Aktualności

Na podstawie jej książki powstał hit Netflixa. Autorka wraca z nową odsłoną serii kryminalnej

Dziennik - 8 godzin 16 min. temu
Na podstawie książki z jej uwielbianej przez Polaków serii kryminałów powstał film, który można oglądać na platformie Netflix. Niebawem ukaże się kolejny. Zanim to jednak nastąpi, Małgorzata Oliwia Sobczak, ma dla swoich fanów dobrą wiadomość. Zapowiada nową odsłonę serii, o którą rozszerzyła swoją książkowe uniwersum. Kiedy premiera? O jaką serię dokładnie chodzi? Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Kulisy rywalizacji światowej elity narciarstwa. Nowy serial już online

Dziennik - 8 godzin 25 min. temu
Nowy pięcioodcinkowy serial dokumentalny "On the Edge: World Cup Ski Racing" śledzi losy Mikaeli Shiffrin, Lindsey Vonn, Marco Odermatta, Lucasa Pinheiro Braathena i innych czołowych narciarzy alpejskich podczas rywalizacji w Pucharze Świata oraz w trakcie przygotowań do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Gdzie można go oglądać? Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

Wielka zmiana pogody. Odwilż zastąpi mróz, a temperatura poszybuje mocno w górę

Dziennik - 8 godzin 25 min. temu
Polska dostaje się pod wpływ układów niskiego ciśnienia, co zwiastuje spore zachmurzenie, ale i powiew wiosny. Nadchodzi wyraźne ocieplenie - lokalnie słupki rtęci podskoczą aż do 15 stopni Celsjusza. Które regiony znajdą się w strefie najwyższych temperatur? Oto prognoza pogody. Anna Kot
Kategorie: Prasa

Pierwszy pacjent USA. Co naprawdę dolega Donaldowi Trumpowi?

TVP.Info - 8 godzin 25 min. temu

Kiedy gospodarzem Białego Domu był jeszcze Joe Biden, Trump nie miał dla niego litości. Publicznie wyśmiewał swojego następcę – a równocześnie późniejszego poprzednika – i wytykał mu wpadki. Biznesem nazywał demokratycznego rywala „śpiącym Joe”. Szydził też z używania przez Bidena automatycznego długopisu, czyli urządzenia do maszynowego podpisywania dokumentów, z którego notabene sam korzystał.


Przekaz był w każdym razie prosty: Joe Biden jest za stary i zbyt mało świadomy tego, co się wokół niego dzieje, żeby być prezydentem. Trump pewnie nie przypuszczał, że niewiele później to jego zdrowie będzie tematem spekulacji, a on sam zostanie nazwany „śpiącym Donem”.


„Śpiący Joe” kontra „śpiący Don”


W kwietniu 2024 przyszły prezydent pojawił się w sądzie w Nowym Jorku w związku z zarzutami o nadużycia finansowe i łapówkę dla aktorki porno Stormy Daniels. Większą uwagę niż sam proces przykuło jednak zachowanie polityka. Reporterzy zauważyli, że Trump niemal zasypiał. Jak pisała Maggie Haberman z „The New York Times”, jego „głowa ciągle opada, a usta się rozluźniają”. Jej redakcyjna koleżanka Susanne Craig relacjonowała, że była świadkiem, jak głowa Trumpa „chwiała się” w sądzie. Dziennikarka przyznała, że widziała polityka z „głową pochyloną w dół”, zanim „w pewnej chwili podniósł ją z powrotem”.



Wątek szybko trafił do mediów społecznościowych. „Nigdy nie słyszałem o oskarżonym, który zasypiałby na własnym procesie, nie mówiąc już o pierwszym dniu” – komentował w serwisie X Preet Bharara, były prokurator, który stracił pracę właśnie przez Trumpa. Oprócz kpin i przypominania kąśliwych uwag pod adresem Bidena pojawiły się też oczywiście pytania o to, w jakiej formie fizycznej właściwie jest republikanin.


Biologia jest niestety nieubłagana, a wiadomo było, że w przypadku wyborczego zwycięstwa Trump zapisze się w historii jako najstarszy zaprzysiężony prezydent USA. Sprawa przysypiania w sądowych ławach dość szybko ucichła, tym bardziej że podczas późniejszych wieców wyborczych polityk był w bardzo dobrej formie, co niechętnie przyznawali nawet jego przeciwnicy. Wkrótce jednak pojawiły się nowe tematy do dyskusji. 


Biały Dom początkowo tłumaczył siniaki prezydenta częstym ściskaniem dłoni 


Już w 2024 roku Trump był widziany publicznie z siniakami na dłoniach. Jednak każdy, komu choć raz zdarzyło się uderzyć o róg stołu czy biurka, doskonale wie, że nietrudno nabawić się takiej kontuzji i nie jest to nic niezwykłego. Fioletowe plamy u przywódcy nie wzbudziły więc wielkiej sensacji. Nawet wtedy, gdy sytuacja się powtórzyła. Cóż, przypadki – i pech – chodzą po ludziach. 


CZYTAJ TEŻ: Amerykanie zdobyli kolejny tankowiec. Uciekał tygodniami


Kiedy jednak – już jako prezydent USA – polityk pokazał posiniaczoną dłoń podczas oficjalnego spotkania z Emmanuelem Macronem w lutym 2025 roku, wygląd jego rąk nie umknął uwadze mediów ani internautów. Tego nie dało się już wytłumaczyć ani przypadkiem, ani nawet sporym pechem. Przebarwienia okazały się niemal sprawą wagi państwowej, a Trumpa musiała tłumaczyć rzeczniczka Białego Domu. Znając polityka, można w ciemno obstawiać, że był zachwycony jej słowami. Karoline Leavitt stwierdziła bowiem, że siniaki to skutek… ściskania dłoni ludzi, z którymi wylewny i aktywny przywódca codziennie się wita. Rzeczniczka oświadczyła też, że Trump to „swój chłop”, który „ciągle pracuje”, a do tego „każdego dnia udowadnia swoje niezachwiane zaangażowanie”. 


Kilka tygodni później przywódca już samodzielnie zachwalał swoją formę. Polityk spędził niemal 5 godzin na corocznych badaniach w Walter Reed National Military Center. Jak relacjonował, „lekarze zbadali wszystko, co tylko można sobie wyobrazić”. Trump powiedział dziennikarzom, że „świetnie mu poszło” i jest w doskonałej formie. Przyznał tylko, że medycy udzielili mu kilku rad, jak żyć nieco zdrowiej, ale nie zdradził, o co dokładnie chodziło.


Można się tylko domyślać, bo już kiedyś jego współpracownik i lekarz Ronny Jackson żartował, że polityk mógłby dożyć 200 lat, gdyby tylko lepiej się odżywiał. Nie jest wielką tajemnicą, że prezydent uwielbia niezdrowe jedzenie, mimo że kucharze w Białym Domu chętnie ugotowaliby dla niego każdą potrawę świata.  


Makijaż dobry na wszystko? Nie tym razem 


Badania na chwilę uspokoiły opinię publiczną, ale narracja o doskonałym zdrowiu głowy państwa zaczęła się chwiać, kiedy siniaki na dłoniach nie znikały, mimo nieco mniej napiętego kalendarza prezydenta. Co więcej, makijażyści w Białym Domu robili, co mogli, żeby przykryć fioletowe ślady podkładem. Nie do końca się to udawało, co tylko podgrzewało zainteresowanie, bo – jak wiadomo – jeśli ktoś mocno stara się coś ukryć, to znaczy, że tym bardziej warto się temu przyjrzeć. 


Sprawy nie ułatwiało to, że wkrótce świat obiegły kolejne niepokojące zdjęcia. Tym razem fotoreporterzy dostrzegli podczas jednego z oficjalnych spotkań nienaturalnie powiększone, opuchnięte łydki Donalda Trumpa, szczególnie w okolicach kostek. Widać było, że samo założenie butów musiało być dla polityka sporym wyzwaniem. O ile takie symptomy nie wywołałyby sensacji u przeciętnego obywatela, o tyle tu mieliśmy do czynienia z przywódcą światowego mocarstwa, który na dodatek publicznie przechwalał się swoją doskonałą formą. Biały Dom nie był w stanie dłużej milczeć, tym bardziej że wątpliwości przybywało. 


CZYTAJ TEŻ: Bondi, Lutnick oraz Cruz. Paszporty, które nigdy nie istniały


W końcu w lipcu 2025 roku Karoline Leavitt przedstawiła raport przygotowany przez doktora Seana Barbabellę, który dba o zdrowie Trumpa. Prezydencki lekarz, po przeprowadzonych badaniach, stwierdził, że polityk nie cierpi na żadne poważne schorzenia, a do takiej kategorii należałaby choćby zakrzepica żył głębokich, choroby tętnic, niewydolność serca czy choroby nerek. U prezydenta wykryto za to przewlekłą niewydolność żylną. Chociaż nazwa tej dolegliwości brzmi poważnie, jest to schorzenie, które często występuje u osób starszych. Może ono powodować obrzęki nóg, zwłaszcza w okolicy kostek, czego głowa państwa okazała się książkowym przykładem. 


Sposób przywódcy USA na zdrowe serce? Aspiryna, dużo aspiryny


Rzeczniczka Białego Domu zapewniła, że u jej szefa przewlekła niewydolność żylna ani nie wywołuje bólu, ani nie przeszkadza w wykonywaniu obowiązków. Oczywiście przy okazji wróciły pytania o posiniaczone ręce polityka, ale tu Leavitt powtórzyła teorię o częstych uściskach dłoni. Zdradziła też dodatkowy powód problemów. Okazało się, że prezydent – w ramach profilaktyki chorób serca – zażywa w sporych ilościach aspirynę. O tym, jakie to ilości, Trump sam opowiedział kilka miesięcy później. I wielu zaszokował. 



W wywiadzie dla „The Wall Street Journal” amerykański przywódca przyznał, że przyjmuje większą dzienną dawkę kwasu acetylosalicylowego, niż zalecają mu lekarze. W praktyce wygląda to tak, że medycy wiele razy prosili, aby nieco ją ograniczył, bo takie ilości leku nie są wskazane dla osób w jego wieku, ale polityk i tak ich nie posłuchał. Co więcej, Trump pochwalił się, że zażywanie aspiryny to jego rytuał, który stosuje już od około 25 lat 


– Mówią, że aspiryna jest dobra na rozrzedzenie krwi, a ja nie chcę gęstej krwi przepływającej przez moje serce. Chcę, żeby przepływała przez nie ładna, rzadka krew. Ma to sens? – tłumaczył dziennikarzom prezydent. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy polityk traktuje lekarskie zalecenia jako luźne sugestie, a nie poważne wskazówki. Medycy kazali na przykład Trumpowi nosić skarpety uciskowe, żeby ograniczyć puchnięcie nóg. Przywódca oświadczył, że szybko sobie to odpuścił, bo „nie spodobały mu się”. Zamiast tego sam znalazł lepszy sposób na rozwiązanie problemu: robi dziennie więcej kroków niż kiedyś i zapewnia, że efekty są świetne. 


Słabości Trumpa? Słońce, fast foody i luźne traktowanie rad lekarzy


Prezydenci USA zwykle przechodzą coroczne, „kompleksowe” badania, które obejmują między innymi teksty laboratoryjne, konsultacje ze specjalistami, a także końcową ocenę gotowości do pełnienia funkcji głowy państwa. Nie jest to jakiś sztywno zapisany obowiązek z wyznaczoną datą, raczej zwyczaj, którego wszyscy przywódcy przestrzegają.


Donald Trump przeszedł takie badania w kwietniu 2025 roku. Dzięki nim dowiedzieliśmy się, że polityk przyjmuje leki na kontrolę poziomu cholesterolu, oczywiście wspomnianą aspirynę i trochę przesadza z przebywaniem na słońcu, czego efekty widać na jego skórze pod mikroskopem. Ogólnie jednak – jak zapewnił Sean Barbabella – przywódcy USA można pozazdrościć „doskonałego zdrowia”.



Tym bardziej zaskakujące okazały się więc kolejne badania, bo Trump wrócił do Walter Reed National Military Medical Center w październiku. Biały Dom tłumaczył, że to nic niezwykłego, ciąg dalszy rutynowej procedury. Sam polityk nawet nie potrafił do końca odpowiedzieć na pytania dziennikarzy, w jakim celu trafił na rezonans, zapewnił tylko, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. To samo mówili jego współpracownicy. Zresztą doradca Trumpa, Stephen Miller, podpowiadał reporterowi „New York Magazine”, żeby zatytułował swój tekst „Prezydent nadczłowiek”, bo przywódca USA ma jego zdaniem więcej energii i pracuje ciężej niż zwykły śmiertelnik. I tak, artykuł ukazał się właśnie pod takim tytułem, tyle że w cudzysłowie. 


CZYTAJ TEŻ: Modelka gwiazdą igrzysk. Jest jedną z najbogatszych sportsmenek na świecie


Można nie lubić polityki obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale trzeba przyznać, że wielu mogłoby pozazdrościć mu formy fizycznej. Jak na 79-latka, który od dekad kocha jedzenie z restauracji typu fast food, a w zdrowy styl życia wierzy mniej więcej tak jak w globalne ocieplenie, Donald Trump „trzyma się” naprawdę dobrze. Być może to zasługa tego, że – jak wspominał Jon Gruters, republikanin, który pomagał politykowi podczas jego ostatniej kampanii – do wielkiej porcji frytek i dwóch-trzech hamburgerów albo ogromnej pizzy przywódca zawsze wybiera jednak „dietetyczną” colę? A już poważnie: wiadomo, że prezydent nie lubi ćwiczeń, bo te „nudzą go”, a jego największy wysiłek fizyczny to partyjka golfa. 


– Geny są bardzo ważne. A ja mam bardzo dobre geny – chwali się Trump. Tyle tylko, że właśnie geny mogą okazać się jego największym problemem. Podczas gdy uwagę obserwatorów skupiają siniaki i opuchnięte kostki prezydenta, jego rodzinna historia kryje coś znacznie poważniejszego. 


„Nie przyzna się do tego”. Trump przez lata bał się, że podzieli los ojca


Smykałkę do biznesu Donald odziedziczył po ojcu. Fred zajmował się głównie budową oraz sprzedażą nieruchomości. Jako dziecko niemieckich imigrantów z pewnością miał sobie i innym sporo do udowodnienia, jednak trzeba uczciwie przyznać, że odniósł bardzo duży sukces w branży, a z tego sukcesu korzystały później jego dzieci. Fred zapisał potomkom w testamencie większość swoich budynków, oni lata później sprzedali je kilkanaście razy drożej. 


Nie da się ukryć, że dla takiego człowieka tym bardziej bolesna musiała być choroba, która go dotknęła, przynajmniej wtedy, kiedy jeszcze zdawał sobie sprawę, co się dzieje. Kiedy 85-latek zapomina pojedynczych słów czy dat, raczej nikogo to nie dziwi. Fred jednak z czasem zapominał coraz więcej, a na początku lat 90. usłyszał diagnozę: „łagodna starcza demencja”. Lekarz Trumpa seniora nie ukrywał, że choroba rozwijała się już od kilku lat, jednak po diagnozie zaczęła dramatycznie postępować. 


CZYTAJ TEŻ: „To nie pasuje do trzęsień ziemi”. USA nie wierzą w zapewnienia Chin


Kilka miesięcy później biznesmen nie pamiętał już swojej daty urodzenia. Mary L. Trump, bratanica obecnego prezydenta, opowiadała w wywiadach, że jej dziadek nie rozpoznawał nawet własnego syna. Podczas ślubu Donalda w 1993 roku rodzina musiała przypominać seniorowi, gdzie jest i dlaczego się tam znalazł. Kiedy pewnego razu jednak przypomniał sobie przyszłego prezydenta, pokazywał mu zdjęcia auta, które zamierza kupić, bo myślał, że potrzebuje pozwolenia potomka.


Bliscy wspominali też, jak podczas spaceru po Nowym Jorku Fred pytał, ile mieszkań jest w Empire State Building. Wtedy już nikt nie miał wątpliwości, że jest źle. Rodzina nie chciała jednak, żeby aktywny przecież swego czasu człowiek załamał się psychicznie, siedząc przed telewizorem. Krewni urządzili więc seniorowi „udawane” biuro w domu, z niepodłączonym telefonem i stosem papierów, żeby Fred myślał, że nadal normalnie pracuje. 



Choroba ojca wstrząsnęła wtedy pewnym siebie politykiem. W wywiadzie dla magazynu „Playboy” pod koniec lat 90. Donald Trump przyznał, że obserwowanie ojca, który ma „mętlik w głowie” z powodu choroby Alzheimera, skłania go do myślenia, jak bardzo bezsensowne jest życie.


Jeden z byłych współpracowników prezydenta z Trump Organization, który przyglądał się relacjom Donalda z chorym ojcem, powiedział po latach „The Washington Post”, że polityk boi się choroby. – Nie przyzna się do tego ani nie będzie chciał o tym rozmawiać, ale to gdzieś w nim siedzi. Codziennie atakuje Bidena pod kątem tego, czy jest psychicznie zdolny do wykonywania obowiązków – przyznał rozmówca gazety. 


To tylko wiek czy już poważne problemy? 


Trump rzeczywiście nie miał litości dla swojego przeciwnika. Sam z kolei chwalił się doskonałymi wynikami testów poznawczych, choć Biały Dom nie chciał ich upublicznić. Prezydent z kolei po latach unika rozmów o schorzeniu ojca. Nie tylko dlatego, że doprowadziło ono do rodzinnej awantury i procesów o majątek. Chociaż naukowcy nie znają jeszcze dokładnej przyczyny choroby Alzheimera, to badania wykazały, że czynnik genetyczny ma tu duże znaczenie. Nawet 65 procent pacjentów, którzy zapadli na tę chorobę, miało mocno związany z nią gen. I właśnie tego ma się obawiać polityk.


Oczywiście żaden lekarz nie podejmie się poważnego diagnozowania pacjenta tylko na podstawie jego publicznych wystąpień, które są przecież jedynie wycinkami zachowań. Nie da się jednak ukryć, że niektóre sytuacje z udziałem Trumpa z ostatnich miesięcy wywołały spore poruszenie, nawet wśród osób, które z medycyną nie mają nic wspólnego. W połączeniu z rodzinną historią zdrowotną polityka, nic dziwnego, że budzą zainteresowanie. 


CZYTAJ TEŻ: Donald Trump w Krakowie? Ambasador USA z fejkowym nagraniem


W sierpniu 2025 roku, podczas podpisywania dokumentów w sprawie organizacji igrzysk olimpijskich w Los Angeles, przywódca dziękował swoim współpracownikom. Wśród nich była Kristi Noem, sekretarz bezpieczeństwa krajowego, tyle tylko, że Donald Trump podziękował Cristie Kerr, znanej golfistce. Prezydent zdał sobie sprawę z pomyłki i rzucił: – Cristie Kerr, wiecie, kim ona jest? To moja przyjaciółka, świetna zawodniczka. Kristie Noem, ona gra w golfa lepiej niż ty, ale to jedyna rzecz. Ty jesteś lepsza w wielu innych kwestiach i chciałem podziękować ci za to, że tu jesteś, że wykonujesz niesamowitą pracę. Uczestnicy spotkania skwitowali pomyłkę śmiechem, tym bardziej że nie po raz pierwszy obserwowali podobną sytuację. 



Kilkanaście dni później, znów na oczach świata, Trump zadziwił gości Białego Domu, kiedy szukał wzrokiem dobrze sobie znanego polityka. Osoby, która siedziała przy stole… naprzeciwko niego. Podczas spotkania z europejskimi liderami amerykański przywódca nie mógł zlokalizować prezydenta Finlandii. Nic nie dała nawet tabliczka z napisem „Alexander Stubb” przed zaproszonym na rozmowy gościem. Pomogła dopiero włoska premier Georgia Meloni i sam „poszukiwany”, który uprzejmie rzucił: – Tu jestem. Trump szybko skomentował, że Fin „wygląda lepiej niż kiedykolwiek”, wszyscy się uśmiechnęli i na tym sprawa się skończyła. 


Bratanica nie ma wątpliwości. „Ten sam wzrok przerażonego jelenia”


Nie skończyły się za to wpadki, bo na przykład na początku lutego przywódca USA nie wymienił podczas oficjalnego spotkania nazwiska swojego odpowiednika z Demokratycznej Republiki Konga. Zamiast tego stwierdził, że Felix Tshisekedi jest „bardzo, bardzo odważnym i wspaniałym człowiekiem”. Niewykluczone, iż Amerykanin postanowił nie ryzykować po tym, jak pod koniec ubiegłego roku już raz źle wymówił nazwisko afrykańskiego polityka. Zresztą zdarzyło mu się też pomylić nazwę kraju i zamienić Kongo z „Kondo”, a wszystko to skrzętnie wykorzystali komicy. 



Daleka od żartów jest wspomniana już Mary L. Trump, która – nazwijmy to dyplomatycznie – nie jest największą fanką swojego wujka. Kobieta, która zastrzega, że nie jest neurologiem, natomiast warto wspomnieć, że skończyła psychologię, powiedziała w podcaście The Daily Beast, iż „czasem patrzy na wujka i widzi swojego dziadka”, czyli Freda.


– Dostrzegam to samo zagubienie. Widzę, że nie zawsze ma świadomość czasu i miejsca. Jego pamięć krótkotrwała zdaje się pogarszać – dodała. W rozmowie z „The New York Magazine” bratanica prezydenta USA zasugerowała, że polityk może cierpieć na chorobę Alzheimera, ponieważ dostrzega ona u krewnego ten sam wzrok „przerażonego jelenia”, który widziała u jego ojca


W wywiadzie dla tego samego magazynu Donald Trump wypierał się choroby, chociaż… zapomniał jej nazwy. – W pewnym wieku, gdzieś w okolicach 86-87 lat, zaczął mieć objawy, jak to się nazywa? – rzucił podczas opowieści o swoim ojcu i zaczął szukać wzrokiem pomocy u rzeczniczki Białego Domu. – Alzheimera – podpowiedziała Karoline Leavitt. – Choroby Alzheimera. Cóż, ja tego nie mam – zapewnił polityk.


Współpracownicy prezydenta zresztą cały czas przekonują, że z jego zdrowiem wszystko jest w jak najlepszym porządku. Leavitt stwierdziła, iż jej szef „pracuje ciężej niż kiedykolwiek w życiu”, a sekretarz sztabu Białego Domu Will Scharf opowiadał dziennikarzom, że kiedy wydaje się, iż polityk śpi, on po prostu przybiera taką pozę, a w rzeczywistości myśli, analizuje dane. Tutaj sam Trump nieco popsuł narrację, kiedy po jednym z takich „sennych” spotkań przyznał się, że faktycznie zamknął oczy, bo rozmowa była „piekielnie nudna”, ale „słyszał każde słowo i nie mógł się doczekać, kiedy to wszystko się skończy”

  

Ojcowie założyciele USA nie nałożyli żadnych limitów wiekowych na kandydatów na najwyższy urząd w państwie, więc teoretycznie prezydentem może zostać nawet stulatek. 14 czerwca Donald Trump skończy 80 lat, jednak wcale nie jest najbardziej wiekowym przywódcą na świecie. Prezydent Kamerunu Paul Biya ma 93 lata, król Arabii Saudyjskiej Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud jest 90-latkiem, a prezydenci Togo i Malawi mają odpowiednio 86 i 85 lat.


Dlaczego więc to zdrowie amerykańskiego polityka budzi tyle emocji? Cóż, z całym szacunkiem dla Kamerunu i Malawi, mimo wszystko nie należą one do najpotężniejszych państw świata, a do tego to nie ich prezydenci mają kody do walizki atomowej. Donald Trump może więc mieć pewność, że jego forma jeszcze wiele razy będzie tematem publicznej debaty. 


CZYTAJ TEŻ: Polskie uczelnie a sprawa Epsteina. Nie ma dowodów na handel ludźmi

Kategorie: Telewizja

Błyskawiczny quiz z wiedzy ogólnej. Wystarczy odpowiedzieć TAK lub NIE. Jeśli zdobędziesz 10/13, to należą Ci się brawa

Dziennik - 8 godzin 30 min. temu
Ten quiz błyskawicznie sprawdzi Twoją wiedzę ogólną. Wystarczy, że odpowiesz TAK lub NIE. Jeśli zdobędziesz 10/13, to należą Ci się brawa Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

Kara za kurz na zdjęciu dyktatora. Wielka mobilizacja w Korei Północnej

TVP.Info - 8 godzin 46 min. temu

O zmianach poinformował południowokoreański dziennik „Daily NK”. Według anonimowych rozmówców ministerstwo wydało zarządzenie nadzwyczajne dla wszystkich biur rejonowych prokuratur, wstrzymujące nierozstrzygnięte sprawy i nakazujące zatrzymanie podejrzanych w aresztach na czas nieokreślony.


Aresztowani nie mogą liczyć na szybkie wyjaśnienie spraw


– Ponieważ organy bezpieczeństwa państwa działają w trybie awaryjnym, wszelkie prace nad trwającymi śledztwami zostały zawieszone. Oznacza to, że każdy, kto został niesłusznie zatrzymany, będzie musiał zachować cierpliwość przynajmniej do końca zjazdu partii. Rodziny zatrzymanych są przerażone, że ich bliscy będą musieli pozostać w przeraźliwie zimnych celach przez co najmniej dwa kolejne tygodnie – powiedział informator „Daily NK”.


Organy śledcze dostały też nakaz skrupulatnych kontroli stanu symboli propagandowych oraz wszelkich przedmiotów związanych z kultem Kim Dzong Una. Służby sprawdzają m.in. „kondycję” posągów, pomników, malowideł ściennych, portretów w urzędach oraz tablic ze „złotymi myślami” przywódcy Korei Północnej.


Zobacz także: Córka Kim Dzong Una zagrożona. Jej ciotka ma chrapkę na władzę


Ludzie są bardzo zdenerwowani tymi kontrolami, bo nawet drobne błędy w konserwacji artykułów propagandowych mogą mieć nieprzyjemne konsekwencje nie tylko dla kierowników instytucji i przedsiębiorstw, ale także dla pełniących służbę funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa państwa oraz miejskich i powiatowych wydziałów bezpieczeństwa państwa” – powiedział informator „Daily NK”.


Zawieszenie „państwowego przemytu” na czas partyjnego zjazdu


Ministerstwo poleciło również departamentom regionalnym sprawdzenie, czy zaktualizowane mapy Półwyspu Koreańskiego, rozesłane w zeszłym roku, zastąpiły wszędzie poprzednie wydruki. Przedstawiają one Koreę Południową w kolorze szarym, zgodnie z wizją przywódcy Kim Dzong Una, który postrzega oba kraje jako „dwa wrogie państwa”. Ma to podważać dawną koncepcję zjednoczenia Korei Północnej. 




Innym ważnym zarządzeniem związanym z IX Zjazdem Partii Pracy jest zawieszenie „państwowego przemytu”. Według źródła „Daily NK” 31 stycznia oddziały straży granicznej w prowincji Pyongan Północny otrzymały rozkaz wstrzymania wszelkiego transportu ładunków w pasie granicznym. W rozkazie ostrzeżono, że jeśli towary zostaną przetransportowane przez granicę, zarówno strony zaangażowane w przemyt, jak i oddziały straży granicznej odpowiedzialne za dany odcinek zostaną ukarane.


Przemyt państwowy, prowadzony przez agencje rządowe, odbywa się od dawna i w porozumieniu ze strażą graniczną. Po wydaniu rozporządzenia przemyt praktycznie ustał.


Zobacz także: Kim chwali się „tajną bronią”. Może być zaprezentowana na paradzie

Kategorie: Telewizja

Morawiecki wie, że nie będzie premierem. "Zachowuje się niedopuszczalnie"

Dziennik - 8 godzin 47 min. temu
Mateusz Morawiecki podobno wie, że nie będzie kandydatem PiS na szefa rządu. "Wątpię, by potencjalni przyszli koalicjanci entuzjastycznie postrzegali tę kandydaturę. Będą ostre negocjacje" - oceniła osoba związana z frakcją byłego premiera. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

QUIZ. Podajemy trzy nazwiska, ty zgadujesz imię. Ostatnie to gwiazdy PRL

Dziennik - 8 godzin 51 min. temu
W tym quizie podajemy trzy nazwiska a Wasze zadanie polega na tym, by odgadnąć imię, które łączy te trzy znane osoby. Ostatnie pytanie dotyczy znanych osób z czasów PRL. Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Padła główna wygrana w Lotto

TVN24 Biznes i Świat - 8 godzin 52 min. temu
W sobotnim losowaniu Lotto padła główna wygrana - zwycięzca, który trafił wszystkie sześć liczb zgarnie ponad 6,8 milionów złotych. Oto wyniki Lotto i Lotto Plus z 21 lutego 2026 roku.
Kategorie: Telewizja

W kilka minut został nowym milionerem. Kumulacja w Lotto rozbita

TVP.Info - 9 godzin 1 min. temu

Losowanie Lotto w sobotni wieczór śledziło wielu graczy w całym kraju. Zwycięskie liczby to: 2, 12, 14, 21, 39, 49. To właśnie ten zestaw okazał się szczęśliwy dla nowego milionera


Główna wygrana wyniosła aż 6 810 033,60 zł. Zwycięzca zgarnie co prawda kwotę pomniejszoną o 10 proc. ze względu na podatek, ale i tak nie ma powodów do narzekań.


Kumulacja w Lotto rozbita. Zwycięzca zdobył niemal 7 milionów złotych


Powody do radości ma także 55 graczy, którzy trafili „piątkę”, wzbogacając się o ponad 6,7 tys. zł każdy.


Losowanie Lotto Plus tym razem nie przyniosło wygranej pierwszego stopnia. Wylosowano liczby: 19, 26, 39, 42, 44, 48.


Ponieważ wielka kumulacja właśnie została rozbita, w najbliższym losowaniu Lotto gracze powalczą o gwarantowane 2 miliony złotych.


Czytaj też: Dwie „szóstki” i dwóch nowych milionerów. To nie zdarza się często

Kategorie: Telewizja

Komprymować, chełbia, omam. QUIZ z trudnych wyrazów. Każde pytanie to wyzwanie

Dziennik - 9 godzin 6 min. temu
Język polski jak powszechnie wiadomo do najłatwiejszych nie należy. Wiele w nim wyrazów, które naprawdę trudno zrozumieć. W tym quizie zapraszamy do zmierzenia się z trudnymi wyrazami naszego ojczystego języka. Czy wiecie co tak naprawdę oznaczają? Jeśli zdobędziecie 6/10 punktów, to będzie naprawdę niezły wynik. Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Zdzisław Beksiński został bestialsko zamordowany. Bardzo dobrze znał sprawcę

Dziennik - 9 godzin 6 min. temu
Zdzisław Beksiński był malarzem, którego obrazy poruszały wyobraźnię. Ich tematyka krążyła wokół śmierci oraz przemijania. Malarz miał na koncie wiele sukcesów, ale jego życie prywatne pełne było dramatów. Stracił ukochaną żonę oraz syna. Jego życie także zakończyło się w dramatyczny sposób. Został bestialsko zamordowany. Sprawcą był człowiek, którego bardzo dobrze znał. Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Ojciec zabił syna z powodu papierosa? Zagadka śmierci na częstochowskim Dźbowie

Gazeta.pl — Częstochowa - 9 godzin 10 min. temu
Sądy od lat próbują ustalić, czy Henryk L. w 2018 roku wyrzucił przez okno swego syna za zapalonego w mieszkaniu papierosa. 40-latek nie przeżył upadku z pierwszego piętra. Prokuratura w Częstochowie oskarżyła ojca o zabójstwo.
Kategorie: Prasa

Trudny quiz. 12/12 to wynik dla arcymistrza ortografii

Dziennik - 9 godzin 15 min. temu
Zmierz się z niezwykle trudnymi w pisowni słowami z jednego z krakowskich dyktand. Za komplet punktów należą się wielkie brawa. Dasz radę? Justyna Topolska
Kategorie: Prasa

Niezwykły serial w telewizji. Jak "Gra o tron", "Sukcesja" i "Król lew" w jednym

Dziennik - 9 godzin 25 min. temu
Już dziś nastąpi premiera kolejnej wyjątkowej produkcję BBC Studios Natural History Unit zatytułowanej "Królestwo zwierząt" ("Kingdom"). Producenci przekonują, że ten serial jest jak połączenie walki o władzę z "Gry o tron" z czułością "Króla lwa". Gdzie i o której godzinie będzie można oglądać pierwszy odcinek? Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

ChatGPT wiedział, ale nie powiedział. Zginęło dziewięć osób

TVP.Info - 9 godzin 26 min. temu

Jesse Van Rootselaar, która w Tumbler Ridge w połowie lutego zastrzeliła dziewięć osób, w tym sześcioro uczniów miejscowej szkoły oraz własną matkę, miała konto na ChatGPT i zamieszczała tam wpisy na temat przemocy z użyciem broni. Jeszcze w ubiegłym roku wewnętrzne mechanizmy kontroli OpenAI wykryły te wpisy i odpowiednio oznaczyły, co doprowadziło do zamknięcia konta – ujawniły w sobotę kanadyjskie media. 


Sztuczna inteligencja oznaczyła zagrożenie, firma je zignorowała


„The Wall Street Journal” informował, że pracownicy OpenAI rozważali zawiadomienie policji, obawiając się rozwoju sytuacji. Jednak mimo takich sygnałów OpenAI postanowiła nie powiadamiać kanadyjskiej policji, Royal Canadian Mounted Police (RCMP), ponieważ firma uznała, że stopień zagrożenia jest niewystarczający, by zidentyfikować planowanie użycia broni wiarygodnie lub w bliskiej przyszłości. 

  

Premier Kolumbii Brytyjskiej, David Eby, w sobotnim oświadczeniu napisał, że doniesienia mediów o braku działań właściciela ChatGPT są „głęboko poruszające” dla rodzin ofiar i wszystkich mieszkańców, zaś „ból, przez który przeszły te rodziny jest niewyobrażalny”. 



Eby dodał, że policja „wykonuje rozkazy dotyczące zachowania wszelkich możliwych dowodów w sprawie strzelaniny w Tumbler Ridge, posiadanych przez firmy usług cyfrowych, w tym platformy mediów społecznościowych i firmy AI”. Wezwał też wszystkich posiadających wiedzę o tym wydarzeniu do skontaktowania się z policją. Zapewnił, że rząd prowincji użyje wszystkich dostępnych środków, by wesprzeć działania policji. 


Szefowie OpenAI na spotkaniu z rządem przemilczeli obawy


Federalny minister ds. AI i cyfrowej innowacji Evan Solomon w sobotnim oświadczeniu napisał, że jest w kontakcie z OpenAI i innymi platformami AI w sprawie ich protokołów bezpieczeństwa. Dodał, że rząd federalny śledzi rozwój sytuacji, a „na stole są wszystkie opcje, by bezpieczeństwo publiczne i ochrona naszych dzieci były od początku wbudowane w każdą technologię”. 

  

RCMP poinformowała, że OpenAI skontaktowała się z prowadzącymi śledztwo już po wydarzeniach w Tumbler Ridge, a „cyfrowe i fizyczne dowody są zbierane” w ramach dochodzenia – podała The Canadian Press. Agencja poinformowała też, że OpenAI miała spotkanie z przedstawicielami rządu Kolumbii Brytyjskiej, wcześniej zaplanowane na dzień, który przypadał po tragicznych wypadkach, ale w czasie tego spotkania przedstawiciele amerykańskiej firmy nie wspomnieli o swoich wcześniejszych obawach. Dopiero dzień po tym spotkaniu OpenAI poprosiła o kontakt z RCMP.


Zobacz także: Donald Trump w Krakowie? Ambasador USA z fejkowym nagraniem

Kategorie: Telewizja

Wystraszyli się burzy i zmienili trasę. Dziewięć ofiar lawiny śnieżnej

TVP.Info - 9 godzin 35 min. temu

Do tragedii doszło w miniony wtorek w rejonie szczytu Castle Peak, niedaleko jeziora Tahoe. Piętnastoosobowa grupa narciarzy wysokogórskich, w skład której wchodzili również doświadczeni przewodnicy, kończyła trzydniową wyprawę. Z powodu nadciągającej burzy śnieżnej turyści podjęli decyzję o skróceniu trasy i powrocie, ale właśnie wtedy zeszła lawina o szerokości odpowiadającej długości boiska piłkarskiego. Sześciu osobom udało się wezwać pomoc. Uratowani odnaleźli w pobliżu miejsca zdarzenia pierwsze trzy ofiary śmiertelne.


Skrajnie niebezpieczne warunki akcji ratowniczej


Ratownicy dotarli w rejon katastrofy dopiero po sześciu godzinach, operując w skrajnie niebezpiecznych warunkach, wykorzystując dwie niezależne drogi podejścia. Ze względu na zerową widoczność i niestabilną pokrywę śnieżną natychmiastowy transport ciał był początkowo niemożliwy. Przez kolejne dni rodziny zmarłych czekały na poprawę pogody, podczas gdy ratownicy monitorowali sytuację meteorologiczną pod kątem bezpieczeństwa ekip.


Czytaj też: Trzy ofiary lawin w Alpach. Wśród nich polski narciarz


Przełom w działaniach nastąpił w piątek. Przy użyciu śmigłowców przeprowadzono kontrolowane zejście lawin, co pozwoliło na zabezpieczenie terenu i umożliwiło ratownikom bezpieczne wejście w strefę poszukiwań. Tego dnia wydobyto pięć ciał. W sobotę rano, mimo porywistego wiatru, śmigłowce przetransportowały ostatnie cztery ofiary, opuszczając je na linach do specjalistycznych pojazdów śnieżnych, które czekały w bezpiecznej strefie.


„Ogromne zaangażowanie służb i wolontariuszy” 


Szeryf hrabstwa Nevada, Shannon Moon, podkreśliła ogromne zaangażowanie służb oraz ponad 40 wolontariuszy, którzy wspierali akcję w jej kulminacyjnym momencie. – Mamy szczęście, że w naszej górskiej społeczności jesteśmy tak zżyci i potrafimy stanąć razem w obliczu tragedii. Brak słów, by wyrazić współczucie, jakie kierujemy do rodzin dotkniętych tą katastrofą – oświadczyła.


Bliscy ofiar w krótkim komunikacie przekazali, że są „zdruzgotani” i poprosili o uszanowanie ich prywatności. Zaznaczyli, że wciąż mają wiele pytań dotyczących okoliczności wypadku, które pozostają bez odpowiedzi.


Władze poinformowały, że rejon Castle Peak pozostanie całkowicie wyłączony z ruchu turystycznego i sportowego do połowy marca. W tym czasie biegli przeprowadzą szczegółowe dochodzenie i ocenią stabilność stoków, aby zminimalizować ryzyko zagrożenia dla osób przebywających w górach.


Czytaj też: Poszukiwania zaginionego 30-latka wstrzymane. Trudna decyzja TOPR-u

Kategorie: Telewizja

Zniknęło niemal 10 tys. etatów. Rynek pracy nie widział czegoś takiego od dekad

Przeciętne zatrudnienie i wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w styczniu 2026 roku spadły w porównaniu z końcówką zeszłego roku. O ile zazwyczaj styczniowa korekta tych wskaźników nie jest niczym nowym, o tyle tegoroczna zaskoczyła ekspertów. Zdaniem głównego ekonomisty Krajowej Izby Gospodarczej Piotra Soroczyńskiego, mamy do czynienia ze zjawiskiem niespotykanym od dekad.
Kategorie: Portale

Pyszny obiad na niedzielę. Podajemy przepis, Ty gotujesz. Żeberka po chińsku w aromatycznym sosie

Dziennik - 9 godzin 55 min. temu
Zimą trzeba jeść treściwe, odżywcze posiłki. Na niedziele proponujemy żeberka w aromatycznym, orientalnym sosie. Są mięciutkie, mięso samo odchodzi od kości. Podajemy przepis na żeberka po chińsku. Sos jest gęsty, lepki i bardzo aromatyczny. Beata Zatońska
Kategorie: Prasa

To już przesądzone. 23 lutego z mapy Polski znika rozpoznawalna marka telefonii komórkowej

Dziennik - 9 godzin 55 min. temu
To definitywny koniec pewnej ery w polskiej telefonii. Już 23 lutego jedna z dobrze znanych marek przestanie funkcjonować pod dotychczasową nazwą. Sprawdź, czy ta zmiana dotyczy także Ciebie i co trzeba zrobić, by nie zostać zaskoczonym. Dominik Kulig
Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość