LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościAtak nożownika w akademiku. Sprawca narysował krwią swastykęDo dramatycznych wydarzeń doszło w sobotę po południu w akademiku Baszkirskiego Państwowego Uniwersytetu Medycznego przy ulicy Repina w Ufie. W bursie tej mieszkają zagraniczni studenci między innymi z Afryki oraz Azji. Uzbrojony w nóż napastnik – mający prawdopodobnie około 15 lat – rzucił się na studentów. Jak twierdzi portal Lenta, miał przy tym krzyczeć nacjonalistyczne hasła. Nożownik miał także zdetonować jakieś urządzenie wybuchowe domowej roboty i petardy. Według Lenty, sprawca próbował dostać się do pokoi, w których zabarykadowali się studenci. Na jednej ze ścian nastolatek narysował krwią swastykę. Wiadomo, że ranił trzech studentów, nim rzucił się na niego ochroniarz. Mężczyzna doznał ran ciętych uda i żuchwy.
Nastolatek zdołał jeszcze dźgnąć interweniującego policjanta, nim został unieszkodliwiony. Według źródeł stacji UFA1 napastnik doznał bardzo poważnych obrażeń. Życiu jego ofiar nie zagraża ponoć niebezpieczeństwo.
Czytaj także: Krwawy atak w rosyjskiej podstawówce. Uczeń wyciągnął nóż i ranił kolegów Kategorie: Telewizja
Polska zbrojeniówka na zakręcie. Miliardy złotych jej nie wystarcząChoć polska zbrojeniówka notuje rekordowe zamówienia i największy od dekad napływ środków, to jednocześnie widać, że bez zmian, nie tylko strukturalnych, jej produkcja radykalnie nie przyspieszy. Czego więc potrzeba, by krajowy przemysł obronny mógł sprostać rosnącym potrzebom państwa i armii?
Kategorie: Portale
Zamach na generała GRU. „Wewnętrzna robota”Ledwie w domu generała Władimira Aleksiejewa w Moskwie rozległy się strzały, a Rosja już rzucała oskarżeniami w stronę Kijowa, nie przedstawiając żadnych dowodów. Pojawiły się jednak spekulacje, że Aleksiejew miał wystarczająco dużo wrogów we własnej ojczyźnie. Termin zamachu także jest nieprzypadkowy – nastąpił zaledwie dzień po negocjacjach pokojowych w Abu Zabi. Rosja nie miała powodów do zadowolenia z przebiegu negocjacji, więc zamach na Aleksiejewa dał propagandystom Kremla pożywkę do atakowania Ukrainy, jako tej, która rzekomo nie chce pokoju. Rosyjscy i ukraińscy urzędnicy, do których dotarł „Washington Post”, zgodnie przyznają, że Ukraińcom zdarzało się eliminować wysokich rangą rosyjskich wojskowych, jednak w tym wypadku sprawców zamachu upatrują gdzie indziej. „Nie jesteśmy głupi” – miał powiedzieć amerykańskim dziennikarzom anonimowy ukraiński wojskowy, komentując rosyjskie zarzuty. Jego zdaniem w chwili obecnej takie działanie ze strony Kijowa byłoby szaleństwem. Czytaj także: Chaos na froncie. Rosyjscy żołnierze strzelają do swoich Źródła „Washington Post” wskazują, że zamach na Aleksiejewsa był „sprawą wewnętrzną” – efektem sporów lub zwyczajną zemstą. Rozmówcy amerykańskiego dziennika przypominali również, że Aleksiejew brał udział w tłumieniu rebelii Grupy Wagnera w 2023 roku i rozmawiał z Jewgienijem Prigożynem na krótko przed jego śmiercią. Niektórzy rosyjscy komentatorzy spekulowali, że Aleksiejew mógł być celem ataków rywali lub wrogów w Rosji i że mało prawdopodobnym motywem było zakłócanie i tak już chwiejnych negocjacji w sprawie zawieszenia broni, jak sugerował minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Kategorie: Telewizja
Patryk Małecki: Rosyjskie ludobójstwo na Ukrainie07.02.2026 Rozmowa z prof. ALEXANDREM J.MOTYLEM, wybitnym amerykańskim politologiem, rusologiem i ukrainologiem Patryk Małecki: Panie Profesorze, na bieżąco śledzi Pan i analizuje sytuację Ukrainy pod wojennym terrorem Rosji oraz stawia diagnozy. Ostatnia z nich jest taka, że agresor realizuje systematycznie plan ludobójstwa narodu ukraińskiego. Co Pan do tego skłania? Aleksander Motyl: Oczywiście można przeprowadzić wywód historyczny sięgający początku rosyjskiego najazdu z lutego 2022 roku, ale można także wskazywać bardzo aktualne przykłady. 1 lutego Rosjanie zaatakowali szpital położniczy, raniąc co najmniej sześć osób w mieście Zaporoże. Agresor po raz kolejny pokazał, że jego ostatecznym celem na Ukrainie jest eksterminacja Ukraińców jako
Kategorie: Opinie i komentarze
Także rosyjscy cywile szpiegują dla Kremla. Norweskie służby alarmują– Opisujemy scenariusz poważnego zagrożenia – powiedziała Beate Gangås, szefowa Policji Bezpieczeństwa (PST), przedstawiając raport oceny zagrożenia na rok 2026.
PST zwraca uwagę na najnowsze działania szpiegowskie Kremla. „W 2026 roku rosyjskie służby wywiadowcze będą chciały gromadzić informacje o infrastrukturze, technologii i aktywności wzdłuż wybrzeża Norwegii. Aby ukryć swoją działalność wywiadowczą, będą wykorzystywać jednostki cywilne. Ten rodzaj morskiego tajnego wywiadu jest wymierzony w norweskie interesy na morzu, wodach śródlądowych i w portach” – wskazano w raporcie cytowanym przez portal The Barents Observer.
Według norweskich służb, „poważne zagrożenie będą stanowić rosyjskie załogi na pokładach statków zarejestrowanych w państwach trzecich”. Portal zwraca uwagę, że od lipca 2025 roku dwóm największym rosyjskim firmom rybackim odmówiono działania w Norwegii. Wrogie działania Rosji w Norwegii „Rosyjskie służby wywiadowcze i bezpieczeństwa działają w całej Norwegii. Regiony najbardziej wysunięte na północ oraz Svalbard są dla nich szczególnie interesujące i dlatego są szczególnie narażone na działania wywiadowcze. Dotyczy to między innymi obszarów przygranicznych w Finnmarku i rosyjskiej obecności na Svalbardzie” – głosi raport PST.
Norweskie służby obawiają się rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną – zarówno za sprawą aktów sabotażu fizycznego jak i cybernetycznego.
Czytaj także: Rosyjscy szpiedzy atakują. NATO martwi się o polską placówkę Kategorie: Telewizja
Przednówek już nie budzi grozy, ale nadal bywa trudnyCztery miesiące głodu i strachu – tak lata temu wyglądał przednówek na wsi. Nie był to po prostu moment przejściowy między zimą a wiosną, lecz prawdziwa próba przetrwania – czas, gdy wiejskie spiżarnie świeciły pustkami, ziemia nie dawała jeszcze plonów, a ludzie z desperacją sięgali po wszystko, co dało się zjeść. Obecnie, w dobie nadmiaru i marnowania żywności, trudno wyobrazić sobie, że nasi przodkowie nieraz musieli walczyć o przeżycie. Jednak także współcześnie o tej porze roku wiele osób ma powody do niepokoju. Skarżą się na gorsze samopoczucie i słabszą odporność. Wynika to między innymi z niedoboru witamin, mniejszej aktywności fizycznej, zmian temperatury czy niedoboru światła słonecznego. Przednówek na wsi funkcjonował aż do XX wieku i stanowił synonim nędzy i głodu. To okres między końcem zapasów żywności z poprzedniego roku a zazielenieniem się łąk i pierwszymi plonami w nowym roku. O tym, że był to wyjątkowo ciężki czas, świadczą chociażby zapomniane już dziś przysłowia, jak na przykład: na Świętego Marka nie ma co włożyć do garnka. Jak sobie w tym trudnym czasie radzono? – Robiono chleb z mąki z perzu, bywało, że używano mąki z żołędzi. Bardzo często sięgano po takie chwasty jak lebioda, czyli komosa biała. Z młodej pokrzywy gotowano zupę. Kiedy już pojawiał się szczaw, to oddychano z ulgą – to była roślina, która zapowiadała koniec głodu – opowiada Julia Szot z Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu. Zobacz też: Nowe wytyczne w USA. Więcej czerwonego mięsa i tłuszczów nasyconych Kategorie: Telewizja
Epidemia na igrzyskach? Norowirus zaatakował sportowcówPojedynczy przypadek w ekipie Szwajcarii potwierdzono dwa dni po tym, jak Kanada i Finlandia zostały zmuszone do przełożenia swojego pierwszego meczu, gdy czwórka Finek zachorowała na norowirusa. – Mieliśmy kilka przypadków w ekipie Finlandii z objawami, które zostały wyleczone. Jeden przypadek z objawami miał miejsce w drużynie Szwajcarii, jednak zespół medyczny zajął się nim w najbardziej odpowiedni sposób. Powiedzmy sobie jasno: nie ma wybuchu epidemii – powiedział na konferencji prasowej dyrektor wykonawczy igrzysk Christophe Dubi. Jane Thornton, szefowa służby medycznej MKOl, stwierdziła, że przypadki nie są ze sobą powiązane. Norowirus, czasami nazywany zimowym wirusem wymiotów, jest najczęstszą przyczyną ostrego zapalenia żołądka i jelit. Objawia się biegunką i wymiotami. W sobotę w turnieju olimpijskim we Włoszech Finki zagrają z Amerykankami, a Szwajcarki z Kanadyjkami. Czytaj też: Polska jednak zorganizuje igrzyska? Prezydent podał trzy możliwe daty Kategorie: Telewizja
Węgierska opozycja idzie po wygraną. Ma plany wobec Polski i RosjiPeter Magyar i pozostali liderzy TISZY w 240-stronicowym programie, zaprezentowanym podczas emisji na żywo w serwisie YouTube, obiecali nie podnosić podatku PIT, odmrozić fundusze unijne, odbudować rządy prawa, prowadzić prozachodnią politykę zagraniczną oraz odbudować opiekę zdrowotną, oświatę i system socjalny. Anita Orban, odpowiadająca w obozie TISZY za politykę zagraniczną, zapowiedziała plan wzmocnienia pozycji Węgier w Unii Europejskiej i NATO w przypadku wygrania przez to ugrupowanie kwietniowych wyborów parlamentarnych. Dodała jednocześnie, że rząd TISZY nie zaakceptuje budżetu UE na 2027 rok w obecnej formie ani paktu migracyjnego. Nie poprze też przyspieszonej akcesji Ukrainy do Wspólnoty. – Musimy też odbudować relacje polsko-węgierskie i prowadzić profesjonalną i odpowiedzialną dyplomację – podkreśliła Anita Orban. W centrum sporu między obecnym rządem Węgier, kierowanym przez Viktora Orbana, oraz gabinetem Donalda Tuska znajdują się dwie kwestie: odmienne podejście do wojny w Ukrainie i pomocy udzielanej jej przez UE oraz ochrona, jakiej władze w Budapeszcie udzieliły byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu oraz byłemu szefowi tego resortu Zbigniewowi Ziobrze, poszukiwanym przez polską prokuraturę. Zobacz też: Orban walczy o przetrwanie. Takiego rozdawnictwa na Węgrzech jeszcze nie było Prezentując w sobotę strategię energetyczną TISZY, Istvan Kapitany zapowiedział, że rząd tej partii do 2035 roku zakończy zależność od importu rosyjskiej energii, a do 2040 roku podwoi udział energii odnawialnej w miksie energetycznym Węgier. – TISZA obniży też rachunki za media, podatek VAT od drewna opałowego i uruchomi program modernizacji energetycznej – zapowiedział. Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Większość niezależnych sondaży daje TISZY od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi nad Fideszem Orban. Dziennikarz Szabolcs Panyi dotarł do wewnętrznych sondaży zamawianych przez partię Orbana. Ostatni pomiar wskazuje na zwycięstwo opozycji w stosunku 41:31 procent w całym społeczeństwie. Sondaże publikowane przez instytuty badawcze z reguły dają więcej. Kategorie: Telewizja
Legia Warszawa była w piekle. Antonio Colak w 5 minut podniósł ją z kolanTo był mecz, w którym było dużo walki, determinacji i emocji. Kibice nie mogli też narzekać na brak goli. W 20. kolejce Ekstraklasy Arka Gdynia zremisowała na własnym boisku z Legią Warszawa 2:2. Takim wynikiem rozczarowani mogą być gospodarze, bo jeszcze 5 minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego prowadzili 2:0. Goście jednak za sprawą Antonio Colaka zdołali doprowadzić do remisu.
Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa
Montaż klimatyzacji może skończyć się eksmisją. Właściciel musi to zrobićMontaż klimatyzacji na balkonie bez zdobycia odpowiedniej zgody może się źle skończyć dla właściciela mieszkania. Wspólnota mieszkaniowa ma w tym wypadku prawo żądać demontażu urządzenia - a sprawa może skończyć się w sądzie.
Kategorie: Portale
Zapomniane mistrzostwa. Gdy Zakopane było stolicą światowego sportu30 tysięcy kibiców pod Krokwią, problemy ze znalezieniem noclegu, tłumy w restauracjach i jeszcze gigantyczny korek na trasie, której wtedy nikt jeszcze nie nazywał zakopianką. To nie opis jednego z zakopiańskich weekendów ze skokami narciarskimi. Podobne historie działy się już przed drugą wojną światową. W lutym 1939 roku w Zakopanem odbyły się mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym, nazywane wówczas Mistrzostwami Świata FIS. Tuż po odzyskaniu niepodległości Zakopane w zyskało statut zimowej stolicy Polski. Potwierdziło to przyznanie praw do organizacji mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w 1929 roku. Impreza przeszła bez większego echa. Cała Polska zwariowała na punkcie białego szaleństwa dekadę później. Prawdziwy przeskok cywilizacyjny czekał jednak stolicę polskich Tatr dekadę później. W 1938 roku Międzynarodowa Federacja Narciarska FIS zdecydowała, że najlepsi sportowcy w dyscyplinach biegowych, zjazdowych i skokach ponownie zawitają pod Giewont w lutym 1939 roku. Dla Zakopanego miał to być generalny test przed staraniem się o organizację zimowych igrzysk olimpijskich. W ciągu zaledwie kilku miesięcy udało się przeprowadzić dwie inwestycje, które służą mieszkańcom i turystom do dziś. Niezwykle efektownie jak na tamte czasy prezentował się hotel górski Tatrzańskiego Towarzystwa Narciarzy. Wybudowano „wielki gmach o pięciu kondygnacjach. Celem było stworzenie samodzielnego ośrodka życia sportowego i towarzyskiego połączonego z Kuźnicami linią autobusową (...). Kalatówki posiadają nie tylko doskonałe tereny ćwiczebne dla narciarzy, lecz również i stok slalomowy (w Suchym Żlebie), jeden z najlepszych w Europie, na którym w tym sezonie będą rozegrane Mistrzostwa Świata” – czytamy w biuletynie Tatrzańskiego Towarzystwa Narciarstwo. Hotel służy turystom to dziś jako schronisko PTTK. Jeszcze większe wrażenie zrobiło tempo prac na Gubałówce. Blisko półtorakilometrową trasę kolejki linowo-terenowej ukończono w ekspresowym tempie. Od wbicia pierwszej łopaty do oddania inwestycji do użytku minęło zaledwie 168 dni. Kolejną modernizację przeszła Krokiew, której punkt krytyczny wynosił już 80 metrów. Rozbudowano także trybuny. Wcześniej mogły one pomieścić około dwóch tysięcy kibiców. Do dyspozycji była już kolejka linowa na Kasprowy Wierch, zbudowana w zaledwie 227 dni za astronomiczną kwotę 3,5 mln złotych. To właśnie tam odbywały się konkurencje w narciarstwie alpejskim. Tłumy w restauracjach, korki na drogach Stolica polskich Tatr nigdy wcześniej nie przeżyła takiego oblężenia gości. Znalezienie wolnego miejsca w restauracji graniczyło z cudem. „Przy każdym stoliku stała kolejka kandydatów i czekała, aż przełkniesz obiad. Nade mną stała jakaś pani i denerwowała. – Dlaczego pan kraje takie małe kawałki, kiedy pan skończy jeść ten kotlet” – dzielił się swoimi historiami dziennikarz „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. Mistrzostwa były też doskonałą okazją dla reklamodawców. Najoryginalniejszą kampanię przygotował producent papierosów Fis, który wykorzystując zbieżność nazw z zakopiańską imprezą, krzyczał z reklam umieszczonych w prasie: „Sportowcy, palcie papierosy Fis!” W Tatry przyjechały prawdziwe tłumy, a doskonale widać to było po zakończeniu konkursów skoków, gdy wszyscy zaczęli kierować się w stronę Krakowa. Z Zakopanego odprawiono rekordową liczbę 52 składów pociągów, ale wiele osób postawiło też na samochody i autobusy. Zator ciągnął się od Chochołowa do Chabówki. Jeśli wierzyć ówczesnym relacjom prasowym, w korku utknęło tysiąc aut. Powrotów nie ułatwiała też pogoda. Tak sytuację na drogach opisywał „Ilustrowany Kurier Codzienny”. Z odsieczą przyszli górale, którzy na prośbę policji posypywali drogę piaskiem. Zakorkował się też Kraków. Według relacji „IKC” kierowcy, którzy dojechali do Grodu Kraka od razu udawali się do barów, gdzie między sobą dzielili się wrażeniami z podróży. Zakopiańskie mistrzostwa były największą sportową imprezą międzywojennej Polski. Wzięło w nich udział blisko 500 sportowców z 14 krajów. Zawody relacjonowało 200 dziennikarzy, z czego niemal połowę stanowili korespondenci zagraniczni. Siedem stacji radiowych przeprowadzało bezpośrednie transmisje z zakopiańskich aren. Wielkie wrażenie na dziennikarzach z całej Europy zrobił przygotowany przez ówczesnego potentanta polskiej fotografii Franaszka specjalny balon, z którego fotoreporterzy robili zdjęcia. Fotografie były błyskawicznie wywoływane i rozsyłane do redakcji w całej Europie dzięki poczcie ekspresowej. „Fotografowie ci wykonują dziennie ok. 600 zdjęć, po czym (...) wybierany jest materiał aktualności prasowych z danego dnia zawodów. Do szybkiego dostarczania zdjęć z terenu zawodów zaangażowani zostali łącznicy narciarscy oraz uruchomiono dwa samochody, które bez straty czasu przywożą fotografie do wywołania do laboratorium” – opisywał „IKC”. „To coś niespotykanego, obsługuję wielkie imprezy od dawna, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem” – cytowała gazeta jednego z niemieckich korespondentów krakowska gazeta. Nie było mowy o faksie czy internecie. Dziennikarze relacje czytali przez telefon. Poczta Polska przygotowała kilkanaście nowych linii telefonicznych, ale to i tak było za mało. „IKC” zwrócił uwagę na fińskiego korespondenta, który w taki sposób nadawał swój tekst: „gadał strasznie długo prawie dwie godziny. Przez cały ten czas ani raz nie podniósł głosu, ani razu nie zmienił tonacji, nużącym jednostajnym tonem opowiadał o wspaniałym pochodzie Larsa Bergendahla (mistrza świata w biegu na 50 km – przyp. red.), doskonałej formie Jussi Karpllena (mistrza świata w biegu na 18 km – przyp. red.)”. Ucierpieli na tym czytelnicy krakowskiej gazety, bo przez zajęty w nieskończoność aparat telefoniczny, relacja z niedzielnego konkursu skoków ukazała się dopiero we wtorkowej gazecie. To tytuł z „Przeglądu Sportowego” tuż po zakończeniu wieńczącego mistrzostwa konkursu skoków. Ogromne nadzieje wiązano z osobą Stanisława Marusarza. Zakopiańczyk rok wcześniej zdobył w Lahti srebrny medal. Kilkanaście dni przed początkiem mistrzostw Marusarz otrzymał Państwową Nagrodę Sportową za osiągnięcia w 1938 roku. Przyznała mu ją kapituła nadawcza Państwowej Komisji Sportowej, w skład której wchodzili m.in. przedstawiciele PKOl, związków sportowych czy ministerstwa spraw zagranicznych. Nagrodę można porównać z przyznawanym obecnie tytułem Sportowca Roku. Tak nad Marusarzem rozpływał się „Przegląd Sportowy”. Po kilkunastu dniach tak dobrze o nim już nie pisano. Bo w Zakopanem złota nie było, miejsca na podium na też nie. „Polscy skoczkowie nieco rozczarowali. Być może pozostaje to w związku ze znacznymi nadziejami, jakie przywiązywaliśmy do skoków, mając w pamięci zeszłoroczny wynik Stanisława Marusarza, jak również dobre wyniki treningowe Jana Kuli. Stało się inaczej” – opisywał „Kurier Sportowy”. A presja była ogromna. Zainteresowanie również. „Nigdy jeszcze w swej historii nie oglądało Zakopane takich tłumów (...). W niedzielę od godz. 10 rano sunęły sznury aut, dorożek i pieszych na stadion. Jeszcze na godzinę przed rozpoczęciem konkursu stadion był już pełny. Podobno było ponad 25 tysięcy osób” – czytamy w pełnym emocji reportażu „Przeglądu Sportowego”. Tak konkurs skoków relacjonował „Kurier Sportowy”. Polski skoczek dość osobliwie skomentował rywalizację na Krokwi. – Właściwie nie mam nic do powiedzenia. Winien jestem sam, odbiłem się o jakieś dwa metry za wcześnie, a szkoda, bo mogłem wygrać – powiedział krótko i dosadnie. W dalszej części rozmowy z Marusarz dzieli się swoją opinią na temat zawodów, bo sporo kontrowersji wzbudziły oceny sędziowskie. Polak dostał dość niskie noty, z kolei mocno faworyzowany był Bradl kosztem Norwega Birgera Ruuda. Dziennikarze nie przytaczają jednak opinii skoczka. „Spojrzenie zawodnika jest bliższe spojrzeniu widza niż sędziego. W obu wypadkach wspólnym elementem jest czynnik emocjonalny. (...) Dlatego nie możemy niestety przedstawić jego oryginalnej listy sześciu pierwszych zawodników” – moralizował „Przegląd Sportowy”. W Zakopanem rozdano medale w jedenastu dyscyplinach. Żaden z Polaków nie stanął na podium, co już przed rozpoczęciem zawodów wieszczył „Przegląd Sportowy”. W dyscyplinach klasycznych na starcie stanęło trzydziestu Biało-Czerwonych. Za dużo, zdaniem najbardziej opiniotwórczej sportowej gazety w kraju. „Zbyt szczodrą ręką puszczamy na start zawodników, niereprezentujących poważnej klasy (…). Dopiero na liście wyników pokażemy urbi et orbi kilkanaście bezapelacyjnych ostatnich miejsc. Znajdziemy jednak na to radę – po prostu ich nie wydrukujemy” – znalazł rozwiązanie dziennikarz „PS”. Z największą liczbą medali do kraju wróciła III Rzesza, po raz pierwszy w historii wyprzedzając w klasyfikacji medalowej Skandynawów. „Baczne oko fachowca jednak dojrzy, iż wyniki te nie są rezultatem pracy kierownictwa sportu Rzeszy, ale następstwem przyłączenia do Rzeszy krajów byłej Austrii oraz Sudetów (dawniej Czechosłowacja), gdzie sport już stał wysoko i skąd Niemcy dopiero sięgnęli po cenne siły” – celnie zauważył „IKC”. Wraz z kolejnymi medalami dla III Rzeszy do Zakopanego spływały depesze gratulacyjne od Adolfa Hitlera. Konkurs skoków wygrał Austriak Bradl, z którym po latach spotkał się Wojciech Fortuna, mistrz olimpijski z Sapporo z 1972 roku. Bradl skakał jeszcze po zakończeniu II wojny światowej. Później prowadził bardzo popularny ośrodek narciarski. Tak w autobiografii „Skok do piekła” pisał o nim Fortuna. Czarną legendą owiał się jeden z trenerów polskich narciarzy zjazdowych – Sepp Roehrl.
Jak pisał w swojej pracy doktorskiej Maciej Baraniak, „Austriak przybył do Zakopanego w 1937 na zaproszenie PZN, by wziąć udział w slalomie specjalnym, rok później został zaangażowany w charakterze instruktora narciarskiego. W sezonie letnim pracował w Warszawie jako instruktor tenisa”. W Zakopanem pojawił się ponownie jesienią 1939 roku, już jako agent Gestapo. Tak spotkanie z nim opisywał w książce pt. „Opowieści Tatrzańskich Kurierów” Alfons Filar. „Kiedy las się skończył, dostrzegliśmy kilku narciarzy. Deptali śnieg przygotowując sobie zjazd. Był wśród nich Sepp Roehrl, trener austriacki, którego znaliśmy sprzed wojny. Niedawno dowiedzieliśmy się, że Roehl to agent Gestapo. No cóż, wycofać się już nie było można. Przejeżdżając koło niego dość szybko, powiedziałem: „Serwus”. Zdziwił się pewnie, no bo plecaki i w ogóle tak nagle tu się pokazaliśmy. Ale nie zamierzaliśmy się zatrzymywać ani tym bardziej nawiązywać rozmowy. Szybko zjechaliśmy w dół – opisywał należący do komunistycznej partyzantki Filar. Filarowi się poszczęściło. Ale mający świetne rozeznanie wśród środowiska sportowego trener przyczynił się do aresztowania wielu znanych sportowców czy działaczy w tym m.in. Heleny Marusarzówny i Bronisława Czecha. Czech nie dożył końca wojny. W maju 1940 roku zatrzymało go Gestapo, prawdopodobnie z inspiracji Roehla. Nie godząc się na trenowanie niemieckich narciarzy, trafił do Auschwitz. W obozie koncentracyjnym uczestniczył w ruchu oporu dowodzonym przez Witolda Pileckiego. Zmarł kilka miesięcy przed wyzwoleniem Auschwitz przez Sowietów. Zaangażowana w konspirację Marusarzówna została schwytana przez żandarmerię słowacką podczas przerzucania ludzi i poczty przez granicę. Pomimo wielokrotnych tortur nie zdradziła tajnych informacji. Została rozstrzelana w lipcu lub wrześniu 1941 roku. Powojenne losy Roehla nie są znane. Kategorie: Telewizja
Co akta Epsteina mówią o świecie nauki? Podcast „Niepytalski pyta”W piątek 30 stycznia amerykański Departament Sprawiedliwości ujawnił ostatnią nieznaną do tej pory – i prawdopodobnie ostatnią w ogóle – część dokumentów z akt sprawy dotyczącej Epsteina. Opublikowano trzy miliony stron, 180 tys. zdjęć oraz 2 tys. nagrań wideo. Jeffrey Epstein był oskarżony w USA o handel seksualny nieletnimi i według śledczych skrzywdził dziesiątki osób. W 2019 roku popełnił samobójstwo w nowojorskim areszcie przed rozpoczęciem procesu. Czytaj także: Epstein, ICE i wybory. Polityczne napięcia w USA Kategorie: Telewizja
Wyścig o broń kosmiczną. Chiński sterownik ma sposób na StarlinkiChiny opublikowały w ostatnich latach wyniki szeregu badań, w których rozważano potrzebę opracowania metod umożliwiających zakłócenie działania dużych konstelacji satelitów, w tym sieci Starlink Elona Muska. Wiele wskazuje na to, że im się to udało lub że są bardzo blisko tego celu. Naukowcy z Północno-Zachodniego Instytutu Technologii Jądrowej (NINT), ośrodka badawczego powiązanego z chińską armią w Xi'an, twierdzą, że zbudowali najmniejszy na świecie sterownik dla broni wykorzystującej mikrofale dużej mocy (HPM). System ten może potencjalnie służyć do zakłócania sieci satelitarnych, takich jak Starlink. „Kompaktowy sterownik impulsowy może umożliwić ataki mikrofalowe o dużej mocy, trudniejsze do wykrycia i zidentyfikowania niż konwencjonalna broń przeciwsatelitarna, co potencjalnie pozwoli Chinom wyprzedzić Stany Zjednoczone i Rosję w wyścigu o broń kosmiczną” – podkreśla serwis Euronews. Urządzenie, znane jako TPG1000Cs, ma około czterech metrów długości i waży około pięciu ton, co czyni je znacznie mniejszymi od porównywalnych systemów. „System wykazał stabilną pracę w nieprzerwanych odstępach jednej minuty, gromadząc około 200 000 impulsów przy zachowaniu stałej wydajności” – wskazano w badaniu opublikowanym przez chińskich naukowców. Dotychczas znane podobne systemy mogły działać nieprzerwanie przez zaledwie kilka sekund i były o wiele większe, co utrudniało ich montaż w mniejszych systemach uzbrojenia. CZYTAJ TAKŻE: Chiny rzucają wyzwanie dolarowi. Amerykańska waluta najsłabsza od lat Kategorie: Telewizja
Polacy ruszyli kupować mieszkania. Padł rekord, a wszystko jeszcze przed namiWnioski kredytowe, które trafiły w styczniu do banków, opiewały na najwyższą kwotę w historii - wynika z najnowszych danych BIK. Jak tłumaczy analityk rynku nieruchomości Bartosz Turek, na rekord ten złożyły się dwa czynniki.
Kategorie: Portale
Kolejny cios w europejską elektromobilność, wstrzymano budowę dwóch fabryk akumulatorówAutomotive Cells Company (ACC) spółka joint venture powołana przez Mercedesa, Stellantisa i TotalEnergies wstrzymała realizację programu budowy w Niemczech i we Włoszech dwóch fabryk baterii do samochodów elektrycznych. Powodem jest brak biznesowej opłacalności.
Kategorie: Portale
Ukraińskie elektrownie jądrowe przerwały produkcję prądu. Po ataku RosjiRosjanie zaatakowali elektrownię cieplną Bursztyn w obwodzie iwanofrankowskim oraz elektrownię cieplną Dobrotwór w obwodzie lwowskim – poinformował premier Ukrainy Denys Szmyhal. Według niego uszkodzone zostały również stacje elektroenergetyczne oraz linie przesyłowe o napięciu 750 kV i 330 kV, stanowiące podstawę krajowej sieci energetycznej. Pracownicy zostali zmuszeni do zmniejszenia obciążenia bloków elektrowni jądrowych. W całej Ukrainie obowiązują obecnie harmonogramy awaryjnego wyłączania prądu z przerwą w dostawie prądu wynoszącą 4,5-5 stopni, z zaostrzonymi ograniczeniami w regionach wschodnich i północnych. Wszystkie elektrownie jądrowe na terytorium kontrolowanym przez Ukrainę przestały wytwarzać prąd – przekazała agencja Nexta powołując się na komunikat Ukrenergo. Powodem jest awaria kluczowych stacji elektroenergetycznych wysokiego napięcia, przez które energia elektryczna z elektrowni jądrowych jest przesyłana do sieci. W rezultacie deficyt mocy gwałtownie wzrósł. Operator zwrócił się do Polski o pomoc doraźną. Wcześniej Polska informowała o poderwaniu samolotów wojskowych z powodu rosyjskich ataków na Ukrainę. Czytaj także: Zmasowany atak Rosjan. Wśród celów firma byłego prezydenta Ukrainy Kategorie: Telewizja
Dzihadyści ścięli Polaka, bo odmówił przejścia na islam– Film z egzekucji jest naprawdę przerażający. To ohydna, dokonana na zimno zbrodnia, w której bierze udział kilka osób. Najbardziej porażał spokój geologa, wygłaszającego podyktowane mu oświadczenie, po którym został zdekapitowany. Możliwe, że został odurzony jakimś narkotykiem – opowiada portalowi TVP.Info osoba, która przed laty zajmowała się sprawą porwania i zamordowania Polaka.
42-letni Piotr Stańczak, technik pracujący dla firmy Geofizyka Kraków na terenie Pakistanu, został uprowadzony 28 września 2008 roku w pobliżu miejscowości Pind Sultani między Islamabadem i Peszawarem. Napastnicy – jak się okazało terroryści z ugrupowania Tehreek-i-Taliban Pakistan (TTP; Ruch Talibów Pakistanu – przyp. red.) – zastrzelili towarzyszących mu trzech Pakistańczyków. Następnie wywieźli go do jednej ze swoich kryjówek.
Na początku października 2008 roku, do pakistańskiego tygodnika „Dawn” trafił film nagrany przez porywaczy. Na nagraniu Piotr Stańczak odczytał oświadczenie po polsku i angielsku, z żądaniem TTP zwolnienia 110 talibów, przebywających w pakistańskich więzieniach. Redakcja tygodnika zwracała uwagę, że rząd w Islamabadzie nie spełni tych postulatów.
Czytaj także: Talibowie „wyciągnęli wtyczkę”. Cały kraj bez telefonów i internetu
Polski rząd i służby bardzo intensywnie próbowały doprowadzić do uwolnienia Stańczaka. Media donosiły, że na początku grudnia 2008 roku nasz wywiad ustalił, gdzie przetrzymywano zakładnika i przekazał te informacje stronie pakistańskiej. Bez rezultatu.
Rząd rozważał akcję odbicia technika. W styczniu 2009 roku w Pakistanie przebywała grupa polskich oficerów z szefem Sztabu Generalnego Franciszkiem Gągorem, by sondować możliwość wsparcia sił pakistańskich przez polskich komandosów. Wśród wojskowych był też dowódca jednostki specjalnej GROM-u pułkownik Dariusz Zawadka.
– Byliśmy w gotowości do przeprowadzenia operacji uwolnienia Stańczaka, ale zabrakło zdecydowania decydentów – opowiada portalowi TVP.Info jeden z byłych operatorów GROM.
Terroryści grozili zabiciem Polaka, jeśli rząd Pakistanu nie spełni do 4 lutego 2009 roku ich żądań: wycofania wojsk z terytoriów plemiennych i zwolnienia ich więzionych kompanów. Ultimatum przedłużono później o dwa dni.
Niestety 7 lutego 2009 roku, pakistańska telewizja Geo TV powiadomiła na swojej stronie internetowej, że Stańczak został zabity przez porywaczy. Terroryści obcięli mu głowę i zamieścili w internecie film z egzekucji. Po tajnych negocjacjach, w kwietniu 2009 roku wydali ciało ofiary Polsce. W maju odbył się pogrzeb mężczyzny.
Czytaj także: Szkoła religijna albo szykany dla rodziny. Piekło kobiet w Afganistanie
Po śmierci Stańczaka polskie MSZ zaoferowało milion złotych nagrody za informacje, które mogą doprowadzić do ujęcia morderców.
Jeden ze świadków, do których dotarła niemiecka agencja DPA, relacjonował w 2009 roku, że był więziony przez terrorystów z TTP i nasłuchał się od strażników o tym jak wyglądały ostatnie dni Stańczaka.
„Piotr nigdy nie okazywał oznak zdenerwowania ani strachu. Wszyscy podziwialiśmy jego odwagę. Nawet dla naszego dowódcy zabicie Piotra nie było łatwą decyzją” – miał mówić świadkowi jeden ze strażników o imieniu Abdullah.
Wedle niego, przywódca porywczy dał Stańczakowi ostatnią szansę na uratowanie życie – musi przejść na Islam. „Ale był bardzo uparty i odmówił naszego gestu dobrej woli, by uratować mu życie. Piotr powiedział, że najpierw powinniśmy go uwolnić. Wróci do swojego kraju, skonsultuje się z rodziną, poczyta o islamie i dopiero wtedy zdecyduje się na przejście na islam” – relacjonował rozmówca agencji DPA.
W 2017 i 2020 roku polskie służby i władze Pakistanu donosiły o zatrzymaniu osób zamieszanych w porwaniem i zamordowanie Stańczaka. Nie wiadomo, czy zostały one skazane.
Czytaj także: „Terroryzm to atak na nasze wartości”. 10 lat od zamachów w Paryżu Kategorie: Telewizja
Przepowiednia Nostradamusa na 2026 rok. Ostrzegał przed wielkimi wojnami i rojem pszczół. Co się wydarzy?Nostradamus, słynny astrolog z XVI wieku, miał rzekomo przewidzieć pandemię COVID-19 i ataki terrorystyczne z 11 września w USA. Jego kolejne proroctwa dotyczą konfliktu między Wschodem a Zachodem oraz kolejnych wojen. Co mówi jego przepowiednia na 2026 rok?
Stella Astrella
Kategorie: Prasa
Czy Nostradamus przewidział przyszłość? Oto 5 przepowiedni, które się spełniłyPostać XVI-wiecznego lekarza i astrologa z Salon-de-Provence do dziś stanowi jedną z największych zagadek w historii mistycyzmu. Choć od publikacji jego słynnych wizji minęły stulecia, kolejne pokolenia badaczy wciąż odnajdują w nich zadziwiające korelacje z przełomowymi wydarzeniami, które ukształtowały nowoczesny świat. Czy Nostradamus rzeczywiście posiadał dar widzenia przyszłych katastrof?
Stella Astrella
Kategorie: Prasa
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 26 tygodni temu
18 lat 9 tygodni temu