Aktualności

Zakaz sprzedaży ziemi przedłużony o 10 lat. Polityczna wojna o preambułę

TVP.Info - 59 min. 36 sek. temu

Sejm zdecydował o przedłużeniu zakazu sprzedaży ziemi rolnej z państwowego zasobu o kolejną dekadę – do 2036 roku. Jednocześnie posłowie zgodzili się na liberalizację zasad sprzedaży niewielkich działek rolnikom indywidualnym, co było jednym z najbardziej dyskutowanych punktów prac nad ustawą.


Za przyjęciem ustawy opowiedziało się 427 posłów, dwóch było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu.


Ochrona ziemi państwowej na kolejną dekadę


Obowiązujące dotąd przepisy przewidywały, że zakaz sprzedaży ziemi z państwowego zasobu wygaśnie 30 kwietnia 2026 roku. Uchwalona ustawa przesuwa ten termin o dekadę, co – według jej autorów – ma zapewnić długofalową ochronę polskiej ziemi rolnej i stabilność gospodarstw rodzinnych.


Sejm pracował nad trzema projektami ustaw: prezydenckim, rządowym oraz autorstwa PiS. Wszystkie zakładały przedłużenie zakazu sprzedaży gruntów, jednak różniły się akcentami politycznymi i uzasadnieniem regulacji.


Czytaj także: Dwugroszowa biedaemerytura i 51 tys. zł. Dwa światy polskich emerytów


Pierwszy, w kwietniu ub.r., do niższej izby parlamentu wpłynął projekt PiS; w sierpniu 2025 r. swój projekt skierował prezydent; rządowy trafił do Sejmu w grudniu. Podczas prac w komisjach zdecydowano, że projektem wiodącym będzie inicjatywa prezydencka.


Spór o preambułę: Mercosur i import spoza UE


Najwięcej kontrowersji wzbudziła treść preambuły do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Prezydencka propozycja zawierała odniesienia do „zagrożeń płynących z napływu produktów rolnych spoza granic Unii Europejskiej, co – zdaniem jej autorów – miało jasno wskazywać na potrzebę ochrony krajowego rolnictwa.


Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki pytał w trakcie debaty, dlaczego koalicja rządowa sprzeciwia się takim zapisom. – Dlaczego nie chcecie wskazać, że trzeba chronić polskie rolnictwo przed napływem produktów rolnych spoza granic UE – a więc Mercosur i Ukraina – mówił, zarzucając KO, że to środowiska liberalne i socjalistyczne w Europie doprowadziły do zawarcia umowy z Mercosurem.


Odpowiedział mu szef resortu rolnictwa Stefan Krajewski, który podkreślił, że gdyby prezydent Karol Nawrocki „przekonał swoją przyjaciółkę, premier Meloni (Giorgia Meloni, premier Włoch, które to zagłosowały za umową z Mercosurem)” do tego, by zablokować tę umowę, „dziś nie trzeba byłoby zapisywać tego do preambuły do ustawy, która ma chronić polską ziemię, żeby nie szła w obce ręce”.


– Ta ustawa nie ma nic wspólnego z Mercosur” – zaznaczył Krajewski, dodając, że wpisywanie takich wątków do preambuły jest nieuzasadnione.


Szef resortu rolnictwa ripostował także argumenty strony prezydenckiej, odnosząc się do wcześniejszych lat rządów PiS: – Kiedy powinniście bronić polskiej ziemi, to jej nie broniliście. W 2015 roku trafiło w obce ręce 412 ha, w 2022 roku – 5 tys. 119 ha. W 2024 roku, kiedy my wzięliśmy odpowiedzialność, było to 1276 ha – wyliczał.


Czytaj także: Człowiek Trumpa i tysiące kilometrów gazociągów. Kontrowersje w Niemczech


Ostatecznie Sejm przyjął preambułę zaproponowaną przez Koalicję Obywatelską, która akcentuje konstytucyjną rolę gospodarstw rodzinnych, bezpieczeństwo żywnościowe oraz zrównoważony rozwój wsi, bez bezpośrednich odniesień do importu spoza UE.


Zmiana ważna dla rolników: sprzedaż ziemi do 5 ha


Drugim kluczowym punktem ustawy jest zwiększenie limitu powierzchni gruntów, które rolnik indywidualny może kupić bez zgody ministra rolnictwa – z 2 do 5 hektarów. Warunkiem pozostaje zgoda Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.


Rozwiązanie to było krytykowane przez PiS i kancelarię prezydenta. Zbigniew Bogucki pytał z sejmowej mównicy: – Czemu to ma służyć? Być może chcecie to rozparcelować i do 5 ha sprzedawać bez kontroli ministerstwa, bez nadzoru. Na to nie ma zgody pana prezydenta.


Strona rządowa odpowiadała, że zmiana ma charakter czysto organizacyjny i służy usprawnieniu procedur. – Przeniesienie decyzji na dyrektorów oddziałów terenowych KOWR skróci czas oczekiwania rolników na decyzję – argumentował minister Krajewski.


Wiceszef MRiRW Jacek Czerniak wskazywał z kolei na dane statystyczne: – Wnioski dotyczące nieruchomości między 2 a 5 ha stanowiły 35 proc. wszystkich wniosków, ale obejmowały jedynie około 5 proc. powierzchni gruntów – podkreślał.


Poprawka PiS wykreślająca ten przepis nie uzyskała większości.


Uchwalona przez Sejm ustawa trafi teraz do Senatu, gdzie będą kontynuowane prace legislacyjne.


Czytaj także: Bogaci liczą zyski, a biedni kolejne długi. Tak źle w USA jeszcze nie było

Kategorie: Telewizja

Kolejna katastrofa w Rosji. Całkowite odcięcie

Awaria prądu w Murmańsku i okolicznym obwodzie odcięła od zasilania m.in. główną bazę wojenną Floty Północnej, gdzie stacjonują ciężkie krążowniki z napędem atomowym. Pięć słupów wysokiego napięcia zawaliło się pod ciężarem oblodzonych przewodów - pisze "Rzeczpospolita".
Kategorie: Portale

To już przesądzone. Składka idzie wyraźnie w górę

Początek 2026 roku przyniósł złe wieści dla przedsiębiorców. GUS pokazał długo wyczekiwane dane dotyczące przeciętnego wynagrodzenia. I choć Polacy zarabiają więcej, to dla właścicieli firm oznacza to kolejne podwyżki - będą musieli zapłacić wyższą składkę zdrowotną. Pokazujemy stawki.
Kategorie: Portale

Groźny wypadek w Płocku. Samochód wjechał w ścianę domu

TVP.Info - 1 godzina 36 sek. temu

Kierujący Toyotą stracił panowanie nad pojazdem na ulicy Maszewskiej i z dużą siłą uderzył w budynek mieszkalny. W aucie znajdowały się trzy osoby – kierowca oraz dwóch pasażerów – wszyscy odnieśli obrażenia i zostali przewiezieni do szpitala.


Mieszkańcy domu nie ucierpieli i samodzielnie opuścili budynek.


Skutki uderzenia okazały się bardzo duże dla samej bryły budynku. Konstrukcja domu została naruszona na tyle, że służby zdecydowały o zakazie wstępu do środka, uznając obiekt za nienadający się do zamieszkania. Na miejscu prowadzono prace zabezpieczające oraz czynności policyjne.




Policja przypomina, że w regionie panują trudne warunki drogowe, a jezdnie są wyjątkowo śliskie i apeluje do kierowców o ostrożność. Wcześniej doszło w tym regionie do innych wypadków, m.in. na drodze krajowej nr 60, gdzie ciężarówka uderzyła w drzewo.


Czytaj również: Zderzenia kangura z peletonem. Staranowany kolarz zwycięzcą wyścigu

Kategorie: Telewizja

Odwołane lekcje i uziemione autobusy. Wszystko przez deszcz i mróz

TVP.Info - 1 godzina 12 min. temu

„Szanowni Mieszkańcy! W związku z występowaniem marznących opadów deszczu informujemy, że drogi oraz chodniki na terenie gminy są oblodzone” – ostrzegli urzędnicy z Gryfina w województwie zachodniopomorskim.


Ze względu na trudne warunki pogodowe, władze tej gminy postanowiły odwołać zajęcia w szkołach. Jednostki zapewniają jednak opiekę dzieciom, które mimo wszystko dotrą do szkół.


W związku z gołoledzią – ostrzega gmina – mogą wystąpić również utrudnienia w funkcjonowaniu komunikacji zbiorowej. „Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności oraz ograniczenie wychodzenia z domów do niezbędnego minimum” – apelują władze.


Nie tylko zachodniopomorskie. I tu dzieci mogą nie dojechać do szkół


Gryfino nie jest jedyną gminą, która zdecydowała się na nagłe zmiany w szkołach. Także w Kruszwicy w województwie kujawsko-pomorskim odwołane zostały lekcje. Jak informuje tamtejszy Urząd Miejski, w placówkach zaplanowano zajęcia opiekuńcze dla tych uczniów, którzy nie będą mieli możliwości pozostania w domu.


Na podobny krok zdecydowały się gminy Gniewkowo i Rojewo, również w woj. kujawsko-pomorskim. Z kolei w gminie Strzelno szkoły i przedszkola pozostaną otwarte, ale może pojawić się problem z dojazdem. Autobusy szkolne nie będą bowiem kursować ze względu na śliskie drogi.


IMGW ostrzega przed marznącym deszczem i gołoledzią


Od rana w 13 województwach obowiązują ostrzeżenia Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej przed marznącymi opadami deszczu powodującymi gołoledź. Ponadto w dziewięciu województwach obowiązuje alert RCB ostrzegający przed marznącym deszczem i gołoledzią.


Ostrzeżeniami II stopnia przed opadami marznącymi objęte są województwa: zachodniopomorskie, pomorskie, warmińsko-mazurskie, podlaskie, kujawsko-pomorskie, wielkopolskie i lubuskie. Natomiast w woj, mazowieckim, podkarpackim, lubelskim, łódzkim oraz częściowo w świętokrzyskim i podkarpackim obowiązują alerty I stopnia przed opadami marznącymi.


W tych regionach IMGW prognozuje słabe, a przejściowo umiarkowane opady marznącego deszczu i mżawki powodujące gołoledź. RCB apeluje o ograniczenie podróży oraz ostrożność na drogach i chodnikach.


Czytaj także: Zła jakość powietrza i gołoledź w tych częściach Polski. Alerty RCB

Kategorie: Telewizja

Ogromna kara dla największego banku w Polsce. "Powinien działać profesjonalnie i transparentnie"

TVN24 Biznes i Świat - 1 godzina 16 min. temu
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował w poniedziałek, że nałożył na PKO BP prawie 80 milionów złotych kary. Zdaniem urzędu bank nie określa jasno zasad, na podstawie których może jednostronnie zmieniać oprocentowanie kredytu konsumenckiego, co jest niedozwolone. Decyzja nie jest prawomocna, a bank może się od niej odwołać.
Kategorie: Telewizja

„Powinni czyścić toalety w pociągach”. Oburzenie po słowach ministra

TVP.Info - 1 godzina 28 min. temu

Jak poinformował serwis Daily News Hungary, podczas spotkania z wyborcami w węgierskim Balatonalmadi minister Lazar odpowiadał na pytania o wyzwania demograficzne i niedobór siły roboczej na Węgrzech. Argumentował, że Węgry powinny polegać na swoich „wewnętrznych rezerwach”, a nie na pracy imigrantów.


– Jeśli nie ma imigrantów, ktoś musi czyścić toalety w pociągach Intercity. Węgrzy nie są chętni do sprzątania cudzych toalet, więc powinniśmy skorzystać z wewnętrznych rezerw, którymi jest społeczność romska – powiedział Lazar.


Wypowiedź szybko rozpowszechniono w internecie, gdzie wywołała ostre reakcje zarówno Romów, jak i osób spoza mniejszości. Krytycy argumentowali, że komentarze Lazara utrwalają szkodliwe stereotypy i sprowadziły całą społeczność do roli rezerwy taniej siły roboczej.


Romowie zaapelowali do ministra o wyjaśnienie


Narodowy Samorząd Romów Węgier zaapelował do ministra o wyjaśnienie i sprostowanie, wzywając do jednoznacznego stwierdzenia, że społeczność romska jest postrzegana przez rząd jako partner, a nie jako grupa stygmatyzowana.


Sandor Gaspar, węgierski nauczyciel pochodzenia romskiego, opublikował szeroko komentowany list otwarty, ostro krytykując retorykę ministra. Napisał w nim, że sam jest dowodem na błędne podejście Lazara, argumentując, że obywateli romskich nie należy traktować jako „problemu” ani wyzwania logistycznego, którym trzeba zarządzać.


Czytaj też: Prorosyjscy przywódcy krajów UE na celowniku Trumpa


„Szanse Viktora Orbana na reelekcję właśnie zmalały po tym, jak jego domniemany następca, Janos Lazar, powiedział, że mniejszość romska na Węgrzech (ok. 5-10 proc. społeczeństwa) powinna sprzątać kible w pociągach, ponieważ nie ma już migrantów do wykonywania tak podrzędnych stanowisk. W społeczności romskiej, w większości popierającej Orbana, zapanowało ogromne oburzenie” – napisał w serwisie X węgierski dziennikarz Szabolcs Panyi.


Minister przeprasza za swoją wypowiedź 


W sobotę podczas wiecu rządzącego Fideszu w Kaposvar minister Lazar publicznie przeprosił za swoje słowa, podkreślając, że wszystkie formy pracy zasługują na szacunek, w tym praca sprzątacza.


Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna TISZA prowadzi w większości sondaży, chociaż najnowsze badanie Instytutu Republikon zwróciło uwagę na zmniejszenie się przewagi opozycji nad partią Fidesz premiera Viktora Orbana.


Poparcie dla ugrupowania Petera Magyara zadeklarowało 47 proc. zdecydowanych wyborców, w porównaniu z 48 proc. w grudniu. Poparcie dla Fideszu wzrosło w tym samym okresie z 36 do 38 proc. Wśród wszystkich wyborców TISZA prowadzi z wynikiem 33 proc.; Fidesz uzyskał 28 proc. – wynika z opublikowanego w czwartek sondażu Instytutu Republikon.


Czytaj też: Orban wściekły po przemówieniu Zełenskiego. „Przekroczył granicę”

Kategorie: Telewizja

Zima paraliżuje kolej. Opóźnienia i odwołania pociągów

TVP.Info - 1 godzina 37 min. temu
Z powodu oblodzenia sieci trakcyjnej pociągi PKP Intercity mogą być opóźnione lub odwołane. Wstrzymano ruch pociągów na kilku odcinkach – m.in. Poznań Główny - Frankfurt/Oder i Poznań Główny - Wrocław Główny – podał przewoźnik. Utrudnienia występują też na stacji Warszawa Zachodnia.
Kategorie: Telewizja

„Nie do obrony”. Poseł PiS ostro o wpisie Tarczyńskiego

TVP.Info - 1 godzina 41 min. temu

Dominik Tarczyński, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, wywołał burzę w mediach społecznościowych po komentarzu dotyczącym interwencji amerykańskich służb imigracyjnych ICE, podczas której zginął mężczyzna. W sobotę w Minneapolis agenci federalni zastrzelili 37-letniego Alexa Prettiego. Tarczyński opublikował nagranie z akcji i opatrzył je wpisem „Good Job ICE! FAFO”. Skrót FAFO pochodzi od wulgarnego angielskiego wyrażenia, które w potocznym języku oznacza „prowokował, dostał nauczkę”.


Wpis spotkał się z ostrą krytyką komentatorów i polityków, którzy podkreślają, że jego treść i wydźwięk – w kontekście zdarzenia zakończonego śmiercią człowieka – mogą być odbierane jako aprobata działań służb i są nie do zaakceptowania w debacie publicznej.


Janusz Cieszyński w „Gościu poranka”: „Takie wpisy nie powinny mieć miejsca”


Prowadzący program „Gość poranka” Mateusz Dolatowski zapytał posła PiS Janusza Cieszyńskiego, jak ocenia wpis Tarczyńskiego.


– Jest nie do obrony. Absolutnie nigdy nie powinny takie wpisy mieć miejsca, dlatego że tam zginął człowiek. Jakie były okoliczności zdarzenia, niech sobie wyjaśniają Amerykanie, ale tam zginął człowiek. Uważam, że cieszenie się z tego jest nie na miejscu – powiedział Cieszyński.




Poseł PiS został zapytany, czy w partii jest jeszcze ktoś, kto ma kontrolę nad tym, co robi Dominik Tarczyński.


– Proszę zaprosić pana europosła Dominika Tarczyńskiego. Niech pan poseł na ten temat coś powie. Ja nie jestem rzecznikiem Dominika Tarczyńskiego. Wszyscy widzieli ten wpis i myślę, że każdy ma bardzo podobną opinię na ten temat – odpowiedział.


Czytaj też: Wystarcza tajna notatka. Agenci ICE mogą działać wbrew Konstytucji USA

Kategorie: Telewizja

Pracowity weekend Straży Miejskiej. Telefony od mieszkańców i 34. finał WOŚP

wCzestochowie.pl - 1 godzina 46 min. temu

– W piątek, w sobotę i w niedzielę dyżurni częstochowskiej Straży Miejskiej przyjęli 35 zgłoszeń dotyczących wykroczeń drogowych. Na drugim miejscu znalazły się sytuacje, gdzie mieszkańcy zgłaszali zdarzenia związane z zakłócaniem spokoju i porządku publicznego oraz spożywaniem alkoholu w miejscach publicznych. Było to 25 zgłoszeń – informuje Artur Kucharski ze Straży Miejskiej w Częstochowie.

Pracownicy cywilni Straży Miejskiej z referatu ds. miejskiego monitoringu wizyjnego przekazali do dyżurnego Straży Miejskiej 7 spraw do realizacji.

Oprócz telefonicznych zgłoszeń częstochowscy strażnicy miejscy podejmowali też własne interwencje podczas służby patrolowej.

W niedzielę, 25 stycznia podstawowym zadaniem częstochowskich strażników miejskich było zabezpieczanie głównych miejsc zbierania pieniędzy przez wolontariuszy WOŚP. Straż Miejska zabezpieczała też teren placu Biegańskiego podczas koncertów i imprez towarzyszących w ramach 34. finału WOŚP.

Źródło: Straż Miejska w Częstochowie

Kategorie: Lokalne

800 plus w nowej odsłonie. Zmiany od 1 czerwca 2027 r.

800 plus ma być przedłużane automatycznie na podstawie danych z ZUS, bez konieczności składania osobnego wniosku - takie plany ma resort rodziny. Projekt dotyczący tej zmiany, która miałaby wejść w 2027 r., został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu.
Kategorie: Portale

Wybuch, a potem panika. Trzy ofiary pożaru w fabryce żywności w Grecji

TVP.Info - 2 godziny 3 min. temu

Gdy doszło do pożaru, w fabryce przebywało 13 osób. Ośmiorgu z nich udało wydostać się z budynku. Pięć osób było zaginionych. Niestety, najnowsze doniesienia mówią już o trzech ofiarach śmiertelnych. 


Jak podaje portal Greek City Times, ogień pojawił się, kiedy zakład pracował na pełnych obrotach. Wśród pracowników wybuchła panika.


Trzem kobietom i pięciu mężczyznom udało się ewakuować z budynku. Zostali oni przewiezieni do szpitala. Lekarze poinformowali, że poszkodowani doznali oparzeń i mają problemy z oddychaniem spowodowane wdychaniem dymu. Nie są to jednak obrażenia zagrażające życiu.


Strażacy kontynuują intensywne poszukiwania, walcząc jednocześnie z płomieniami.


Akcja gaśnicza jest utrudniona. W fabryce materiały łatwopalne


Początkowo na miejsce zdarzenia zadysponowano dziewięć wozów strażackich i 22 strażaków. Ze względu na intensywność pożaru akcja została rozszerzona. Obecnie bierze w niej udział 13 wozów strażackich oraz 40 strażaków, którzy używają specjalistycznego sprzętu oraz beczkowozów. 


Ratownicy pracują w niezwykle trudnych warunkach, ponieważ fabryka pracuje przez całą dobę i znajdują się w niej materiały łatwopalne. Strażacy starają się zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia na pobliskie budynki i obiekty.


Przyczyna pożaru nie jest na razie znana, ale lokalne media podały, że przed jego zauważeniem słychać było duży wybuch.


Czytaj też: Przestrzeń powietrzna nad Grecją zamknięta. Wielka awaria systemów

Kategorie: Telewizja

Sprzedaż detaliczna, PKB i stopa bezrobocia. Taki będzie tydzień w gospodarce

TVN24 Biznes i Świat - 2 godziny 7 min. temu
W tym tygodniu Główny Urząd Statystyczny opublikuje dane dotyczące sprzedaży detalicznej, stopy bezrobocia oraz zamówień w przemyśle. W piątek uwaga analityków skupi się na wstępnym odczycie produktu krajowego brutto za 2025 rok. Ministerstwo Finansów przeprowadzi przetarg sprzedaży obligacji skarbowych oraz przedstawi plany emisji długu na kolejny miesiąc.
Kategorie: Telewizja

Nowe prawo już obowiązuje. Budynki zagrożone likwidacją

7 stycznia weszła w życie nowelizacja prawa budowlanego. Nowe regulacje wprowadzają mechanizm tzw. "żółtej kartki" dla inwestorów, którzy naruszają warunki pozwolenia na budowę. Zmiany przewidują również prostszą procedurę legalizacji samowoli budowlanej.
Kategorie: Portale

Były dowódca Eurokorpusu o potencjalnym ataku Rosji: nie będziemy bierni

Powinniśmy pokazywać Rosji, że nie będziemy bierni i gdy tylko nas zaatakuje, to uderzymy wszystkimi możliwymi środkami, jakie posiadamy, aby też odczuła wojnę - mówi "Rzeczpospolitej" gen. broni rez. dr Jarosław Gromadziński, były dowódca Eurokorpusu, twórca 18. Dywizji Zmechanizowanej "Żelaznej".
Kategorie: Portale

Pisownia po nowemu. Tak Polacy radzą sobie z reformą ortografii

TVP.Info - 2 godziny 16 min. temu

Pierwszy raz o zmianach w ortografii dowiedziałem się podczas dyktanda w Dąbrowie Górniczej (tak, są również dyktanda dla dorosłych), w którym brałem udział w połowie 2023 r. Zaproszona na wydarzenie językoznawczyni poinformowała, że Rada Języka Polskiego pracuje nad zmianami zasad pisowni. Doktor nauk humanistycznych określiła je jako rewolucyjne i użyła sformułowania „będzie można pisać dowolnie”.


Ta informacja bardzo zaciekawiła uczestników dyktanda, w tym także mnie. Co właściwie znaczy „pisać dowolnie”? Czy oznacza to, że formy takie jak „wziąść” i „poszłem” będą uznawane za poprawne? Jeśli rzeczywiście wszystko będzie dozwolone, sens straci samo organizowanie dyktand. A może będziemy pisać tak, jak proponowali polscy futuryści w 1921 r., postulując m.in. usunięcie z języka polskiego „ó”, „rz” i „ch”?   




Mijały jednak kolejne miesiące i nikt nie informował o tym, że rzeczywiście planowane są zmiany. W efekcie uznałem, że zapowiedź reformy to tylko plotki.


10 maja 2024 r. Rada Języka Polskiego opublikowała komunikat o przyjęciu zmian zasad pisowni, informując, że mają one obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. Reforma obejmuje 11 zmian, dotyczących m.in. pisowni łącznej i rozdzielnej, użycia wielkich i małych liter oraz dopuszczalnej wariantowości zapisu.


„Nowe zasady mają uprościć i ujednolicić zapis, co przyczyni się do zmniejszenia liczby błędów językowych oraz – być może – umożliwi piszącym skupienie się na innych niż ortograficzne aspektach poprawności tekstu” – tłumaczyła w komunikacie Rada Języka Polskiego.


Pełna dowolność jednak nie obowiązuje – także po wprowadzeniu zmian nadal funkcjonują określone zasady pisowni.


Nowe zasady pisowni


Co ciekawe, Rada Języka Polskiego wycofała się z jednej z wcześniej zapowiadanych zmian. Początkowo RJP planowała zmienić sposób zapisu wielowyrazowych nazw geograficznych, w których pierwszy wyraz oznacza rodzaj obiektu (np. „wyspa”, „półwysep”, „cieśnina”), a drugi jest nazwą własną. Wstępna propozycja zakładała pisanie wszystkich członów wielką literą – np. Wyspa Uznam, Półwysep Hel czy Cieśnina Bosfor – jako pełnych nazw własnych. Pod koniec 2025 r. RJP zdecydowała się jednak z tej zmiany wycofać. W efekcie pozostawiono dotychczasowy sposób zapisu: pierwszy człon małą literą, a drugi – wielką (np. wyspa Uznam, półwysep Hel, cieśnina Bosfor).


Zmiany pisowni objęły m.in. zapis nazw mieszkańców miast, wsi i dzielnic. Od 2026 r. formy tego typu zapisywane są wielką literą, co oznacza odejście od dotychczasowej zasady stosowania małej litery. Reforma zmieniła również zasady pisowni cząstki „nie” z przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym – od 2026 r. formy te zapisuje się łącznie.


Przed wejściem w życie reformy jedynym poprawnym zapisem był np. „stuk-puk”, natomiast „puk, puk” zapisywano według innych zasad. Obecnie piszący mogą wybierać spośród trzech form: „stuk-puk”, „stuk, puk” albo „stuk puk”. Reforma objęła także nazwy instytucji – w wielu przypadkach pojawiały się wątpliwości co do użycia wielkich i małych liter. Po zmianach obowiązuje jedna, ujednolicona forma zapisu, np. „Teatr Komedia”, w której oba człony zapisywane są wielką literą.


„Wyzywano językoznawców od kretynów”


Skala i zakres wprowadzonych modyfikacji sprawiły, że reforma szybko zaczęła być oceniana jako jedna z najpoważniejszych zmian w polskiej ortografii od dziesięcioleci.


„To chyba największa reforma ortografii w czasach powojennych. Trzeba się będzie uczyć wielu rzeczy od nowa” – napisał na Facebooku Instytut Języka Polskiego UW.




W dyskusji o reformie wróciły także odniesienia do wcześniejszych zmian zasad pisowni. Językoznawca dr Artur Czesak, przypominając poprzednie reformy ortografii, pisał:


„Czyżby się zanosiło na polemiki, jak w roku 1936, kiedy wyzywano językoznawców reformujących pisownię od kretynów, albo jak w roku 1963, kiedy to po artykule Walerego Pisarka w „Przekroju” oddano na przemiał nowe wydanie „Pisowni polskiej”?”.




Do reformy z 1936 r. nawiązał w rozmowie z portalem TVP.Info prof. Piotr Żmigrodzki, stojący na czele Zespołu ds. Reformy Ortografii Rady Języka Polskiego, który odpowiadał za przygotowanie obecnych zmian w zasadach pisowni.


– Szczególnie brutalny charakter miały reakcje po ogłoszeniu reformy z 1936 r., a nawet jeszcze w trakcie prac nad nią. Czołowych językoznawców atakowano wówczas, zarzucając im działanie dla zysku, jaki miał płynąć ze sprzedaży nowych słowników ortograficznych, a nawet zaprzeczano ich polskości, wytykając im „obco brzmiące nazwiska” (głównymi architektami reformy byli Kazimierz Nitsch i Stanisław Szober – red.) – powiedział prof. Żmigrodzki.


Pytany o reakcje Polaków na wejście w życie reformy w 2026 r., językoznawca zaznaczył, że „dostaje przede wszystkim pytania o wyjaśnienia czy interpretację określonych przepisów”. – Były także jednostkowe protesty przeciwko wprowadzanym zmianom. Inne reakcje, o jakich mi wiadomo, np. w mediach elektronicznych, są generalnie pozytywne, choć oczywiście, jak to w dzisiejszych czasach dzieje się powszechnie, na platformach społecznościowych spotyka się komentarze nieodnoszące się w ogóle do kwestii merytorycznych, ale mieszczące się w kategorii hejtu – dodał.


Będzie nowy słownik


Rada Języka Polskiego opracowała „Mały słownik ortograficzny. Nowe reguły pisowni 2026”, dostępny w internecie, który porządkuje przyjęte reguły. Jak poinformował prof. Żmigrodzki, trwają prace nad kolejną, obszerniejszą publikacją.


Powstanie „Słownik ortograficzny Rady Języka Polskiego”. Publikacja ma się ukazać pod koniec 2026 roku. Będzie to duży słownik, ma liczyć około 100 tysięcy haseł. Obejmie on nie tylko wyrazy i połączenia, w których pisowni wprowadziliśmy zmiany, ale także pozostałą część słownictwa ogólnego języka polskiego, w której występują trudności ortograficzne. Słownik będzie dostępny bezpłatnie w postaci witryny internetowej i aplikacji na urządzenia mobilne, a także będzie wydrukowana pewna liczba egzemplarzy papierowych – powiedział portalowi TVP.Info językoznawca.


– Prace nad słownikiem toczą się dzięki dotacji celowej Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które uznało – bez wątpienia słusznie – że każdy piszący po polsku powinien mieć bezpłatny dostęp do informacji o obowiązującej normie językowej. Prace te koordynuje Instytut Języka Polskiego PAN w Krakowie, a biorą w nich udział pracownicy tegoż instytutu, członkowie Zespołu ds. Reformy Ortografii Rady Języka Polskiego oraz osoby z innych placówek naukowych – poinformował prof. Żmigrodzki.


„To mnie niepokoi”


Zapytany, czy językoznawcy mają dziś wystarczającą przestrzeń, by spokojnie i rzeczowo tłumaczyć zmiany w ortografii w debacie publicznej, odpowiedział, że „jako członkowie Rady Języka Polskiego zawsze pozytywnie reagujemy na zaproszenia mediów, abyśmy wypowiadali się na temat wprowadzanych zmian, także na inne powiązane z tym tematy”.


– To, co niepokoi, to fakt, że niektóre redakcje zapraszają do udzielania wywiadów i komentowania reformy inne osoby, na przykład twórców internetowych prowadzących blogi czy kanały popularyzujące polszczyznę. Osoby te są na ogół dobrze obeznane z zasadami pisowni i kwestie te komentują rzetelnie, ale nie mają jednak pewnych informacji albo też – chcę wierzyć, że nie – je zatajają z jakichś względów. Chodzi mi na przykład o informację, że na egzaminach szkolnych do 2030 r. włącznie będzie obowiązywać zarówno dotychczasowa, jak i zmieniona norma. Zapytana w wywiadzie o kwestię ortografii w szkole jedna z takich osób nie podała tej informacji, powtarzała za to truizmy o „niepewności” uczniów i nauczycieli – dodał językoznawca.


Wiele rodzajów reakcji na reformę


Odnosząc się do pytania o to, czy większa wariantywność zapisu jest realnym ułatwieniem, czy raczej źródłem niepewności, zaznaczył, że „stosunek społeczeństwa do normy językowej od dawna jest stabilny”.


– Istnieje pewna – dość wąska – grupa językowych rygorystów, którzy oczekują jednoznacznego uregulowania wszelkich spraw związanych z użyciem języka, zarówno w piśmie, jak i w mowie. Tacy często w przeszłości, a często również i dziś, krytykują językoznawców, że wprowadzając na przykład różne poziomy normy językowej czy też wariantywność, „psują język” oraz ułatwiają życie dyletantom niezdolnym do nauczenia się skomplikowanych przepisów. Znaczna jednak większość ludzi używa języka spontanicznie, nie zastanawia się specjalnie nad tym, „jak się powinno” pisać czy mówić, i dla tych wariantywność normy z pewnością jest korzystna. Zresztą wprowadzone przez nas zapisy wariantywne już od dawna były powszechnie stosowane w tekstach pisanych, tylko mało kto na to zwracał uwagę – powiedział prof. Żmigrodzki.


– Było kilka rodzajów reakcji na wejście w życie reformy, które mnie zaskoczyły. Być może nie doceniałem różnorodności sposobów myślenia moich współrodaków. Najbardziej mnie zdziwiła nerwowa reakcja osób prywatnych, a także części mediów, na dopuszczenie pisowni wielką literą „nieoficjalnych nazw etnicznych”, takich jak „Angol”, „Kitajec”, „Szkop”. Był to jeden z głównych kierunków ataków na Radę w pierwszym okresie po upowszechnieniu komunikatu o zmianach. Tymczasem ten sposób zapisu był już wcześniej szeroko praktykowany, a nawet był pewien stopień jego akceptacji w uważanych wcześniej za podstawowe zasadach pisowni dołączanych do słowników jednego z wydawnictw – poinformował.


Zapytany, czy planowane są kolejne zmiany zasad ortografii, odparł, że „nikt z obecnych członków Rady nie bierze aktualnie pod uwagę wprowadzania dalszych zmian. Co przyniesie przyszłość, oczywiście trudno wyrokować”.


„RJP nie będzie tu niczego narzucać”


W rozmowie pojawiła się także kwestia zmian w podręcznikach i zapisach urzędowych.


– Generalna zasada jest taka, że wszystkie teksty powstałe, opublikowane i wydane do końca 2025 r. zachowały dotychczasową ortografię i mogą w tej postaci trwać. Publikacje z datą wydania 2026 powinny już posługiwać się nową ortografią i z czasem w sposób naturalny wyprą one z obiegu publikacje z ortografią starszą – powiedział prof. Żmigrodzki.


– W przypadku nazw ulic, placów i innych elementów przestrzeni publicznej o zalecanej formie zapisu decydują kompetentne instytucje. W wielu miastach tablice z nazwami ulic czy placów są i tak wymieniane co kilka lat. Dopiero w sytuacji, gdy tabliczka musi zostać wymieniona z innych powodów – na przykład w wyniku zmiany nazwy danego obiektu albo jej zniszczenia – nowe oznakowanie powinno już być wykonane zgodnie z zasadami pisowni obowiązującymi od 2026 r. Rada nie będzie w tej kwestii niczego proponować ani tym bardziej narzucać. Jako ciekawostkę mogę dodać, że tabliczki z nazwami ulic zapisanymi według zasad sprzed 1936 r. można jeszcze dziś znaleźć na budynkach w starszych i bardziej zaniedbanych dzielnicach niektórych miast – poinformował.




Redakcje aktualizują zasady pisowni


Nowa ortografia wymusiła konkretne działania organizacyjne w redakcjach mediów, m.in. aktualizację ksiąg stylu i zasad korekty. Część redakcji zdecydowała się na łagodny okres przejściowy, akceptując starsze formy tam, gdzie nowe reguły dopuszczają wariantywność lub gdzie zmiana mogłaby wprowadzać chaos u odbiorców. W praktyce oznacza to stopniowe wdrażanie nowych zasad w bieżących publikacjach, przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowej pisowni w materiałach archiwalnych.


Szkoły w okresie przejściowym


Mimo że informacja o reformie pojawiała się w mediach i komunikatach już w 2024 r., wydawnictwa edukacyjne nie były zobowiązane do wymiany podręczników drukowanych w 2026 r. Otrzymały czas na stopniowe wprowadzanie zmian w nowych wydaniach i materiałach cyfrowych, dlatego w wielu obecnych podręcznikach papierowych treści zapisane „po staremu” nadal funkcjonują.


Okres przejściowy w szkołach trwa do końca 2030 r. W tym czasie w pracach egzaminacyjnych (ósmoklasisty, maturalnych i eksternistycznych) będą akceptowane zarówno stare, jak i nowe zasady pisowni, pod warunkiem konsekwencji w zapisie. Od 2031 r. obowiązywać będą już wyłącznie nowe zasady.


W praktyce nauczyciele stopniowo wprowadzają nową pisownię, by uczniowie mogli się do niej przyzwyczaić. Część z nich zwraca uwagę, że reforma została wprowadzona w trakcie roku szkolnego, a nie od 1 września. Podkreślają, że uczniowie uczą się dziś zasad, które jeszcze niedawno były uznawane za błędne.


Jednak, jak powiedziała portalowi TVP.Info nauczycielka języka polskiego ze szkoły podstawowej z małej miejscowości, jej uczniowie „byli poinformowani o zmianach w pisowni dużo wcześniej, przyjęli je bez większych emocji”. – Wiedzą, że jest okres przejściowy, lecz jeśli w danym przypadku dopuszczalne są różne warianty zapisu, muszą konsekwentnie trzymać się jednego z nich – dodała.


– Mnie samej trudno jest przyzwyczaić się do niektórych zmian, np. łącznej pisowni „nie” z przymiotnikami i przysłówkami w stopniu wyższym i najwyższym – oczy i mózg protestują. To zapewne kwestia czasu potrzebnego na oswojenie się z nową zasadą. Nauczyciele dokonują stosownych modyfikacji w sposobie realizacji materiału dydaktycznego, na przykład w klasie piątej zagadnienie pisowni „nie” z przymiotnikami i przysłówkami omawiane jest w ramach dwóch odrębnych tematów – poinformowała nauczycielka.


Co z autokorektą?


Autokorekta – np. w Wordzie, Google Docs, systemach telefonów, przeglądarkach – nie została „przełączona” automatycznie 1 stycznia 2026 r. Programy i edytory muszą osobno zaktualizować swoje słowniki i reguły, a takie zmiany wprowadzane są stopniowo. Zwykle aktualizacje pojawiają się w kolejnych wersjach oprogramowania, stopniowo w ciągu miesięcy lub nawet lat.    


Nie należy więc bezkrytycznie sugerować się autokorektą, ponieważ w wielu przypadkach nadal podpowiada ona zapisy zgodne ze starą ortografią.


„Trudno mi się z tym pogodzić”


Małgorzata Denys, mistrzyni ortografii polskiej 2006 i korektorka z wieloletnim stażem, ocenia zmiany pozytywnie.


– Upraszczają i tak trudną polską ortografię, np. wprowadzają rozdzielną pisownię cząstki „by” ze spójnikami i partykułami – „czy by”, „to by”, zamiast dziwacznych, dotąd jedynie poprawnych, „czyby” czy „toby” – powiedziała portalowi TVP.Info.


– Podoba mi się też dopuszczenie trzech wersji pisowni par wyrazów równorzędnych, podobnie lub identycznie brzmiących, występujących zwykle razem, np. „mowa-trawa” i „gadka szmatka”. Do tej pory nie bardzo było wiadomo, dlaczego jedno pisze się tak, a drugie tak. Ułatwieniem jest pisownia tylko wielką literą nazw firm, marek i modeli wyrobów przemysłowych, a także pojedynczych egzemplarzy tych wyrobów, bo do tej pory często była to kwestia bardzo problematyczna, np. jechać „BMW” czy „bmw” – dodała.


– Ale bardzo trudno jest mi pogodzić się z łączną pisownią „nie” z przymiotnikami w stopniu wyższym i najwyższym, np. niemniejszy, nienajmniejszy. Gdy czytam tekst, trudno jest mi to nawet zauważyć, bo tyle lat była poprawna pisownia rozdzielna i jest ona dla mnie oczywista, a teraz jest błędem – przyznała.


Nowa ortografia w urzędach


Zmiany objęły także dokumenty urzędowe oraz oznakowanie w przestrzeni publicznej. Skontaktowaliśmy się z Urzędem m.st. Warszawy z pytaniem, czy po 1 stycznia 2026 r. wprowadzono tam zmiany wynikające z nowych zasad ortografii oraz jakiego rodzaju dokumentów one dotyczyły.


„Poradnia prostego języka UM zaktualizowała blankiety korespondencyjne, na których przygotowywane są m.in. pisma. Nagłówki blankietów zawierają dane teleadresowe, więc poradnia zmieniła w nich pisownię adresów, np. plac Bankowy na Plac Bankowy. Zmiana nie wygenerowała żadnych kosztów, ponieważ przygotowali ją pracownicy urzędu” – poinformował Wydział Prasowy Urzędu m. st. Warszawy.


„Jednocześnie dla pracowników Urzędu m.st. Warszawy poradnia przygotowała materiał z podsumowaniem najważniejszych zmian wprowadzonych przez Radę Języka Polskiego. Został on opublikowany w intranecie. Opisuje on szerzej zmiany, które są potrzebne na co dzień urzędnikom (np. nazwy ulic i obiektów czy określenia mieszkańców), i podaje warszawskie przykłady. Dyrektor Biura Organizacji Urzędu wysłał również pismo z informacją o zmianach zasad pisowni po 1 stycznia 2026 r. i przygotowanym poradniku. W piśmie zawarta była również prośba o poprawienie wszystkich adresów na miejskich stronach internetowych” – przekazano.


Zmiany na tablicach


Zwróciliśmy się także do Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie, pytając, czy wprowadzenie nowych zasad ortografii wymusiło zmianę lub korektę dotychczasowego oznakowania w przestrzeni miejskiej.


„W chwili obecnej na wszystkich tablicach Miejskiego Systemu Informacji (MSI) zarządzanych przez Zarząd Dróg Miejskich większość typów obiektów miejskich, takich jak Plac, Skwer, Aleje, Aleja itp., jest zapisana zgodnie z najnowszą pisownią, tj. wielką literą. Wyjątek stanowi zapis typu obiektu „ulica”, który obecnie występuje zarówno pisany wielką, jak i małą literą. Rozbieżność w zapisie wyrazu „ulica” wynika z tego, że na etapie projektowania MSI zostały przyjęte zasady zapisu opracowane przez prof. Kwirynę Handke, a po wprowadzeniu „Katalogu nazw obiektów miejskich” zaczęto stosować zasady pisowni w nim ujęte” – czytamy w odpowiedzi Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie.


„Obecnie wszystkie nowe tablice z nazwami ulic są produkowane zgodnie z nową pisownią. Tablice wykonane przed wprowadzeniem „katalogu”, z wyrazem „ulica” pisane wielką literą, będą systematycznie wymieniane w miarę ich zużycia (korozja, zniszczenie)” – napisano.


ZDM zwrócił także uwagę na tablice, które nie znajdują się w jego gestii, czyli tablice adresowe nieruchomości. Za ich prawidłowe oznakowanie, zgodnie z obowiązującymi przepisami, odpowiadają zarządcy lub właściciele posesji. Część takich tablic została zamontowana jeszcze na etapie wprowadzania Miejskiego Systemu Informacji przez ówczesną Gminę Centrum i do dziś pozostaje własnością zarządców nieruchomości, co oznacza, że decyzja o ewentualnej aktualizacji ich treści należy do nich.


„W celu prawidłowego oznakowania posesji Wydział IMS (to wydział w ZDM, który zajmuje się oznakowaniem MSI) wydaje szczegółowo opracowaną dokumentację techniczną, wraz z opracowaną dokładną treścią, na podstawie której należy wykonać tablicę z adresem. Treść jest projektowana na podstawie aktualnie obowiązującego „katalogu nazw ulic”. Niestety nie wszyscy zarządcy występują o takie wytyczne i sami wykonują tabliczki z treścią, za którą ZDM nie ponosi odpowiedzialności” – poinformował Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie.


„Naczelnik wydziału IMS konsultował z Biurem Geodezji i Katastru oraz Biurem Kultury m.st. Warszawy, czy wprowadzenie nowych zasad ortografii będzie miało wpływ na pisownię zastosowaną w „Katalogu nazw obiektów miejskich”. Z informacji, jakie uzyskał, wynikało, że zmiany nie wpłyną na „katalog”. Tym niemniej czekamy na opublikowanie aktualnego katalogu, który posłuży do weryfikacji treści oznakowań” – dodano.


Scrabble po reformie ortografii


Nowe zasady pisowni wymusiły zmiany także w... grze scrabble.


– Reforma ortografii niewątpliwie wpłynęła na zasób słów notowanych w Oficjalnym Słowniku Polskiego Scrabblisty (OSPS). Dla graczy kluczowe okazały się zmiany dotyczące pisowni łącznej i rozdzielnej oraz użycia wielkich i małych liter – powiedział portalowi TVP.Info Miłosz Wrzałek, przewodniczący Komisji Językowej Polskiej Federacji Scrabble i jednocześnie zagorzały scrabblista.


– W wyniku reformy ze słownika scrabblistów usunięto około 2 tysięcy leksemów oznaczających mieszkańca lub mieszkankę miasta, wsi czy osiedla. Z drugiej strony wprowadzono ponad tysiąc zanegowanych form przymiotników i przysłówków w stopniu wyższym i najwyższym. Choć bilans słów – zwłaszcza tych grywalnych, czyli od 2 do 9 liter – uległ zmniejszeniu, oceniam te zmiany pozytywnie, ponieważ upraszczają one zasady zapisu – dodał.    


– Cieszy mnie również fakt, że nazwy produktów marek zapisywane są wyłącznie wielką literą. Komisja Językowa Polskiej Federacji Scrabble wprowadziła taki zapis w zasadach dopuszczalności słów już w 2017 r. Choć obecne zasady dopuszczają zapisywanie małą literą przymiotników od imion i zdrobnień – niezależnie od tego, czy mają one charakter dzierżawczy – nie uwzględniliśmy tej zmiany w OSPS-ie, ponieważ zasób takich słów jest praktycznie nieograniczony – podkreślił.


Czytaj też: Pięknie brzmiące słowa zapamiętujemy szybciej

Kategorie: Telewizja

„Bugajska bis” na etapie projektowania

wCzestochowie.pl - 2 godziny 18 min. temu

Celem inwestycji jest rozwój stref przemysłowych poprzez udrożnienie DK-46 oraz wyprowadzenie ruchu tranzytowego na linii Opole – Kielce poza obręb zwartej zabudowy miejskiej. „Bugajska bis” ma zapewnić bezkolizyjny zjazd z alei Wojska Polskiego (dawnej DK-1) i bezkolizyjny przejazd nad torami nowym śladem DK-46 w kierunku Kielc i pobliskiego Olsztyna. Budowa nowego węzła drogowego alei Wojska Polskiego z ul. Bugajską i nowym przebiegiem DK-46 będzie domknięciem zasadniczego etapu modernizacji i przebudowy układu komunikacyjnego miasta.

Jak informuje Miejski Zarząd Dróg, w ramach projektu powstają obecnie rozwiązania inżynierskie dopasowane do miejskiej przestrzeni, analizowany jest ruch i bezpieczeństwo użytkowników dróg oraz projektowana jest infrastruktura. Drogowcy podkreślają, że dobre zaprojektowany węzeł do mniej korków, bezpieczne skrzyżowania i lepsze połączenia w kluczowym punkcie miasta.

Zakres inwestycji obejmuje m.in. budowę węzła drogowego alei Wojska Polskiego z drogą krajową DK-46, przebudowę fragmentu alei Wojska Polskiego, budowę nowego odcinka DK-46 od granic miasta z gminą Olsztyn do projektowanego węzła drogowego z DK-91 z dostosowaniem do możliwości dobudowy drugiej jezdni DK-46 na odcinku pomiędzy DK-91 a przedłużeniem ul. Korfantego, budowę ulicy Smolnej, budowę mostu nad Wartą oraz wiaduktu nad linią kolejową, przebudowę istniejącego obiektu mostowego nad torem bocznicowym dawnej Huty Częstochowa, z dostosowaniem parametrów technicznych obiektu do parametrów projektowanej drogi, budowę dróg i skrzyżowań obsługujących teren położony wzdłuż projektowanego połączenia po zamknięciu istniejącego przejazdu drogowego przez linię kolejową relacji Częstochowa – Katowice, budowę ciągów pieszych, dróg rowerowych i zatok autobusowych, budowę dróg dla pieszych i rowerów do projektowanego przejścia podziemnego pod linią kolejową w miejscu obecnego przejazdu kolejowego w ul. Bugajskiej, budowę dróg rowerowych w ciągu DK-91 (DK-1) na przebudowywanym odcinku, budowę stanowiska do ważenia pojazdów z parkingiem i monitoringiem na wlocie do miasta, budowę drogowej stacji pomiarowej i meteo w ciągu DK-91 (DK-1), budowę oświetlenia ulicznego w ciągu DK-91 (DK-1), budowę nowego oświetlenia w nowym przebiegu DK-46.

Miasto otrzymało promesę dofinansowania inwestycji „Bugajska bis” w wysokości do 250 mln zł w ramach V edycji rządowego Programu Inwestycji Strategicznych.

Wartość promesy ostatecznej, która jest wyliczana od kwoty zadania będzie niższa od wysokości promesy wstępnej, ponieważ koszt realizacji zadania po ogłoszeniu wyników przetargu wynosi blisko 241 mln zł, a minimalny poziom wkładu własnego samorządu w tym programie to 2 proc. wartości kontraktu (nie licząc kosztów nadzoru inwestorskiego, wykupów gruntów czy potencjalnych prac dodatkowych, które okazują się niezbędne w trakcie realizacji inwestycji).

Umowa na realizację tej inwestycji została podpisania 28 marca 2024 roku z wyłonioną w przetargu firmą Budimex.

Źródło: MZD Częstochowa

Kategorie: Lokalne

Takiej kradzieży policja jeszcze nie widziała. Złodziej połasił się na... włosy

TVP.Info - 2 godziny 19 min. temu

Sprawca pod osłoną nocy włamał się do lokalu przez okno, które znajdowało się w pomieszczeniu gospodarczym. Gdy mężczyzna dostał się do wnętrza salonu, ukradł z niego kilkaset wiązek włosów naturalnych. Część pukli została przez niego zniszczona. Właściciel salonu oszacował straty na ponad 800 tysięcy złotych.


„Zawiadomienie o przestępstwie natychmiast uruchomiło działania policjantów zajmujących się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu” – przyznali mokotowscy policjanci.


Zaskakująca kradzież w Warszawie. Sprawca włamał się do salonu sprzedaży włosów


Funkcjonariusze szybko wytypowali sprawcę i ustalili miejsce, w którym się ukrywał. 29-latek został zatrzymany na terenie stołecznego Bemowa. Mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem, za które grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności.


Na wniosek prokuratury sąd zdecydował się na tymczasowe aresztowanie 29-latka na trzy miesiące.


Czytaj także: Ukradł samochód rodziny premiera. Prokuratura stawia nowe zarzuty

Kategorie: Telewizja

Czarny scenariusz dla Kremla. Niczego nie da się uratować

Coraz więcej wskazuje na to, że przed rosyjską gospodarką rysuje się wyjątkowo trudny okres. Z wyliczeń banku centralnego wynika, że przy cenach ropy na poziomie 30-35 dolarów za baryłkę oraz dalszym zaostrzaniu sankcji kraj może pogrążyć się w recesji na dwa kolejne lata. Jednocześnie inflacja ma osiągnąć najwyższe wartości od dekady.
Kategorie: Portale

Cena złota pobiła rekord wszech czasów. Polityka Trumpa napędza wzrost

Dziennik - 2 godziny 29 min. temu
Cena złota ponownie pobiła rekord wszech czasów – w poniedziałek po raz pierwszy w historii przebiła cenę 5 tys. dolarów za uncję. W sumie od początku roku cena złota wzrosła już o 17 proc., kontynuując silny trend wzrostowy z roku ubiegłego – zwracają uwagę specjaliści. Bezprecedensowe wzrosty mają związek z niestabilną sytuacją na świecie, w tym z nieprzewidywalną polityką Donalda Trumpa. Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość