Aktualności

Groźby Trumpa. "Ryzyko wojny handlowej z Europą"

TVN24 Biznes i Świat - 3 godziny 21 min. temu
Donald Trump zdecydował się na eskalację napięć handlowych, zapowiadając cła na państwa, które sprzeciwiły się amerykańskim planom przejęcia kontroli nad Grenlandią - zauważa francuski dziennik Le Monde. Według gazety decyzja prezydenta USA może pogłębić podziały wewnątrz Sojuszu Transatlantyckiego.
Kategorie: Telewizja

Nowe metody internetowych oszustów. Ekspertka banku mówi, na co uważać

Obecnie oszuści potrafią przebrać się za policjanta czy kuriera i przyjeżdżają, aby porozmawiać, uwiarygodnić telefon, który miał miejsce wcześniej. Idą jednak o krok dalej - wynajmują słupa, podstawioną osobę, która często nawet nie wie, w czym bierze udział - przestrzega w rozmowie z WNP Magdalena Korona, ekspertka od cyberbezpieczeństwa w mBanku.
Kategorie: Portale

Uściśnięcie ręki „Dragonowi” to nie przypadek, a akt polityczny

TVP.Info - 3 godziny 52 min. temu
Katarzyna Przyborska: Mam przed oczami widok Jolanty Kwaśniewskiej, uczącej Polaków jeść bezę. To były czasy!


Prof. Przemysław Sadura: A ja pamiętam, jak wybuchł wielki skandal, kiedy Leszek Miller nazwał Zbigniewa Ziobrę „zerem”! Taki język w debacie publicznej to było coś niebywałego.


Czy to wina populizmu, że już nie wypada mówić po francusku, nie wypada aspirować, starać się, podnosić poprzeczki? Po angielsku mówić jeszcze wypada.


Już od dawna obserwujemy proces zmiany standardów debaty publicznej i politycznej. Widzimy radykalizację postaw, coraz silniejszy przechył na prawo.


Już nie trzeba się uczyć dyplomacji. Po prostu, jak ktoś jej nie zna i mu się nie chce używać takich wyrafinowanych metod, to wystarczy, jak sięgnie po siłę. Może blokować, może wprowadzać chaos, wyciągać ludziom dywan spod nóg. Jak Karol Nawrocki, jak Donald Trump. A my się na to zgadzamy. Czy to populizm?


To, co robi Trump, to jest jednak jakiś teatr, choć jego gesty nie są oczywiście bez znaczenia. Rzeczywiście, on sam nie bawi się w dyplomację, jednocześnie korpusy dyplomatyczne są utrzymywane i wciąż wiele celów osiąganych jest konwencjonalnymi metodami dyplomatycznymi. A czy ten proces psucia standardu radykalizacji jest związany z populizmem? Trochę tak.


Nasilanie się populizmów różnej maści dotyczy w zasadzie całego świata. I reorganizacja sceny politycznej przebiega zgodnie z tym, jak zreorganizowana została sfera publiczna czy medialna. Dominacja internetu, portali społecznościowych spowodowała, że światem rządzą algorytmy, które wyraźnie lubią różnicę, konflikt. Z małych różnic robią duże. Coś podobnego zadziało się z partiami politycznymi.


Na przykład?


Dawniej o amerykańskiej scenie politycznej mówiło się, że więcej jest różnic wewnątrz obozów demokratów czy republikanów niż różnic międzypartyjnych. Demokraci i republikanie często głosowali w wielu sprawach podobnie. Choć mieli jakieś swoje radykalniejsze skrzydła, to większość partii tworzyli ludzie środka. Tak jak w Europie w systemach wielopartyjnych mówiło się o partiach typu catch all party, czyli partiach, które lokowały się tradycyjnie, orientowały się na centrum. I większość partii orientowała się na centrum, a politykę uprawiano, szukając największego wspólnego mianownika. Wygrywali politycy prezentujący umiarkowane podejścia, bo takie jest centrum. Można było narzekać, że nie ma różnic, że jest ciągle to samo…


Czytaj też: Starcie Sikorskiego z Nawrockim. „Nacjonalistyczne androny”


Ale było w miarę stabilnie.


Od momentu, kiedy polityka jest reorganizowana wedle nowego, medialnego wzoru, rządzą największe różnice, a nie największy wspólny mianownik. Politykom chodzi o to, żeby jak najbardziej się od tego centrum oddalić, żeby być jak najbardziej wyrazistym, radykalnym, bo to cenią wyborcy, jako barwne, świeże, autentyczne. No i w tym sensie to jest efekt populizmu. W Polsce, w Europie Środkowo-Wschodniej skorzystał na tym prawicowy populizm. Lewicowy jest znacznie mniej widoczny, chociaż partia Razem czasami stara się iść w tę stronę, ale dużo mniej i nie da się tego w ogóle zestawiać.


Czy to jest tylko teatr, to co się dzieje na Jasnej Górze? Czy jednak już polityka? Karol Nawrocki był tam na spotkaniu z kibicami dzień przed zaprzysiężeniem na prezydenta, teraz na 18 pielgrzymce kibiców, „dziękczynnej” – jak to w Radiu Jasna Góra opowiadał kapelan prezydenta Jarosław Wąsowicz – kibice dziękowali właśnie za to, że jeden z nich został prezydentem. Czyli mamy obóz liberalny i radykalnie antyliberalny, który wchodzi do polityki od strony stadionów.


Różne partie już od dawna próbowały ze środowiskiem kibolskim, narodowym jakoś współpracować. Pamiętam na przełomie lat 90. i dwutysięcznych jak Marian Krzaklewski zwracał się do kibiców, witał ich na swoich wiecach jako prawdziwych patriotów.


Donald Tusk stawiał stadiony i orliki, ale wobec kiboli i nacjonalistów radykałów chciał być surowy. Podobnie Lech Kaczyński chciał walczyć z bandytami stadionowymi, dopiero potem PiS zmienił front.


Natomiast teraz chyba weszło to w fazę faktycznego włączania ich w prawicowy mainstream. A jest tam coraz więcej dziwnych bytów. Braun przestaje się jawić jako skrajność, bo jest jeszcze Bąkiewicz, akceptacja przemocy w polityce języka nienawiści jest tak duża, że oczywiście ten proces eskaluje, ale to nie jest tak, że on został zainicjowany dopiero teraz. To się działo też i wcześniej. Badanie, które realizowaliśmy po wyborach prezydenckich w Instytucie Krytyki Politycznej, pokazywały, że sojusz prawicowych elektoratów opiera się właśnie na akceptacji radykalizmu i autorytaryzmu.


Państwo się trochę przed tą siłą zdaje cofać. Przez miesiące bandy Roberta Bąkiewicza nazywające same siebie „patrolami obywatelskimi” zastraszały przypadkowych ludzi, a rząd je zwalczał, ale przecież jednocześnie zaczął podważać największe osiągnięcie liberalizmu, czyli prawa człowieka.


Bardzo niebezpiecznym precedensem było to, co robił Bąkiewicz i te samorzutne, samowolne, rzekomo oddolnie tworzone oddziały strażników granic. Oraz to, że to zostało puszczone. Być może więcej było w tym teatru niż realnego zagrożenia, ale chodzi o to, że symbolicznie państwo na moment straciło monopol na użycie przemocy, a to jest cecha definicyjna państwa, taka klasyczna, Weberowska – tylko państwo ma monopol na prawomocne użycie przemocy. Każdy, kto próbuje złamać ten monopol, powinien być przez państwo natychmiast unieszkodliwiony, a nic takiego się nie wydarzyło.


Co gorsza, w pewnym sensie zaczęto nagle realizować życzenia Bąkiewicza. Kiedy domagał się zamknięcia granicy, to ją zamknięto. Wtedy, w pierwszej kolejności, należało zamknąć Bąkiewicza, a być może dopiero później granicę.


Uściśnięcie ręki „Dragonowi” nie jest zatem aktem przypadkowym, ale politycznym?


To zawsze jest akt polityczny. Choć jeszcze nie wprost, były próby tłumaczenia, że kancelaria nie wiedziała, że to przypadkiem. Nie było takiego jasnego, bezczelnego stwierdzenia: a tak, spotkaliśmy się i co nam zrobicie?

Czyli strzępy decorum jeszcze wiszą?


Politycy prawicy jeszcze sami nie wiedzą, czy powinni się z tego tłumaczyć, czy już mogą się nie tłumaczyć, jeszcze mają wątpliwości. Ale przecież radykalizacja nie postępuje gwałtownie, najpierw jest testowanie granic, próba ich przesuwania, wyjścia trochę poza granicę i sprawdzenia reakcji. Jak się udało to kolejna granica i następna i następna.


Ten rząd ma przed sobą jeszcze prawie dwa lata władzy i oczekiwałbym, że będzie starał się jednak aktywnie hamować przynajmniej część takich działań.


Czyli służby państwa, które na przykład dostają do ręki listę gości zaproszonych na zamknięte spotkanie z prezydentem, powinny po prostu powiedzieć: tego pana nie chcemy tutaj widzieć.


Tak, a to się nie wydarzyło. Tak jak się nie wydarzyło wcześniej wielokrotnie, kiedy nie zamknięto Bąkiewicza, kiedy policjanci nie reagowali na Grzegorza Brauna napastującego lekarkę, blokującego przejazd rabina Schudricha. To był błąd, że nikt ich nie powstrzymał, to było przyzwolenie na przekroczenie granicy.

Ale nie tylko policjanci i polityczny i medialny mainstream w sumie też nie wiedział, jak się zachować wobec Brauna. Ostatecznie zachował w taki sposób, że go zaakceptował i dał mu agendę. Mało który polityk odmawiał spotkań z nim, rozmów.


Ja wiem, że kordony sanitarne się nie do końca sprawdziły. Mimo że je próbowano stosować, to populizm się rozlał. Ale w przypadku choćby nastawania na wolność osobistą lekarki, trzeba było działać stanowczo. Braun przez długi czas był co najwyżej postrzegany jako taki pomyleniec, a nie jako niebezpieczny radykał. To powoduje, że on się wzmacnia, zyskuje wyborców, zyskuje naśladowców i co więcej, prowokuje tym ludzi do przyjmowania jeszcze bardziej skrajnej postawy niż jego. Teraz jakakolwiek próba skazania go, rozwiązania jego formacji, będzie bardzo trudna, bo będzie groziła jakimś wybuchem społecznym. Co ciekawe to Kaczyński wzywa do tego, żeby Brauna ograniczać.


Braun dla Kaczyńskiego jest niewygodny podwójnie. Raz, że zabiera mu wyborców, dwa, że politykom USA nie podoba się jego antysemityzm.


To prawda. Antyukraińskość Brauna też jest problematyczna. PiS częściowo zmienił kierunek polityczny, ale wielu polityków jest ciągle wierna doktrynie prezydenta Kaczyńskiego i widzi Ukrainę jako bufor oddzielający nas od Rosji i polskiego sojusznika.


Uproszczoną politykę bez „zabawy w dyplomację” widzimy też w postępowaniu prezydenta, który chce mieć wpływ na służby specjalne, chce jednoosobowo oceniać wszystkie ustawy, oceniać dorobek naukowy, przymioty oficerów.


Na razie może sobie różne kompetencje Karol Nawrocki uzurpować, ale będzie to jednak hamowane przez rząd i większość parlamentarną. Legalnie nie osiągnie bezpośredniego wpływu na państwo bez zmiany konstytucji, chociaż może próbować wymuszać faktyczne działania, nawet wbrew obowiązującym przepisom. Najgorszy będzie moment, w którym prawica zdobyłaby większość w parlamencie i byłaby w stanie realizować zmiany systemu prawnego.


Na scenę publiczną razem z prezydentem weszły takie postaci jak „Wielki Bu”, „Śledziu”, „Olo”, teraz „Dragon”. Dodajmy do tego plany Dominika Tarczyńskiego, który w czasie kampanii prezydenckiej na konferencji CPAC w maju, w Rzeszowie, finansowo wspieranej przez MAGA, zapowiadał radykalną walkę z migracją, tworzenie centrów deportacyjnych. Czy te środowiska kibolskie, to gotowy niemal materiał na odpowiednik oddziałów ICE, które w tej chwili w Ameryce terroryzują miasta?


Oczywiście, że tak. To jest po prostu proces dalszej faszyzacji życia politycznego.


Zgodnie ze słowami Donalad Trumpa wrogiem są już nie tylko migranci, ale feministki i lewaczki. Czarne protesty, strajk kobiet ujawniły wielką siłę, wyprowadzając na ulice miliony. Ale to siła liberalna. Autorytarne ruchy widzą w nich wroga. Hasło „feminizm nie faszyzm” staje się jakoś bardzo dosłowne?


Narzędziem, po które chętnie sięgają cyniczni triksterzy, a Trump bez wątpienia ma taki rys, jest perwersja, czyli świadome odwracanie znaczeń. Profanacja demokratycznych świętości i uświęcanie populistycznych chwytów, wyśmiewanie tego, co poważne i wywyższanie blagi, robienie z kata ofiary i z ofiary kata. Ataki na feminizm i ruchy kobiece to jedna z tych metod. Trzeba to pokazywać i obnażać te metody.


Czytaj też: Matka syna Muska pozywa jego platformę AI. Za swoje rozbierane zdjęcia

Kategorie: Telewizja

Aryna Sabalenka bez kłopotów awansowała do drugiej rundy Australian Open

Dziennik - 4 godziny 15 min. temu
Sensacji nie było. Aryna Sabalenka nie dała szans rywalce i pewnie awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju Australian Open. Liderka światowego rankingu tenisistek wygrała z Francuzką Tiantsoą Rakotomangą Rajaonah 6:4, 6:1. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

Ten niesamowity serial powstawał pięć lat. Dziś pierwszy raz pokaże go telewizja

Dziennik - 4 godziny 22 min. temu
Polacy mogą udać się w zapierającą dech w piersiach podróż z jednym z najbardziej lubianych hollywoodzkich gwiazdorów. W nowym serialu dokumentalnym "Will Smith: Wielka wyprawa" aktor podejmuje 100-dniowe wyzwanie inspirowane przesłaniem swojego zmarłego mentora – by szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania o świat, naturę i człowieka. Gdzie można oglądać murowany hit? Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

Trudna rola Delcy Rodriguez. Amerykańskie służby mają na nią „grubą teczkę”

TVP.Info - 4 godziny 29 min. temu

Według agencji Reutera Rodriguez stąpa po kruchym lodzie, próbując zapanować nad chaosem w kraju, utrzymać władzę w obliczu wewnętrznej rywalizacji, a jednocześnie spełnić żądania USA dotyczące zwiększenia produkcji ropy naftowej.


– Doskonale wie, że nie jest w stanie przetrwać bez zgody Amerykanów. Już reformuje siły zbrojne, zwalnia ludzi i mianuje nowych urzędników – powiedziało jedno ze źródeł zbliżonych do wenezuelskiego rządu.


Ruletka na stanowiskach


W ciągu dwóch tygodni od obalenia Maduro jego zastępczyni wymieniła szefa banku centralnego, szefa personelu prezydenta, a także szefa budzącej postrach agencji kontrwywiadu wojskowego DGCIM, rozwijanej przez dziesięciolecia przy wsparciu władz Kuby.


Nowym dyrektorem DGCIM został generał Gustavo Gonzalez. Według źródeł Reutera jego wybór jest zagrywką, mającą zmniejszyć wpływy twardogłowego ministra spraw wewnętrznych Diosdado Cabello, którego wielu w Wenezueli uznaje za największe zagrożenie dla władzy Rodriguez.


Rodriguez posiada znaczne wpływy w strukturach władzy cywilnej, w tym w kluczowym dla gospodarki kraju sektorze naftowym. Obecnie cieszy się również poparciem rządu USA. Cabello ma natomiast bliskie związki ze służbami bezpieczeństwa i tzw. colectivos, czyli prorządowymi grupami paramilitarnymi, które w przeszłości zabijały sympatyków opozycji.


Po schwytaniu Maduro w kraju ludzie nie wiedzą, czy mają być optymistyczni, czy się bać. W niektórych miejscach lokalne oddziały partii Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV) kazały członkom szpiegować sąsiadów i donosić na osoby świętujące upadek Maduro – przekazały trzy źródła w partii.


Czytaj też: Machado z prezentem dla Trumpa. Wręczyła mu medal


Wyzwania przed Delcy Rodriguez


Według Reutera w tej napiętej sytuacji Rodriguez musi przekonać lojalistów, że nie jest marionetką USA, która zdradziła Maduro. Musi przy tym ustabilizować gospodarkę i wywalczyć sobie choćby ograniczony posłuch w rozległych, powiązanych z wojskiem sieciach układów, które stworzyły się w kraju przez dekady socjalistycznych rządów.


Jak dotąd Cabello prezentował pojednawcze stanowisko wobec Rodriguez, mówiąc, że są „bardzo zjednoczeni”. Jednak według źródeł Reutera stanowi on największe zagrożenie dla sprawowania przez nią władzy. Mógłby na przykład sięgnąć po strategię „anarchizacji”, przygotowaną na wypadek inwazji USA, i skierować ją przeciwko Rodriguez. Strategia ta zakłada mobilizację „colectivos” i służb bezpieczeństwa, by siały chaos na ulicach Caracas i w ten sposób uniemożliwiały sprawne zarządzanie krajem.


Reuters ustalił, że urzędnicy administracji USA kontaktowali się z Cabello kilka miesięcy przed obaleniem Maduro i zrobili to ponownie po tym wydarzeniu. Mieli przestrzegać go, by nie wykorzystywał służb bezpieczeństwa ani „colectivos” przeciwko opozycji.


Od lat na celowniku amerykańskich służb 


Agencja Associated Press poinformowała, że Delcy Rodriguez jest jednocześnie od lat przedmiotem zainteresowania amerykańskich służb antynarkotykowych, które określiły ją jako „cel priorytetowy”. 


Po schwytaniu 3 stycznia i postawieniu Maduro przed sądem pod zarzutem handlu narkotykami prezydent USA Donald Trump przedstawiał Rodriguez jako osobę gotową do współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, by ustabilizować Wenezuelę. Nie wspominał jednak o podejrzeniach, jakie ją otaczały.


Amerykańska agencja antynarkotykowa DEA interesuje się Rodriguez od lat, a w 2022 roku przypisała ją do kategorii „celów priorytetowych”, zarezerwowanej zwykle dla osób podejrzewanych o „znaczący wpływ” na handel narkotykami – wynika z dokumentów, do których dotarła agencja AP.


Czytaj też: Wenezuela zapowiada „nowe otwarcie”. Gest Rodriguez


Rodriguez jest na liście osób z bliskiego otoczenia Maduro, objętych w 2018 roku amerykańskimi sankcjami za rolę, jaką odgrywała w utrzymaniu autorytarnego reżimu. Waszyngton nigdy nie oskarżył jej jednak publicznie o żadne przestępstwa i nie ma jej w grupie kilkunastu wenezuelskich urzędników, na których ciążą w USA zarzuty handlu narkotykami.


Jednak, jak ustaliła AP, nazwisko Rodriguez pojawiło się w „prawie tuzinie dochodzeń DEA”, z których kilka wciąż jest w toku. DEA zgromadziła grubą teczkę z informacjami na jej temat, sięgającymi 2018 roku, gdy Maduro wyznaczył ją na wiceprezydentkę. Pojawiły się informacje wiążące ją nie tylko z handlem narkotykami, ale też z przemytem złota i praniem pieniędzy.


Nie jest jasne, dlaczego Rodriguez zakwalifikowano do „celów priorytetowych”. Według Associated Press przyznanie takiej kategorii wymaga rozległej dokumentacji, by uzasadnić skierowanie do danej sprawy dodatkowych zasobów. DEA ma jednak w każdym momencie setki „celów priorytetowych”, a kategoria ta nie oznacza, że przeciwko danej osobie istnieją dowody pozwalające na postawienie zarzutów.


Podobne wątpliwości zgłaszała również przywódczyni wenezuelskiej opozycji Maria Corina Machado, gdy w czwartek spotkała się w Białym Domu z Trumpem. – Amerykański wymiar sprawiedliwości posiada wystarczające informacje o niej. Jej profil jest dość jasny – powiedziała, odnosząc się do Rodriguez.


Czytaj też: Audiencja u papieża. Noblistka spotkała się z Leonem XIV

Kategorie: Telewizja

Gdzie na ferie? "Absolutny fenomen tej zimy"

TVN24 Biznes i Świat - 4 godziny 32 min. temu
Polacy wybierający się za granicę na tegoroczne ferie zimowe preferują głównie południe Europy oraz ciepłe kraje. Wśród najpopularniejszych kierunków znalazły się między innymi Hiszpania, Egipt, Malta, Maroko, a także Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Kategorie: Telewizja

Wybory na szefa Koalicji Obywatelskiej. Lista kandydatów zamknięta

TVP.Info - 4 godziny 36 min. temu

Wybory szefa Koalicji Obywatelskiej odbędą się 8 marca. Będą przeprowadzone w formie tradycyjnej – członkowie KO będą głosować w wyznaczonych miejscach, wrzucając do urn karty do głosowania.


Do soboty mogli się zgłaszać kandydaci na przewodniczącego partii. Wicemarszałkini Sejmu Dorota Niedziela, która jako krajowy komisarz wyborczy KO będzie czuwać nad wyborami, poinformowała, że wpłynęło tylko jedno zgłoszenie – premiera Donalda Tuska.


Wybory wewnątrzpartyjne Koalicji Obywatelskiej


8 marca, wraz z głosowaniem na szefa ugrupowania, odbędą się też wybory na przewodniczących regionów i powiatów, członków rad powiatów oraz delegatów powiatów. Termin na zgłaszanie się kandydatów na szefów regionów i powiatów upłynie 20 lutego. Po dwóch tygodniach zostanie przeprowadzona ewentualna druga tura.


Wybory nowych władz KO formalnie już się zaczęły od najniższego szczebla w strukturze partii. Od soboty 17 stycznia do 20 lutego koła, czyli podstawowe jednostki organizacyjne KO, mają czas na zwołanie zebrania i wybranie swoich zarządów i szefów.


W ostatnim etapie, w dniach 14–28 marca, będą wybierani członkowie Rady Krajowej, Krajowego Sądu Koleżeńskiego, Krajowej Komisji Rewizyjnej, regionalnych komisji rewizyjnych i sądów koleżeńskich, a także zarządów regionów i zarządów powiatów.


Wybory w KO mają być dopełnieniem zmian w ugrupowaniu – w październiku ub. r. zdecydowano o przemianowaniu Platformy Obywatelskiej na Koalicję Obywatelską i poszerzeniu tego grona o członków byłych partii: Nowoczesnej i Inicjatywy Polska. Działacze tych dwóch rozwiązanych formacji będą mogli wziąć udział w głosowaniu na nowe kierownictwo KO pod warunkiem, że wypełnią deklaracje członkowskie i zostaną zweryfikowani pod kątem formalnym.


Czytaj także: Debata „Polska, co dalej?”. W niedzielę na antenie TVP Info

Kategorie: Telewizja

Blue Monday, czyli „teorie zombie”. Psycholog: To tak jak ze śniadaniem

TVP.Info - 4 godziny 50 min. temu

Na przykładzie Blue Monday – czyli rzekomo „najbardziej dołującego dnia roku”, którego istnienie jest niczym innym jak fake newsem – naukowiec wyjaśnia, jak działa metoda naukowa, a więc jakimi narzędziami dysponuje nauka, aby potwierdzić lub obalić jakieś tezy. Blue Monday przypadać miałby na trzeci poniedziałek stycznia, a więc w tym roku – 19 stycznia.


PAP: Załóżmy, że przychodzi do pana ktoś, kto mówi, że opracował wzór na najgorszy dzień roku. Jakie ma pan – jako naukowiec – narzędzia, żeby sprawdzić, czy warto mu uwierzyć?


Prof. Michał Białek, psycholog moralności z Uniwersytetu Wrocławskiego: To jest poważny i – nie ukrywam – straszny problem obecnych czasów. Nawet ja, będąc naukowcem z pewnym dorobkiem, nie mam kompetencji, by zweryfikować może i 95 proc. tego, co mówią inni badacze. Specjalizacja w nauce jest obecnie tak wąska, że poza moją ścisłą domeną czuję się niemal jak laik. Bez głębokiego zrozumienia tematu często nie jestem w stanie szybko zweryfikować każdej informacji. Mogę najwyżej zobaczyć, czy ona mi pasuje do jakiejś wiedzy ogólnej.


„Ekstremalny przykład totalnej bzdury”


Jeśli jednak chodzi o Blue Monday, to jest to ekstremalny przykład totalnej bzdury. Do dostrzeżenia tego absurdu nie potrzeba wyrafinowanej wiedzy.


No tak. Spójrzmy na wzór, zgodnie z którym miałby być wyliczony „najbardziej przygnębiający dzień roku”. Tam są takie elementy, jak: pogoda (różniąca się przecież na całej Ziemi), do której dodaje się dług, a więc brakujące nam pieniądze. Jest też i czas od Bożego Narodzenia podniesiony do potęgi niedotrzymanych postanowień noworocznych. Co tu dużo mówić – ten algorytm jest konstruowany jako żart.


Tu jest to ewidentne. Jest jednak wokół nas wiele informacji, które wyglądają wiarygodnie na pierwszy i na drugi rzut oka. Jeśli chcemy potwierdzić ich sensowność, warto poszukać źródła badań – sprawdzić, czy dane zagadnienie w ogóle istnieje w obiegu akademickim i czy dana treść została opublikowana w czasopiśmie recenzowanym. Np. w Google Scholar można przeszukać wyłącznie literaturę naukową.


Czytaj też: Blue Monday to mit. Jak wymyślono „najbardziej depresyjny” dzień roku


Istnienie Blue Monday nigdy nie zostało potwierdzone w recenzowanym czasopiśmie naukowym. O rzekomym wyznaczeniu najbardziej depresyjnego dnia roku poinformowali dziennikarze – w prasie. Niech pan nam wyjaśni, czym dokładnie jest „czasopismo recenzowane” i dlaczego recenzja (peer review) jest w nauce taka ważna?


Recenzje to system bezpieczników. Gdy naukowiec pisze artykuł do czasopisma naukowego, tekst trafia do redaktora, który wysyła go do dwóch lub trzech niezależnych recenzentów – ekspertów w danej, bardzo wąskiej dziedzinie. Oni sprawdzają, czy tekst ma „ręce i nogi”, czy argumentacja jest logiczna i czy dostarczone dowody wspierają tezę. Od około dekady recenzenci mają też wgląd do danych zebranych w ramach badań.


W przypadku Blue Monday recenzenci zapytaliby: „Gdzie są dane demograficzne? Czy tego dnia faktycznie jest więcej przyjęć do szpitali psychiatrycznych?”. Ponieważ takich danych nie ma, artykuł zostałby odrzucony.


W dobrych pismach naukowych odrzuca się średnio cztery na pięć nadesłanych tekstów. Proces publikacji trwa rok, dwa, a recenzenci często żądają od autorów dodatkowych badań i poprawiania tekstu. To wysoka poprzeczka, która ma gwarantować jakość.


To trochę więcej bezpieczników niż w portalach społecznościowych, gdzie każdy może sam w dwie minuty wymyślić jakąś niedorzeczność i puścić ją w świat. Ale wróćmy do Blue Monday: w publikacjach naukowych jest klauzula, czy autor deklaruje konflikt interesów. W przypadku Blue Monday autorowi pojęcia biuro podróży zapłaciło za znalezienie najlepszego dnia na rezerwację wycieczki. To byłby już konflikt interesów?


Naukowiec zatrudniony przez jakąś firmę do wykonania jakiegoś zadania może nawet nieświadomie wybierać metody, które potwierdzą jego hipotezę, bo od tego zależy kolejne zlecenie.


Załóżmy, że jakieś badanie przejdzie przez sito recenzji, ale błąd zostanie odkryty później. Jak w nauce dochodzi do wycofywania błędnych treści?


W nauce złotym standardem powinna być replikacja, czyli powtórzenie badania przez niezależny zespół. W praktyce jednak replikowanych jest tylko około 0,5-1,5 proc. hipotez.


Czytaj też: Społeczeństwo zmęczenia. Coraz więcej obowiązków, mniej poczucia sensu


Nie o to chodzi. Większość badań nikogo nie interesuje, więc nikt ich nie powtarza. Replikuje się tylko te wyniki, które „przebiły się” do mainstreamu. Najbardziej nierzetelne według wskaźników replikacji są nauki o żywieniu i badania sportowe, gdzie poziom replikowalności wynosi 15-20 proc.


Blue Monday i inne „teorie zombie”


To mniej niż w psychologii, gdzie potwierdzenie w kolejnych eksperymentach znajduje 30-60 proc. badań. Jeśli zaś chodzi o Blue Monday, to też podjęto próbę replikacji – w 2024 r. wykonano analizę, która pokazała, że nie ma w styczniu jakiegoś konkretnego dnia, kiedy to podejmowanych jest więcej prób samobójczych czy przyjęć do szpitali psychiatrycznych.


Blue Monday można uznać za jedną z „teorii zombie”. Teorie zombie to te spośród przekonań, w które wśród specjalistów nikt nie wierzy, nauka je dawno „zabiła”, ale w opinii publicznej żyją. Inną taką „teorią zombie” jest przekonanie, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia (to pokłosie kampanii reklamowej płatków śniadaniowych). Do zapomnienia powinien odejść też podział stylów uczenia się – m.in. na „wzrokowców” i „słuchowców”. Od tego odeszło się w nauce w latach 90., ale przekonanie to nadal pokutuje.


Jak czasem się mawia: „teorie nie umierają, umierają ludzie, którzy w nie wierzą”. Trzeba po prostu poczekać na wymianę pokoleniową, bo nauczonej raz bzdury niemal nie da się z głowy usunąć.


Czytaj też: Projekt nieśmiertelność. Amerykański milioner próbuje zatrzymać starzenie


Dlaczego tak trudno jest nam „zapomnieć” błędną informację?


Wiedza w głowie nie ma etykietki ze źródłem. Pamięć to nie biblioteka, gdzie mogę sprawdzić, czy dana informacja pochodzi z rzetelnej książki, czy z plotki. To sieć wzajemnie powiązanych informacji. Więc te wszystkie fake newsy, przekonania, zasłyszane plotki, historyjki mają ten sam status. Raz wmontowana do pamięci bzdura staje się elementem naszego rozumienia świata. Wyjęcie tych informacji z całej sieci jest niesamowicie trudne, o ile w ogóle możliwe. Nawet jeśli dowiemy się, że Blue Monday to nieprawda, nie wymażemy tego pojęcia z mózgu. Może tam najwyżej powstać „nadpis” o treści: „to bujda”, ale pierwotne skojarzenie pozostaje.


Nie mogę niczego zapomnieć dobrowolnie. Mogę to zreinterpretować i mogę mieć nadzieję, że ten zinterpretowany ślad będzie bardziej dostępny w mojej pamięci niż ten oryginalny. Przekonanie ludzi, że coś jest nieprawdą, trochę działa jak polecenie „nie myśl o słoniu”. To wymaga pomyślenia o słoniu.


To bardzo pesymistyczna wizja. Jesteśmy bezbronni wobec dezinformacji?


Do pewnego stopnia tak. My, ludzie, nie tylko nie dysponujemy narzędziami, żeby weryfikować wszystkie informacje, które do nas docierają, ale też jesteśmy zalewani masą informacji, które mają bardzo niski status. A w dodatku na podstawie tych słabych informacji, których nie da się z głowy wyrzucić, budujemy swoje wyobrażenie świata. Konsekwencją tego są bańki informacyjne, tzw. echo chambers.


Pojęcie Blue Monday prawdopodobnie nie zniknie


No to powinnam robić z panem ten wywiad dementujący istnienie Blue Monday, czy nie?


Blue Monday, mimo że narodził się jako żart i trik marketingowy, żyje już 20 lat i pewnie nie zniknie. Może pani nic nie napisać o Blue Monday. I wtedy – jeśli zrobią to i inni dziennikarze – może ludzie kiedyś zapomną. Albo napisać, że to jest bzdura, ale wtedy jest ryzyko, że przez przypadek tylko wzmocnimy pamięć o tym pojęciu.


Chciałbym zasiać ziarno zdrowego sceptycyzmu, ale też uświadomić ludziom ogromną odpowiedzialność tych, którzy komunikują naukę, ale i wpuszczają w obieg informacje. Raz wypuszczonej w obieg bzdury nie da się łatwo cofnąć.


Czytaj też: Kryzysy psychiczne często zaczynają się niewinnie. To dla bliskich wstrząs

Kategorie: Telewizja

Ogromny pożar centrum handlowego. Nie żyje sześć osób

TVP.Info - 4 godziny 50 min. temu

Na nagraniach widać płomienie buchające z budynku Gul Plaza. Straż pożarna przez całą noc starała się nie tylko gasić ogień, który zajął centrum, ale też zapobiec rozprzestrzenianiu się go w gęsto zaludnionej dzielnicy handlowej. Wokół budynku zebrały się setki osób, w tym zrozpaczeni właściciele zniszczonych sklepów.


Sześć ofiar śmiertelnych pożaru w Karaczi. Spłonęło centrum handlowe w największym mieście Pakistanu


Pożar wybuchł w sobotę wieczorem. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie po godz. 22:00 czasu lokalnego. Ogień zaczął zajmować lokale na parterze centrum.




Kiedy dotarliśmy na miejsce, ogień z parteru zdążył rozprzestrzenić się na wyższe piętra, niemal cały budynek stał już w płomieniach” – powiedział Reutersowi rzecznik Rescue 1122 Hassanul Haseeb Khan.


W galerii znajdowało się wiele sklepów z odzieżą i artykułami wyposażenia wnętrz, co – jak przyznali ratownicy – mogło być jedną z przyczyn błyskawicznego rozprzestrzeniania się ognia.


W pożarze zginęło 6 osób. Według lokalnych mediów liczba rannych przekroczyła już 20 osób.


CZYTAJ TEŻ: Zabójcza zabawka. Przez przegrzaną baterię zginęli matka i syn

Kategorie: Telewizja

Twarda odpowiedź UE na groźby celne Trumpa. Pora na „odstraszanie”

TVP.Info - 5 godzin 12 min. temu

Umowa unijno-amerykańska została wynegocjowana w połowie ubiegłego roku i zażegnała wojnę handlową. Większość europejskich produktów została objęta 15-procentową stawką, a sama Wspólnota zgodziła się na zniesienie ceł na niektóre amerykańskie towary przemysłowe i produkty rolne oraz inwestycje w amerykańską gospodarkę i zakupy amerykańskich surowców energetycznych.


Europarlament przeciwny decyzjom Trumpa


Najpierw oświadczenie opublikował szef centroprawicy Manfred Weber. „Europejska Partia Ludowa popiera umowę, ale w świetle gróźb Donalda Trumpa zatwierdzenie nie jest obecnie możliwe” – napisał na portalu X przewodniczący największej grupy w Europarlamencie.



Tego samego zdania jest szefowa centrolewicy. Iratxe Garcia Perez napisała, że w obliczu imperialistycznych gróźb prezydenta USA Parlament musi natychmiast zawiesić prace nad umową handlową. „Unia nie da się zastraszyć” – dodała.


Dołączyli też liberałowie. „Groźby Donalda Trumpa są niedopuszczalne. Nadszedł czas, by Unia przeszła od ufności do odstraszania” – napisała przewodnicząca frakcji Valérie Hayer.


Te trzy grupy mają większość w Parlamencie Europejskim, a to oznacza, że głosowania nie będzie. Co więcej, są apele, by Unia sięgnęła po opcję atomową, czyli przepisy, których jeszcze nigdy nie zastosowała, a które mają uderzać w kraje wywierające na nią presję gospodarczą. To cały wachlarz możliwych działań odwetowych, między innymi cła, blokada inwestycji czy ograniczenie zamówień publicznych. Unia jednak do tej pory stawiała na dialog i nie chciała zaogniać relacji ze Stanami Zjednoczonymi.


Czytaj również: Europarlament zamyka drzwi przed Iranem. Dyplomaci z zakazem wstępu

Kategorie: Telewizja

Diabelski quiz z geografii. Już na czwartym pytaniu czeka Cię "piekło"

Dziennik - 5 godzin 14 min. temu
Przed Tobą piekielnie trudne zadanie. Ten diabelski quiz z geografii da Ci popalić. Jeśli zdobędziesz więcej niż połowę punktów, to będzie dobry wynik. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

Thriller na podstawie prozy Olgi Tokarczuk zachwycił świat. 100 proc. pozytywnych recenzji

Dziennik - 5 godzin 22 min. temu
Thriller polityczny w reżyserii Kasi Adamik, "Zima pod znakiem Wrony", miał światową premierę we wrześniu 2025 roku, podczas 50. edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto. Dzieło polskiej reżyserki zachwyciło światową prasę – na portalu Rotten Tomatoes zebrało pełne 100 proc. pozytywnych recenzji. W sieci właśnie pojawił się polski zwiastun filmu. Kiedy premiera? Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa

"Najpierw polskie". Obietnica Donalda Tuska budzi kontrowersje. Co na to prawo?

Zapowiedź premiera Donalda Tuska dotycząca „intensywnej repolonizacji i odbudowy przemysłu” odbiła się szerokim echem. Jak mówił szef rządu, "zasada lokal content, czyli najpierw polskie, stanie się na dobre żelazną regułą w zamówieniach publicznych". Portal WNP zapytał prawników, czy wiążące Polskę unijne regulacje pozwalają wprowadzić tego typu preferencje.
Kategorie: Portale

PŚ w skokach. Doby występ Tomasiaka w Sapporo. Prevc znów najlepszy

Dziennik - 5 godzin 27 min. temu
Kacper Tomasiak zajął 12. miejsce w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w japońskim Sapporo. Wygrał Słoweniec Domen Prevc, który najlepszy był także dzień wcześniej. Kolejne pozycje zajęli Japończyk Ryoyu Kobayashi i Austriak Daniel Tschofenig. Michał Ignasiewicz
Kategorie: Prasa

"Kompletny idiota", "internetowe szambo". Ostra wymiana zdań

TVN24 Biznes i Świat - 5 godzin 43 min. temu
Elon Musk ostro skrytykował dyrektora generalnego Ryanaira, Michaela O’Leary’ego, nazywając go "kompletnym idiotą", którego "należy zwolnić" - podał Reuters. Wypowiedź miliardera zaostrzyła publiczny spór dotyczący instalacji usługi internetowej Starlink w samolotach linii Ryanair.
Kategorie: Telewizja

Polscy piłkarze ręczni zmierzą się z Islandią. „Nie będziemy faworytem”

TVP.Info - 5 godzin 44 min. temu

Islandzka drużyna bez większych problemów w pierwszej serii pokonała Włochy 39:26. Z kolei Biało-Czerwoni ulegli Węgrom 21:29. Do dalszej fazy awansują dwa najlepsze zespoły.


– Nie będziemy faworytem w tym spotkaniu. Islandia to zespół kompletny. Mają świetnych zawodników. Nie po to jednak trenujemy, aby przegrać ten mecz w szatni. Wyjdziemy na boisko i zrobimy wszystko, aby sprawić niespodziankę i wygrać – przyznał Dawid Dawydzik.


ME piłkarzy ręcznych – Islandia drugim rywalem biało-czerwonych


Obrotowy starcie z Węgrami oglądał z wysokości trybun. Zawodnik pauzował za czerwoną kartkę, którą otrzymał w eliminacyjnym meczu z Izraelem.


Dawydzik zwrócił uwagę na rozgrywającego rywali – Gisli Kristjanssona. – To prawdopodobnie zawodnik najlepiej grający jeden na jeden. Na hali będzie też ich ósmy zawodnik, czyli kibice. Czytałem, że będzie ich ok. 2,5 tysiąca. Atmosfera będzie świetna – dodał 57-krotny reprezentant Polski.


W meczu z Węgrami czerwoną kartkę otrzymał inny obrotowy, Wiktor Jankowski, który został zawieszony na dwa mecze. W jego miejsce został powołany Sebastian Kaczor. Zawodnik francuskiego USAM Nimes Gard trenował z kadrą przez cały okres przygotowawczy w Cetniewie.


Mecz Polska-Islandia w piłce ręcznej. Do tej pory drużyny zagrały ze sobą 65 razy


Islandczycy po raz 14. występują w ME. Na koncie mają jeden medal – brązowy, który wywalczyli w 2010 roku, pokonując Polskę 29:26.


Przedstawiciel tego 400-tysięcznego kraju to kolejny rywal, z którym na przestrzeni lat reprezentacja Polski mierzyła się bardzo często i ma niezwykle wyrównany bilans. Do tej pory drużyny zagrały ze sobą 65 razy, z czego 30-krotnie triumfowali Polacy, trzy razy padł remis, a w 32 przypadkach ze zwycięstwa cieszyli się Islandczycy.


Mecz Polska – Islandia w ramach mistrzostw Europy w piłce ręcznej rozpocznie się w niedzielę o godz. 18:00. Transmisję można oglądać w TVP Sport.


CZYTAJ TEŻ: Nie przegrali ligowego meczu od 10 miesięcy. Bayern demoluje rywali

Kategorie: Telewizja

Najpopularniejszy wśród Polaków kierunek na ferie. "Absolutny fenomen tej zimy"

Dziennik - 5 godzin 46 min. temu
Polacy wybierają na ferie głównie wyjazdy na południe Europy lub do ciepłych krajów - m.in. Hiszpanii, Malty, Egiptu, Maroka i Zjednoczonych Emiratów Arabskich - wynika z danych przekazanych przez firmy z branży turystycznej. Jeśli chodzi o wyjazdy narciarskie to jednym z najpopularniejszych krajów stała się Bułgaria. Agnieszka Maj
Kategorie: Prasa

QUIZ. Pytania z najnowszych odcinków teleturnieju "1 z 10". Odpowiesz jak mistrz?

Dziennik - 5 godzin 51 min. temu
Teleturniej "1 z 10" wciąż cieszy się ogromnym uznaniem widzów. W tym quizie zadajemy pytania, które padły w tym programie. Tylko najlepsi odpowiedzą na wszystkie. Będziesz w tym gronie? Marta Kawczyńska
Kategorie: Prasa

Szybki QUIZ z WIEDZY OGÓLNEJ. Uda Ci się poprawnie odpowiedzieć na te 10 pytań? Sprawdź!

Dziennik - 5 godzin 52 min. temu
Weź udział w wyjątkowym teście z wiedzy ogólnej, który przeniesie Cię w fascynującą podróż przez świat nauki, kultury i sztuki. Przygotowaliśmy dla Ciebie 10 pytań, które sprawdzą Twoją wiedzę z różnych dziedzin. Powodzenia! Anna Kot
Kategorie: Prasa
Subskrybuj zawartość