Aktualności

PSL i Polska 2050 poza Sejmem. Tak głosowaliby dziś Polacy

TVP.Info - 7 godzin 25 min. temu

Na drugim miejscu, z wynikiem 5 punktów procentowych mniej, znalazłoby się Prawo i Sprawiedliwość (25,8 proc. głosów).

 

Podium w najnowszym sondażu uzupełniła Konfederacja, na którą swój głos oddałoby 12,8 procent ankietowanych.


W Sejmie znalazłyby się jeszcze Konfederacja Korony Polskiej z wynikiem 7,4 procent oraz Nowa Lewica z poparciem 7,1 proc. Partia Włodzimierza Czarzastego odnotowała największy spośród wszystkich partii wzrost względem ostatniego sondażu, bo o ponad 2 punkty procentowe.


Progu wyborczego nie przekroczyłyby Polska 2050 (4 proc.), Polskie Stronnictwo Ludowe (3,3 proc.) i Partia Razem (2,7 proc.).


Czytaj także: Polska 2050. Decyzje ws. wyborów lidera partii przełożono na później

Kategorie: Telewizja

„Polska na TAK!”. Zobacz wyjątkowy koncert Roxie na Podkarpaciu

TVP.Info - 7 godzin 29 min. temu

Koncert organizowany jest w szkole, która znalazła się w gronie laureatów akcji „Polska na TAK!” przygotowanej we współpracy z Polskim Radiem i Ministerstwem Edukacji. Do udziału przystąpiło blisko 400 szkół w całym kraju, a w wybranych przez kapitułę placówkach Telewizja Polska organizować będzie podobne wydarzenia.


Również w sobotę na antenie TVP Info będzie można oglądać program „Polska na TAK!”, realizowany w Lipnie oraz okolicznych miejscowościach całego powiatu lipnowskiego (woj. kujawsko-pomorskie). Joanna Mąkosa i Wojciech Zawioła zaproszą widzów na spotkanie z mieszkańcami, którzy sami zaprezentują atrakcje swojej lokalnej ojczyzny.


Koncert Roxie w Wysokiej Głogowskiej na Podkarpaciu. Gdzie oglądać transmisję?


Bohaterami programu będą między innymi: członkowie Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, uczniowie lokalnej szkoły muzycznej, pszczelarze, ale też organizatorzy lokalnych teatrów i zespołów muzycznych, Koła Gospodyń Wiejskich, sportowcy z miejscowych klubów, miłośnicy starych samochodów, harcerze i wszyscy mieszkańcy dumni ze swojego Lipna.


„Polska na TAK!” – koncert Roxie już od 15:30 na żywo na kanale YouTube TVP Info.




Retransmisja występu odbędzie się 18 stycznia o godz. 15:30 w TVP3 Rzeszów. Jak przyznaje sama artystka, jej udział w akcji „Polska na TAK!” to chęć wspierania społeczności lokalnej – w tym przypadku uczniów Zespołu Szkół w Wysokiej Głogowskiej na Podkarpaciu.


CZYTAJ TEŻ: „Polska na TAK!” rusza do szkół. Na początek koncert Roxie

Kategorie: Telewizja

Intrygująca wizja jasnowidza Jackowskiego. "Nawrocki poróżni się z PiS-em"

Dziennik - 7 godzin 32 min. temu
Krzysztof Jackowski to najbardziej znany jasnowidz w Polsce. Od jakiegoś czasu dzieli się w sieci swoimi przepowiedniami dotyczącymi światowej i polskiej polityki. "Super Express" zapytał jasnowidza z Człuchowa o przyszłość prezydenta. Co czeka Karola Nawrockiego? Wizja jasnowidza Jackowskiego jest intrygująca. Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

„Miasto w mieście”, czyli FSO. Tu produkowano kultowe auta PRL

TVP.Info - 7 godzin 37 min. temu

Gdy II wojna światowa zakończyła się, rząd Polski podjął decyzję o odbudowie polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Jego początki sięgały 1918 roku.


20 tys. pojazdów w rok, czyli początki powojennej motoryzacji w Polsce


Głównym problemem stała się dla rządu licencja na produkcję pojazdu. Przed wojną polski przemysł motoryzacyjny współpracował z Fiatem, dlatego też to właśnie z tą marką podjęto próbę negocjacji licencyjnych. Efektem było podpisanie 31 lipca 1948 roku przez Komisję Planowania Gospodarczego umowy na budowę fabryki motoryzacyjnej w Warszawie. Równocześnie zakupiono licencję na model Fiat 1100. Porozumienie zakładało, że w ciągu trzech lat produkcja roczna będzie wynosiła 20 tysięcy pojazdów. Ile to kosztowało? Ciekawostką jest fakt, że umowa ta miała charakter barterowy. Polska płaciła polskim węglem.


Lipiec 1948 roku to czas, gdy rozpoczęto budowę fabryki. Nasilająca się w 1949 roku zimna wojna sprawiła, że doszło do zerwania umowy z Fiatem. Nie doprowadziło to jednak do zaprzestania dalszej budowy fabryki. Jeszcze w tym samym roku polski rząd otrzymał propozycję nieodpłatnego przekazania licencji na samochód GAZ M-20 Pobieda.


FSO na warszawskim Żeraniu. Umowa podpisana w „urodziny PRL


17 stycznia 1950 roku zarządzeniem Ministra Przemysłu Ciężkiego powstało przedsiębiorstwo państwowe Fabryka Samochodów Osobowych, które mieściło się na warszawskim Żeraniu. W styczniu tego roku została również podpisana polsko-radziecka umowa licencyjna na produkcję samochodu M-20 Pobieda. Strona radziecka gwarantowała pomoc zarówno w projektowaniu, budowie, jak też wyposażeniu i uruchomieniu produkcji seryjnej. Oficjalnie umowa z ZSRR została podpisana w „urodziny PRL”, czyli 22 lipca 1950 roku.

Koszt budowy Fabryki Samochodów Osobowych wyniósł ok. 380 mln zł. Dokumentacja techniczna kosztowała 130 mln zł, a 250 mln zł przywiezione z ZSRR maszyny oraz ich oprzyrządowanie. Budowa zakończyła się późną jesienią 1951 roku. To wtedy, a dokładnie 6 listopada 1951 roku punktualnie o godzinie 14:00, z hali montażowej nr 1 zjechał pierwszy samochód osobowy, który został wyprodukowany w czasach PRL. Była to Warszawa M-20.

Czytaj też: Najlepsza data do przecinania wstęgi. Tak w PRL świętowano 22 lipca


Warszawa-M20, czyli pierwsze auto z FSO


Auto otrzymało numer 000 001, ale tak naprawdę nie zostało wyprodukowane w nowej warszawskiej fabryce. Ze względu na opóźnienia we wdrażaniu produkcji zamontowano w nim jedynie oznaczenie FSO. Pojazd zbudowany został w ZSRR i w takim stanie przybył do Polski. Do końca 1951 roku powstało tylko 75 sztuk Warszawy M-20. Rok później FSO zostało rozbudowane i w zakładzie pojawiły się kolejne hale montażowe.


„Zwycięstwo nad ciemnymi siłami imperializmu, usiłującymi popchnąć świat w odmęty nowej, krwawej rzezi wojennej” – pisał na łamach zakładowej gazetki „Budujemy FSO” jeden z reporterów. Współpraca z ZSRR i produkcja samochodów polegająca na sprowadzaniu ze wschodu podzespołów trwała aż do 1954 roku. Dopiero wtedy, cztery lata po hucznym otwarciu fabryki, z taśmy produkcyjnej zjechała pierwsza Warszawa M20, która została zbudowana tylko i wyłącznie z części wyprodukowanych w PRL.



Samochód ten produkowano do 1964 roku Powstały górnozaworowe Warszawy 223 i 224 z nadwoziem typu sedan oraz ich pochodne: kombi, pick-up i sanitarka. Od momentu rozpoczęcia działalności fabryki do chwili zakończenia produkcji Warszawy, powstało aż 10 różnych wersji tego samochodu. Zmian konstrukcyjnych, które zostały wprowadzone w tym aucie, było aż 4 tysiące. Autorami byli inżynierowie z FSO.


Przykładowo w 1960 roku w tylnej części nadwozia Warszawy pojawiły się nowe zespolone lampy kierunkowskazów i świateł „stop”. W zawieszeniu zastąpiono przestarzałe amortyzatory ramieniowe teleskopowymi. Ostatnia Warszawa, z numerem 254421, zjechała z taśmy 30 marca 1973 roku. Przez 22 lata powstało aż 254 421 sztuk tego samochodu. Następcą Warszawy miało być auto o nazwie Warszawa 210. Został jedynie prototypem, bo FSO uzyskało licencję na Fiata 125p.


Polscy kierowcy byli pod wrażeniem. Syrena przeszła „tylko” 800 zmian


Rok 1957 był tym, w którym w FSO na warszawskim Żeraniu uruchomiono produkcję pierwszego powojennego całkowicie polskiego modelu, czyli Syreny. Model Syreny 101 został zaprezentowany na Międzynarodowych Targach Poznańskich w 1955 roku. Polscy kierowcy byli pod wrażeniem, dlatego też władze podjęły decyzję, że dwa lata później rozpocznie się produkcja seryjna tego auta.


Słowo „produkcja” wywołało wówczas kontrowersje, bo każdy egzemplarz Syreny był odrębnym rękodziełem. Nadwozia profilowano ręcznie, a spawano je palnikiem acetylenowym. Seryjnie Syrenę zaczęto produkować dopiero w 1961 roku. Powstawało wówczas ok. 5 tysięcy modeli rocznie.


Poza Syreną 101 pojawiły się także modele od 102 do 105. Nie zabrakło również Syreny R20, która była rolniczą wersją. Powstały również wersje sportowe oraz kombi-limuzyna. O ile Warszawa miała ok. 4 tysięcy poprawek, o tyle Syrena „tylko” 800 zmian modernizacyjnych. W 1972 roku Syrena pożegnała Żerań, a jej produkcja została przeniesiona do Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej.


Rok 1965 to czas poszukiwania następcy przestarzałej Warszawy. Opcje były dwie. Pierwsza zakładała wprowadzenie do produkcji auta konstrukcji krajowej, czyli Syreny 110 lub Warszawy 210, druga zakup licencji na nowoczesne auto zachodnie. Wygrało to drugie rozwiązanie. Powód? Gwarantowało ono szybsze tempo modernizacji fabryki oraz innych zakładów przemysłu motoryzacyjnego.

Czytaj też: 5 zł na kobietę, przymusowy odbiór goździka. Dzień Kobiet czasów PRL


Sanitarki, taksówki, samochody rajdowe, czyli Fiat 125p


Dwa lata później z taśmy Zakładu nr 2 na Żeraniu, który dopiero co zostaje wybudowany, zjeżdża pierwszy Polski Fiat 125p. W tym samochodzie tak jak w Warszawie wprowadzono około 4 tysiące zmian konstrukcyjnych. Umowa gwarantowała używanie zespołów i części samochodu 125p do wytwarzania różnych wersji tego auta oraz stosowanie ich w innych pojazdach w Polsce.


Na bazie Fiata 125p powstają kolejne, konstruowane przez FSO jego modele takie jak kombi, sanitarki, taksówki, samochody rajdowe czy wycieczkowe, a także pick-up. Ciekawostką jest, że w 1977 roku w Zakładzie Doświadczalnym FSO, powstała sportowa wersja tego auta o nazwie Ogar. Prototyp wytwarzany był z tworzyw sztucznych. Zdaniem fachowców była to jedna z najbardziej dojrzałych konstrukcji inżynierów z FSO. Względy finansowe sprawiły jednak, że ten model Fiata 125p nie wszedł do produkcji.


Ten model auta produkowany przez FSO na Żeraniu powstawał aż do 1991 roku. Ostatni egzemplarz zjechał z taśmy 29 czerwca 1991 roku. Jego numer to 1445699.



Rozkładane siedzenia, czyli luksus w Polonezie


3 maja 1978, który w czasach PRL nie był świętem państwowym, stał się kolejnym ważnym dniem w historii FSO. To wtedy uruchomiona została produkcja Poloneza. Był to efekt podpisanej cztery lata wcześniej umowy przez Fiata i Polmot. Polonez miał być następcą modelu 125p, który powoli się starzał.


Nowinką techniczną w tym samochodzie było nie tylko inne ukształtowanie tylnej części nadwozia, co montowane od 1981 roku rozkładane siedzenia. Dzięki temu można było przewozić dużo większy bagaż.


Polonez miał silnik o pojemności 1300 i 1500 ccm. W pierwszych latach, gdy go produkowano miał również czterobiegową skrzynię biegów. W 1987 roku z taśmy schodziły modele z silnikiem 1600 ccm. Miały one większą moc (87 KM) większą elastyczność, niższą toksyczność spalin i były bardziej ekonomiczne. W 1991 roku FSO zaczęło produkować Poloneza Caro. W latach 1978–1997 wyeksportowano 226 966 Polonezów, głównie do Chin oraz Wielkiej Brytanii. Produkcję oficjalnie zawieszono, a tak naprawdę definitywnie zakończono 22 kwietnia 2002 roku. Łącznie wyprodukowano 1 061 807 Polonezów.


FSO nie wytrzymało używanej konkurencji z Zachodu


Zmiany, które zaczęły następować w Polsce, sprawiły, że produkowane na Żeraniu samochody zostawały daleko w tyle za konkurencją z Zachodu, nawet jeśli były to auta używane i często nieco leciwe. FSO próbowało ratować się podpisaną w 1995 roku umową z Daewoo, co powołało do życia firmę o nazwie Daewoo-FSO. To był czas, gdy obok Poloneza zaczęły powstawać takie modele jak Matiz, Nubira czy Lanos, a także Espero i Leganza.


W 2005 roku pojawił się nowy właściciel FSO, czyli ukraiński AwtoZAZ. Rok później została podpisana umowa z General Motors na produkcję Chevroleta Aveo. Ten etap zakończył się w 2011 roku. Ostatni samochód z taśmy produkcyjnej w FSO na warszawskim Żeraniu zszedł 22 lutego.

Czytaj też: Szampan rzucany do sklepów, życzenia z telewizora. Tak świętowano sylwestra


„Miasto w mieście”. FSO na Żeraniu było dla pracowników drugim domem


W rozmowie z „Krytyką Polityczną” Mikołaj Syska, który w 2017 roku zorganizował wraz z grupą studentów z UW spacer akustyczny po FSO na Żeraniu, opowiadał o ludziach, którzy pracowali w tym miejscu.

– Robotnicy opowiadają o niej z sentymentem i poczuciem dumy. Kilku z tych, z którymi rozmawialiśmy, tworzyło fabrykę, potem budowało pierwsze samochody i widać, że mieli przy tym poczucie robienia czegoś ważnego. Mieli też poczucie, że są częścią większego ważnego procesu – mówił Syska.


Pracowników FSO było ok. 20 tysięcy. Wielu z nich wspominało, że fabryka była ich „drugą rodziną”. Wspólnie spędzali czas nie tylko na halach, ale i w wolnych chwilach. Razem jeździli na wakacje, czy chodzili na piwo po pracy.


„Zapleczem” FSO na Żeraniu był m.in. przyzakładowy szpital, szkoła oraz mieszkania. – Pracownicy nazywają to konglomeratem. Mówią, że fabryka była samowystarczalna, była jak miasto w mieście – mówił Syska.


Hala kolebkowa FSO w rejestrze zabytków


FSO w czasach PRL było również miejscem symbolicznym. To tu w październiku 1956 roku odbywały się strajki robotnicze. Tu stawiał swoje pierwsze kroki robotniczy lider ruchu samorządowego Lechosław Goździk. FSO „uwieczniono” również w serialu „Dom”. To właśnie w tej fabryce jako inżynier pracuje główny bohater tej produkcji, czyli Andrzej Talar grany przez Tomasza Borkowego.


18 października 2024 roku wpisano halę kolebkową (będącą najstarszym budynkiem kompleksu FSO) do rejestru zabytków. Oprócz niej w spisie ujęto tereny, na których stoją budynek dyrekcji i brama główna, fragmenty hal spawalni i tłoczni wraz z rampą wjazdową oraz są poprowadzone ciągi komunikacyjne między nimi.

Kategorie: Telewizja

Bezpieka wysyła pięć patroli dziennie. Reżim Kima szuka „komórek rakowych”

TVP.Info - 7 godzin 49 min. temu

Korea Północna jest jednym z najbardziej zamkniętych państw świata. Władze wszelkimi sposobami próbują zablokować przepływ informacji z zewnątrz oraz informacji o sytuacji w kraju na zewnątrz.


Serwis Daily NK poinformował, że władze w Pjongjangu rozpoczęły kolejną tak zwaną operację oczyszczającą, czyli szeroko zakrojoną akcję represyjną wymierzoną w użytkowników chińskich telefonów komórkowych. Działania koncentrują się na regionach wzdłuż granicy z Chinami.


„Wygląda na to, że funkcjonariusze służb bezpieczeństwa zintensyfikowali ostatnio represje wobec użytkowników chińskich telefonów komórkowych, koncentrując się na mieście Hoeryong, powiatach Musan, Onsong i innych regionach przygranicznych w prowincji Hamgyong Północny” – przekazał informator prowincji z prowincji Hamgyong Północny.


Funkcjonariusze bezpieki z detektorami


„Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa państwa wyposażeni w detektory patrolują wioski i osiedla mieszkaniowe cztery lub pięć razy dziennie w poszukiwaniu sygnałów” – wskazał mieszkaniec. Dodał, że zespoły zwiększyły się z dwóch do czterech i są stale wymieniane.


Reżim Kim Dzong Una od dawna prowadzi „operacje oczyszczające” wobec użytkowników chińskich telefonów komórkowych, które są bezpośrednio połączone ze światem zewnętrznym, nazywając ich „komórkami rakowymi”. Wie, że dzięki tym urządzeniom świat zewnętrzny dowiaduje się o tragicznej sytuacji w kraju – głodzie i represjach.


Działania wobec użytkowników nielegalnych telefonów komórkowych zintensyfikowano w styczniu. To efekt zarządzenia Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego z końca ubiegłego roku, które nakazało bezpiece w regionach przygranicznych, aby do 2026 roku całkowicie uwolniły swoje obszary od telefonów komórkowych. Zwrócono przy tym uwagę, że „użytkownicy telefonów komórkowych wyprodukowanych w Chinach nie zostali jeszcze wykorzenieni”.


Do łagru za rozmowę przez telefon


W 2015 roku w kraju przyjęto przepisy wymierzone w osoby rozmawiające przez telefon z osobami zza granicy. Za „przestępstwo nielegalnej komunikacji międzynarodowej” (artykuł 222 kodeksu karnego) grozi kara do pięciu lat w obozie pracy. Komórkę, owszem, można posiadać, ale wyłącznie licencjonowaną przez władze, przez którą nie można się kontaktować ze światem zewnętrznym. W praktyce przeciętnego Koreańczyka nie stać na takie urządzenie.


Pojawiły się doniesienia o zatrzymaniach i zsyłkach osób używających chińskich telefonów do ​​obozów pracy lub obozów dla więźniów politycznych. Podczas przesłuchań dochodzi do przypadków maltretowania lub tortur, takich jak podwieszanie za ręce, rażenie prądem czy wystawianie na działanie wysokich i niskich temperatur. Często dochodzi również do napaści seksualnych.


Za posiadanie nielegalnych płyt z zagranicznymi serialami czy filmami, szczególnie południokoreańskimi wydawane są nawet wyroki śmierci. W listopadzie 2021 roku Radio Free Asia poinformowało, że Korea Północna skazała na śmierć mężczyznę, który przemycał i sprzedawał egzemplarze serialu „Squid Game” Netflixa, po tym, jak służby przyłapały siedmiu licealistów na oglądaniu tego hitu.


Czytaj także: Konflikt między Koreami przybiera na sile. Seul ma pomysł

Kategorie: Telewizja

Kultowy serial kryminalny po raz pierwszy w telewizji. W streamingu był hitem

Dziennik - 7 godzin 50 min. temu
Już dziś, 17 stycznia, polskojęzyczna telewizja pokaże premierowo kultowy brytyjsko-amerykański serial kryminalny "W cieniu podejrzeń" z Umą Thurman. W tym thrillerze pięcioro osób oskarżonych o porwanie syna magnatki medialnej walczy o prawdę. Gdzie można oglądać serial dostępny dotąd tylko w Apple TV+? Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

Policjant z komendy głównej prowadził pod wpływem alkoholu

TVP.Info - 7 godzin 57 min. temu

W czwartek wieczorem w Warszawie zatrzymany został funkcjonariusz Komendy Głównej Policji, który kierował prywatnym samochodem pod wpływem alkoholu. O zdarzeniu KGP poinformowała w piątek na portalu X.


„Wczoraj w godzinach wieczornych w Warszawie zatrzymany został funkcjonariusz KGP, który kierował prywatnym pojazdem pod wpływem alkoholu. Niezwłocznie o zdarzeniu powiadomiono Biuro Spraw Wewnętrznych Policji i prokuraturę” – przekazała KGP. Policjant był w czasie wolnym od służby.


KGP poinformowała również, że „wszczęto już postępowanie dyscyplinarne, funkcjonariusz został zawieszony w czynnościach służbowych i trwa postępowanie administracyjne w kierunku zwolnienia ze służby”. W komunikacie podkreślono, że „wszystkie osoby, które dopuszczą się złamania prawa, spotkają się ze stanowczą reakcją policji, bez względu na wykonywany zawód”.


Zła passa polskiej policji


Do zdarzenia doszło w czasie, gdy wokół policji narasta debata publiczna dotycząca standardów służby i nadzoru. W ostatnich dniach w Sejmie posłowie opozycji pytali o sprawę gwałtu na policjantce na terenie jednostki policji w Piasecznie.


Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński zapewnił w piątek w Sejmie, że nie ma zgody na łamanie prawa w służbach podległych resortowi.


„Nie ma i nie będzie zgody na jakiekolwiek patologie i przestępstwa w żadnej instytucji MSWiA. Osoby, które dopuszczają się przestępstw, będą wydalane z policji, ścigane przez prokuraturę, a każda patologia, każde przestępstwo będzie wypalane gorącym żelazem” – powiedział.


Czytaj także: Gwałt na policjantce. Szef policji zwołuje nadzwyczajną odprawę


Kierwiński przypomniał, że w sprawie gwałtu w Piasecznie reakcja policji i prokuratury była – jak podkreślał – natychmiastowa. Zaznaczył, że podejrzany funkcjonariusz został zatrzymany tego samego dnia, usłyszał zarzuty, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Według ministra w sprawie prowadzone są kontrole w Komendzie Stołecznej Policji i Komendzie Głównej Policji, a ich efektem są już pierwsze decyzje kadrowe.

Kategorie: Telewizja

Nie jarzynowa ani gyros. Sałatka Drwala idealna na imprezę

Dziennik - 8 godzin 2 min. temu
Sałatka jarzynowa to królowa świąt, więc wielu z nas może mieć jej dość. Z kolei gyros jest tak popularna, że pojawia się prawie na każdej imprezie. Jeśli chcemy podczas sylwestrowej czy karnawałowej imprezy zaskoczyć naszych gości zaserwujmy im sałatkę Drwala. W niej po prostu nie da się nie zakochać. Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Byli obywatelami drugiej kategorii. Koniec upokorzeń Kurdów w Syrii

TVP.Info - 8 godzin 8 min. temu

Szara ogłosił język kurdyjski językiem narodowym, dopuszczając jego nauczanie w szkołach publicznych na terenach zamieszkanych licznie przez Kurdów. Prezydent ustanowił również Nouruz, kurdyjski Nowy Rok przypadający na początek astronomicznej wiosny, 21 marca, jako oficjalne święto państwowe. Nouruz, który wywodzi się z tradycji przedislamskiej, jest dla Kurdów symbolem oporu i tożsamości etnicznej, szczególnie w kontekście prób wykorzeniania ich kultury w Turcji, Iraku i Syrii.


Syryjscy Kurdowie zostali uznani w dokumencie za „istotną i autentyczną część narodu syryjskiego”. Dekret przyznaje również obywatelstwo Kurdom, z których około 20 proc. zostało go pozbawionych w 1962 roku.


Nie mieli dokumentów, nie mogli zakładać firm. Kurdowie byli obywatelami drugiej kategorii


Stanowiący prawdopodobnie ok. 10 proc. ludności kraju Kurdowie byli przez ponad pięć dekad rządów partii Baas traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Setkom tysięcy osób odmówiono dokumentów tożsamości, prawa do prowadzenia działalności gospodarczej i posiadania ziemi.


Postanowienia dekretu wykraczają daleko poza działania Turcji, która posiada największą kurdyjską mniejszość w regionie, czy Iranu, gdzie również mieszka liczna kurdyjska populacja. Nie odpowiadają jednak na postulaty Kurdów dotyczące formalnej autonomii ani usunięcia słowa „arabska” z oficjalnej nazwy państwa – Syryjska Republika Arabska.


Mniejszość, za to z cennymi terenami. Kurdowie kontrolują wiele złóż ropy i gazu


Kurdyjska mniejszość wykorzystała chaos wojny domowej do przejęcia rozległych obszarów w północnej i północno-wschodniej Syrii, w tym terenów bogatych w ropę i gaz – po pokonaniu Państwa Islamskiego przy wsparciu międzynarodowej koalicji. W 2012 roku syryjscy Kurdowie ogłosili de facto autonomiczną Demokratyczną Administrację Północnej i Wschodniej Syrii (znaną jako Rożawa), tworząc własne struktury samorządowe.


Negocjacje w sprawie wdrożenia porozumienia, podpisanego już po obaleniu Baszszara al-Asada w marcu 2025 roku między Damaszkiem a Kurdami, mającego na celu integrację ich instytucji cywilnych i wojskowych z państwem syryjskim, są obecnie w impasie.


Zaskakujący dekret prezydenta Syrii pojawia się w momencie, gdy jego armia toczy walki z siłami kurdyjskimi na obszarze północnej Syrii, po tym, jak w zeszłym tygodniu wyparła je z Aleppo.


Kurdowie – jeden z największych narodów bez własnego państwa


Dekret został wydany przed spotkaniem wysłannika Stanów Zjednoczonych do Syrii, Toma Baracka, z dowódcą dowodzonych przez Kurdów Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), Mazlumem Kobane, w Irbilu. Oczekuje się, że Barrack przekona Kobane do wycofania sił z całego terytorium na zachód od Eufratu, co jest kluczowym żądaniem rządu syryjskiego i tureckiego.


Kurdowie to jeden z największych narodów świata nieposiadających własnego państwa. W Turcji, Iraku, Iranie i Syrii mieszka łącznie ok. 30 mln Kurdów. Władze w Ankarze od lat zwalczają kurdyjski separatyzm. Po obaleniu Saddama Husajna Kurdom w Iraku udało się w 2005 roku stworzyć własny region o szerokiej zagwarantowanej konstytucyjnie autonomii.


CZYTAJ TEŻ: USA wstrzymały wydawanie wiz aż 75 krajom. Zaskoczenia na liście

Kategorie: Telewizja

Opolska komentuje. Ziobro z azylem na Węgrzech, Polska 2050 bez lidera

TVP.Info - 8 godzin 20 min. temu

Ziobro zapewniał jednocześnie, że nie zamierza zrzec się mandatu poselskiego i nadal będzie pełnił swoją funkcję, tyle że z Węgier. Tłumaczył też, że wystąpił o objęcie międzynarodową ochroną również swojej żony, by – jak to ujął – nie dopuścić do pozbawienia dzieci opieki matki i uczynienia z niej „ofiary zastępczej psychopatycznej zemsty Donalda Tuska”. Problem w tym, że wobec Patrycji Koteckiej nie toczy się żadne postępowanie i nie grozi jej areszt.


Oficjalnie politycy Prawa i Sprawiedliwości błyskawicznie podchwycili narrację o „reżimie” i „kryptodyktaturze” Donalda Tuska, powielając ją na platformach społecznościowych oraz w wystąpieniach radiowych i telewizyjnych. Nieoficjalnie jednak wyglądało to znacznie mniej spójnie. Przynajmniej część polityków PiS nie była uprzedzona o poniedziałkowym komunikacie Ziobry i w pośpiechu konsultowała się telefonicznie i SMS-owo, ustalając, co właściwie mówić w tej sprawie. Trudno uznać to za szczególnie koleżeńskie zagranie ze strony byłego ministra.


Już kilka tygodni wcześniej prominentny polityk PiS Ryszard Terlecki, zapytany przez Justynę Dobrosz-Oracz, z charakterystyczną ostatnio dla siebie szczerością przyznał, że sprawa Zbigniewa Ziobry „topi” Prawo i Sprawiedliwość. Kilkanaście godzin po informacji o azylu kolejni politycy PiS, w tym Mateusz Morawiecki, zaczęli publicznie deklarować, że oni sami z Polski by nie wyjechali. Trudno nie odczytać tego jako lekko zawoalowanej krytyki decyzji Ziobry, zwłaszcza że sondaże publikowane jeszcze przed świętami jasno pokazywały: zdecydowana większość Polaków uważa, że Zbigniew Ziobro powinien stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości.


Sprawa pozostaje rozwojowa. Węgry, gdzie Ziobro znalazł bezpieczną przystań, są w Unii Europejskiej krajem najbardziej przychylnym Rosji, a rządy Viktora Orbána regularnie spotykają się z krytyką międzynarodowych instytucji. Za kilka miesięcy odbędą się tam wybory, po których – jak wskazują sondaże – Orban nie ma już gwarancji utrzymania władzy. Jeśli przegra, a rządy przejmie obecna opozycja, los politycznych azylantów może się znacząco skomplikować. Tym bardziej że węgierska opozycja już dziś ostro krytykuje decyzje o udzielaniu azylów politycznych.

Czytaj też: Ziobro pozbawiony pensji. „Spektakularna ekscytacja bumelką”


***

Sprawa Zbigniewa Ziobry skutecznie przykryła temat, który miał być w poniedziałek numerem jeden w polskiej polityce: drugą turę wyborów na przewodniczącego (a właściwie przewodniczącą) Polski 2050. Wiemy już bowiem, że do decydującego starcia weszły dwie kandydatki: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, oraz Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska. To one uzyskały najwięcej głosów w sobotniej pierwszej turze.


Głosowanie odbywało się drogą elektroniczną, a tuż po godz. 22 członkowie partii mieli poznać nazwisko nowej liderki. Zamiast tego głosowanie zostało anulowane z powodu problemów technicznych, system przestał działać, a w oficjalnym oświadczeniu Polski 2050 mowa jest o możliwej ingerencji zewnętrznej, część polityków partii mówi wprost o ataku hakerskim. Skala problemu robi wrażenie: przy około 800 osobach uprawnionych do głosowania system odnotował ponad 20 tysięcy prób oddania głosu.


Co dalej z wyborami w Polsce 2050? W piątek 16 stycznia wciąż tego nie wiadomo. To tego dnia Rada Krajowa partii miała zdecydować, czy powtórzona zostanie druga tura, czy całe wybory. Ten drugi scenariusz otwiera drzwi do powrotu Szymona Hołowni. Dotychczasowy przewodniczący (którego nazwisko wciąż widnieje w oficjalnej nazwie ugrupowania) nie wyklucza ponownego startu. Pytany przez dziennikarzy, odpowiada, że decyzji jeszcze nie podjął, ale zrobi to, co będzie dobre dla partii.


Nie wszystkim jednak ten pomysł się podoba. Trudno też nie odnieść wrażenia, że cała sytuacja ma w sobie coś absurdalnego i jednocześnie ośmieszającego dla ugrupowania, które aspiruje do miana nowoczesnej i sprawnej siły politycznej. Polska 2050 ma dziś w Sejmie 31 posłów i jest istotnym elementem koalicji rządzącej, jednocześnie sondaże dają jej około półtora procenta poparcia.

Czytaj też: Polska inwestuje w obronność. „Chronimy także Europę”


***


Prezydent Karol Nawrocki wziął udział w pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. Wiemy, że środowisko kibicowskie jest bliskie sercu obecnego prezydenta i nie ma w tym niczego niewłaściwego. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy wydarzenie religijne zaczyna przypominać trybunę stadionową. Podczas spotkania dało się słyszeć głośne okrzyki w rodzaju „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, a także inne, dobrze znane przyśpiewki. Trudno więc nie postawić pytania, czy Jasna Góra jest właściwym miejscem dla tego typu manifestacji. Zresztą dość szybko po wydarzeniu pojawiły się głosy niektórych duchownych, którzy jasno stwierdzali, że to ani czas, ani miejsce na takie hasła.


Cała sytuacja stoi też w sprzeczności z deklaracjami samego Karola Nawrockiego, który zapewniał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków. Trudno przecież budować wspólnotę przy akompaniamencie agresywnych haseł kibolskich.


Największe emocje wzbudziło jednak to, co działo się nieco poza oficjalnym programem pielgrzymki. Chodzi o serdeczne powitanie prezydenta z Tomaszem P., pseudonim „Dragon” – wielokrotnie karanym przywódcą gangu kiboli Jagiellonii Białystok. Wirtualna Polska przypomniała jego historię: „Dragon” czeka na wyrok drugiej instancji po tym, jak dwa lata temu został nieprawomocnie skazany na sześć lat więzienia za kierowanie gangiem, pobicia oraz propagowanie nazizmu.


Służba Ochrony Państwa tłumaczy, że nie otrzymała wcześniej listy uczestników spotkania, a osoby zaproszone miały zostać wskazane w ostatniej chwili przez Kancelarię Prezydenta. Z kolei szef Kancelarii, Zbigniew Bogucki, przekonuje, że spotkanie miało charakter publiczny. Niezależnie od tych wyjaśnień, sytuacja, w której prezydent Rzeczypospolitej serdecznie wita się z osobą obciążoną tak poważnymi zarzutami, budzi niesmak.


***

Rosnące sondaże Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna zaczęły kusić niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości (głównie tych związanych z frakcją tzw. „maślarzy”), by delikatnie sugerować, że po wyborach w 2027 roku koalicja z Braunem nie byłaby całkowicie wykluczona.


Tę narrację postanowił jednak uciąć prezes PiS Jarosław Kaczyński. O Grzegorzu Braunie powiedział wprost, że jest to polityk, który „dalece przekroczył granice nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej”. Kaczyński zasugerował również, że ewentualna koalicja z Braunem mogłaby fatalnie wpłynąć na relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi, jednym z naszych kluczowych sojuszników, a według części prawicowego środowiska wręcz jedynym realnym gwarantem bezpieczeństwa.


Tyle że historia uczy ostrożności wobec podobnych deklaracji. Wystarczy przypomnieć sobie, co Jarosław Kaczyński mówił przed 2006 rokiem o Andrzeju Lepperze. Jak się to skończyło, wszyscy pamiętamy: rządem PiS–Samoobrona–LPR. Dlatego trudno nie mieć wątpliwości, czy po 2027 roku, gdyby to właśnie partia Grzegorza Brauna okazała się kluczem do powrotu PiS do władzy, podobne deklaracje pozostałyby w mocy. Mam wrażenie, że argumenty by się znalazły. Oczywiście dla dobra Polski.


***


Według informacji Daily Mail Donald Trump miał polecić amerykańskim dowódcom przygotowanie planu dotyczącego inwazji na Grenlandię. W ocenie prezydenta Stanów Zjednoczonych taki ruch miałby być uzasadniony koniecznością obrony USA przed zagrożeniem ze strony Rosji i Chin.


Zarówno premierka Danii, jak i europejscy przywódcy wykluczają scenariusz, w którym Grenlandia znalazłaby się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych. W ubiegłym tygodniu opublikowano wspólne stanowisko europejskich liderów, w którym podkreślono, że jedynymi podmiotami uprawnionymi do podejmowania decyzji w sprawach Grenlandii są jej mieszkańcy oraz Królestwo Danii.


Gdyby Donald Trump zdecydował się na jakikolwiek ruch wbrew Europie, byłby to potężny cios w spójność NATO. A to właśnie Sojusz Północnoatlantycki pozostaje naszym kluczowym gwarantem bezpieczeństwa i sprawia, że mimo wojny toczącej się tuż za naszą wschodnią granicą, możemy wciąż spać dość spokojnie. Pozostaje pytanie, czy także w tym przypadku wśród polskich wyznawców ruchu MAGA znaleźliby się obrońcy tłumaczący, dlaczego taki krok Donalda Trumpa jest uzasadniony i konieczny. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Czytaj też:
Islandia z obawą zerka na Grenlandię. Twardy argument za wejściem do Unii

Kategorie: Telewizja

Pyszny obiad na sobotę. Podajemy przepis, Ty gotujesz. Podlaska babka ziemniaczana

Dziennik - 8 godzin 20 min. temu
Babka ziemniaczana to świetny pomysł na sycący i smaczny obiad. Przepis jest prosty, danie pyszne i - co ważne - tanie. Wszystkie potrzebne produkty do przygotowania babki ziemniaczanej z Podlasia na sobotni obiad znajdziemy w każdym sklepie. Beata Zatońska
Kategorie: Prasa

Nowoczesna Częstochowa powstała 200 lat temu w czasach zaborów. Jak to było możliwe?

Gazeta.pl — Częstochowa - 8 godzin 35 min. temu
Dwieście lat temu powstał szalony projekt wytyczenia, w zasadzie na pustkowiu, Alej NMP. Gdyby nie to wizjonerstwo, Częstochowa pozostałaby parotysięczną mieściną. Przybliżamy tę historię, opowiadaną również przez film, którego premierę zaplanowano na sobotę, 17 stycznia.
Kategorie: Prasa

Szare pojemniki staną na ulicach. Koniec problemów z tekstyliami

Portal samorządowy - 8 godzin 50 min. temu
W Gdyni ma stanąć 300 szarych pojemników na odzież i tekstylia do ponownego użycia. Miasto rozwija to rozwiązanie po sierpniowym pilotażu. W 10 lokalizacjach zebrano ponad 55 ton używanej odzieży, z czego większość trafiła do drugiego obiegu.
Kategorie: Portale

Bardzo trudny quiz z seriali PRL. Już 17/20 będzie znakomitym wynikiem

Dziennik - 8 godzin 50 min. temu
Kochamy seriale PR i mamy przeświadczenie, że znamy je na wylot. Jednak tak naprawdę większość Polaków dobrze kojarzy tylko najpopularniejsze seriale, jak "Alternatywy 4", "Czterdziestolatek" czy "Janosik". W końcu nie wszystkie z wielu tuzinów peerelowskich produkcji "wałkuje" telewizja do dziś. Sprawdź się w quizie o tych mniej rozpoznawanych tytułach! Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

Najnowszy horoskop dzienny na sobotę 16 stycznia 2026 r. dla Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby

Dziennik - 9 godzin 23 min. temu
Sprawdź horoskop dzienny dla wszystkich znaków zodiaku na sobotę 17 stycznia 2026 r. - dziś horoskop podsuwa świeże, praktyczne pomysły na weekendowe chwile - w miłości, w dbaniu o zdrowie i w sprawach praktycznych. Helena Tarotis
Kategorie: Prasa

Tatry w ferie za grosze. TPN zaprasza na wycieczki z przewodnikiem za 7 zł

Dziennik - 9 godzin 48 min. temu
Tatrzański Park Narodowy przygotował wyjątkową niespodziankę dla turystów. W ramach zimowego cyklu "PoSzlaki" możesz wyruszyć na wycieczkę z profesjonalnym przewodnikiem w cenie niższej niż kawa. Zapisy już ruszyły, a liczba miejsc szybko maleje. Olga Skórko
Kategorie: Prasa

"Dla JSW najlepszy byłby kompromis". Czas, żeby spółka wstała z kolan

- To byłaby kuriozalna sytuacja, gdyby z uwagi na brak porozumienia w JSW spółka nie mogła wykorzystać tego, że ceny węgla koksowego odbiły - ocenia w rozmowie z WNP Jakub Szkopek, analityk Erste Securities. Także inni nasi rozmówcy zgodnie podkreślają, że Jastrzębska Spółka Węglowa potrzebuje kompromisu.
Kategorie: Portale

Sędzia ukrywający się w Kanadzie i pozbawiony urzędu odwołał się do Sądu Najwyższego. Chce uniewinnienia

Gazeta Wyborcza — kraj - 9 godzin 50 min. temu
Sławomir Bezak jest jedynym sędzią poszukiwanym listem gończym, którego niedawno pozbawiono urzędu. W odwołaniu od wyroku jego obrońca domaga się uchylenia orzeczenia w całości i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, ewentualnie uniewinnienia sędziego.
Kategorie: Prasa

Ta opłata to obowiązek: Zostało 7 dni, robią zdjęcia aut i wlepiają kary

Dziennik - 10 godzin 20 min. temu
Nie ma taryfy ulgowej. Opłatę abonamentu RTV trzeba uregulować nawet jeśli auto trafi na złomowisko. Już od stycznia 2026 obowiązują nowe, wyższe stawki. Do tego na załatwienie formalności masz mniej czasu, niż myślisz. Rząd podnosi również kary za unikanie obowiązku, a Urząd Skarbowy ma prawo pobrać zaległości z konta bankowego dłużnika... Tomasz Sewastianowicz
Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość