; w odróżnieniu od Izraela – „Małego Szatana”. Historyczne zaszłości są znacznie głębsze i sięgają czasów Mohammada Rezy Pahlawiego, który jako 22-latek wstąpił na tron po obaleniu przez Brytyjczyków i sowietów jego ojca Rezy Szaha Pahlawiego.


Początkowo ostatni szach był dość liberalnym monarchą, takim niezdecydowanym. W latach 40. ubiegłego wieku wycofał niektóre autorytarne praktyki z czasów poprzedników i ustanowił model bliższy monarchii parlamentarnej. Było mu to nawet na rękę. Wolał lansować się – jakbyśmy dziś powiedzieli – na europejskich salonach, grać w piłkę, jeździć na nartach, żyć beztrosko. Zresztą promował europejski styl życia, później próbował dać kobietom możliwość głosowania, nakazał, by odkryły głowy.


Podejście Pahlawiego do demokratyzacji sceny politycznej zmieniło się to po zamachu na jego życie w lutym 1949 roku. Zamachowiec oddał w jego stronę sześć strzałów, dwa go trafiły, przy siódmym – pistolet był wycelowany serce – broń się zacięła. Jak Adolf Hitler, który również przeżył zamach, zaraz swoje ocalenie przypisał boskiej interwencji.


Już jako boski pomazaniec polikwidował niepokorne partie polityczne, pousuwał polityków, szanowanego ajatollaha Abolghasema Kaszaniego wygonił zaś z kraju. Mimo to wielu polityków dalej czyniło starania, by unowocześniać kraj. Unowocześniać przede wszystkim przejmując zarządzanie nad Skarbem Państwa, a nie – jak to potem robił Pahlawi – kupując bezużyteczną zagraniczną broń.


Czytaj także: Arytmetyka wojny w Iranie. Zachód wpadł we własną pułapkę


W tym gronie był Mohammad Mosaddegh, wybitny mąż stanu. 28 kwietnia 1951 roku został premierem, wspieranym nawet przez komunistów ze zdelegalizowanej przez szacha Partii Tude. Trzy dni później parlament uchwalił jego projekt ustawy o nacjonalizacji irańskiego przemysłu naftowego, kontrolowanego przez brytyjską spółkę Anglo-Iranian Oil Company (AIOC).


Pahlawi uroczyście podpisał ustawę. Była mu ona zresztą na rękę. Wyrastał na znaczącego polityka, a perspektywa zysków z ropy sprawiała, że już widział zaczątki swojego przyszłego mocarstwa. To jednak odległa perspektywa, która ziściła się co najwyżej w groteskowej formie. Na razie Irańczycy świętowali zrzucenie obcej dominacji ekonomicznej. Zapanowała ogólnonarodowa zgoda i entuzjazm, ale szybko miał się skończyć.


Tygodnik „Time” przyznał jeszcze Mosaddeghowi tytuł Człowieka Roku 1951, ale w Londynie już wrzało. Ledwo co Indie, „klejnot w koronie brytyjskiej”, wybiły się na niepodległość, a tu Persowie złośliwie pozbawili ich zysków z cennego surowca. W tym czasie Stany Zjednoczone żyły ogarnięte antykomunistyczną gorączką. Waszyngton zaniepokoił się, że w Iranie rządzą komuniści.


Amerykanie pozostawali głusi na prośby Mossadegha o pomoc, zarówno finansową, jak i mediację z Wielką Brytanią, z którą zdążył zerwać stosunki dyplomatyczne. Interes mocarstw przesądził o losie premier i zaważył na przyszłości, a więc i teraźniejszości Iranu. Perska ropa została objęta zachodnimi sankcjami, zagraniczne aktywa zostały zamrożone.


CIA i MI6 z planami obalenia premiera


Pod koniec 1952 roku, CIA już opracowywała plan obalenia irańskiego premiera. Agencja znalazła dość energii, choć trwała wojna na Półwyspie Koreańskim. Operacja nosiła kryptonim „Ajax” i przeznaczono na nią milion dolarów. Zresztą swoją akcję przygotowywał brytyjski wywiad MI6 (operacja „Boot”).


Wybrany w styczniu 1953 roku na prezydenta antykomunista Dwight Eisenhower, przekonany przez Winstona Churchilla, że Mossadegh jest komunistą, dał akcji zbrojnej zielone światło. Sekretarz stanu John Foster Dulles zlecił szefowi CIA, a zarazem swojemu bratu, Allenowi Dullesowi wkroczenie do akcji. Sprawa była tym bardziej pilna, że Teheran już dogadywał się z krajami bloku wschodniego w sprawie sprzedaży ropy.



Sprawę interwentom ułatwił sam Pahlawi, który po raz kolejny skłócił się z Mossadeghiem, wobec czego premier podał do dymisji. Szefem rządu został probrytyjski Ahmad Ghawam, co tylko podburzyło Irańczyków. Ghawama odwołano po czterech dniach i zamieszkach, w których rannych i zabitych zostało około 250 osób. Mossadegh wrócił do władzy.


Zaraz wziął się za reformy, wprowadził między innymi wolność słowa i zgromadzeń, umożliwił legalne działanie organizacjom lewicowym, w tym zdelegalizowanej Tude, przygotował reformę rolną, ale przede wszystkim zaczął ograniczać absolutną władzę szacha, co zresztą gwarantowała konstytucja z 1906 roku.


Wnuk Roosevelta grozi szachowi


Tego było za wiele. Amerykanie zorganizowali przewrót. CIA chciała, by to sam Pahlawi pozbył się Mossadegha. Oficjalnym pretekstem do rozpoczęcia był dekret premiera o rozwiązaniu parlamentu w obliczu kryzysu parlamentarnego. W sierpniu Pahlawi ugiął się wobec gróźb Kermita Roosevelta, wnuka byłego prezydenta USA, pomogły też łapówki.


Mossadegh został zdymisjonowany, a na nowego premiera CIA i MI6 wybrały posłusznego generała Fazlollaha Zahediego. Jego pierwszym zadaniem było spacyfikowanie zamieszek, które natychmiast wybuchły, oczywiście tych w obronie rządu. Szach przestraszył się konsekwencji swoich czynów i uciekł z kraju. Poleciał najpierw do Iraku, a potem do Rzymu.


Amerykanie stopniowo opanowali sytuację. Posłużyli się między innymi płatnymi zbirami, którzy organizowali „marsze poparcia” dla szacha. Zginęły setki osób. W końcu Zahedi zadepeszował do Pahlawiego, że może wracać. Ten zatrzymał się jeszcze w Iraku, w Nadżafie sfotografował się przy grobie kalifa Alego, zięcia Mahometa i pierwszego imama szyitów. Trzymał rękę na grobie Alego, udawał niesłychanie religijnego pielgrzyma. Chciał zjednać sobie rodaków, propaganda piała z zachwytu.


Po powrocie do kraju szach był już innym człowiekiem. Bał się, że rodacy znów wywiną mu jakiś numer. Początkowo w ogóle nie wychodził ze swojego pałacu. Rozpoczęła się brutalna dyktatura. Jej symbolem stał się Sawak, niezwykle brutalna policja polityczna, brutalnością i znaczeniem w aparacie władzy dorównująca SS, NKWD, FSB czy obecnej irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.


Sam Mossadegh został w pokazowym procesie skazany na trzy lata więzienia i areszt domowy. Nigdy nie odzyskał wolności. Jego reformy zostały cofnięte, zaś partie republikańskie zdelegalizowane. Zwolennicy obalonego premiera, liderzy, którym zachciało się wolności, komuniści, zostali wymordowani, wielu torturowano.


Pluralizm w stylu Putina


Później, żeby uspokoić USA, władze zorganizowały „pluralizm”, powstała partia teoretycznie opozycyjna. Ten sam model stosuje teraz reżim Władimira Putina. Żadne mydlenie szachowi nie pomogło. W oczach Irańczyków już zawsze był człowiekiem sił z zewnątrz. Stale jeździł po instrukcje do Waszyngtonu, w końcu zaczął ściągać amerykańskich doradców wojskowych, żeby obsługiwali broń, którą hurtowo kupował w USA.


Mocarstwa potrzebują dyktatorów i jak trzeba, to ich hodują. Prezydent USA Franklin Delano Roosevelt, dziadek Kermita, dokładnie to sprecyzował. – Somoza może jest sukinsynem, ale to nasz sukinsyn – powiedział o satrapie z Nikaragui Anastasio Somozie Garcii. Pachlawi też stał się takim „sukinsynem”.


Rozdźwięk między Irańczykami a szachem i jego skorumpowaną kamarylą był coraz większy. Kto głośniej krytykował monarchę trafiał do jednego z tysięcy więzień Sawaku i był poddawany okrutnym torturom. Jak wyliczał Ryszard Kapuściński w nieśmiertelnym „Szachinszachu”, ludzie byli wrzucani do worków, w których kotłowały się oszalałe z głodu dzikie kocury albo jadowite węże, umierali na „patelni” – podgrzewanym elektrycznie żelaznym stole.


Struchlali obywatele przestali mówić o polityce, bojąc się Sawaku i jego wielomilionowej armii szpicli. Pod skórą wzbierał gniew, który czekał, by dać mu ujście. Pachlawiego znienawidzili wszyscy – od liberałów po ajatollahów. W końcu miarka się przebrała i w 1979 roku rewolucja zmiotła szacha. Irańczycy zapamiętali sterowanego przez zewnętrzne siły szacha i nawet jeżeli równie mocno znienawidzili reżim teokratyczny, będą wrogo nastawieni do kolejnego importowanego przywódcy. Trump powinien pamiętać, że narzucenie Irańczykom przywódcy to wstęp do dalszego chaosu.


Czytaj także: Irańczycy między młotem a kowadłem. „Zawsze część będzie niezadowolona”

Kategorie: Telewizja

Były prezydent Brazylii znów w szpitalu. Trafił na OIOM

TVP.Info - 1 godzina 14 min. temu

Bolsonaro, który odbywa karę 27 lat więzienia za przygotowywanie zamachu stanu po przegranych wyborach prezydenckich w 2022 roku, trafił do szpitala w stolicy kraju.


Lekarze zdecydowali o przeniesieniu polityka na OIOM po tym, jak zdiagnozowano u niego zapalenie oskrzeli oraz płuc. Były prezydent miał między innymi wysoką gorączkę i dreszcze.


Stan zdrowia Jaira Bolsonaro pogorszył się. Były prezydent trafił na OIOM


Stan pacjenta jest poważny i przewidujemy, że pozostanie w szpitalu jeszcze przez kilka dni – powiedział dziennikarzom lekarz Brasil Caiado.


Jak dodał medyk, cytowany przez Reutersa, na razie nie ma wskazań do operacji. 70-latek jest na razie leczony antybiotykami.


Agencja przypomina, że Bolsonaro, który był prezydentem Brazylii w latach 2019–2022, od dłuższego czasu zmaga się z problemami zdrowotnymi na skutek ataku nożownika podczas kampanii wyborczej w 2018 roku.


W styczniu tego roku polityk ponownie trafił do szpitala, po upadku i urazie głowy. Z kolei w grudniu przeszedł kilka zabiegów medycznych związanych m.in. z przepukliną oraz uporczywą czkawką.


Czytaj też: USA zbombardowały naftowy hub eksportowy. „Jeden z najsilniejszych ataków”

Kategorie: Telewizja

Rewolucja w Polsce: 5 min i gotowy, 9 min do pełna. Samochody spalinowe mogą się pakować?

Dziennik - 1 godzina 35 min. temu
Denza Z9GT wjeżdża na polski rynek, a wraz z nią debiutuje technologia Flash Charging o prędkości porównywalnej z tankowaniem benzyny. Nowe rozwiązanie umożliwia uzupełnienie energii od 10% do 70% w zaledwie 5 minut, a od 10% do 97% w 9 minut. Nawet przy ekstremalnym mrozie sięgającym -30°C proces ten zajmuje tylko 12 minut. Jak to możliwe? Tomasz Sewastianowicz
Kategorie: Prasa

Rodzinny SUV po liftingu. Na tę zmianę czekali kierowcy

Dziennik - 1 godzina 37 min. temu
Nissan X-Trail debiutuje w nowej odsłonie. Lifting największego SUV-a z europejskiej gamy oznacza garść nowości w tym jedną, na którą kierowcy czekali od dawna. Co się zmieniło? Maciej Lubczyński
Kategorie: Prasa

Poszukują kontrolerów ruchu lotniczego

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PAŻP) ogłosiła rekrutację na rozpoczynający się w drugiej połowie tego roku kurs, w ramach którego można uzyskać prawo do wykonywania zawodu kontrolera ruchu lotniczego.
Kategorie: Portale

Quiz. Dopasuj postać do polskiego serialu. Mało kto uzyska 25/25

Dziennik - 1 godzina 45 min. temu
Kochamy polskie seriale. Zarówno te kultowe z PRL-u i lat 90., jak i nowe hity z platform streamingowych. Jednak dopasowanie konkretnej postaci do danego serialu często bywa znacznie trudniejsze, niż się wydaje. Sprawdź się w quizie! Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

Egzamin ósmoklasisty 2026. Najczęstsze błędy. Za to traci się najwięcej punktów

Dziennik - 1 godzina 45 min. temu
Egzamin ósmoklasisty 2026 coraz bliżej. To pierwszy tak duży i ważny sprawdzian dla uczniów, którzy kończą szkołę podstawową. Czego unikać, żeby zdobyć jak najwięcej punktów? Jakie błędy najczęściej się powtarzają w arkuszach egzaminacyjnych? Podpowiadamy. Beata Zatońska
Kategorie: Prasa

Inwestorzy TikToka wypłacą niebagatelną prowizję

Stany Zjednoczone mają otrzymać około 10 miliardów dolarów jako opłatę od inwestorów w ramach niedawno zawartej umowy sprzedaży przez chińską firmę ByteDance Ltd. amerykańskich operacji związanych z aplikacją społecznościową TikTok konsorcjum amerykańskich inwestorów, poinformował Wall Street Journal.
Kategorie: Portale

Atak na Iran wpływa na gospodarkę. Rynek stali mocno go odczuwa

Atak USA i Izraela na Iran, dziesiątego największego producenta stali na świecie, przekłada się na podaż stali na globalnym rynku - wskazują eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).
Kategorie: Portale

Sprzedadzą kopalnię Turkom

Cengiz Holding, jeden z największych tureckich konglomeratów przemysłowych, zdecydowanie rozszerza w tym roku swój portfel wydobywczy.
Kategorie: Portale

Oto nowy Maluch. Fiat za 59 000 zł to najtańsze auto na rynku

Dziennik - 2 godziny 19 min. temu
Choć fani od lat czekają na powrót legendarnego Fiata 126p, to właśnie teraz w salonach debiutuje samochód, który przejmuje jego pałeczkę. Fiat Pandina, bo o nim mowa, kosztuje tylko 59 000 zł i oficjalnie stał się najtańszym nowym autem w Polsce. Tak Włosi rzucają wyzwanie Chińczykom... Tomasz Sewastianowicz
Kategorie: Prasa

Dacia Duster 1.5 dCi za 25 000 zł, Mercedes za pół ceny. Skarbówka czyści magazyny w marcu

Dziennik - 2 godziny 39 min. temu
Gorący poniedziałek dla fanów motoryzacji. Już 31 marca Urząd Skarbowy w Chojnicach wystawi na licytację auta, których ceny spadły o połowę. Dacia Duster z oszczędnym dieslem 1.5 dCi to największa gratka dla łowców okazji. Kolekcjonerów skusi rzadki Mercedes G500 . Do tego pod młotek idzie zielone Lamborghini i sportowy SUV Audi z silnikiem V8 TDI... Tomasz Sewastianowicz
Kategorie: Prasa

Przejęli Holendrów i podwoili biznes. Teraz myślą o kolejnych akwizycjach

Od połowy lutego kurs Trans Polonii na Giełdzie Papierów Wartościowych wyraźnie wzrósł.  Czy to efekt przejęcia holenderskiej grupy Nijman/Zeetank czy innych czynników? Na to pytanie odpowiada  WNP.PL prezes spółki Dariusz Cegielski. W rozmowie także o tym, jak na polskich właścicieli zareagowali Holendrzy, oraz o możliwych kolejnych dwóch akwizycjach.
Kategorie: Portale

Tusk wcześniej wiedział, że Nawrocki zawetuje program SAFE. "Dobrze się przygotował"

Gazeta Wyborcza — kraj - 2 godziny 45 min. temu
Przyszedł pan prezydent i powiedział, że dobrze byłoby, aby NBP miał zysk. Tak, żebyśmy nie musieli brać tych europejskich pieniędzy - to plan Pałacu Prezydenckiego na polski program SAFE.
Kategorie: Prasa

Niedziela handlowa 15.03.2026 roku - handel bez zakazu, zakupy w Lidlu i Biedronce, w galeriach, wszystkie sklepy otwarte w niedzielę 15 marca czy tylko Żabka?

Dziennik - 3 godziny 5 min. temu
Połowa marca to czas popularnych imienin, a tym samy organizowanych w domach przyjęć dla gości. Potrzebne więc zwiększone zakupy i czas, na ich zrobienie. Czy ten weekend można na nie rozplanować swobodnie, uwzględniając możliwość zrobienia zakupów w niedzielę - słowem czy 15.03.2026 r. to niedziela handlowa i otwarte są wszystkie sklepy, by w nich można było zrobić zakupy? Zbigniew Biskupski
Kategorie: Prasa

Horoskop dzienny na sobotę 14 marca 2026 r. dla Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby

Dziennik - 3 godziny 26 min. temu
Sobota 14 marca 2026 zaprasza do zwolnienia tempa i zadbania o drobne przyjemności, które podnoszą jakość życia tu i teraz - sprawdź horoskop przygotowany dla czytelników serwisu magia.dziennik.pl i wybierz dla siebie jedną prostą czynność, która uczyni ten dzień lepszym. Dziś warto pozwolić sobie na sensoryczne doświadczenia, krótkie celebracje i odświeżenie perspektywy bez presji wielkich planów. Przeczytaj uważnie sekcje Zdrowie, Miłość, Pieniądze i Praca dla swojego znaku oraz przebojową Radę. Helena Tarotis
Kategorie: Prasa

W nocy Polska poderwała myśliwce. „Zabezpieczenie przestrzeni powietrznej”

TVP.Info - 3 godziny 30 min. temu

„Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Poderwane zostały dyżurne pary myśliwskie i samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan najwyższej gotowości” – czytamy w komunikacie.


Polskie myśliwce wsparły Ukrainę


Jak przekazało Dowództwo Operacyjne, działania te mają charakter prewencyjny i mają służyć zabezpieczeniu polskiej przestrzeni powietrznej.


W nocy Rosjanie zaatakowali m.in. Kijów i Browary. W tym drugim mieście zginęły dwie osoby, a osiem zostało rannych.



Czytaj także: Wojsko Polskie poderwało myśliwce w związku z aktywnością Rosji

Kategorie: Telewizja

Prawdziwa wiosna w Polsce. Zobacz, gdzie będzie najcieplej. Nawet 20 stopni Celsjusza

Dziennik - 3 godziny 45 min. temu
Sobota, 14 marca 2026 roku, zapowiada się w Polsce jako wyjątkowo ciepły, wiosenny dzień. W wielu regionach termometry wskażą wartości, które pozwolą poczuć prawdziwe ciepło nadchodzącej wiosny. Oto prognoza pogody. Anna Kot
Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość