LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościArcydzieło światowego kina powróciło jako serial. Już dziś dwa odcinkiNagrodzony ośmioma Oscarami "Amadeusz" Miloša Formana powrócił we wrześniu na ekrany polskich kin. Tymczasem od dziś Polacy mogą oglądać premierowo w streamingu nowy serial pod tym samym tytułem i o tych samych wydarzeniach. Ciężko będzie dorównać perfekcyjnemu oryginałowi. Gdzie można zobaczyć tę niewątpliwie śmiałą próbę?
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Zarząd JSW apeluje do związkowców: margines czasu się kurczyApelujemy o podejście oparte na odpowiedzialności i gotowości do kompromisu - takiego, który pozwoli ochronić fundamenty działalności JSW i zapewnić jej przyszłość. Naszym celem jest przywrócenie rentowności oraz zapewnienie długoterminowego bezpieczeństwa finansowego JSW - zaznacza zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej w liście otwartym skierowanym do reprezentatywnych organizacji związkowych działających w JSW.
Kategorie: Portale
Trump nagle zmienił zdanie. Podpis w ostatniej chwili
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zdecydował o rocznym przesunięciu planowanych podwyżek ceł na meble tapicerowane, szafki kuchenne oraz meble łazienkowe. Nowe stawki wejdą w życie dopiero w 2027 roku, poinformował Biały Dom.
Kategorie: Telewizja
PGG wprowadza nowe produkty. Na to stawia teraz producent węglaPolska Grupa Górnicza (PGG) jest jedynym producentem węgla na wszystkie rynki. Spółka planuje przy tym i przygotowuje ofertę przystosowaną do nowych warunków.
Kategorie: Portale
Biją na alarm ws. edukacji włączającej. "Porażająca skala problemów"Dramatyczny list nauczycieli ws. tego, jak wygląda rzeczywistość w klasach z dziećmi z orzeczeniem, wywołał burzę w mediach społecznościowych. Pedagodzy podają przypadki zachowań dzieci, które zagrażają bezpieczeństwu nauczycieli i innych uczniów. "Edukacja włączająca jest żartem z edukacji" - napisała jedna z nauczycielek.
Agnieszka Maj
Kategorie: Prasa
Ola Ciupa pokazała ukochanego. Ludzie są zaszokowani, miał kłopoty z prawemOla Ciupa nie jest już singielką, to pewne. Nowy rok rozpoczęła w towarzystwie nowego partnera. Na Instagramie pochwaliła się fotkami z ukochanym. Paweł jest doskonale znany w świecie freak-fightów. Ma też za sobą pobyt w więzieniu.
Beata Zatońska
Kategorie: Prasa
Polska wzmacnia bezpieczeństwo wschodniej granicy. Zwiększymy produkcję kluczowych systemówW przedostatni dzień roku, 29 grudnia 2025 r. w Ministerstwie Aktywów Państwowych podpisano umowę inwestycyjną w ramach dokapitalizowania Bydgoskich Zakładów Elektromechanicznych Belma. Dzięki tym środkom zakłady będą mogły zwiększyć produkcję. Pojawi się też więcej ważnych systemów.
Kategorie: Portale
Tak szukają rozwiązania problemu segregacji. Chcą „wymieszać” mieszkańcówOpozycyjna Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza w Szwecji chce ograniczyć segregację ekonomiczną i etniczną poprzez zmiany w polityce mieszkaniowej, m.in. budowę lokali komunalnych w zamożnych dzielnicach i domów w biedniejszych rejonach.
Kategorie: Portale
Rewolucja w przychodniach. Do lekarza zapiszemy się przez internetNowy rok to także zmiany w samej aplikacji i stronie Internetowego Konta Pacjenta. Tomasz Kulas, rzecznik Centrum e-Zdrowia wskazywał, że to wyjście naprzeciw oczekiwaniom pacjentów. Najnowsza odsłona aplikacji mojeIKP ma na celu m.in. łatwiejszy dostęp do centralnej e-rejestracji, która jest wdrażana od 1 stycznia. Na początek system obejmie m.in. pierwszą wizytę u kardiologa oraz bezpłatne badania profilaktyczne dla kobiet: mammografię czy badania cytologiczne. – Każdy może zainstalować sobie aplikację mojeIKP, tam wskazać miejsce, gdzie chciałby odbyć badania – w dowolnym przedziale czasowym. I dostaje informacje o wolnych terminach w pobliskich placówkach medycznych. To niezwykle proste dla osób, które korzystają z aplikacji mobilnych. Stajemy się poniekąd nie tylko pacjentem, ale także konsumentem świadczeń medycznych – tłumaczy na antenie TVP Info prof. Katarzyna Kolasa z Uniwersytetu Gdańskiego. Po wskazaniu przez pacjenta preferowanego terminu i miejsca wizyty, system ma automatycznie zaproponować najbliższy dostępny termin, który spełnia te kryteria. Można skorzystać z dwóch możliwości e-rejestracji: • aplikację mobilną mojeIKP, • online: przez Internetowe Konto Pacjenta. Co ważne – osoby, które na co dzień nie korzystają z internetu, nadal zapiszą się telefonicznie lub osobiście Internetowe Konto Pacjenta pozwoli nie tylko zapisać się na badanie, ale również samodzielnie przełożyć wizytę, odwołać ją i skorzystać z nowej funkcji e-poczekalni, czyli z centralnego wykazu oczekujących na badanie. Dzięki centralnej e-rejestracji będzie więc łatwiej nie tylko umawiać, ale i odwoływać wizyty, co zwiększy ich dostępność. Do 30 czerwca świadczeniodawcy będą mieli obowiązek telefonicznego kontaktu z pacjentami. Oznacza to, że pracownicy placówek medycznych będą dzwonić do pacjentów, informując ich o wyznaczonym terminie, wszelkich zmianach, a także o wpisaniu do centralnego wykazu oczekujących. Od lipca do systemu dołączy asystent głosowy. Zobacz także: Duże zmiany. Wzrosły płaca minimalna i stawka godzinowa Kategorie: Telewizja
Trump wrócił i zamieszał w świecie. A to może być dopiero początekPierwsza kadencja to był czysty chaos. Teoretycznie musiało tak być: władzę w najpotężniejszym kraju świata dostał przecież człowiek, który nie miał nic wspólnego z polityką, a któremu sławę przyniosły kontrowersyjne biznesy i udział w kultowym reality show. Można było liczyć, że otoczy się mądrymi ludźmi, posłucha rad, wyciągnie dla siebie to, co najlepsze, ale… trzeba byłoby nie znać Trumpa. Kluczowe decyzje podejmował więc sam, szybko dopadł go syndrom oblężonej twierdzy, najbliższych współpracowników zmieniał jak rękawiczki, nie docenił mocy koronawirusa i po czterech niezbyt udanych latach przegrał walkę o reelekcję ze słabiutkim Joe Bidenem. Gdy sprowokował swoich zwolenników do ataku na Kapitol na początku stycznia 2021 roku, wydawało się, że jego kariera polityczna jest skończona. Bo przecież musiało tak być. Dość powiedzieć, że znacznie mniej pieniędzy u bukmacherów płacono za to, że jego kolejnym domem będzie więzienie niż Biały Dom. Czytaj też: 100 dni Trumpa. Ameryka raczej nie będzie wielka... Przez cztery lata Republikanie nie wyhodowali jednak żadnego potencjalnego lidera. Ron DeSantis, gubernator Florydy, który długo zdawał się być faworytem w walce o partyjną nominację, w końcowym rozrachunku okazał się za miękki. Amerykańska prawica potrzebowała silnego, stanowczego przywódcy, w obliczu zagrożeń ze strony Chin czy – wewnętrznie – fali migrantów i gwałtownego spadku poziomu bezpieczeństwa. Trump się przegrupował, zradykalizował, gryzł w język jeszcze mniej i… wygrał. W styczniu 2025 roku ponownie zaprzysiężono go na prezydenta USA. Trump i jego najbliższe otoczenie dostali cztery lata, żeby wszystko przemyśleć. Wyciągnąć wnioski. Wiele można mu zarzucić, wiele rzeczy może się w nim nie podobać, ale faktem jest, że dokonał rzeczy niezwykłych. Mało komu udaje się dwa razy zostać prezydentem. Zostać nim po czterech latach przerwy? W przeszłości zrobił to tylko Grover Cleveland. Ale czasy były inne, okoliczności tamtego „powrotu” też. Tylko naiwni mogli więc przypuszczać, że powtórzy błędy, które kilka lat wcześniej wypchnęły go z wymarzonej posady. Po niemal roku kadencji wiemy na pewno, że to inny prezydent. Inna sprawa, że wcale nie trzeba było czekać rok. Wszystko było jasne już pierwszego dnia. To wtedy nowy-stary prezydent podpisał 26 rozporządzeń wykonawczych. Każdy dokument, jeden po drugim, wznosił triumfalnie, a zgromadzona w jednej z waszyngtońskich hal publiczność biła brawo i wiwatowała. Żmudną, urzędniczą robotę przerodził w spektakl. I robi tak cały czas, ze wszystkim. Każdy dzień to nowa przygoda. To stracone miliardy dolarów, zagrożone ludzkie życia, ale też rozmaite sukcesy i sukcesiki. Ciągle gdzieś jest, ciągle o czymś pisze, ciągle z kimś rozmawia, wszędzie go pełno. W ciągu 11 miesięcy urzędowania podpisał 223 rozporządzenia – to więcej niż w trakcie… całej pierwszej kadencji (220), która i tak była przecież pod tym względem wyjątkowo płodna. Amerykanie nazywają to ładnie „flooding the zone”. Polskie „zalewanie strefy” brzmi nieelegancko, więc przyjmijmy – za kinowym hitem sprzed trzech lat – że to polityka „wszystko, wszędzie, naraz”. Chaos jest tak duży, że pewnie nawet sztuczna inteligencja miałaby problem, by połapać się w tym, o co Trumpowi właściwie chodzi, dokąd zmierza i czego można się po nim spodziewać. I – przekonują eksperci – taki był właśnie jego cel. Opozycja jest zdezorientowana. Cały świat jest zdezorientowany. Trudniej powiedzieć komuś: „hej, robisz źle”, jeśli… nie wiadomo do końca, co tak naprawdę robi. Wobec tego, jak słaba była prezydentura Bidena, Trump przystąpił do rządzenia, mając za sobą również poparcie Kongresu. Nie wiadomo, jak długo to potrwa: amerykański system skonstruowany jest bowiem tak, że gdy prezydent przesadza (lub po prostu słabo sobie radzi), to w połowie kadencji następuje tzw. przykręcanie śruby i hamowanie zapędów. Podczas wyborów midterm (nie ma dobrego odpowiednika w języku polskim), które przypadają na listopad 2026 roku, jego władza może – choć nie musi – zostać dość mocno ograniczona. Trump dobrze o tym wie, więc nie traci ani chwili, by układać wszystko na swoją modłę. Amerykańscy komentatorzy coraz chętniej piszą więc o „imperialnej prezydenturze”, bo – to paradoks – w najpotężniejszej demokracji świata więcej jest dziś monarchii. Od narastającego złotego przepychu w Gabinecie Owalnym, przez parady wojskowe, po łuk triumfalny budowany przed cmentarzem w Arlington, nowe okręty wojenne klasy „Trump” dla marynarki, przemianowanie waszyngtońskiego centrum koncertowo-teatralnego na „The Donald J. Trump and John F. Kennedy Memorial Center for the Performing Arts”, nieustanną pogoń za Pokojową Nagrodą Nobla i ciągłe uniżone hołdy ze strony sponiewieranej Partii Republikańskiej w Kongresie – wszystko to wygląda bardziej jak rządy cesarskie niż prezydenckie. Trump kładzie ogromny nacisk na demonstrowanie i poszerzanie władzy. Jego podstawowe założenie brzmi: pokój i dobrobyt najlepiej zapewnia silne USA z silnym liderem, który nie boi się używać narzędzi, jakie ma. „Propaganda czynu” – i propaganda wspierająca czyn – są dla niego i jego wizji amerykańskiej potęgi kluczowe. Widać to wyraźnie w zaostrzeniu polityki migracyjnej. Południowa granica została zamknięta, ludzie po prostu przestali napływać, a część imigrantów, którzy już są w USA, „samodeportuje się”, byle nie ryzykować surowszego traktowania przez ICE (Immigration and Customs Enforcement) – agencję, która gwałtownie rośnie, jest napompowana pieniędzmi i jest na dobrej drodze, by stać się największą amerykańską formacją egzekwującą prawo pod względem liczby funkcjonariuszy. Tak, były ofiary. Niektórzy obywatele USA zostali deportowani, inni zagazowani, postrzeleni albo pobici przez funkcjonariuszy ICE. Obóz o zaostrzonym rygorze w Salwadorze, do którego deportowano domniemanych członków gangów, jest miejscem wstrząsającym. Administracja twierdzi jednak, że nie ma wyjścia: musi działać ostro i „bez ceregieli”, żeby osiągnąć rezultaty, których chce – ona i ludzie, którzy na nią głosowali. W polityce zagranicznej też pozmieniało się sporo. Głośno było o cłach, którymi przypadkowo objęte zostały nawet pingwiny, ale to może się jeszcze (już poniekąd tak jest) odbić Trumpowi czkawką. To, co z polskiej perspektywy ważniejsze, to stosunek do trwającej za naszą wschodnią granicą wojny. Stosunek, który zdawał się zmieniać co miesiąc, nie mieć żadnego sensu i był bardziej „testowaniem granic” niż realną dyplomatyczną strategią. Wreszcie, w listopadzie, to pozornie niespójne podejście do UE, Rosji, Ukrainy i dużej części świata zostało skodyfikowane w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Skrajnie dla Starego Kontynentu nieprzychylnej. Dokument przesuwa amerykańską politykę zagraniczną w sposób głęboki, odchodząc od dziesięcioleci praktyki powojennej – szczególnie tej po zimnej wojnie. W tekście czytamy m.in.: „Nasze elity fatalnie przeliczyły gotowość Ameryki do wiecznego dźwigania globalnych ciężarów, z którymi zwykli Amerykanie nie widzieli związku z interesem narodowym. Przeceniły zdolność Ameryki do finansowania jednocześnie ogromnego państwa opiekuńczo-regulacyjno-administracyjnego oraz ogromnego kompleksu wojskowego, dyplomatycznego, wywiadowczego i pomocy zagranicznej”. Postawiły na globalizm i tzw. ‘wolny handel’ w sposób błędny i destrukcyjny, który wydrążył klasę średnią i bazę przemysłową, na których opierają się gospodarcza i militarna przewaga USA. Pozwoliły sojusznikom i partnerom przerzucać koszty ich obrony na Amerykanów, a czasem wciągać nas w konflikty i spory centralne dla ich interesów, ale peryferyjne lub nieistotne dla naszych. Przywiązały amerykańską politykę do sieci instytucji międzynarodowych, z których część kieruje się otwartym antyamerykanizmem, a wiele transnacjonalizmem, który wprost dąży do rozpuszczenia suwerenności państw. Krótko mówiąc: nie tylko dążyły do celu zasadniczo niepożądanego i niemożliwego, ale robiąc to, podkopały środki niezbędne do jego osiągnięcia: charakter naszego narodu, na którym zbudowano jego potęgę, bogactwo i przyzwoitość” – kończy dokument. Misją Trumpa jest teraz „skorygowanie” tego kursu. Unia Europejska jest postrzegana jako przeszkoda, więc w strategii dostaje czterostronicową serię ciosów. Rosja, która prowadzi największą wojnę w Europie od II wojny światowej, jest wspomniana w jednym zdaniu – że interesem USA jest „stabilność strategiczna” między Europą a Rosją. Jeszcze jednym benefitem przegranej w 2020 roku jest to, że Trump będzie prezydentem, gdy USA (wraz z Kanadą i Meksykiem) będą gospodarzem mundialu. To już za kilka miesięcy. Trump jest wystarczająco sprytny, by rozpoznać globalną siłę piłki nożnej i podpiąć się do niej dla efektu wewnętrznego i międzynarodowego (jak kiedyś Silvio Berlusconi, miliarder, który został politykiem we Włoszech). Szef FIFA Gianni Infantino zachęca Trumpa do tej gry, pozwalając mu trzymać puchar Klubowych Mistrzostw Świata w Gabinecie Owalnym czy wręczając prezydentowi świeżo wymyśloną „nagrodę pokoju FIFA” podczas losowania mistrzostw świata w Kennedy Center (jeszcze przed zmianą nazwy). Piłka nożna jest dziś w USA dobrze zakorzeniona, a tak bliska relacja z tym sportem w nadchodzącym roku raczej Trumpowi nie zaszkodzi. Warto obserwować, jak ta relacja będzie się rozwijać (zwłaszcza że Infantino zorganizował mundial w Arabii Saudyjskiej w 2032 roku). Ta „futbolizacja” Trumpa to kolejny sygnał, że jego prezydentura jest skrajnie niestandardowa, ale dobrze współgra ze sportową koncepcją polityki: kibice zostają przy swojej drużynie niezależnie od tego, czy ma rację, czy nie; obiektywne wyniki znaczą mniej niż tożsamość plemienna i różnica wobec „tamtych”. Ameryka, jak nigdy (?) wcześniej, to dziś przecież „my” kontra „oni”. Mimo wszystkich zawirowań związanych z cłami gospodarka kończy rok mocno: wzrost PKB w trzecim kwartale w ujęciu rocznym wyniósł 4,3 proc. według danych opublikowanych tuż przed świętami. Rynek pracy ma się dobrze, ale pewne problemy sprawia wysoka inflacja. To jednak nic. Do świadomości Amerykanów najbardziej trafia fakt, że… coraz trudniej im o nowy samochód. Symbol w USA nie tyle „luksusu”, ile po prostu wolności i praktycznej konieczności, zdaje się być poza zasięgiem milionów młodych ludzi. Dane opublikowane tuż przed świętami pokazują, że średnia cena nowego auta w USA przekroczyła 50 tys. dolarów – to wzrost o 33 proc. w ciągu zaledwie pięciu lat. To skłania konsumentów do brania dłuższych kredytów: dealerzy zaczęli wypisywać nawet 100-miesięczne pożyczki. Jeden z nich przyznał „Wall Street Journal”, że rata 300 dolarów miesięcznie właściwie zniknęła – teraz to raczej… 700 dolarów. Trump robi, co może. Skasował obowiązki dotyczące elektryków, w które branża wpompowała miliardy dolarów, a i tak nie była w stanie rywalizować z Chinami. Ford odpisał w straty 19,5 mld dolarów inwestycji w elektryki, ale ogłosił, że jest zachwycony skasowaniem wsparcia dla EV: widzi przyszłość w hybrydach. Ogrom USA utrudnia szybkie rozwinięcie infrastruktury ładowania, centra danych potrzebują energii, a przemysł naftowy – uwolniony przez hasło „drill baby, drill!” – rusza budować amerykańską dominację energetyczną w oparciu o paliwa kopalne. Wróćmy jednak do tego kontrolowanego chaosu. Trump robi dużo, robi często, ale – tu bez niespodzianki – nie za darmo. Forbes śledzi jego majątek od wielu dekad. We wrześniu wycenił go na 7,3 mld dolarów. Przed wyborami było to nieco ponad 4 mld. Wzrost o 3 mld wynika głównie z kryptowalut: rodzina Trumpów uruchomiła i wspiera kilka przedsięwzięć crypto, mocno finansowanych przez branżę w kampanii wyborczej. Od dnia wyborów wartość majątku Trumpa wzrosła o 70 proc. Dla porównania: akcje Nvidii, producenta kluczowych chipów dla AI i najcenniejszej spółki świata, poszły w tym czasie w górę o 35 proc. Forbes szacuje, że majątek Erica Trumpa wzrósł z 40 mln do 750 mln dolarów w 2025 roku. Portfel Dona Jr. miał urosnąć z 50 mln do 500 mln, 19-letni Barron miał zainkasować 80 mln i nadal trzymać aktywa krypto warte 150 mln. O ile Trump wciąż ma wielu sympatyków, to dla tych ze środka, którzy tłumnie poparli go w starciu z Kamalą Harris, stał się trochę zbyt radykalny. Zbyt głośny. Wiele wskazuje na to, że w listopadzie straci Kongres i stanie się – jak to ładnie określają Amerykanie – „kulawą kaczką”, niezdolną do samodzielnego rządzenia. Czy będzie umiał chodzić na kompromisy? Czy dogada się z Demokratami? Wielu ma co do tego wątpliwości. Zanim to jednak nastąpi, amerykańskiego prezydenta czeka prawdopodobnie… najlepszy rok w życiu. W czerwcu, tuż przed wielkim finałem mistrzostw świata w jego ukochanym Nowym Jorku (no, kilkanaście kilometrów pod NYC), skończy 80 lat. Przed Białym Domem mają bić się na wielkiej gali najwybitniejsi zawodnicy UFC. Świat – czy tego chce, czy nie – będzie „skakał” wokół Trumpa, bo tak trzeba, tak lepiej, tak się bardziej opłaca. On wie, że to ostatnie podrygi i ani przez minutę nie zawaha się, by ten złoty okres wyciskać do maksimum. A to niekoniecznie dobra wiadomość. Kategorie: Telewizja
Waszyngton zmienia zdanie w sprawie makaronu
Departament Handlu Stanów Zjednoczonych planuje wprowadzić zmiany, które będą dotyczyły kilku włoskich producentów makaronu. Cła na tę kategorię produktów spożywczych zostaną znacznie obniżone - podaje portal stacji CNN.
Kategorie: Telewizja
„Komputer” sprzed 2 tysięcy lat. Urządzenie zaskoczyło naukowcówZaawansowana maszyna do tkania jedwabiu odkryta w 2012 roku w Chengdu w grobowcu datowanym na około 150 rok p.n.e. wykorzystywała programowalne obliczenia. Jej „program” miał formę fizycznych kart wzorów – starożytnego odpowiednika oprogramowania – które sterowały podnoszeniem poszczególnych nici osnowy zgodnie z ustalonym schematem. Odnaleziony zabytek jest zatem w swojej istocie urządzeniem wejścia-wyjścia – odbiera instrukcje, uruchamia programy, automatycznie wykonuje obliczenia i generuje wyniki. Zgodnie z tą fundamentalną definicją, starożytne chińskie ti hua ji, czyli warsztat tkacki, którego początki datuje się na ponad dwa tysiące lat wstecz aż do czasów dynastii Han Zachodniej, można śmiało uznać za najstarszy na świecie komputer – jak twierdzi Chińskie Stowarzyszenie Nauki i Technologii (CAST). Czytaj także: Atomowa „kamera”. Naukowcy uzyskali rekordowo krótki impuls światła Kategorie: Telewizja
Chiny straszą w sprawie Tajwanu. „Nigdy nie zaakceptujemy sytuacji”„Działania Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (PLA) wokół wyspy są konieczne i bezdyskusyjne. Nigdy nie zaakceptujemy sytuacji, w której ktokolwiek, pod pretekstem utrzymania pokoju w Cieśninie Tajwańskiej, wiązałby nam ręce w powstrzymywaniu tajwańskiego separatyzmu” – oświadczył rzecznik chińskiego ministerstwa obrony Zhang Xiaogang w komunikacie opublikowanym na stronie resortu. Reakcja rzecznika była odpowiedzią na głosy sprzeciwu po ćwiczeniach zorganizowanych przez Dowództwo Wschodniego Teatru Działań. W środę (31 grudnia 2025) PLA oświadczyła, że dwudniowe ćwiczenia pozwoliły „w pełni przetestować zdolności wojsk”, w tym do ataków na cele morskie. Pokaz siły armii ChRL nastąpił 11 dni po zatwierdzeniu przez Stany Zjednoczone rekordowego pakietu zbrojeniowego dla Tajwanu o wartości 11,1 mld dolarów. Zobacz także: Chiny ćwiczą ataki na zagraniczne okręty. Możliwy wstęp do inwazji Prezydent Tajwanu Lai Ching-te oraz przedstawiciele USA, UE, Japonii, Australii i Filipin wyrazili zaniepokojenie chińskimi manewrami, uznając, że działania Pekinu destabilizują region i jednostronnie zmieniają status quo. Lai Ching-te oświadczył w orędziu noworocznym, że jego kraj jest zdecydowany bronić swej suwerenności i zwiększyć zdolności obronne wobec ekspansji Chin. – Moje stanowisko jako prezydenta zawsze było jasne: zdecydowanie bronić suwerenności państwowej i wzmacniać obronę narodową – oznajmił Lai. Jak podkreślił, podczas manewrów Chiny potraktowały nowo pozyskany przez Tajwan sprzęt bojowy jako „hipotetycznego wroga”. Jego zdaniem dowodzi to potrzeby zwiększenia wartości potencjału obronnego Tajwanu o 40 mld dol. Lai pytany był też o amerykański raport, zgodnie z którym Chiny szykują się do osiągnięcia do 2027 r. zdolności umożliwiających wygranie wojny o Tajwan. – 2026 rok będzie dla Tajwanu kluczowy – zaznaczył prezydent, dodając, że jego kraj „musi szykować się na najgorsze, ale mieć nadzieję na najlepsze”. Zobacz także: Chiny bawią się w gry wojenne i szykują do ataku na Tajwan. USA w pogotowiu Napięcie w Cieśninie Tajwańskiej utrzymuje się na wysokim poziomie od czasu objęcia władzy w Tajpej przez Laia, którego Pekin określa mianem „separatysty”. Komunistyczne władze w Pekinie uznają rządzony demokratycznie Tajwan za nieodłączną część terytorium Chin. Tajpej odrzuca roszczenia Pekinu, nazywając je próbą „aneksji” i podkreślając, że tylko mieszkańcy Tajwanu mogą decydować o jego przyszłości. Amerykanie, którzy ściśle współpracują z Tajwanem, studzą nastroje „wojenne”. – Aktywność wojskowa i retoryka Chin wobec Tajwanu i innych państw regionu niepotrzebnie zwiększają napięcia. Wzywamy Pekin do zachowania powściągliwości, zaprzestania presji wojskowej wobec Tajwanu i podjęcia zamiast tego znaczącego dialogu – oświadczył Tommy Pigott, zastępca rzecznika Departamentu Stanu. Stany Zjednoczone podkreślają, że ich celem jest utrzymanie pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej. Jednocześnie wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec jakichkolwiek prób zmiany sytuacji przy użyciu siły lub przymusu. W obliczu narastających napięć głos zabrał także Donald Trump. – Mam świetne stosunki z prezydentem Xi. I nic mi o tym nie powiedział. (...) Prowadzą ćwiczenia morskie od 20 lat w tym rejonie. Teraz ludzie odbierają to trochę inaczej – stwierdził prezydent USA, cytowany przez CBS News. Dodał też, że nie wierzy, by Chiny zamierzały dokonać teraz inwazji na Tajwan. Niepokój natomiast budzą jednak najnowsze analizy amerykańskiego wywiadu i Pentagonu. W corocznym raporcie o Chinach, opublikowanym pod koniec 2025 roku, powtórzono ocenę, że chińska armia intensywnie rozwija zdolności umożliwiające walkę i wygranie wojny o Tajwan do 2027 roku. Urzędnicy podkreślają także, że gotowość militarna nie musi oznaczać natychmiastowych zamiarów inwazyjnych. Zobacz także: Tajwan albo nic. Xi chce postawić Trumpowi warunek Kategorie: Telewizja
Zapisy online do lekarza. Jak działa e-rejestracja?Od 1 stycznia ruszyła centralna e-rejestracja do wybranych świadczeń NFZ. Można już zapisywać się przez Internetowe Konto Pacjenta lub aplikację mobilną IKP na wizytę do kardiologa albo badania cytologiczne i mammograficzne w całej Polsce. A to tylko początek internetowej rewolucji w ochronie zdrowia. – Stajemy się poniekąd nie tylko pacjentem, ale także konsumentem świadczeń medycznych – oceniła na antenie TVP Info prof. Katarzyna Kolasa z Uniwersytetu Gdańskiego.
Kategorie: Telewizja
Awantura o Donalda Tuska w programie na żywo. "Nabija Polaków w butelkę"Noworoczne orędzia prezydenta i premiera są szeroko komentowane. Wśród polityków opozycji najwięcej emocji budzi to, co powiedział Donald Tusk. W programie telewizyjnym pokłócili się o przemówienie premiera. Interweniować musiała prowadząca. Polityk PiS stwierdził np., że Donald Tusk "regularnie kłamie".
Beata Zatońska
Kategorie: Prasa
Europa straciła kontrolę nad chmurą i internetem. Szef CCB ostrzega przed lukami w cyberobronie UEPełne przechowywanie danych w Europie jest obecnie niemożliwe, ponieważ infrastrukturę cyfrową zdominowały amerykańskie firmy – ocenił szef belgijskiego Centrum Cyberbezpieczeństwa. Jego zdaniem Unia Europejska traci dostęp do kluczowych technologii, co osłabia zdolność obrony przed nasilającymi się cyberatakami.
Marta Morświnek
Kategorie: Prasa
Joanna Szczepkowska ostro o orędziu prezydenta. "Ten człowiek wydaje się zmęczony sam sobą"Joanna Szczepkowska kolejny raz zamieściła w sieci post, w którym punktuje wypowiedzi prezydenta. Tym razem skupiła się na noworocznym orędziu Karola Nawrockiego. Ponownie nie zostawiła na nim suchej nitki. Nie brakuje mocnych słów i ironii. "Ten człowiek wydaje się zmęczony sam sobą" - pisze aktorka.
Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa
25 proc. zużytych opon wymyka się ewidencji. Eksperci apelują o zmianę limitów odzysku i recyklinguSystem obejmuje 75 proc. masy opon wprowadzanych na rynek, ale pozostałe 25 proc. wymyka się ewidencji i często trafia do środowiska. Eksperci apelują o zmianę limitów odzysku i recyklingu oraz objęcie luk w przepisach
Kategorie: Portale
Propaganda swoje, fakty swoje. Cała prawda o sukcesach Rosji na froncieNajwięcej terenów Rosjanie okupowali w obwodzie donieckim.4336 kilometrów kwadratowych, które armia Kremla zdobyła w zeszłym roku, stanowi dokładnie 0,72 całości ukraińskich ziem. Jak czytamy w analizie, 2025 rok był szczególnie trudny dla Ukraińców na froncie, zwłaszcza w obwodzie donieckim. To tam Rosjanie zajęli najwięcej, bo kolejne 10 procent obwodu. Wciąż jednak to Ukraina kontroluje tam 1/5 terytoriów. Tymczasem wycofanie przez Ukrainę wojsk z kontrolowanej przez nią części Donbasu stanowi żądanie Rosji w rozmowach o pokoju. Ogółem od 2014 roku, czyli od pierwszej agresji Rosji na Ukrainę Rosjanom udało się zdobyć 1/5 ukraińskich terytoriów, w tym niemal całość obwodu ługańskiego i Półwysep Krymski. Wieczorem 1 stycznia rosyjski ładunek wybuchowy zrzucony z drona ranił kierowcę karetki pogotowia, która jechała na pomoc rannym w Chersoniu – poinformowała Administracja Wojskowa Miasta. Czytaj także: Rosja zapowiada odwet za rzekomą próbę zamachu na Władimira Putina Około godziny 22:00 rosyjskie siły zaatakowały dronem zespół ratownictwa medycznego, który reagował na wezwanie w rejonie dnieprowskim. Karetka została uszkodzona, a kierowca ranny w wyniku eksplozji ładunku wybuchowego zrzuconego z drona. 70-latek doznał obrażeń od wybuchu, urazu głowy i wstrząsu mózgu. Mężczyzna trafił do szpitala. Z kolei w wyniku rosyjskich ataków na obwód dniepropietrowski dwie osoby zostały ranne, wybuchły pożary, a placówka edukacyjna została uszkodzona – przekazał na Telegramie Władysław Hajwajinenko, pełniący obowiązki szefa administracji wojskowej obwodu dniepropietrowskiego. „Wróg zaatakował dronami rejon Synelnykowa. Uderzenia dotknęły terenów Słowianka, Bohdaniwka i Wasylkiwka. Dwie osoby zostały ranne” – przekazał. W dzielnicy Synelnykowe spłonął garaż, kuchnia letnia i przybudówka domu. Uszkodzone zostały również liceum, hala sportowa i dom. Atak dronów na Krzywym Rogu uszkodził z kolei samochody. Hajwajnienko poinformował, że siły obrony powietrznej zniszczyły nad obwodem 17 rosyjskich dronów. Czytaj także: Prezydent Zełenski: Rosja nie kończy swoich wojen sama Kategorie: Telewizja
W Iranie wrze. Syn ostatniego szacha wzywa do obalenia reżimuW ostatnich dniach w Iranie rozlała się kolejna fala demonstracji, wywołanych pogarszającą się sytuacją gospodarczą, spadkiem wartości riala oraz narastającym niezadowoleniem społecznym wobec władz. Protesty rozprzestrzeniły się na wiele regionów kraju i – według doniesień mediów – w ich trakcie doszło do starć z siłami bezpieczeństwa oraz ofiar śmiertelnych. W tym kontekście Reza Pahlawi opublikował obszerny wpis na platformie X, zwracając się bezpośrednio do Irańczyków w kraju i poza jego granicami. Na początku podkreślił odwagę protestujących w różnych częściach Iranu, wymieniając kolejne prowincje i miasta, od zachodu po wschód kraju. Następnie napisał, że Irańczycy „tworzą historię”, a ich działania są wyrazem odwagi, solidarności i determinacji narodu, który – jak zaznaczył – „odzyskuje swój kraj”. W dalszej części wpisu Reza Pahlawi napisał o osobach zabitych przez reżim w ciągu ostatnich dwóch dni, nazywając je prawdziwymi bohaterami Iranu. Wezwał do oddania im hołdu w całym Iranie oraz na świecie, podkreślając, że „ich droga i cel są wspólne dla wszystkich i będą kontynuowane aż do dnia, w którym Iran będzie wolny”. Wpis zakończył apelem o jedność i koncentrację na wspólnym celu, zapewniając, że „zwycięstwo będzie nasze”, oraz hasłem „Niech żyje Iran”. Amerykański prezydent Donad Trump zapewnił w piątek na swojej platformie Truth Social, że USA przyjdą z odsieczą irańskim demonstrantom, jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać protestujących uczestników pokojowych manifestacji. „Jesteśmy uzbrojeni i gotowi do akcji” – podkreślił. USA uczestniczyły wraz z Izraelem w ataku na instalacje nuklearne Iranu w czerwcu 2025 roku, a prezydent Trump ostrzegał, że jeżeli Teheran będzie odbudowywał swój program jądrowy, Waszyngton może ponownie uderzyć. Masowe protesty w IranieIrańska agencja informacyjna Fars podała w czwartek, że trzech protestujących zginęło, a 17 zostało rannych podczas ataku na posterunek policji w zachodniej prowincji Lorestan. Manifestanci wtargnęli do budynku. Doszło do starć, kilka radiowozów zostało podpalonych. W piątek lokalne media informowały już o siedmiu zabitych w całym kraju. Wcześniej o osobach, które miały zginąć w innych miejscach, informowała zarówno agencja Fars, jak i organizacja praw człowieka Hengaw. Agencja Reutera nie była w stanie natychmiast zweryfikować tych doniesień. Telewizja państwowa poinformowała o aresztowaniu siedmiu osób, w tym pięciu, które określiła jako monarchistów, i dwóch innych – wedle jej twierdzeń – powiązanych z grupami działającymi w Europie. W czwartek wieczorem agencja Tasnim poinformowała o zatrzymaniu w Teheranie trzydziestu osób, którym zarzucono „zakłócanie porządku publicznego”. – W wyniku skoordynowanej akcji służb bezpieczeństwa i wywiadu 30 osób zakłócających porządek publiczny w dzielnicy Malard na zachodzie Teheranu zostało zidentyfikowanych i aresztowanych – poinformowała agencja Tasnim, twierdząc, że osoby te „próbowały wywołać niepewność”. Jak podała agencja Associated Press, o ile demonstracje w Teheranie miały wyhamować, o tyle zaczęło do nich dochodzić na prowincji. Ofiary śmiertelne mogą oznaczać początek bardziej zdecydowanej reakcji irańskiej teokracji na protesty. Z nagrań wideo otrzymanych przez opozycyjny, emigracyjny portal Iran International wynika, że do demonstracji doszło również w świętym irańskim mieście Kom. Wśród skandowanych przez protestujących haseł pojawiły się okrzyki wymierzone w rządzącą od 1979 roku władzę ajatollachów oraz wyrażające poparcie dla obalonej przez islamską rewolucję dynastii Pahlawich. Kom jest jednym z najważniejszych szyickich ośrodków religijnych w Iranie i kluczowym bastionem politycznym Republiki Islamskiej, w którym znajdują się główne seminaria i gdzie siedziby mają duchowni wspierający teokrację. Agencja informacyjna Mehr News Agency powiadomiła, że w czwartek w mieście Junkan położonym w zachodniej prowincji Czahar Mahal wa Bachtijari podpalono biuro przywódcy piątkowych modlitw. W kilku miejscach, w tym w Nurabad w prowincji Lorestan, siły bezpieczeństwa otworzyły ogień do protestujących. Władze ogłosiły środę dniem wolnym od pracy w większości kraju. Jako powód wymieniono niską temperaturę, jednak faktycznym celem może być chęć usunięcia ludzi ze stolicy – irański weekend przypada na czwartek i piątek, a sobota jest świątecznym dniem urodzin czczonego przez szyitów imama Alego. Władze nakazały części wyższych uczelni zamknięcie kampusów i prowadzenie do końca semestru zajęć online. W ocenie amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) celem władz było uniemożliwienie studentom organizowania się i uczestniczenia w protestach. 30 grudnia w protestach udział wzięli studenci z co najmniej 10 uczelni. Władze zwolniły z aresztów pięciu studentów Uniwersytetu Teherańskiego i Uniwersytetu Technologicznego Sharif aresztowanych dwa dni wcześniej za udział w demonstracjach. Ministerstwo Nauki, Badań i Technologii zwolniło w środę „kierowników ds. bezpieczeństwa” z kilku teherańskich uniwersytetów w związku z „przemocą wobec studentów” ze strony sił bezpieczeństwa – przekazał ISW, dodając, że zapewne zrobiono to w celu uspokojenia studentów i zapobieżenia rozruchom. Reżim prawdopodobnie uważa protesty uniwersyteckie za poważniejsze zagrożenie dla swojej stabilności niż demonstracje organizowane przez inne grupy społeczne. Studenci stanowili kluczową grupę demograficzną w fali protestów, jaka przetoczyła się przez kraj na przełomie 2022 i 2023 roku po śmierci młodej kobiety Mahsy Amini, zatrzymanej i zabitej przez policję za niedostatecznie szczelne zasłonięcie włosów. Szacuje się, że zginęło wówczas co najmniej 551 protestujących, w tym 68 nieletnich. Irański rząd pod przewodnictwem prezydenta Masuda Pezeszkiana starał się deeskalować sytuację i sygnalizował chęć negocjacji z protestującymi. Pezeszkian przyznał jednak, że niewiele może zrobić, gdy irańska waluta gwałtownie traci na wartości. Obecne protesty rozpoczęły się od strajku sklepikarzy, gdy wartość riala spadła do najniższego poziomu w historii. Czytaj też: Królowa o napaści sprzed lat. Uderzyła mężczyznę, który ją zaatakował Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyPowiat CzęstochowskiDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.pl
Częstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 21 tygodni temu
18 lat 4 tygodnie temu