LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSL
ZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościNFZ bez „planu B” na podwyżki. Pracownicy ochrony zdrowia to nie koszt ani problem systemuSpór o wynagrodzenia w ochronie zdrowia wraca wraz z lipcową waloryzacją. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że płace to inwestycja, a NFZ wskazuje na ograniczony strumień finansowania i obowiązki wynikające z ustawy.
Kategorie: Portale
Tusk: To, co dzieje się za sprawą Nawrockiego, jest niebezpiecznePrezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o zawetowaniu ustawy wdrażającej SAFE w rocznicę przystąpienia Polski do NATO. W orędziu z 12 marca porównał unijny program do kredytów frankowych. – Mechanizm SAFE jest ogromnym kredytem zagranicznym zaciąganym w obcej walucie (...) Zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe – mówił. – Kredyt SAFE obciąży nasze dzieci i wnuki – powiedział, dodając, że „dług można zaciągnąć w jeden dzień, ale spłacać go będzie całe pokolenie”. Karol Nawrocki stwierdził, że jego propozycja to „realna alternatywa” i zaapelował o prace nad nią w parlamencie. Decyzja głowy państwa spotkała się z ostrą krytyką byłych szefów Narodowego Banku Polskiego: Marka Belki oraz Leszka Balcerowicza. CZYTAJ TAKŻE: Ostre słowa Balcerowicza po wecie. „On wpisał się na listę hańby narodowej” O „zdradzie narodowej” mówił rzecznik rządu Adam Szłapka.
Zgodnie z przyjętą uchwałą ws. Programu Polska Zbrojna pożyczka z SAFE zostanie zaciągnięta przez BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. W piątek po południu w Monitorze Polskim opublikowano uchwałę Rady Ministrów tej w sprawie. Kategorie: Telewizja
Trump odrzuca ofertę Ukrainy. „Nie potrzebujemy ich pomocy”W wywiadzie dla telewizji Fox News Donald Trump oświadczył, że Ameryka sama poradzi sobie z irańskimi dronami i nie potrzebuje wsparcia Ukrainy. – Nie potrzebujemy ich pomocy w obronie powietrznej. Wiemy o dronach więcej niż ktokolwiek. Mamy najlepsze drony na świecie – mówił prezydent USA. Przyznał również, że Rosja może udzielać Iranowi ograniczonego wsparcia wojskowego – co jest zgodne z wcześniejszymi doniesieniami o pomocy Moskwy w atakowaniu amerykańskich obiektów wojskowych w regionie. Bagatelizował jednak znaczenie pomocy Moskwy dla Teheranu. Słowa Trumpa na temat dronów stoją w sprzeczności z wcześniejszymi deklaracjami prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Według niego Kijów odpowiedział pozytywnie na prośbę Waszyngtonu o pomoc w ochronie amerykańskich baz wojskowych w Jordanii. W styczniu amerykański prezydent twierdził, że to on sam „jest jedyną kartą przetargową Zełenskiego” i że bez niego doszłoby do „totalnej katastrofy”. – Nie miał kart od pierwszego dnia (pełnoskalowej rosyjskiej inwazji – przyp. red.) – przekonywał, oceniając szansę Kijowa w rozmowach pokojowych. Wobec strat zadawanych wojskom USA przez irańskie drony, kilka dni tenu Zełenski oświadczył, że Ukraina „ma teraz karty”, odwracając wcześniejsze słowa Trumpa. Podkreślił, że dzięki sukcesom ukraińskiej armii oraz rozwojowi krajowej produkcji zbrojeniowej Kijów stał się ważnym partnerem dla Zachodu, także dla Stanów Zjednoczonych. Sugerował, że Waszyngton potrzebuje współpracy z Ukrainą, między innymi w obszarze technologii wojskowych i doświadczenia zdobytego w walce z Rosją. Według Zełenskiego Ukraina dysponuje dziś realnymi argumentami politycznymi i militarnymi w relacjach z USA. Prezydent wskazał również, że wojna przyspieszyła rozwój ukraińskiego przemysłu obronnego, a zdobyte doświadczenie w zwalczaniu rosyjskich ataków – szczególnie dronów i rakiet – jest cenne dla sojuszników. Czytaj także: Łukaszenka grozi Oriesznikiem. Nie spodobały mu się słowa Zełenskiego Kategorie: Telewizja
Zielone światło z Iranu. Dwa statki mogą przepłynąć cieśninę
Iran zezwolił dwóm statkom pod banderą Indii na przepłynięcie przez cieśninę Ormuz - poinformował w piątek Reuters. Są to jednostki transportujące skroplony gaz płynny (LPG). W ostatnich dniach akwen przepłynęła również jednostka pod banderą Turcji.
Kategorie: Telewizja
Drony zamiast na front trafiały do lombardów. Wpadł „obrotny” oficerDrony to kluczowa broń Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) w walce z wojskami rosyjskiego agresora. Operatorzy bezzałogowców polują nie tylko na sprzęt pancerny i transportowy, ale przede wszystkim na zwykłych żołnierzy. Według niektórych szacunków nawet 70-75 proc. strat w oddziałach przeciwnika zadają ataki dronów samobójczych lub ładunki zrzucane przez inne typy tych urządzeń.
Wojna jest bardzo dobrą okazją do dorobienia przez urzędników czy wysokich rangą wojskowych. Korupcja i okradanie magazynów wojskowych to problem, z którym walczą ukraińskie służby, między innymi Państwowe Biuro Śledcze (DBR). Oficer okradał magazyny Funkcjonariusze DBR odkryli, że szef wydziału odpowiedzialnego za zaopatrzenie w drony i środki do zwalczania bezzałogowców jednej z jednostek wojskowych w obwodzie odeskim, regularnie okradał magazyny z cennego sprzętu. Najbardziej interesowały go maszyny rozpoznawcze oraz drony przechwytujące i inny ekwipunek do walki z bezzałogowca.
„Wojskowy oddał część sprzętu do lombardu, a resztę sprzedał po obniżonej cenie. W wyniku takich działań państwo poniosło straty przekraczające 5,4 mln hrywien. Teraz odpowie za kradzież mienia wojskowego w wyniku nadużycia stanowiska służbowego w stanie wojennym za co grozi do 15 lat więzienia” – poinformowało DBR.
Oficer nie trafi do aresztu, jeżeli wpłaci kaucję w wysokości 5,4 mln hrywien.
Czytaj także: Sprzedali wojsku lipne miny. Miliony nie przydadzą im się w więzieniu Kategorie: Telewizja
SAFE zawetowany. Teraz na biurku prezydenta ważne zmiany w prawie pracyPrezydent zawetował ustawę wdrażającą program SAFE, a rząd uruchomił plan B wykorzystania unijnych pieniędzy na obronność. Na podpis prezydenta czeka największa od lat reforma Państwowej Inspekcji Pracy.
Kategorie: Portale
Kreml odcina i kontroluje internet. Rosjanie na potęgę kupują pageryProblemy z internetem rozpoczęły się 3 marca. W wielu częściach Moskwy, szczególnie w centrum miasta, mobilna sieć przestała działać lub dostęp do niej został poważnie ograniczony. W niektórych miejscach użytkownicy mogą korzystać jedynie z wybranych stron znajdujących się na tak zwanej białej liście. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow tłumaczył wprowadzenie ograniczeń względami bezpieczeństwa. Twierdził, że Ukraina stosuje coraz bardziej zaawansowane metody ataku. Rosjanie zareagowali kupowaniem urządzeń komunikacyjnych, które dawno przestały być popularne. Według danych największej rosyjskiej platformy sprzedażowej Wildberries między 6 a 10 marca sprzedaż pagerów wzrosła o 73 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w lutym. Wzrosło także zainteresowanie krótkofalówkami (o 27 proc.) oraz telefonami stacjonarnymi (o 25 proc.). Zakłócenia internetu sprawiły także, że mieszkańcy i turyści zaczęli kupować papierowe mapy miasta. Sprzedaż atlasów i przewodników wzrosła o 48 proc. w porównaniu z poprzednim tygodniem. Do 10 marca mieszkańcy Moskwy doświadczali już piątego dnia z rzędu poważnych zakłóceń mobilnego internetu w większości miasta. Według mediów może to być test systemu umożliwiającego szeroką blokadę dostępu do sieci. Totalitarny reżim Putina chce też kontrolować telefonu rodaków, wszystkie nowe urządzenia są obowiązkowo sprzedawane z aplikacjami szpiegującymi. Zobacz również: Zdrajca wystawił Rosji ukraińskiego generała. Pomogła była żona szpiega Kategorie: Telewizja
Prezydent zawetował kolejną ustawę. Wskazuje na ryzyko "chaosu proceduralnego"To już 29. zawetowana ustawa. Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego miała wprowadzić zmiany w przepisach dotyczących m.in. zakazu korzystania z dowodów pozyskanych w wyniku przestępstwa oraz ograniczenia tymczasowych aresztów.
Kategorie: Prasa
Sejm przeciw umowie z Mercosur. Apeluje o skargę do TSUEZa przyjęciem uchwały opowiedziało się jednogłośnie 424 posłów. W przyjętym dokumencie Sejm wyraził „poważne zaniepokojenie” zarówno sposobem procedowania umowy, jak i jej możliwymi skutkami gospodarczymi oraz społecznymi. Zdaniem posłów porozumienie między Unią Europejską a państwami Mercosuru – Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem – może prowadzić do zakłócenia konkurencji na rynku wewnętrznym UE, szczególnie w sektorze rolnym i przetwórczym. W uchwale wskazano również na ryzyko osłabienia ochrony konsumentów oraz standardów środowiskowych w Unii. Sejm przypomniał, że państwa członkowskie UE mają prawo zaskarżać akty unijnych instytucji do Trybunału Sprawiedliwości UE, jeśli istnieją wątpliwości co do kompetencji, naruszenia procedur czy zgodności z traktatami. W związku z tym parlament wezwał Radę Ministrów do przygotowania skargi na podstawie artykułu 263 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Chodzi o zakwestionowanie aktów Komisji Europejskiej i Rady UE, które stanowią podstawę zawarcia umowy handlowej z państwami Mercosuru. Czytaj także: Spór o weto prezydenta. Szef MON: Nie zatrzymacie modernizacji armii Sejmowa komisja rolnictwa rozpatrywała trzy projekty uchwał – jeden autorstwa Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz dwa przygotowane przez posłów Prawo i Sprawiedliwość. Ostatecznie za wiodący uznano projekt PSL. Na przyjęcie uchwały zobowiązującej rząd do wniesienia skargi szczególnie naciskali posłowie PiS. Ich zdaniem wniosek Parlamentu Europejskiego do TSUE może zostać rozstrzygnięty w sposób sprzyjający Komisji Europejskiej, która opowiada się za wejściem umowy w życie. 17 stycznia przedstawiciele Unii Europejskiej i państw Mercosuru podpisali umowę o partnerstwie oraz przejściową umowę handlową. Zgodę na jej zawarcie wyraziła 9 stycznia większość państw w Radzie UE, przy sprzeciwie Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii. Aby umowa o partnerstwie weszła w życie, musi zostać ratyfikowana przez wszystkie państwa członkowskie UE. 21 stycznia Parlament Europejski skierował wniosek do Trybunału Sprawiedliwości UE o zbadanie zgodności porozumienia z unijnymi traktatami. Decyzja ta może opóźnić głosowanie nad zatwierdzeniem umowy o co najmniej kilkanaście miesięcy. 27 lutego przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała rozpoczęcie tymczasowego stosowania części handlowej umowy z państwami Mercosuru. Zgodnie z traktatami UE pełne wejście w życie porozumienia będzie możliwe dopiero po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego. Umowę zatwierdziły już parlamenty Urugwaju i Argentyny. Komisja Europejska rozpoczęła procedurę jej tymczasowego wdrożenia, które – według wstępnych zapowiedzi – może nastąpić w maju. Czytaj także: Saudyjczycy szykują alternatywę dla cieśniny Ormuz. „W ciągu kilku dni” Kategorie: Telewizja
Rumunia w gotowości wobec rosyjskich ataków. Znów poderwano myśliwce„Około godziny 10 systemy radarowe Ministerstwa Obrony Narodowej wykryły cele powietrzne na północ od okręgu Tulcza (obszar Chilia Veche–Valcov)” – wskazano w oświadczeniu ministerstwa. „Z dotychczasowych danych wynika, że fragmenty drona mogły spaść również na terytorium Rumunii w okolicy Chilia Veche” – dodano w komunikacie. Resort informował, że systemy przeciwlotnicze zostały postawione w stan najwyższej gotowości, a dwa samoloty F-16 wystartowały w celu „zbadania i monitorowania przestrzeni powietrznej”. Okręg Tulcza leży we wschodniej Rumunii i graniczy z ukraińskim obwodem odeskim, gdzie trwał alarm przeciwlotniczy w momencie wykrycia obiektów powietrznych przez rumuńskie systemy. Bukareszt nie sprecyzował jednak, jakiego pochodzenia były te wykryte cele powietrzne. Czytaj także: Zdrajca wystawił Rosji ukraińskiego generała. Pomogła była żona szpiega Kategorie: Telewizja
Sankcje pod znakiem zapytania. Słowacja żąda zmian w czarnej liście
Węgry i Słowacja ponownie zablokowały przedłużenie unijnych sankcji wobec Rosji, nałożonych po inwazji na Ukrainę. Jak informuje źródło w Unii Europejskiej, Bratysława domaga się wykreślenia dwóch osób z tak zwanej czarnej listy, a jej sprzeciw nie jest związany z ropociągiem Przyjaźń. Aby sankcje pozostały w mocy, decyzja o ich przedłużeniu musi zostać podjęta jednomyślnie do 15 marca.
Kategorie: Telewizja
Łukaszenka grozi Oriesznikiem. Nie spodobały mu się słowa ZełenskiegoWizyta wysłannika Donalda Trumpa Johna Coale’a w Mińsku została zaplanowana po 18 marca. O tym, co chce osiągnąć, poinformował sam Alaksandr Łukaszenka. – Począwszy od przywrócenia normalnej pracy ambasady po uwolnienie tak zwanych więźniów politycznych. Choć u nas takich artykułów nie ma. I kwestie gospodarcze, i sankcje – wszystko w pakiecie. Tam jest około dziesięciu tematów. Prowadzimy z nimi negocjacje we wszystkich sprawach. Pytań jest mnóstwo – powiedział. Jednocześnie dyktator groził sąsiadom Białorusi, którzy są sojusznikami USA, „subtelnie” przypominając o tym, że posiada rosyjskie pociki Oriesznik. – Nie mówię, że jutro uderzymy tym Oriesznikiem w Wilno, Warszawę czy Kijów. Broń Boże! To nie jest nasze zadanie. Musimy chronić nasz kraj. Ale żeby Oriesznik nie wypalił, nie wchodźcie nam w drogę – ani z Ukrainy, ani z Polski, ani z Litwy, ani z Łotwy. Rozwiązujmy sprawy po ludzku – zaapelował w swoim stylu. Łukaszenka oświadczył także, że armia białoruska kupiła od Rosji system rakietowy średniego zasięgu Oriesznik. – Dziękuję Władimirowi Putinowi za jego pomoc. Poprosiłem go – on to zrobił. I zapłaciliśmy za to pieniądze – pochwalił się podczas rozmowy z dziennikarzami. Oznajmił, że nie uznaje przy tym za „uzasadnione cele” jakichkolwiek ukraińskich baterii (artylerii – przy. red.) pod Kijowem. Oświadczenie białoruskiego przywódcy to reakcja na wypowiedź prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który w lutym powiedział w wywiadzie dla białoruskiego opozycyjnego portalu Zerkało, że systemy Oriesznik na Białorusi powinny być uznane przez NATO za „uzasadnione cele”. – (Jeśli nie chcecie), żeby uderzył Oriesznik, nie pchajcie się do nas – z Ukrainy, Polski, Litwy czy Łotwy – komentował Łukaszenka. Przekonywał przy tym, że Białoruś nie zagraża żadnemu krajowi czy organizacji międzynarodowej. CZYTAJ TAKŻE: Hipersoniczny Oresznik na Białorusi. Polska w zasięgu rakiety System rakietowy średniego zasięgu Oriesznik został opracowany przez Rosję jako modyfikacja systemu RS-26 Rubież. Jego zasięg to prawdopodobnie około 5 tys. km. Został dwa razy użyty przeciwko Ukrainie – w listopadzie 2024 roku i styczniu 2026 roku. Białoruś zadeklarowała rozmieszczenie systemu tego typu na swoim terytorium w grudniu 2025 roku. Większość ekspertów w krajach zachodnich ocenia, że zarówno zastosowanie Oriesznika przez Rosję podczas wojny z Ukrainą, jak też ewentualne rozmieszczenie tego uzbrojenia na Białorusi, to działania, które mają charakter głównie propagandowy i służą wywieraniu presji psychologicznej na państwa NATO. Kategorie: Telewizja
Rozwody także poza sądem. Posłowie przyjęli nowe rozwiązanieUstawa zakłada możliwość rozwiązania małżeństwa w drodze czynności podejmowanych przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego – to on będzie weryfikował spełnienie ustawowych przesłanek rozwodu pozasądowego i dokona odpowiednich wpisów w rejestrze stanu cywilnego. Procedura ta będzie dostępna wyłącznie dla małżeństw, które nie mają wspólnych małoletnich dzieci oraz pod warunkiem, że małżonka nie jest w ciąży. Wcześniej posłowie przyjęli pakiet poprawek zarekomendowanych przez Komisję nadzwyczajną ds. zmian w kodyfikacjach, które miały charakter doprecyzowujący i legislacyjny. Jedna z nich dotyczyła zmiany terminu wejścia nowego prawa w życie – pierwotnie przepisy miały zacząć obowiązywać po 12 miesiącach od dnia ogłoszenia, przyjęty termin to 1 stycznia 2027. Za uchwaleniem ustawy zagłosowało 242 posłów i posłanek, przeciw – 187. Dwie osoby wstrzymały się od głosu. Za przyjęciem noweli w całości były kluby KO, PSL, Lewicy, Polski 2050 i Centrum oraz koło Razem. Klub PiS w większości był przeciw (170 posłów). Dwóch posłów wstrzymało się od głosu, nikt nie był za. Rządowej propozycji nie poparli także posłowie Konfederacji. Czytaj także: Spór o weto prezydenta. Szef MON: Nie zatrzymacie modernizacji armii Kategorie: Telewizja
Astronomiczna cena za gitarę legendy Pink Floyd. Padł rekordLegendarny Fender Stratocaster Gilmoura, znany jako „Czarny Strat”, ponaddwukrotnie przebił poprzedni rekord. W 2020 roku zapłacono 6 mln dolarów za gitarę Kurta Cobaina z zespołu Nirvana. Lider Pink Floyd grał na tym instrumencie na wszystkich albumach grupy wydanych w latach 1970–1983, w tym na „Dark side of the moon”, „Wish you were here” oraz „The wall”. Gitara należała do kolekcji miliardera Jima Irsaya, dawnego właściciela drużyny amerykańskiego futbolu Indianapolis Colts, który zmarł w 2025 roku. Inne instrumenty legend rocka sprzedawane podczas czwartkowej aukcji również osiągnęły bardzo wysokie ceny. Gitara wykonana na specjalne zamówienie Jerry’ego Garcii, współzałożyciela zespołu Grateful Dead, została sprzedana za 11,56 mln dolarów z kolei niebieski Fender Mustang, na którym Cobain grał w klipie do wielkiego hitu „Smells like teen spirit” – za 6,9 mln dolarów. Zobacz też: Chciał oszukać na zwrocie butelki. Za 50 groszy grożą mu dwa lata Kategorie: Telewizja
Paliwowi turyści z Niemiec w Polsce. Nawet 200 kilometrów to nie problemWedług niemieckich mediów stacja paliwowa w Słubicach cieszy się dużym zainteresowaniem kierowców z RFN. Jak podkreślił dziennik z Brandenburgii „Maerkische Allgemeine Zeitung”, wystarczy przeprawić się przez Odrę z Frankfurtu, by przy dystrybutorach zobaczyć wiele samochodów z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi. „MAZ” zaznacza, że wśród tankujących w Słubicach byli nie tylko tzw. turyści paliwowi z regionu przygranicznego, ale także kierowcy z Berlina, Poczdamu i dalszych części Brandenburgii, m.in. z Trebbina. Dziennik opisał przykład emeryta z tej miejscowości, który przejechał ponad 100 km, by dotrzeć do Słubic. Oprócz zatankowania samochodu do pełna miał ze sobą także 20-litrowy kanister. Gazeta odnotowała również obecność kobiety, która przyjechała z Teltow, położonego na pograniczu Berlina i Brandenburgii. Z kolei „Maerkische Oderzeitung” podała, że do Słubic przyjeżdżają nie tylko mieszkańcy Berlina, ale także kierowcy z Wittenbergi w kraju związkowym Saksonia-Anhalt, oddalonej od Słubic o około 180 km. „Podczas gdy w Polsce handel benzyną i olejem napędowym przeżywa wyraźne ożywienie, na stacjach paliw we Frankfurcie nad Odrą sytuacja wyglądała znacznie gorzej” – skomentowała gazeta. Czytaj także: Arytmetyka wojny w Iranie. Zachód wpadł we własną pułapkę Od rozpoczęcia 28 lutego wojny USA i Izraela z Iranem ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach w Niemczech systematycznie rosły, osiągając poziomy nienotowane od lat. Paliwa drożały tam szybciej niż w większości państw UE. We wtorek cena najtańszej benzyny E10 przekroczyła 2 euro za litr, osiągając najwyższy poziom od maja 2022 roku. Od czwartku ceny paliw zaczęły jednak nieznacznie spadać. W związku z gwałtownym wzrostem cen paliw część niemieckich kierowców decydowała się na tankowanie za granicą, gdzie było ono tańsze, m.in. w Polsce, Czechach, Austrii i Luksemburgu. Niemiecki rząd zapowiedział ulgi dla kierowców. Minister gospodarki Katherina Reiche ogłosiła, że w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen paliw rząd chce jak najszybciej wprowadzić model ograniczający możliwość podwyżek cen na stacjach paliw. Zgodnie z planem stacje w RFN mogłyby w przyszłości podnosić ceny paliw tylko raz dziennie, natomiast obniżki byłyby dozwolone w dowolnym momencie. Według rzeczniczki resortu gospodarki nowe regulacje mogły wejść w życie przed świętami wielkanocnymi. Niemcy zdecydowały o uwolnieniu części swoich strategicznych rezerw ropy naftowej. Jest to standardowe narzędzie stosowane w celu czasowego uspokojenia rynków i ograniczenia presji na wzrost cen. Kategorie: Telewizja
Recesja, stagflacja czy pokaz siły? Oto jak wojna w Iranie wpłynie na gospodarkęCzas trwania konfliktu na Bliskim Wschodzie i zaburzenia logistyczne na rynku ropy będą determinować kondycję globalnej gospodarki. W przypadku Polski możemy mieć do czynienia z impulsem przyspieszającym inwestycje w strategicznych obszarach.
Kategorie: Portale
Maja Herman: Bracia Rodzeń też niestety są lekarzamiW podcaście „Powiem to pierwszy raz” Herman odniosła się do konkretnych lekarzy, którzy tworząc w sieci zaprzeczają tak zwanej medycynie opartej na faktach, co jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem. – Na problemy z zaburzeniami depresyjnymi bracia Rodzeń, którzy też niestety są lekarzami z aktywnym prawem wykonywania zawodu, proponują „wyeliminuj chlebek i makaron, a nie będziesz mieć depresji”. Tymczasem depresja jest wieloczynnikowa, wielopoziomowa, ma bardzo wiele twarzy, a oni twierdzą, że wyeliminowanie chleba daje lepsze efekty niż psychoterapia – podkreślała gościni Pauliny Sochy-Jakubowskiej. CZYTAJ TAKŻE: Dezinformacja kontra medycyna. „Może doprowadzić do zaprzestania leczenia” Kategorie: Telewizja
Oscary 2026. Czy w tym roku transmisja z gali będzie dostępna w Polsce?Trwają ostatnie przygotowania przed 98. galą wręczenia Oscarów. Tegoroczna ceremonia odbędzie się już w nocy z 15 na 16 marca czasu polskiego – i jak co roku, w kalifornijskim Dolby Theatre. Czy transmisja z najważniejszego wydarzenia w świecie w filmu będzie dostępna w Polsce? Oto, co trzeba wiedzieć.
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Będzie niedziela handlowa w marcu. Sprawdź datęW 2026 roku mieliśmy na razie tylko jedną niedzielę handlową – 25 stycznia. W lutym nie było żadnego takiego dnia. Druga niedziela handlowa w tym roku zaplanowana jest na marzec, a konkretnie na samą końcówkę tego miesiąca. Sklepy wielkopowierzchniowe, galerie handlowe i supermarkety będą otwarte w niedzielę 29 marca. Jest to ostatnia niedziela przed Wielkanocą, wypadającą w tym roku już 5 kwietnia. Sklepy zamknięte będą w Wielkanoc, a także następnego dnia, czyli w Poniedziałek Wielkanocny. Po 29 marca na kolejną niedzielę handlową poczekamy niespełna miesiąc. Taki status będzie miała niedziela 26 kwietnia, ostatnia przed majówką. Zobacz też: Zbliża się kolejna zmiana czasu. Jej przeciwnicy mają wiele argumentów Na 2026 rok zaplanowano łącznie osiem niedziel handlowych. Będzie ich zatem tyle samo co w roku 2026 i o jedną więcej niż w poprzednich latach. Dodatkowa niedziela handlowa jest następstwem ustanowienia Wigilii dniem ustawowo wolnym od pracy. W zamian Polacy otrzymali dodatkowy ostatni dzień tygodnia z otwartymi sklepami w grudniu. W ostatnim miesiącu roku są teraz trzy takie dni. Same niedziele handlowe zostały wprowadzone na mocy ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Weszła ona w życie w 2018 roku. Czytaj także: Długie weekendy w 2026 roku. W tych dniach urlop wyjątkowo się opłaca 25 stycznia 2026 r. (już za nami) 29 marca 2026 r. 26 kwietnia 2026 r. 28 czerwca 2026 r. 30 sierpnia 2026 r. 6 grudnia 2026 r. 13 grudnia 2026 r. 20 grudnia 2026 r. Kategorie: Telewizja
Tak „Warrior” z GRU chciał zastraszyć Europę. Ruszył proces sabotażystówBezrobotny rehabilitant, mechanik samochodowy, dwaj kucharze (z czego jeden zarabiający na handlu częściami samochodowymi) i dyplomowany ekonomista. Właśnie tacy ludzie – czterej Ukraińcy i jeden Rosjanin – stanęli w piątek przed sądem oskarżeni w sprawie wysyłki ładunków zapalających w paczkach nadawanych w firmach kurierskich DHL i DPD. Pułapki te doprowadziły do pożarów na lotniskach w Lipsku i Birmingham oraz w polskiej bazie tirów w 2024 roku.
Żaden z podsądnych nie sprawiał wrażenia przesadnie przejętego tym, że grozi im od dziesięciu lat więzienia do dożywotniej odsiadki. Prok. Artur Kaznowski z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej przez kilkadziesiąt minut odczytywał jawną część aktu oskarżenia, odsłaniając część metod działania rosyjskich służb specjalnych i prowadzonych przez nie komórek dywersyjnych. Do aktu sabotażu werbowano przede wszystkim Ukraińców, aby to na ich ojczyznę skierować podejrzenia po udanych atakach. Większość z nich została uznana za tak zwanych „agentów jednorazowych”.
Akt oskarżenia potwierdził ostatnie doniesienia portalu TVP.Info, o tym, że Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (GRU; rosyjski wywiad wojskowy, odpowiedzialny za operację „podpalenia Europy”) stał za próbą wysłania paczek z materiałami zapalającymi do Londynu. Rosjanie liczyli na to, że eksplodują one, gdy samolot transportowy firmy DHL będzie w powietrzu. Najprawdopodobniej jeden z sabotażystów „niezbyt precyzyjnie zaprogramował zegar detonatora czasowego i do zapłonu doszło na płycie lotniska w Lipsku”.
Czytaj także: Rosjanie chcieli doprowadzić do katastrofy samolotów firm kurierskich
Podczas piątkowej rozprawy wyjaśnienia złożył tylko Władysław D. I to dosyć lakoniczne.
– Przyznaję się do tego, że w dniu 18 lipca 2024 roku udałem się z Warszawy do Kowna, gdzie z samochodu Lexus z bagażnika wyjąłem worki foliowe, w których znajdowały się poduszki do masażu, lubrykanty, ciężarki do ćwiczeń oraz kosmetyki, które przepakowałem do czterech kartonów i przekazałem nieznanemu mężczyźnie – odczytał Władysław D. z kartki swoje oświadczenie. I zaraz szybko dodał: „Przede wszystkim nie przyznaję się do działania na rzecz Rosji i na szkodę Polski oraz innych krajów, a także do sabotażu”.
Wspomniane przez podsądnego poduszki do masażu zawierały materiał zapalający na bazie termitu, a w opakowaniach z lubrykantami miały być groźne chemikalia mające zwiększyć siłę rażenia paczki-pułapki.
Władysław D. był bardziej rozmowny w czasie śledztwa i sędzia Janusz Zalewski przez bite dwie i pół godziny odczytywał wyjaśnienia oskarżonego złożone po zatrzymaniu w sierpniu 2024 roku i w czasie śledztwa. Bardzo dobrze oddają one sposób działania rosyjskich agentów.
D., z zawodu rehabilitant, do Polski przyjechał na początku pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Jak mówił, szukał pracy, głównie za pośrednictwem Facebooka i Telegramu. Pierwsze zatrudnienie nie wymagało dużo wysiłku. – Praca polegała na wypłacaniu pieniędzy z bankomatów. Z każdej transakcji miałem 5-7 proc. dla siebie – wyjaśniał. – Potem wysyłano mi kod QR do kupowania kryptowalut. Za to zostałem zatrzymany i skazany (najprawdopodobniej chodzi o oskarżenie – przyp. red.)
Czytaj także: Wagnerowcy z nowym zadaniem. Mają działać także w Polsce
W marcu 2023 roku Władysław D. wyszedł z aresztu. Miał zakaz opuszczania Polski. Znowu sięgnął po Facebooka i Telegram, aby znaleźć pracę. Tak zainteresował się nim niejaki „Warrior”. Według polskich śledczych to oficer GRU, koordynujący siatki sabotażystów. – Chodziło o przewożenie paczek na terenie kraju. Za jeden wyjazd miałem dostać 1500 złotych, a samochód miał być podstawiony we wskazanym miejscu – wyjaśniał D.
Nie interesowało go co ma przewozić i kto będzie odbiorcą. Zresztą wszystko było podporządkowane dokładnym poleceniom od „Warriora”. To on przesyłał Ukraińcowi informacje o miejscach, w których miał odebrać samochód. Wysyłał pinezki (dokładne współrzędne na mapie) skąd ma odebrać przesyłki i gdzie je dostarczyć. A każdą czynność musiał potwierdzić zdjęciem przesłanym „Warriorowi”. W skrytce auta zawsze czekało na D. wynagrodzenie.
I tak „przesyłka zawierająca opakowania ze słuchawkami” została dostarczona przez Ukraińca na polną drogę, gdzieś pod Łodzią. Kolejny kurs był już poważniejszy. Miał zawieźć karton „jak na banany” do Niemiec w okolice Kolonii. Gdy napisał „Warriorowi”, że ma zepsutą żarówkę w jednym ze świateł, ten kazał mu jechać do Niemiec na lawecie, co też mężczyzna uczynił. – W tym kartonie były jakieś baterie. „Warrior” powiedział, że przesyłka musi być dostarczona w terminie. To był jakiś hostel pod Kolonią. Klucz do pokoju był w sejfie. Zostawiłem karton na stole – wyjaśniał Władysław D.
Czytaj także: Marzyła mu się „kariera” rosyjskiego szpiega. Paweł K. usłyszał wyrok Rozmówca portalu TVP.Info zwrócił uwagę, że w okolicach Kolonii niemieckie służby rozbiły wiosną 2025 roku rosyjską siatkę dywersantów, którzy mieli przygotować się między innymi do ataków na bazę NATO oraz wysyłanie z Niemiec do Ukrainy paczek zawierających materiały zapalające, w tym termit. – Niemcy mieli informacje o miejscu, w którym mają być robione takie pułapki, niedługo po zatrzymaniu sabotażystów do naszej sprawy. Tylko kilka miesięcy zwlekali z realizacją, pewnie gromadząc dowody – twierdzi źródło portalu TVP.Info.
Władysław D. dostarczył też na Litwę w lipcu 2024 roku cztery worki z wkładem do paczek-pułapek. Ale „Warrior” kazał mu też zrobić zdjęcia „dużego centrum handlowego na obrzeżach Łodzi” oraz sprawdzić zabezpieczenia jednego z oddziałów sieci sklepów Leroy Merlin. Najprawdopodobniej Rosjanie rozważali na przykład podpalenie, któregoś z tych obiektów.
Wszystkie przesyłki-pułapki (znajdowały się w nich poduszki do masażu, wibratory zabawki i ładunki zapalające między innymi termit) zostały nadane w Wilnie 19 lipca 2024 roku. Dwie wysłano do Wielkiej Brytanii samolotami towarowymi firmy DHL, pozostałe dwie do Polski samochodami ciężarowymi firmy DPD.
20 lipca 2024 roku o godzinie 5:45 pierwsza przesyłka eksplodowała i zapaliła się na lotnisku w Lipsku tuż przed załadunkiem na samolot towarowy DHL w czasie tak zwanego lotu przesiadkowego (Wilno-Lipsk-Wielka Brytania). Następnego dnia, o godzinie 2:15 w Jabłonowie eksplodował drugi ładunek w ciężarówce DPD, która przejeżdżała przez Polskę.
Trzecia przesyłka została zdetonowana 22 lipca 2024 roku o godzinie 3:36 w magazynie DHL w Birmingham w Wielkiej Brytanii. Czwarta paczka, przewożona przez ciężarówkę DPD w Polsce, nie zapaliła się z powodu awarii urządzenia inicjującego zapłon.
Informatorzy portalu TVP.Info uważają, że oficerowie GRU, zapewne rękoma innych agentów, zrobili wcześniej rozpoznanie i ustalili dokładny czas przemieszczania się paczek na trasie Wilno-Warszawa oraz Wilno-Londyn lub Wilno-Birmingham. – Możliwe, że miało to być ostrzeżenie dla wszystkich, którzy pomagają Ukrainie. Tym bardziej, że później nadano także z Warszawy przesyłki testowe do USA i Kanady, a podobne pakunki przejęto w Amsterdamie – dodaje rozmówca portalu TVP.Info.
Czytaj także: Rosyjscy sabotażyści oskarżeni. Mogli doprowadzić do katastrof lotniczych
Śledztwo w sprawie sabotażystów prowadziły prokuratury w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Polsce i na Litwie. Dla wsparcia wysiłku tych krajów, Eurojust (Agencja Unii Europejskiej ds. Współpracy Wymiarów Sprawiedliwości w Sprawach Karnych – przyp. red.) powołał i sfinansował wspólny zespół dochodzeniowo-śledczy, w którego skład weszli funkcjonariusze z Niemiec, Litwy, Polski, Holandii i Wielkiej Brytanii. Z kolei Europol zapewnił wsparcie operacyjne krajom zaangażowanym w sprawę.
Pokłosiem tych działań było oskarżenie przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej pięciu sabotażystów. Tyle samo osób oskarżyli również śledczy z Litwy. Podejrzani sprawcy pochodzili z Rosji, Łotwy, Estonii, Litwy i Ukrainy i często znajdowali się w trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej.
Według Eurojustu obecnie w związku z opisywanymi aktami sabotażu zidentyfikowano łącznie 22 osoby, z których połowa jest poszukiwana listami gończymi. – Naszym zdaniem w operację dotycząca przesyłek-pułapek było łącznie zaangażowanych nawet 30 osób. Wśród nich są Rosjanie związani oficjalnie z marynarką wojenną, ale to niemal na pewno, są oficerowie GRU. Wiemy też, że Rosjanie nie szczędzili pieniędzy na przeprowadzenie tej operacji, choć dzięki użyciu tak zwanych jednorazowych agentów, koszty takich ataków były niższe, niż gdyby mieli to zrobić dywersanci na przykłąd ze Specnazu – wyjaśnia oficer polskich służb specjalnych.
W ramach śledztwa przeprowadzono ponad 30 przeszukań na terenie Litwy, Polski, Łotwy i Estonii. W ich wyniku przejęto kolejne materiały wybuchowe oraz detonatory. „Niektóre ze znalezionych ładunków wybuchowych zostały wyprodukowane w taki sposób, aby efekt wybuchu był silniejszy w określonym kierunku. Do ich produkcji użyto heksogenu” – informowała Prokuratura Generalna Litwy.
W ostatnich dniach Eurojust opublikował nagrania, na których widać osoby nadające paczki-pułapki i efekt ich działania. Do tej pory takie materiały były w większości utajnione.
Czytaj także: ABW dorwała Rosjanina. Paczki z ładunkami zapalającymi to jego robota
We wrześniu 2024 roku portal TVP.Info ujawnił, że Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej nadzoruje śledztwo dotyczące „dokonanych na terenie Polski oraz w Republice Litwy i innych krajach członkowskich Unii Europejskiej, aktów sabotażu polegających na rozsyłaniu przesyłek kurierskich zawierających ładunki ulegające samozapłonowi lub detonacji, przy czym czyny te miały charakter terrorystyczny i zmierzały do zastraszenia wielu osób”.
Pod koniec sierpnia 2024 roku, niemiecki Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) i Federalny Urząd Kryminalny (BKA) ostrzegły europejskie służby o zdarzeniach dotyczących „niekonwencjonalnych urządzeniach zapalających” w przesyłkach wysyłanych między innymi firmami kurierskimi. Według agencji dpa służby „wiedziały o kilku tego typu przesyłkach, które zostały nadane przez osoby prywatne w Europie i zapaliły się w drodze do adresatów w kilku krajach europejskich”.
Jednym z przykładów nowego typu aktu sabotażu miał być lipcowy pożar w centrum logistycznym DHL na lotnisku w Lipsku. Miała się tam zapalić paczka wysłana z jednego z krajów bałtyckich. W tym okresie spłonęła także jedna z ciężarówek w Polsce.
Teraz wiadomo już, że była to operacja specjalna zorganizowana i sfinansowana przez rosyjskie służby specjalne. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz mazowieckie „pezety” ustaliły skład komanda, zwerbowanego do tych działań oraz metody działania dywersantów.
Czytaj także: „Pozdrowienia z Rosji”. Jest śledztwo w sprawie wybuchów paczek kurierskich
Aktem oskarżenia w polskim wątku śledztwa, który w styczniu br. trafił do sądu, objęto czterech Ukraińców: Władysława D., Wiaczesława C., Władysława B., Serhija Y. oraz Rosjanina Aleksandra B.
– Zarzucono im działanie w lipcu i sierpniu 2024 roku na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej oraz udział w dokonywaniu lub przygotowywaniu aktów sabotażu wymierzonych w infrastrukturę logistyczną i lotniczą, polegających na powodowaniu pożarów w trakcie transportu oraz w hubach przeładunkowych poprzez nadawanie przesyłek kurierskich z ukrytymi mechanizmami samozapłonu. Przesyłki nadawano do odbiorców w Polsce oraz Wielkiej Brytanii. Część z nich uległa samozapłonowo podczas transportu drogowego i na lotniskach – wyjaśnia prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.
Większość dywersantów wpadła w sierpniu 2024 roku. Według śledczych Władysław D. „miał uczestniczyć w przygotowywaniu, aktywacji, przepakowywaniu i oznaczaniu przesyłek-pułapek następnie w przekazywaniu ich do nadania do Polski i Wielkiej Brytanii”.
Za logistykę w czasie operacji na terenie Polski i Litwy (między innymi kupowanie lub wynajmowanie samochodów do przewiezienia materiałów do zbudowania bomb zapalających) odpowiadał Serhij Y. On też wyszukiwał chętnych do nadania paczek.
Władysław B. przechowywał, a następnie dostarczał innym dywersantom niebezpiecznie paczki na terenie Litwy. Podobne zadanie, ale na terenie Polski, przypadło Wiaczesławowi C. Jego rolą było także sprawdzanie czy przesyłki zostały właściwie spreparowane. Był także zaangażowany w drugą fazę terrorystycznej operacji – wysyłanie pułapek do USA i Kanady. Nadał dwie przesyłki „testów” z Warszawy.
Organizacją tej fazy działań sabotażowych zajmował się Rosjanin Aleksandr B.
Czytaj także: 50 tysięcy domów w Berlinie bez prądu. Policja podejrzewa sabotaż Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio OpiniiTVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i Świat
PortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 31 tygodni temu
18 lat 14 tygodni temu