LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościQUIZ z WIEDZY OGÓLNEJ. Trudne 10 pytań, na które mało kto zna poprawne odpowiedzi. Dasz radę?Wyrusz w fascynującą podróż przez świat wiedzy! Nasz quiz zabierze Cię w niezwykłą wyprawę, podczas której odwiedzisz różne zakątki nauki, historii i kultury. Czy potrafisz odpowiedzieć na pytania dotyczące starożytnych cywilizacji, najnowszych odkryć naukowych czy dzieł sztuki? Przekonaj się!
Anna Kot
Kategorie: Prasa
Minuty grozy na rynku krypto. Rozdali bitcoiny przez pomyłkę
Podczas niewinnej akcji promocyjnej, południowokoreańska giełda Bithumb przez pomyłkę rozdała użytkownikom setki tysięcy bitcoinów wartych dziesiątki miliardów euro, wywołując chaos, gwałtowną wyprzedaż i chwilowy krach cenowy.
Kategorie: Telewizja
Minister Żurek przyjął mandat za wykroczenieSprawa dotyczy nieustąpienia pierwszeństwa, gdy na pasy wchodziła piesza. Do sytuacji doszło w czasie nagrywania wywiadu. Minister prowadził wówczas Fiata 126p. Na nagraniu widać, jak w pewnym momencie rozejrzał się i wykonał manewr skrętu. Auto wjeżdżało na przejście dla pierwszych w czasie, gdy z lewej strony wchodziła na nie właśnie przechodząca kobieta. Zgodnie z prawem o ruchu drogowym, to pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. Za to wykroczenie grozi mandat w wysokości 1500 złotych i 15 punktów karnych. Jak dowiedział się serwis Tvn24.pl, minister Waldemar Żurek przyjął w Komendzie Miejskiej Policji w Krakowie mandat karny właśnie w maksymalnej wysokości, a także najwyższą przewidzianą liczbę punktów karnych. Czytaj także: Rząd wypowiada wojnę drogowym bandytom. „Najbardziej niebezpieczna grupa Kategorie: Telewizja
"Putin rozważa przerwę w wojnie". Nowe dane wywiadu wojskowego UkrainyDeficyt rosyjskiego budżetu zmusza Kreml do zmniejszenia wypłat dla wojskowych, co w warunkach rosnących strat na polu walki prowadzi do redukcji sił na linii frontu. Przywódca Rosji Władimir Putin nie chce ogłaszać mobilizacji, dlatego rozważa przerwę w wojnie – przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski.
Agnieszka Maj
Kategorie: Prasa
Igrzyska w Polsce. Tak wyglądały poprzednie nasze staraniaW piątek 6 lutego z okazji ceremonii otwarcia stadion San Siro gościł wielu przedstawicieli świata polityki i sportu. W polskiej delegacji znalazł się między innymi prezydent Karol Nawrocki. Pobyt ten wykorzystuje do spotkań i rozmów z kluczowymi postaciami międzynarodowego środowiska olimpijskiego. W sobotę prezydent spotkał się z Kirsty Coventry. Głównym tematem dyskusji były ambicje Polski związane z organizacją przyszłych igrzysk olimpijskich. Temat letnich igrzysk olimpijskich w Polsce to jeden z nielicznych przykładów zgody pomiędzy największymi polskimi partiami politycznymi. Idea igrzysk w Polsce zrodziła się w 2023 roku. Stał za nią prezydent Andrzej Duda. W sierpniu 2024 roku polską gotowość do walki o igrzyska potwierdził premier Donald Tusk. W listopadzie o igrzyskach w Warszawie mówił minister sportu Jakub Rutnicki. Nie jest to pierwsza próba zaproszenia sportowców z całego świata do Polski. Podejść było co najmniej kilka, ale tylko raz nabrały one realnych kształtów. Pod koniec lat 90. ofertę przygotowało Zakopane, które miało gościć najlepszych uczestników w sportach zimowych w 2006 roku. Kandydatura przeszła wszystkie szczeble i trafiła do ostatniej tury wyboru, choć tak naprawdę nie miało najmniejszych szans na sukces. Wszystko przez ostry spór, który organizatorzy toczyli z Tatrzańskim Parkiem Narodowym. Chodziło o konieczność budowy tras do narciarstwa alpejskiego na chronionych terenach, o czym leśnicy nie chcieli nawet słyszeć. Impas trwał, w czerwcu 1999 roku na sesji MKOl odbyło się głosowanie, Zakopane nie otrzymało ani jednego głosu poparcia, podobnie jak m.in. Poprad. Spekulowano potem, że w przyszłości Zakopane powinno złożyć wspólną kandydaturę ze Słowakami, którzy mają lepszą infrastrukturę narciarską. Na zaproszenie Słowaków do organizacji zimowych igrzysk wpadł kilkanaście lat później Kraków. Powstał nawet komitet organizacyjny, na którego czele stała Jagna Marczułajtis-Walczak. Tak o wizji igrzysk opowiadał w wywiadzie dla serwisu „Nasz Kasprowy” prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. – Koncepcja „Kraków – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022”, oprócz Krakowa mającego pełnić rolę miasta - gospodarza i oficjalnego wnioskodawcy do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, zawiera propozycję przeprowadzenia igrzysk w trzech strefach: krakowskiej – dyscypliny rozgrywane na lodzie; zakopiańskiej – część konkurencji odbywających się na śniegu; słowackiej – konkurencje narciarstwa zjazdowego oraz freestylu narciarskiego – kreślił wizję. Propozycja spotkała się jednak z bardzo złym odbiorem przez mieszkańców. W 2014 roku, czyli rok przed złożeniem aplikacji do MKOl, zdecydowano się na przeprowadzenie referendum. Mieszkańcy mieli odpowiedzieć na pytania, czy chcą organizacji igrzysk, a także m.in., czy opowiadają się za budową metra w Krakowie. Wyniki były jednoznaczne. Mieszkańcy nie chcieli igrzysk, a chcieli metra. Igrzysk nie było, a choć od głosowania minęło już ponad 10 lat, to budowa podziemnej kolejki jeszcze nie ruszyła. Za oderwane od rzeczywistości plany suchej nitki na Krakowie nie pozostawił NIK, zarzucając miastu, że roztrwonił przy tym ponad 8 mln złotych. Absurdalne okazały się wizje snute przez lokalnych polityków pod hasłem Zimowe Igrzyska Olimpijskie Karpacz 2030. W 2017 roku odpowiedzialny za sport w Karpacz Tomasz Stanek mówił na łamach „Przeglądu Sportowego” tak: „To szalony pomysł, ale realny. U nas rywalizacja odbyłaby się w Szklarskiej Porębie, Karpaczu, Jeleniej Górze i Szczyrku, a u Czechów byłyby to: Harrachov, Szpindlerowy Młyn, Mala Upa, Pec pod Sněžkou oraz Liberec i Praga”. Temat zimowych igrzysk nieśmiało pojawił się także na początku 2023 roku, gdy ówczesny minister sportu Kamil Bortniczuk mówił o ewentualnej wspólnej kandydaturze w wyścigu o organizację zimowych igrzysk 2034 roku. Zimowe igrzyska to nieporównywalnie mniejsza impreza od letnich. W Mediolanie startuje 2900 sportowców w 116 konkurencjach w 16 dyscyplinach. Latem to zupełnie inna skala. W Paryżu o medale rywalizowało 10 500 sportowców, którzy walczyli w 329 konkurencjach w 32 dyscyplinach. Letnie igrzyska w Warszawie to nie jest nowa idea Wiosną 2005 roku igrzysk w Warszawie w 2020 lub 2024 roku chciał prezydent stolicy Lech Kaczyński. – Jestem przekonany, że czas skończyć z argumentami w stylu Polska jest biednym krajem i nas nie stać na takie imprezy. Polska jest dużym europejskim krajem i czas postawić wszystko na jedną kartę, pokazując, że Polacy mogą zorganizować igrzyska olimpijskie – mówił. Trwała wówczas kampania prezydencka, a jego słowa odebrano jako jej element. Kiedy Lech Kaczyński został prezydentem RP nie wracał już do tematu igrzysk. Dość niespodziewanie wrócili za to do niego... politycy PO. – Jeśli jesteśmy w stanie zrobić Euro 2012, to z olimpiadą też dalibyśmy sobie radę – zapewniał w rozmowie z TVP Info w 2008 roku, senator Platformy Obywatelskiej i były rzecznik prasowy PKOl Andrzej Person. Na słowach jednak się skończyło. Z kolei na początku lat 90. na fali entuzjazmu po obaleniu komuny snuto wizję pod hasłem Warszawa 2012. Taki pomysł padł w 1992 roku, a stali za nim mistrz świata we florecie Ryszard Parulski i mistrz olimpijski w szermierce Wojciech Zabłocki. Zaprezentowali nawet szczegółowe założenia, powołali do życia fundację Olimpiada 2012. Prawdopodobnie najbardziej realne były plany snute przez Stefana Starzyńskiego, który w drugiej połowie lat 30. szykował potężną rozbudowę Warszawy. W dalekosiężnych wizjach pojawiały się nawet konkretne terminy – 1948 i 1952 rok. Wszystko – i to dosłownie – runęło w gruzach z powodu II wojny światowej. Z podobnego powodu Polsce przeszły koło nosa zimowe igrzyska. Po tym jak ogromnym sukcesem okazały się zakopiańskie mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w 1939 roku, byliśmy mocnym kandydatem do otrzymania imprezy najwyższej rangi w sportach zimowych. Kategorie: Telewizja
Radosław Sikorski reaguje na aferę z ambasadorem USA. Zapowiada konkretne działaniaWicepremier Radosław Sikorski powiedział, że będzie chciał się dowiedzieć, czy ostatnie wypowiedzi ambasadora USA Toma Rose'a były stanowiskiem władz amerykańskich czy jego własną opinią. Dodał też, że chce wiedzieć, czy doszło do koordynacji z polską opozycją.
Agnieszka Maj
Kategorie: Prasa
Krzysztof Bielejewski: Kamieniołom oburzenia, czyli jak prawica urządziła polityczny cyrk z RBN07.02.2026 Nie przepadam za Włodzimierzem Czarzastym. To nie jest mój bohater z obrazka, nie wieszam jego portretu nad biurkiem i nie nucę jego wystąpień pod prysznicem. Ale to, co dziś robi z nim prawica, to nie polityka. To zbiorowy atak piany na mózg, orgia podejrzeń i rytualne okładanie pałką instytucji państwa, bo komuś zabrakło argumentów, więc wyciągnął z szafy worek z napisem: „ZDRADA, WSCHÓD, ROSJA – UŻYĆ NATYCHMIAST”. Rada Bezpieczeństwa Narodowego – organ, który powinien przypominać sejf z grubego betonu – została potraktowana jak tablica korkowa w remizie. Przypnijmy plotkę, doczepmy insynuację, dorzućmy półsłówko o „kontaktach”, a na deser puśćmy
Kategorie: Opinie i komentarze
Kłopoty popularnej sieci. 250 restauracji do zamknięcia
Pizza Hut zamyka 250 restauracji na terenie Stanów Zjednoczonych. To około 3 procent wszystkich pizzerii tej sieci w USA. Na razie nie podano, które lokale zostaną zamknięte.
Kategorie: Telewizja
Zbigniew Szczypiński: Obrazki ze świata ale i z Polski07.02.2026 To, że świat schodzi na psy, że jest tylko gorzej niż było (a przecież nigdy nie było dobrze) wiemy od dawna. Padają kolejne mity o światowym ładzie, o roli i znaczeniu prawa w utrzymywaniu światowego porządku, o wielkich ludziach na których ten porządek jest oparty. To wszystko to tylko „życzeniowe myślenie”, wishfull thiking, nasze chciejstwo i nic więcej. Do tego co robi Donald Trump jako prezydent, amerykański prezydent wybrany ponownie na ten urząd najważniejszego – jeszcze – państwa na świecie, to jak zmienia się nasze myślenie o tym czym jest polityka, a zwłaszcza polityka międzynarodowa, która dla Trumpa jest
Kategorie: Opinie i komentarze
Nowe przepisy zagrożą fotowoltaice w Polsce? Branża ostrzega przed chaosemPrzedstawiciele sektora OZE ostrzegają, że procedowany właśnie projekt nowelizacji prawa energetycznego może zagrozić rozwojowi zielonej energii w Polsce i stanowić barierę dla transformacji energetycznej kraju.
Kategorie: Portale
Szwedki zdominowały skiathlon. Polki na odległych miejscachZ Polek najlepiej poradziła sobie Eliza Rucka-Michałek, która zajęła 29. miejsce, a Monika Skinder była na 41. pozycji. Panie najpierw pokonały dziesięć kilometrów stylem klasycznym, potem – dziesięć łyżwowym. Czytaj też: Pierwsze medale igrzysk we Włoszech rozdane Kategorie: Telewizja
Spółka Jawo wyda 88 mln zł na nowe hale i maszyny. Może liczyć na wsparcie KSSEJawo wybuduje dwie hale w rejonie ul. Bór. W ramach projektu firma zamierza także kupić nowoczesne maszyny i kompletne linie technologiczne.
Kategorie: Prasa
Spółka Jawo wyda 88 mln zł na nowe hale i maszyny. Może liczyć na wsparcie KSSEJawo wybuduje dwie hale w rejonie ul. Bór. W ramach projektu firma zamierza także kupić nowoczesne maszyny i kompletne linie technologiczne.
Kategorie: Prasa
Pierwsze medale igrzysk we Włoszech rozdaneZgodnie z przewidywaniami, trudna technicznie trasa zweryfikowała ambicje wielu faworytów. Dugie miejsce zajął Włoch Giovanni Franzoni, a na trzciej pozycji zawody zakończył inny włoski alpejczyk Dominik Paris.Von Allmen o 0,2 s wyprzedził swojego rówieśnika Franzoniego i o 0,5 Parisa, który w wieku 36 lat zdobył pierwszy medal olimpijski w karierze. Bez medalu pozostał największy faworyt tej konkurencji – Szwajcar Marco Odermatt, który zajął czwarte miejsce Polacy nie startowali. Czytaj też: Polska jednak zorganizuje igrzyska? Prezydent podał trzy możliwe daty Kategorie: Telewizja
Zmiany we władzach Polski 2050. Rada Krajowa obraduje zdalniePosiedzenie Rady rozpoczęło się o godz. 11 i odbywa się w trybie zdalnym. Według statutu w skład Zarządu Krajowego Polski 2050 wchodzi od pięciu do dziesięciu osób. Przewodnicząca ugrupowania może powołać do czterech członków zarządu, tj. pierwszego i drugiego wiceprzewodniczącego partii, skarbnika i sekretarza generalnego. Do zarządu z urzędu wchodzi również szef sejmowego klubu parlamentarnego. Pierwszych członków nowego zarządu Pełczyńska-Nałęcz powołała we wtorek. Pierwszą wiceprzewodniczącą partii została Ewa Schaedler, drugim wiceprzewodniczącym Adam Rudawski, skarbnikiem pozostał Łukasz Osmalak, sekretarzem Robert Sitnik. Znalazł się w nim również szef klubu Paweł Śliz. Pozostali członkowie zarządu zostaną wybrani podczas sobotnich obrad. W skład Rady wchodzą członkowie zarządu, wybrani parlamentarzyści i europarlamentarzyści ugrupowania oraz delegaci z regionów. W piątek liderka Polski 2050 potwierdziła wcześniejsze ustalenia PAP, że na sobotnim posiedzeniu Rady Krajowej ma zarekomendować, by do zarządu ugrupowania dołączyło dwoje spośród jej rywali z wyborów na szefa partii – szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska i poseł Rafał Kasprzyk. Przewodnicząca chce, aby w zarządzie było także miejsce dla założyciela i byłego lidera partii Szymona Hołowni. Prawo do zarekomendowania osób do zarządu przysługuje każdemu członkowi Rady Krajowej. Hennig-Kloska powiedziała w piątek PAP, że do zarządu zgłosi swoją pulę przedstawicieli. – Zaproponuję kształt zarządu adekwatny do wyniku wyborów w partii, czyli w duchu tego, co proponował Szymon Hołownia – powiedziała. – On mówił, że partia nie może być ani partią Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, ani Pauliny Hennig-Kloski; aby kultywować zgodę i pojednanie różnorodności, jaką tworzy nasza społeczność. W tym duchu zaproponuję kształt zarządu krajowego na Radzie Krajowej – powiedziała. Czytaj także: „Opera mydlana” zamiast przełomu. Nowe rządy w Polsce 2050 Kategorie: Telewizja
Nazywano go "cesarzem reportażu". Współpracował z SB?Gdy zmarł miał 74 lata. Uchodził za "cesarza reportażu". Jego książki były najczęściej tłumaczonymi na inne języki publikacjami. Poza pisaniem jego wielką pasją były podróże. W 2007 roku pojawiły się doniesienia o tym, że współpracuje z SB. O kim mowa?
Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa
Tysiące gotowych mieszkań deweloperskich do wzięcia od rękiEksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, jak wygląda sytuacja na poszczególnych rynkach i czy zakup gotowego lokalu to dobra decyzja. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że pod koniec grudnia 2025 r. w całej Polsce deweloperzy oferowali około 123,8 tys. mieszkań, a blisko 38,8 tys. z nich – niemal co trzecie – było gotowych do odbioru. Dla porównania, rok wcześniej takich lokali było 26,6 tys., czyli co czwarte w ofercie całkowitej. Największa kumulacja gotowych mieszkań widoczna jest w siedmiu największych metropoliach. Kupujący mogli tam wybierać spośród ponad 72 tys. ofert, o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie niemal podwoiła się pula mieszkań oddanych do użytkowania – w grudniu było ich blisko 17 tys. Najwięcej w Warszawie i Łodzi – po około 3,5 tys. lokali. Najwyższy udział gotowych mieszkań w ofercie odnotowano w Łodzi i Poznaniu (ok. 30 proc.), a najniższy w Katowicach, gdzie było ich ok. 900, czyli ok. 14 proc. całej podaży. W końcówce ubiegłego roku dość gwałtownie wzrosła zarówno liczba, jak i odsetek gotowych mieszkań. Jednak czy to oznacza, że deweloperzy znaleźli się w dramatycznym położeniu? W Gdańsku czy Warszawie raczej nie. Natomiast w Łodzi i Poznaniu sytuacja może spędzać sen z powiek wielu z nich. Wzrost liczby mieszkań gotowych do odbioru to efekt kumulacji inwestycji rozpoczętych w drugiej połowie 2023 roku. Był to okres gwałtownego wzrostu aktywności deweloperów, napędzanego m.in. programem „Bezpieczny Kredyt 2%” oraz optymistycznymi prognozami gospodarczymi. W 2024 r. program wygasł, co pogorszyło dostępność kredytów, a w 2025 r. dodatkowo osłabł popyt inwestycyjny. Mimo obniżek stóp procentowych, możliwości nabywców kredytowych wciąż pozostawały ograniczone, przez co wielu lokali nie udało się sprzedać na etapie realizacji inwestycji. Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej. Przykładowo, pod koniec 2019 r. w ofercie wrocławskich deweloperów było blisko 2,7 tys. gotowych mieszkań, które stanowiły aż 31 proc. całej podaży. W Gdańsku trudniejszy okres przypadł na połowę 2022 r., gdy odsetek „pustostanów” sięgał 24 proc., w Katowicach – na końcówkę 2023 r. (29 proc.), a w Krakowie podobne sytuacje pojawiały się wielokrotnie, ostatnio w 2022 r. (30 proc.). W Warszawie w tym samym czasie udział gotowych mieszkań skoczył z 13 proc. do 22 proc. Natomiast w Łodzi i Poznaniu skala zjawiska jest bezprecedensowa, bo tak dużej liczby i odsetka gotowych, a zarazem niesprzedanych mieszkań nie było tam nigdy. Może to oznaczać zaostrzenie walki cenowej. Deweloperzy nie mają jednak „noża na gardle”. Gospodarka rośnie, bezrobocie pozostaje niskie, a dostępność kredytów stopniowo się poprawia. W takich warunkach popyt na mieszkania powinien się zwiększać, co oznacza, że gotowych mieszkań będzie z czasem ubywać. Gotowe lokale mają dwie kluczowe zalety: można je dokładnie obejrzeć przed podpisaniem umowy i szybko się wprowadzić. To szczególnie ważne dla osób, które obecnie płacą za wynajem. Czytaj też: Rekordowe miliardy na mieszkalnictwo. Fundusz Dopłat BGK zasilony Jeszcze niedawno wadą gotowych mieszkań był ograniczony wybór. Zazwyczaj w sprzedaży zostawały większe i droższe lokale, ponieważ mniejsze i tańsze znikały już na etapie budowy. Dziś, przy tak dużej podaży mieszkań oddanych do użytkowania, ten argument traci na znaczeniu. Rośnie szansa na znalezienie lokalu dopasowanego zarówno pod względem metrażu, jak i ceny. Z punktu widzenia kupujących, kluczowy pozostaje jednak rachunek ekonomiczny. Tylko w Warszawie gotowe mieszkania są przeciętnie droższe niż cała oferta rynkowa, obejmująca zarówno lokale w budowie, jak i oddane do użytkowania. W grudniu średnia cena metra kwadratowego całej oferty wynosiła tam 18,4 tys. zł, podczas gdy w przypadku gotowych mieszkań sięgała 19,4 tys. zł. Wynika to jednak ze specyfiki stolicy. W najdroższej dzielnicy – Śródmieściu – gotowe lokale stanowią 43 proc. oferty, a ich średnia cena przekracza 58 tys. zł za m kw. W pozostałych metropoliach sytuacja wygląda inaczej. Gotowe mieszkania potrafią być tam wyraźnie tańsze od średniej całej oferty. Przykładowo w Poznaniu w grudniu średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań wynosiła 13,9 tys. zł, a lokali oddanych do użytkowania – ok. 12,7 tys. zł. – Nie warto z góry rezygnować z gotowego mieszkania tylko dlatego, że w ogłoszeniu widnieje wysoka cena. Deweloperom często zależy na domknięciu sprzedaży ostatnich lokali w zakończonych projektach, co otwiera pole do negocjacji. Rabaty potrafią być naprawdę znaczące – podsumowuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Kategorie: Telewizja
Awaria samolotu LOT-u. Dwieście osób na pokładzie– W Dreamlinerze doszło do usterki technicznej, co było powodem decyzji o zawróceniu maszyny do kraju – mówi w rozmowie z nami Krzysztof Moczulski.
Moczulski dodaje, że decyzję podjął kapitan samolotu ze względu na fakt, że na Dominikanie nie ma obsługi technicznej dla tego typu maszyn. Teraz podróżujących na Dominikanę pasażerów zabrać ma z Warszawy inny samolot. – Myślę, że za niecałe pół godziny odlecą – oblicza rzecznik PLL LOT. Czytaj także: Pilot pomylił pasy. Samolot wyhamował tuż przy zbiornikach z ropą Pytany o przebieg zdarzenia, zapewnia, że zawrócenie odbyło się spokojnie i bezpiecznie dla pasażerów i załogi. Kategorie: Telewizja
To nie spisek, tylko wina Węgier. Cała prawda o zmrożonych funduszach z UE„No proszę, cóż za przypadek, że akurat dzieje się to przed wyborami na Węgrzech….” – tak Bartosz Lewandowski, prawnik reprezentujący byłego ministra sprawiedliwości, skomentował doniesienia o tym, że węgierski plan SAFE trafi do unijnej zamrażarki. Mowa o sporej kwocie, bo Budapeszt miałby dostać ponad 16 miliardów euro. Patrząc tylko na moment podjęcia decyzji, można by nawet pomyśleć, że sprawa być może ma jakieś drugie dno. Wystarczy jednak szybki rzut oka na fakty, żeby przekonać się, że Węgry nie dostaną pieniędzy nie z powodu nieprzychylnej UE, lecz... na skutek własnych decyzji. W Unii Europejskiej od końca 2020 roku działa mechanizm „pieniądze za praworządność”. Dotyczy on wszystkich instrumentów i programów unijnego wsparcia finansowego. Z góry było więc wiadomo, że jeśli Węgry będą wnioskować o pieniądze z planu SAFE, nie mają co liczyć na sukces, bo z ową praworządnością, jak uznała wspólnota, kraj od dawna ma problem. CZYTAJ TEŻ: Orban poucza Trumpa. „Jest winien to Węgrom” Unijny komisarz do spraw budżetu Piotr Serafin przypominał zresztą w ostatnich dniach w Parlamencie Europejskim, że zasada „pieniądze za praworządność” obowiązuje również w stosunku do unijnych kredytów na zbrojenia. Trudno o bardziej dobitne wyjaśnienie. Budapeszt nie powinien być więc zaskoczony, tym bardziej że z tego samego powodu Węgry ciągle czekają na wypłatę 18 mld euro z unijnych funduszy spójności oraz z KPO. A lista zarzutów pod adresem Węgier jest długa i doskonale znana. – Unijni dyplomaci i urzędnicy przyznają, że fakt, iż Budapeszt nie tylko nie podejmuje wystarczających wysiłków, by przywrócić rządy prawa w kraju, ale również utrudnia pozostałym unijnym stolicom jakiekolwiek próby pomocy Ukrainie (od prawie 3 lat paraliżuje działalność Europejskiego Instrumentu na Rzecz Pokoju, z którego kraje miały otrzymywać zwroty pieniędzy za dozbrajanie Ukrainy; Polska czeka na ponad 2,5 mld zł), czy wywierania presji na Rosję (opóźnia przyjmowanie pakietów sankcji i je rozmywa), na pewno nie zachęca do ułatwiania Węgrom dostępu do unijnych pieniędzy – tłumaczy Dorota Bawołek, korespondentka TVP w Brukseli. W tej sytuacji sugestia, że zamrożenie planu SAFE jest próbę ingerencji w zbliżające się wybory na Węgrzech, nie ma nic wspólnego z faktami. – Jest dokładnie odwrotnie. Ostatnia propozycja Danii, by doprowadzić do kolejnej debaty w ramach procedury art.7 wobec Węgier, która miałaby doprowadzić do pozbawienia Budapesztu prawa głosu w UE, nie została zatwierdzona przez pozostałe unijne stolice. W Brukseli stwierdzono, że trzeba wstrzymać się z takimi działaniami w związku z kampanią wyborczą na Węgrzech i do sprawy powrócić ewentualnie dopiero po kwietniowych wyborach – dodaje Dorota Bawołek. Dowodzi to zatem ostrożności UE, która przed głosowaniem nie chce podejmować żadnych radykalnych decyzji w sprawie Węgier. Przypadek, o którym mówi Bartosz Lewandowski, to w tej sytuacji faktycznie zbieg okoliczności, a nie „przypadek”. – W czasie styczniowej debaty na temat SAFE w Parlamencie Europejskim kilku europosłów, w tym Daniel Freund, który regularnie ujawnia skandale korupcyjne rządu Orbana na europejskim forum, sugerowało, że unijne pieniądze na zbrojenia nie powinny trafić do Budapesztu, bo zostaną zmalwersowane, zasilając bezpośrednio kieszenie popleczników Orbana, którzy są właścicielami firm zbrojeniowych na Węgrzech – przypomina korespondentka TVP. Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. CZYTAJ TEŻ: Skrajna prawica łączy siły. Orban znalazł nowego przyjaciela Kategorie: Telewizja
Do 28 000 zł na przydomowe oczyszczalnie. Tylko w lutym nabór wnioskówOd 9 do 16 lutego mieszkańcy gminy Żmigród mogą składać wnioski o dofinansowanie do budowy przydomowych oczyszczalni ścieków. Na ten cel przeznaczono w sumie 1,5 mln zł. Przedsięwzięcie realizowane będzie w latach 2026-2028.
Kategorie: Portale
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 26 tygodni temu
18 lat 9 tygodni temu