LogowanieNawigacjaTrybunał Konstytucyjny
Prezydent RP - aktualnościSejm RP - NewsZ Kancelarii Premiera
Strony partii politycznych obecnych w Sejmie VIII kadencji(w układzie alfabetycznym) Książki w promocjiPO — AktualnościPSLZNPBelferBlogBLOGI POLITYCZNE„Skrót myślowy” — blog Janiny ParadowskiejGra w klasy — blog Adama SzostkiewiczaNowe wątki na forum DPN |
AktualnościAzyl na Węgrzech owiany tajemnicą. „Nie otrzymaliśmy kopii aktu”Sikorski powiedział w Programie Trzecim Polskiego Radia, że strona polska nie otrzymała kopii dokumentu a ambasador Węgier, który został wezwany do MSZ pod koniec ubiegłego tygodnia „nawet nie potwierdził tożsamości osób, które otrzymały azyl”. Pytany o słowa Ziobry z wtorkowego wywiadu w radiu RMF FM o tym, że „nie wrócił do kraju tak, jak wielu nie wróciło w czasie w stanu wojennego”, Sikorski odpowiedział, że sam był azylantem, z tą różnicą, że on uciekał przed komuną w latach 80., a nie przed polskim sądem. Ocenił, że takie wypowiedzi to „w najlepszym wypadku histeria, a w najgorszym – naigrywanie się z pokolenia Solidarności, pokolenia polskich antykomunistów, którzy walczyli ze stanem wojennym”. O tym, że Ziobro otrzymał ochronę międzynarodową i azyl polityczny na Węgrzech, poinformował w poniedziałek jeden z jego obrońców, mec. Bartosz Lewandowski, który podał, że decyzję tę podjęto z powodu naruszeń praw i wolności w Polsce oraz działań m.in. prokuratury, w wyniku których doszło do represji politycznych. Ziobro powiedział we wtorek w radiu RMF FM, że o otrzymaniu azylu dowiedział się w drugiej połowie grudnia ub.r., natomiast nie pamięta dokładnie, kiedy zwrócił się w tej sprawie do władz Węgier oraz że pewne rzeczy organizował jego węgierski prawnik. Ziobro wystąpił o ochronę międzynarodową także dla swojej żony Patrycji Koteckiej. Azyl na Węgrzech otrzymał też były wiceminister sprawiedliwości z czasów, gdy resortem tym kierował Ziobro i obecny poseł PiS, Marcin Romanowski. W grudniu 2024 r. Węgry udzieliły mu ochrony międzynarodowej na podstawie ustawy o prawie azylu z 2007 r. Romanowski jest podejrzany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. W śledztwie dotyczącym FS Prokuratura Krajowa zarzuca Ziobrze, że kierował tą zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym. Ziobro miał popełnić 26 przestępstw, m.in. wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom. 7 listopada minionego roku Sejm uchylił byłemu szefowi MS immunitet i wyraził zgodę na jego zatrzymanie i aresztowanie. Następnie prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu Ziobrze zarzutów, a także o zatrzymaniu go i przymusowym doprowadzeniu przez ABW. Wówczas okazało się, że Ziobro nie przebywa w Polsce – był wtedy w Budapeszcie, później pojawiał się także w Brukseli. W połowie listopada ub.r. prokuratura skierowała wniosek o tymczasowe aresztowanie byłego ministra do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. Sąd zajął się tym wnioskiem 22 grudnia ub.r. i odroczył posiedzenie do czwartku 15 stycznia. Gdyby sąd uwzględnił wniosek o areszt, prokuratura – według jej zapowiedzi – ma wydać za byłym ministrem list gończy i na jego podstawie zostaną uruchomione dalsze poszukiwania; jeśli służby ustalą, że nie przebywa on na terytorium Polski, kolejnym etapem działań prokuratury ma być uruchomienie poszukiwań Ziobry na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Czytaj też: Polacy ocenili działalność Marty Nawrockiej jako pierwszej damy Kategorie: Telewizja
Starszy mężczyzna ogrzewał dom piecem, który nie był podłączony do komina. Pomoc przyszła w poręDyżurny częstochowskiej Straży Miejskiej otrzymał we wtorek, 13 stycznia telefoniczne zgłoszenie, że starszy mieszkaniec jednego z domów w dzielnicy Lisiniec nie był widziany od kilku dni, a z jego domu nie wydobywa się dym z komina. Zaszło podejrzenie, że mieszkańcowi mogło się coś stać. Patrol Straży Miejskiej pojechał na miejsce ustalić fakty. Drzwi domu otworzył mężczyzna. Strażnicy miejscy zobaczyli, że cały dom wypełniony jest dymem. Funkcjonariusze Straży Miejskiej ewakuowali mężczyznę, natychmiast wezwali straż pożarną i udzielili mieszkańcowi pomocy przedmedycznej. Wezwano też pogotowie ratunkowe oraz policję. Straż Pożarna ustaliła, że w domu palone było w piecu, który nie był podłączony do komina, a cały dym wydobywał się w pomieszczeniach, co mogło mieć wpływ na zdrowie mieszkańca. Mężczyzna został przewieziony do szpitala na szczegółowe badania. Dzięki pomocy sąsiadów pomoc przyszła na czas. Częstochowska Straż Miejska wielokrotnie podkreślała, jak ważne jest ,,Sąsiedzkie czuwanie” i sąsiedzka pomoc… Źródło: Straż Miejska w Częstochowie Kategorie: Lokalne
Trump zmienił zasady gry? „To może być niekorzystne dla Polski”Wydaje się, że dotychczasowy porządek świata się załamuje: USA, Chiny i Rosja zaczęły otwarcie grać według tych samych reguł? Mimo wszystko uważam, że USA nie grają według reguł Chin i Rosji, choć rzeczywiście Trump rozmontowuje ten system. Gra według zupełnie nowego schematu, który stworzył, dochodząc do władzy. Jest on w stu procentach skrojony pod interesy amerykańskie. Nie ma otoczki ideologicznej. Ten nowy ład dla średnich państw, takich jak Polska, może być niekorzystny. Wolałbym, żebyśmy nie musieli dokonywać wyboru, po jakiej stronie stoimy w sporze o Grenlandię. Podważanie sensu świata transatlantyckiego może nie mieć dobrego rezultatu dla Polski. Snem Putina jest podważenie spójności świata transatlantyckiego. Zajęcie Grenlandii to realna potrzeba strategiczna USA – jak przekonuje Trump – czy próba ustawienia sobie europejskich członków NATO? Donald Trump realnie patrzy na Grenlandię jako zasób: terytorialny, minerałów, pierwiastków ziem rzadkich i energetyczny. Jest to także punkt, który jest niezbędny do kontrolowania północnego szlaku w warunkach rozmarzających wód bieguna północnego. Jest to także miejsce, gdzie USA mogą zamontować system antyrakietowy, co także jest kluczowe dla jego skuteczności. Egotyzm i narcyzm Trumpa, który jest cechą szczególną dla obu jego prezydentur – powoduje prawdopodobnie, że chce przejść do historii jako człowiek, który rozszerzy amerykańskie granice. Co taka polityka oznacza dla mniejszych państw? Ta retoryka jest przede wszystkim niekorzystna z perspektywy Polski. Dyplomacja PiS-u czy rządu Tuska zawsze odwoływała się do prawa międzynarodowego jako rzeczy nadrzędnej. Jest to oczywiście fikcja, bo takiego stanu nigdy nie było. Prawo międzynarodowe publiczne jest elementem porządku politycznego, a nie porządku pozytywistycznego na wzór kodeksu cywilnego czy karnego. Polska, kwestionując np. aneksję Krymu, wojnę w Gruzji z 2008 roku, czy napad na Ukrainę, posługiwała się prawem międzynarodowym jako narzędziem przeciwko Rosji. Trump, wchodząc w retorykę przejmowania terytorium, podważa ten model funkcjonowania na arenie międzynarodowej. Wzmacnia siłowy model rozwiązywania zagadnień. Legitymizuje aneksję. Atak na Wenezuelę to chyba nie przypadek, na co może wskazywać najnowsza strategia bezpieczeństwa narodowego USA. Wynika z niej przecież m.in. że zachodnia półkula jest strefą wpływów amerykańskich. Strategia, którą przyjęto, nie definiuje niestety Chin i Rosji jako bezpośredniego zagrożenia, jak jest to np. przyjęte w doktrynach NATO. Na szczęście USA są też sygnatariuszami tych dokumentów. A może jest tak, że polityka siły i zerwanie z liberalnym porządkiem oraz jego instytucjami przez administrację Trumpa jest jednak racjonalne? W tym sensie, że np. ktoś w Waszyngtonie policzył, że jeśli nie zmieni dotychczasowej polityki opartej na liberalnych zasadach to za 10-15 lat scentralizowane i ekspansywne Chiny – z junior partnerem w postaci Rosji – będą nie do pokonania? Jest to absolutnie racjonalne, ale tylko z perspektywy USA, a niekoniecznie Europy Środkowej, m.in. wschodniej flanki NATO, w tym Polski. Amerykanie dobrze kalkulują, Trump tego nie wymyślił. Dokument napisali jego stratedzy, którzy uznali, że jest to ostatni moment, żeby spróbować doprowadzić do neutralizacji Rosji jako partnera Chin i osłabienia ich w układzie międzynarodowym. Trzeba pamiętać, że Chiny nie działają w pojedynkę, tworzą coś, co – za byłą premier Wielkiej Brytanii Liz Truss – można nazwać „osią satrapii”. Chiny tworzą ten układ z Koreą Północną, Iranem, Rosją, Białorusią, Birmą i wszystkimi państwami, które podzielają ich wizję świata. Bardzo wyraźnie widać, że USA próbują wbić klin w tę „oś satrapii”. Jak się to objawia? Przykładem jest zbombardowanie Iranu, a teraz sygnalizacja pozytywnego stosunku do ewentualnego przewrotu w tym kraju. USA doprowadziły też do odwilży w stosunkach z Białorusią. Dzięki temu reżim w Mińsku uwolnił już setki więźniów politycznych, choć niestety nie ma wśród nich Andrzeja Poczobuta, a sam reset jest lichy. USA weszły także w proces pokojowy na południowym Kaukazie pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią, wypychając z tego układu Rosję. Z drugiej strony straciły Birmę, w której rozpychają się Chińczycy. Nie mówiąc już o Korei Północnej, która prawdopodobnie buduje okręt o napędzie atomowym we współpracy z Rosją, co jest absolutnym zagrożeniem dla Amerykanów. Jeżeli spojrzymy na mapę z perspektywy kilku punktów, które są rozgrywane przez USA, to bilans polityki Trumpa nie jest już taki oczywisty. Nie sposób wpleść go w czarno-biały układ. Gdzie w tym wszystkim jest Rosja? USA za Trumpa wprowadziły także system sankcji wtórnych na państwa, które handlują rosyjską ropą naftową. Ten system oczywiście nie jest idealny, bo pośrednicy – tacy jak Indie – znajdują sposoby, żeby obejść ten system. Mimo wszystko decyzja o wtórnych sankcjach na rosyjską ropę czy dyskutowana teraz inicjatywa Grahama, która proponuje nałożenie ceł na państwa, która handlują ropą z Rosją – są realnym uderzeniem w źródła dochodów Putina, które są fundamentem do prowadzenia wojny w Ukrainie. Architektura, która służy do zablokowania rosyjskiej ropy, jest korzystna również dla Polski. Gdybyśmy mieli ocenić politykę Trumpa, to musielibyśmy wziąć każdy jej element i spojrzeć na niego osobno. Wtedy można stworzyć ostateczny bilans, co jego polityka oznacza dla polskich interesów. Niestety wiele z tych elementów się nie zgadza dla Polski, np. rozbijanie jedności transatlantyckiej. Uważa pan, że metoda Trumpa, tzn. kija w jednej ręce i kija w drugiej ręce zamiast marchewki, nawet wobec sojuszników, się sprawdza? Patrząc na wynik amerykańskiej groźby wycofania się z Europy, jeśli sojusznicy z NATO nie podniosą zbrojeń do 5 proc. PKB, strategia wydaje się skuteczna – większość rządów skwapliwie to uczyniła, na czele z Polską. Pytanie brzmi: jak Trump i USA wyobrażają sobie bezpieczeństwo w Europie. Czy to bezpieczeństwo dalej ma być budowane przez silną obecność Amerykanów, czy przez samych Europejczyków? W tym Niemcy, które się remilitaryzują i zapowiadają rewolucję przemysłową, by stworzyć silną armię. Jeśli to ma być bezpieczeństwo oparte na silnej roli Niemiec w regionie, obawiam się, że to nie wyjdzie Polsce na korzyść. Po pierwsze dlatego, że Putin będzie chciał to bezpieczeństwo przetestować, np. wywołując jakąś awanturę w krajach bałtyckich lub Mołdawii. Po drugie, nie jestem też przekonany czy Niemcy – jako gwarant bezpieczeństwa w Europie – sprawdzą się. Obawiam się, że mają z nami sprzeczne interesy, m.in. w stosunku do Rosji. Mówi pan oczywiście o interesach handlowych? Głównie gospodarczych, nie przez przypadek przedstawiciele niemieckiej sceny politycznej jeżdżą do Rosji, by dyskutować o powrocie do handlu surowcami. Unia Europejska wprowadza zakaz na węglowodory z Rosji od 2027 roku. Jednak reżim proponowany przez UE ma wiele wyjątków. Jeśli Trump doprowadzi do – co opisywałem w DGP w sierpniu – wykupu udziałów w Nord Stream 2 oraz przejęcia rurociągu pod Bałtykiem i stanie się pośrednikiem dla rosyjskiego gazu, to najpewniej Niemcy go kupią. To nie jest spójne z polskimi interesami w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Nie łączy się to także z handlem energią prowadzonym przez Polskę. Mamy jeden terminal LNG, a już budujmy terminal pływający w Gdańsku. Stawiamy też na energię z atomu i docelowo możemy być eksporterem czy też dystrybutorem gazu i energii elektrycznej. Dzięki temu staniemy się istotnym graczem w regionie – nie największym, ale ważnym w procesie dystrybucji energii. W tej sytuacji kupowanie taniego gazu z Nord Stream 2 przez Niemcy byłoby bardzo niekorzystne. Czy atak na Wenezuelę to jasny sygnał dla innych mocarstw? Jak określił tę sytuację Dmitrij Miedwiediew, były premier i prezydent Rosji, naczelny propagandysta Kremla „rządy siły są z pewnością silniejsze niż zwykła sprawiedliwość”. I to chyba dobre podsumowanie polityki Rosji i obecnych działań USA? Dimitrij Miedmiediew jest ostatnią osobą, która ma legitymację, żeby recenzować jakiekolwiek polityki państw demokratycznych. To zwykły pijak i reprezentant państwa, które prowadzi zbrodniczą politykę wobec Ukrainy, a wcześniej wobec Gruzji. Z drugiej strony USA, porywając Maduro, udowodnili po raz kolejny, że Rosja jest niewiarygodnym sojusznikiem. Najpierw udowodnili to przy okazji konfliktu o Górski Karabach, wchodząc na finale tej rozgrywki w charakterze pośrednika w porozumienie azersko-ormiańskie. A potem przychylnym okiem patrząc na upadek Asada. Przecież Armenia była kiedyś kojarzona z państwem, które ma gwarancję bezpieczeństwa od Rosji. To samo dotyczyło Asada, który przetrwał arabską wiosnę dzięki rosyjskiemu wsparciu. Wszystko się posypało, to duży cios dla Rosji, niezależnie jak oceniamy tę interwencję z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Nie zgadzam się, że jest to wyjątkowy akt. Cała amerykańska polityka jest oparta na bezprecedensowych działaniach, czyli extraordinary rendition. Amerykanie obalili Saddama Husseina, sądzili Manuela Noriegę, bombardowali z dronów pasztuńskie wesela. Porwanie Maduro wpisuje się w ten wieloletni trend. Różnica jest taka, że tym razem USA grają w otwarte karty. Trump jasno stwierdził, że w ataku na Wenezuelę chodzi przede wszystkim o ropę. Czy wobec tego władze chińskie też się na to zdecydują? Atak Chin na Tajwan jest kwestią czasu? Atak nie jest kwestią „czy”, tylko „kiedy”, a przynajmniej próba opanowania części terytorium Republiki Chińskiej. Chiny nie odpuszczą Tajwanu, który traktują jako zbuntowaną prowincję. Nie muszą atakować przecież Formozy – głównej wyspy – ani Tajpej. Wystarczy, że wejdą na położoną blisko wybrzeży Tajwanu wyspę Kinmen, oddaloną 10 km. od tzw. mainlandu, czyli Chińskiej Republiki Ludowej lub uderzą na położone nieco dalej Peskadory, dokonując powtórki z aneksji Krymu. Głównym obiektem zainteresowania tajwańskich dyplomatów i intelektualnych rozważań po 2014 była aneksja Krymu, właśnie dlatego, że postrzegali ją jako paradygmat, którym mogą posłużyć się Chiny wobec spadkobierców Czang Kaj-szeka. To może być punkt zapalny? USA mogłoby się wtedy zdecydować na pomoc Tajwanowi? Mam wątpliwości czy USA po wejściu Chin na Kinmen wyślą myśliwce F-35, chyba że jako manifestację. Będą raczej próbowały się jakoś dogadać i jakoś to przełknął. Dla nich kluczowa jest Cieśnina Luzońska, Formoza i Filipiny. Starcie o Tajwan ma wiele odcieni szarości, to nie musi być atak na Tajpej ani desant na głównej wyspie. To może być wariant pośredni, w którym USA i Chiny zaczną szukać kompromisu, tak samo jak w przypadku Krymu. Przecież to Obama był prezydentem, który namawiał Arsenija Jaceniuka – „pomajdanowego” premiera Ukrainy – by Ukraińcy nie oddawali ani jednego strzału w trakcie aneksji Krymu. Czy paryski szczyt Koalicji Chętnych i podpisanie trójstronnego memorandum przez Francję, Wielką Brytanię i Ukrainę w sprawie rozmieszczenia sił wielonarodowych po zawarciu rozejmu świadczy o tym, że Europa przejęła odpowiedzialność za to, co dzieje się w Ukrainie? Rozmieszczenie wojsk NATO na Ukrainie to na dziś fikcja. To może nastąpić dopiero po zakończeniu działań wojennych i to tylko przy założeniu, że kontyngenty NATO na Ukrainie nie byłyby objęte art. 5. Krótko mówiąc: jeżeli Rosja w nie uderzy, np. wynajmując prywatną firmę wojskową, to nie zostanie uruchomiony art. 5. Spotkanie w Paryżu i każde inne, w którym bierze udział Wołodymyr Zełenski, mają jednak stworzyć rzeczywistość pokazującą, że to nie Zachód zrywa rozmowy pokojowe. Zełenski wprost to wyraził, mówiąc, że Rosja dąży do scenariusza, w którym sojusznicy opuszczą Ukrainę. Temu służy gra wokół rozmieszczenia sił wojskowych na Ukrainie. Chodzi o tworzenia faktów medialnych i dyplomatycznych, które pokażą, że Zachód i Ukraina są na kursie pokojowym, a Rosja go nie chce. W projekcie mowa jest także, o tym, żeby to do kompetencji USA należało monitorowanie rozejmu. To próba Europy, by utrzymać amerykańską administrację przy tym konflikcie? Oczywiście. Dobrym przykładem jest znowu Górski Karabach. Na długo przed rozmowami pokojowymi – w Brukseli, w think-tankach i gronach eksperckich mówiono o tym, jak ten pokój może być monitorowany. Obecnie jest tak samo, po linii wywiadowczej i eksperckiej prowadzone są rozmowy o tym, jak ten ewentualny rozejm na Ukrainie będzie nadzorowany. Mamy ponad tysiąc kilometrową linię rozgraniczenia, nie ma takich sił lądowych, żeby ten pokój monitorować. Ale może być za to pilnowany z powietrza, np. poprzez drony i samoloty NATO. Jest to jakieś rozwiązanie, choć prowizoryczne. Jakie są główne punkty sporne w rozmowach rozejmowych? Dymytro Kułeba, były szef ukraińskiego MSZ, w wywiadzie dla „Ukraińskiej Prawdy” mówi o dwóch nierozwiązanych kwestiach: użytkowania energii z elektrowni atomowej w Zaporożu oraz o sprawie Donbasu, jego granic i statusu terytorialnego. To, że te problemy są nierozwiązane, nie oznacza jednak, że uczestnicy rozmów nie mogą poruszać kwestii technicznych ewentualnego rozejmu. Na bazie tych rozwiązań powstanie przyszłe porozumienie pokojowe. Nie należy tego lekceważyć. Pierwsza kwestia wydaje się zdecydowanie łatwiejsza do osiągnięcia, można sobie z łatwością wyobrazić międzynarodowy zarząd nad elektrownią atomową w Zaporożu. Pytanie, jak dzielić wtedy energię, która tam powstaje. Trump proponuje: 33 proc. Rosjanie, 33 proc. USA i 33 proc. Ukraina. Amerykanie mogą sobie dzięki temu wydobywać bitcoina czy lit w Ukrainie. Kijów jednak się na to nie zgadza i chce 50 proc. dla siebie, a drugie 50 proc. do podziału dla USA i Rosji. To poważny zgrzyt między Amerykanami i Ukraińcami. Drugi punkt wydaje się jeszcze trudniejszy, głównie przez maksymalistyczną postawę Rosji, która chce wycofania się Ukrainy z resztek Donbasu i zachowania całego terytorium. Putin wierzy wciąż – ma do tego pewne podstawy – że jest w stanie zawojować cały Donbas w dwa lata. Dlatego nie chce iść na ustępstwa w tej kwestii. Były takie spekulacje, że utwierdza go w tym wojsko. Zełenskiego z kolei generałowie i część doradców przekonują, że Donbas jest do utrzymania. Stąd brak kompromisu w tym punkcie. Kategorie: Telewizja
Nowy obowiązek dla właścicieli mieszkań. Za brak tego urządzenia grożą karyNowy obowiązek dla właścicieli mieszkań i hoteli staje się faktem. Zgodnie z rozporządzeniem MSWiA, polskie domy muszą zostać wyposażone w autonomiczne czujki dymu i tlenku węgla. Celem jest radykalne zmniejszenie liczby ofiar pożarów oraz "cichego zabójcy", jakim jest czad. Sprawdź, czy musisz zamontować urządzenie do 30 czerwca 2026 roku i gdzie najlepiej umieścić czujnik.
Olga Skórko
Kategorie: Prasa
Wystarczył tylko jeden cios w twarz. Sąd rozstrzyga w sprawie tragicznej śmierciCzy doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci, czy do pobicia, którego skutkiem był zgon – musi to rozstrzygnąć Sąd Apelacyjny w Białymstoku w procesie 39-latka, który podczas kłótni uderzył swego znajomego w twarz. Obrażenia po jego upadku okazały się śmiertelne. Jednak obrońcy oskarżonego utrzymują, że do upadku w ogóle nie doszło.
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Blokada internetu nie uratuje reżimu w Iranie? Protestujący dostali potężne narzędzieWładze w Iranie mają kolejny powód do zmartwień. Jak wynika ze środowych doniesień agencji AP, która powłuje się na irańskich aktywistów, dostawca internetu satelitarnego Starlink oferuje już bezpłatne usługi w ogarniętym protestami kraju. Naziemny internet jest zablokowany siódmy dzień z rzędu - podała ONZ, a według AP nie można też wysyłać wiadomości tekstowych.
Kamil Nowak
Kategorie: Prasa
Dlaczego cały świat patrzy na Iran? Ropa, atom, geografia i wpływyTen w większości szyicki kraj, liczący około 93 miliony mieszkańców, od dwóch tygodni jest areną ogólnokrajowych protestów, które początkowo zostały wywołane kryzysem gospodarczym, a obecnie przerodziły się w powstanie przeciwko reżimowi w Teheranie. Oficjalnie autorytarny system rządów Islamskiej Republiki obarcza winą za protesty swoich zewnętrznych wrogów, w szczególności Stany Zjednoczone oraz Izrael. Wydaje się jednak, że przywódcom łatwiej jest negocjować ze Stanami Zjednoczonymi niż nawiązać dialog z własną ludnością. 11 stycznia prezydent USA Donald Trump oświadczył, że Iran jest gotowy do podjęcia negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi. Od rewolucji islamskiej w 1979 roku i późniejszej okupacji ambasady USA w Teheranie, Iran i Stany Zjednoczone nie utrzymywały stosunków dyplomatycznych. Od tego czasu relacje między oboma krajami charakteryzują się wrogością ideologiczną, sankcjami, napięciami w kwestiach bezpieczeństwa oraz sporem o irański program nuklearny. – Moim zdaniem mają dość przegrywania ze Stanami Zjednoczonymi – powiedział Trump dziennikarzom w niedzielę (11.01.2026) na pokładzie Air Force One. Jego administracja prowadzi rozmowy na temat ewentualnego spotkania obu stron. Zobacz także: Trump ostrzega Iran przed egzekucjami protestujących Stany Zjednoczone żądają od Iranu całkowitego zaprzestania wzbogacania uranu dla potrzeb programu jądrowego. Zachód zarzuca Teheranowi, że potajemnie dąży do budowy bomby atomowej. Iran zaprzecza tym zarzutom, ale ostatnio wzbogacił uran do poziomu 60 procent. Irański program jądrowy pozostaje zatem głównym punktem konfliktu w stosunkach z Zachodem. W ostatnich dniach Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją militarną USA, jeśli siły bezpieczeństwa użyją przemocy wobec demonstrantów. Brutalność, z jaką stłumiono demonstracje, ma pozostać ukryta przed światem. Od 9 stycznia internet i prawie wszystkie formy komunikacji ze światem zewnętrznym są wyłączone. Irańska telewizja państwowa, która w swoich reportażach, powołując się na przedstawicieli Islamskiej Republiki, oczernia protestujących jako terrorystów, od niedzieli coraz częściej pokazuje zdjęcia kostnic wypełnionych ciałami demonstrantów zabitych przez siły bezpieczeństwa. Jednocześnie ostrzega rodziny, aby nie pozwalały swoim dzieciom uczestniczyć w protestach, które rzekomo są prowadzone przez terrorystów.
Islamska Republika Iranu nie dąży do wojny, oświadczyło irańskie ministerstwo spraw zagranicznych, ale jest na nią doskonale przygotowana. „Debata na temat ewentualnych decyzji Donalda Trumpa lub działań militarnych Izraela przeciwko Iranowi dotyczy nie tyle oficjalnie ogłoszonych intencji, co rzeczywistych skutków takich kroków dla struktury władzy w kraju” – pisze Fatemeh Aman w odpowiedzi na pytanie DW. Międzynarodowa presja umacnia reżim zamiast go osłabić? Ekspertka ds. Iranu i analityk ds. Bliskiego Wschodu z siedzibą w Waszyngtonie, pracująca dla renomowanych amerykańskich think tanków, takich jak Middle East Institute i Atlantic Council, dodaje: „Doświadczenie pokazuje, że presja zewnętrzna, zwłaszcza jeśli nie prowadzi do szybkiego obalenia rządu, niekoniecznie ma osłabiający wpływ, a czasami nawet przynosi odwrotny skutek. W przypadku Iranu ryzyko to jest szczególnie wysokie”.
Zewnętrzne zagrożenie mogłoby posłużyć jako pretekst do zaostrzenia środków bezpieczeństwa, bardziej zdecydowanego stłumienia protestów i marginalizacji wewnętrznych konfliktów w aparacie władzy. „Prezydent Trump wielokrotnie pokazał, że przedkłada namacalne interesy amerykańskie nad wszelkie inne względy” – twierdzi Fatemeh Aman.
„Nie jest on zainteresowany kosztownymi projektami bez jasnego zakończenia i zazwyczaj woli nie angażować się w długotrwałe wojny” – dodaje analityczka ds. Bliskiego Wschodu. W tym kontekście głównym celem może być zmiana zachowania Islamskiej Republiki, a niekoniecznie samego reżimu. Cel ten można osiągnąć poprzez presję, sankcje i groźby, ale nie poprzez kompleksową wojnę. Nawet jeśli wielka wojna między USA a Iranem nie doprowadziłaby bezpośrednio do zmiany reżimu, miałaby bezpośredni wpływ na kraje sąsiednie: „Obejmuje to niestabilne dostawy energii, rosnącą niepewność, znaczną presję gospodarczą oraz ryzyko dalszego rozszerzenia konfliktów zastępczych. W związku z tym nie należy obecnie oczekiwać szerokiego poparcia dla wielkiej wojny w regionie”. Obawy o stabilność w Zatoce Perskiej Sąsiednie kraje arabskie w Zatoce Perskiej nie są wprawdzie sojusznikami Islamskiej Republiki, ale są bardzo zainteresowane stabilnością w regionie i uniknięciem eskalacji militarnej. Atak na Iran niesie ze sobą ryzyko, że Teheran zareaguje atakami na amerykańskie bazy wojskowe w regionie, których w sąsiednich krajach są dziesiątki.
„Przed obecnymi wydarzeniami państwa Rady Współpracy Zatoki Perskiej postanowiły uznać Islamską Republikę za rzeczywistość polityczną, z którą należy się zmierzyć” – zaznacza w rozmowie z DW Farzan Sabet, ekspert polityczny specjalizujący się w sankcjach gospodarczych i bezpieczeństwie na Bliskim Wschodzie w Global Governance Centre w Geneva Graduate Institute. Jak dodaje: „Później, po wydarzeniach z 2019 roku, zaczęli rozbudowywać własną siłę militarną i pogłębiać strategiczne relacje z sojusznikami. Jednocześnie chcieli rozwijać dyplomację i zmniejszać napięcia z Iranem”. Zobacz także: Tajemnicza śmierć w ambasadzie i zaginięcie oligarchy na Cyprze Regionalna rywalizacja między szyickimi władzami Iranu a sunnicką rodziną królewską Arabii Saudyjskiej o dominację na Bliskim Wschodzie, między innymi w Syrii, Iraku, a zwłaszcza w Jemenie, nasiliła się w 2019 r. po ataku dronów i rakiet na rafinerie państwowego koncernu naftowego Saudi Aramco w Abqaiq i Khurais. Ataki te spowodowały tymczasowe zmniejszenie produkcji ropy w Arabii Saudyjskiej o połowę. Za ataki obwiniono rebeliantów Huti w Jemenie, wspieranych przez Iran, mimo że Teheran zaprzeczył bezpośredniemu udziałowi w tych działaniach. W ostatnich latach Iran i Arabia Saudyjska podjęły ostrożne działania zbliżeniowe przy mediacji Chin. Oba kraje są ważnymi partnerami handlowymi Chin, które są uzależnione od stabilności na Bliskim Wschodzie, aby zapewnić sobie dostawy energii. Dla Pekinu, który stale rozszerza swoje wpływy na Bliskim Wschodzie i pomimo sankcji USA nadal importuje tanią ropę z Iranu, protesty i nowe sankcje USA nie są dobrą wiadomością.
Jako sojusznicy Islamskiej Republiki Iranu, Chiny i Rosja ostro skrytykowały uruchomiony we wrześniu 2025 r. przez Stany Zjednoczone i państwa E3 (Niemcy, Francję i Wielką Brytanię) mechanizm „snapback” mający na celu ponowne wprowadzenie sankcji ONZ wobec Teheranu i odrzuciły go jako niezgodny z prawem. Sankcje te zostały zniesione w 2015 r. w ramach porozumienia jądrowego JCPOA między Iranem a pięcioma mocarstwami posiadającymi prawo weta oraz Niemcami.
W 2018 r. Stany Zjednoczone pod przewodnictwem prezydenta Trumpa jednostronnie wycofały się z porozumienia, mając na celu osiągnięcie lepszego porozumienia. Prezydent USA dąży do tego celu do dziś. W poniedziałek (12.01.2026) ogłosił on na swoim serwisie internetowym Truth Social, że od tej pory kraje prowadzące interesy z Iranem będą objęte cłem w wysokości 25 procent. Według bazy danych Trading Economics najważniejszymi partnerami handlowymi Iranu są Chiny, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Irak.
Chiny skrytykowały tę decyzję. Chińskie władze są przekonane, że w wojnie celnej nie ma zwycięzców – odpowiedziała rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych w Pekinie, Mao Ning, na pytanie dotyczące nowych ceł amerykańskich. Chiny będą zdecydowanie chronić swoje uzasadnione prawa i interesy.
Chiny skrytykowały również interwencję USA w Wenezueli. Według Kpler, firmy zajmującej się danymi i analizami, która dostarcza w czasie rzeczywistym informacje na temat globalnych rynków surowców i żeglugi, w ubiegłym roku ponad połowa wenezuelskiego eksportu ropy naftowej, wynoszącego łącznie 768 000 baryłek dziennie, trafiła do Chin, co stanowiło około 3 proc. całkowitego importu ropy naftowej przez Chiny. Jednak według Umuda Shokri, stratega energetycznego i eksperta z George Mason University w Fairfax w stanie Wirginia, to Rosja pod rządami prezydenta Władimira Putina może najbardziej obawiać się wolnego i demokratycznego Iranu. W rozmowie z DW mówi: „Rosja ma duży wpływ na obecny rząd Islamskiej Republiki. Gdyby do władzy doszedł rząd, który zagrażałby interesom Rosji w regionie lub w polityce zagranicznej, taki rząd byłby niepożądany dla Moskwy”. Iran należy do trzech krajów o największych rezerwach ropy naftowej na świecie, a jednocześnie posiada drugie co do wielkości złoża gazu ziemnego na świecie: „Jeśli Iran będzie w stanie przyciągnąć niezbędny kapitał i technologię oraz odzyskać swój udział w rynku energii po zniesieniu sankcji, udział innych krajów eksportujących będzie stopniowo spadał”. Niemniej jednak ekspert uważa, że demokratycznie wybrany przez naród i stabilny rząd w Teheranie mógłby leżeć w interesie wszystkich innych krajów regionu. Oznaczałoby to koniec interwencyjnej polityki zagranicznej Islamskiej Republiki Iranu, która dotyka wszystkie kraje regionu – czy tego chcą, czy nie. Zobacz także: Iran grozi karą śmierci protestującym. „To wrogowie Boga” Kategorie: Telewizja
Duży zwrot w cenach paliw. Wszystko nagle się zmieniłoCeny ropy Brent urosły do poziomu najwyższego od końca października, kontrakty terminowe na dostawy oleju napędowego są najdroższe od miesiąca, podobnie jak ceny benzyny 95 na polskim rynku hurtowym.
Kategorie: Portale
Stramowski zdradził, dlaczego rozstał się z Warnke. Mówi o mocnych żartachRozwód Piotra Stramowskiego i Katarzyny Warnke był jednym z głośniejszych rozstań w polskim show-biznesie. Teraz chwalą się, że mają świetny kontakt. Aktor w nowym wywiadzie opowiedział o kulisach rozwodu i przytoczył nawet niewybredne żarty, na które pozwalają sobie z Warnke.
Beata Zatońska
Kategorie: Prasa
Proboszcz zaatakował siekierą i podpalił człowieka. Dlaczego przedłużono śledztwo?Proboszcz z gminy Tarczyn na Mazowszu, który zaatakował siekierą, a następnie podpalił znajomego bezdomnego mężczyznę, ma być poddany czterotygodniowej obserwacji psychiatrycznej – zdecydował sąd. Śledztwo zostało przedłużone do 25 kwietnia, bowiem śledczy chcą się upewnić, czy ksiądz w chwili dokonania zabójstwa był poczytalny.
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Te szkoły ponadpodstawowe są najlepsze w krajuKapituła rankingu pod przewodnictwem rektora Uniwersytetu Śląskiego prof. Ryszarda Koziołka brała pod uwagę sukcesy szkół w olimpiadach przedmiotowych, wyniki matury z przedmiotów obowiązkowych i wyniki matury z przedmiotów dodatkowych. W przypadku techników uwzględniła też wyniki egzaminów zawodowych. Dla szkół z maturą dwujęzyczną w obliczeniach rankingowych uwzględniono dodatkowo wyniki z egzaminu z języka obcego na poziomie dwujęzycznym. Ranking nie uwzględnia wyników matury międzynarodowej. W rankingu liceów i techników kapituła uwzględniła tylko szkoły dla młodzieży (bez szkół specjalnych i dla dorosłych), w których zdawało maturę w maju 2025 r., na arkuszach standardowych i niestandardowych, minimum 12 maturzystów przystępujących pierwszy raz do egzaminu, a wyniki średnie z języka polskiego i matematyki zdawanych obowiązkowo były nie niższe niż 0,75 średniej krajowej odpowiednio dla liceów i techników. Tegorocznym zwycięzcą wśród liceów jest XIV Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica w Warszawie. Szkoła od lat trafia do czołówki rankingu. W ubiegłym roku, dwa lata temu, trzy, cztery i pięć lat temu było na pierwszym miejscu, a sześć lat temu na drugim. W 2019 r. i 2015 r. także było na pierwszym, w 2017 r. i 2016 r. – na miejscu drugim, a w 2018 r. – na trzecim. LO Staszica nazywane jest królestwem matematyki, fizyki i informatyki. Od wielu lat współpracuje z Politechniką Warszawską. Uczniowie mogą na tej uczelni uczestniczyć w wykładach i zajęciach laboratoryjnych. Szkoła współpracuje też z Instytutem Matematyki Uniwersytetu Warszawskiego. Pracownicy UW prowadzą część zajęć w klasach z rozszerzonym nauczaniem matematyki. Co roku uczniowie szkoły są wśród laureatów i finalistów olimpiad z przedmiotów ścisłych. Drugie miejsce wśród liceów zajęło V LO im. Augusta Witkowskiego w Krakowie (w ub.r. również na drugim miejscu), miejsce trzecie – XIII LO w Szczecinie (w ub.r. także na trzecim). Miejsce czwarte ex aequo zajęły: III LO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Marynarki Wojennej RP w Gdyni (w ub.r. na piątym) i XXVII LO im. Tadeusza Czackiego w Warszawie (w ub.r na siódmym). Czytaj także: Nauczycielka podstawówki zawieszona. Miała wrzucić krzyż do śmietnika Na miejscu szóstym ex aequo są: Uniwersyteckie LO w Toruniu i IX LO im. Klementyny Hoffmanowej w Warszawie. Na miejscu ósmym jest Akademickie LO Politechniki Wrocławskiej we Wrocławiu, na dziewiątym – ex aequo: VIII LO im. Władysława IV w Warszawie i V LO im. Księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie. Na miejscu jedenastym ex aequo: II LO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stefana Batorego w Warszawie i 2 Społeczne Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Międzynarodowymi im. Pawła Jasienicy STO w Warszawie. Na miejscu trzynastym znalazły się ex aequo trzy szkoły: Publiczne LO Politechniki Łódzkiej w Łodzi, LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Warszawie i LXIV LO im. Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacego” w Warszawie. Wśród techników pierwsze miejsce zajęły ex aequo: Technikum Łączności nr 14 im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku w Zespole Szkół Łączności w Krakowie i Technikum Mechatroniczne nr 1 im. Piotra Drzewieckiego w Warszawie. Obie szkoły od lat są w czołówce rankingu. Krakowskie Technikum Łączności nr 14 im. w ubiegłym roku było na miejscu drugim, a warszawskie Technikum Mechatroniczne nr 1 na miejscu trzecim. Wcześniej w rankingu krakowskie technikum łączności zwyciężyło w 2011 r., a warszawskie Technikum Mechatroniczne w 2023 r. Technikum Łączności nr 14 im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku funkcjonuje w Zespole Szkół Łączności, w skład którego wchodzi też szkoła branżowa I stopnia. Uczy w zawodach: technik elektronik, technik informatyk, technik programista i technik teleinformatyk. Technikum Mechatroniczne nr 1 funkcjonuje w Zespole Szkół Licealnych i Technicznych nr 1 wraz z LXXX Liceum Ogólnokształcącym im. Leopolda Staffa. Uczy w zawodach: technik informatyk, technik programista i technik mechatronik (mechatronika to połączenie informatyki, robotyki, elektroniki i cybernetyki). Trzecie miejsce w tegorocznym rankingu techników zajęło Technikum Organizacji i Zarządzania w Zespole Szkół nr 8 w Szczecinie (w ub.r. na miejscu siódmym). Na miejscu czwartym jest Technikum Nowoczesnych Technologii im. Jana Pawła II w Kleszczowie (to ubiegłoroczny zwycięzca). Miejsce piąte zajęły ex aequo trzy szkoły: Technikum nr 1 im. Tadeusza Kościuszki w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 „Budowlanka” w Zielonej Górze (w ub.r. na miejscu szóstym), Technikum nr 7 im. gen. Józefa Kustronia w Zespole Szkół Elektryczno-Mechanicznych w Nowym Sączu (w ub.r. na czwartym) i Technikum Elektroniczne im. Obrońców Lublina 1939 r. w Lublinie (w ub.r. na piątym). Czytaj także: „Polska na TAK” rusza do szkół. Na początek koncert Roxie Węgiel Miejsce ósme zajęło Technikum Elektroniczne nr 7 im. Wojska Polskiego w Bydgoszczy, miejsce dziewiąte - Technikum nr I im. Waldemara Gostomczyka w Ostrowie Wielkopolskim, miejsce dziesiąte ex eaquo: Technikum Informatyczne SCI w Szczecinie i Technikum nr 9 Lotnicze im. Bohaterów Narwiku w Warszawie. Kapituła przygotowała też podrankingi szkół. Wśród nich są dwa, w których kryterium są wyniki matury (ranking maturalny dla liceów i ranking maturalny dla techników), ranking olimpijski (decydowały osiągnięcia w olimpiadach przedmiotowych) i rankingi wojewódzkie. W rankingu maturalnym liceów na miejscu pierwszym jest IX LO im. Klementyny Hoffmanowej w Warszawie, na drugim – ex aequo: XXVII LO im. Tadeusza Czackiego w Warszawie i V LO im. Księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie, na miejscu czwartym – VIII LO im. Władysława IV w Warszawie, na miejscu piątym – ex aequo: II LO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stefana Batorego w Warszawie, 2 Społeczne Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Międzynarodowymi im. Pawła Jasienicy STO w Warszawie i Akademickie LO Politechniki Wrocławskiej we Wrocławiu. W rankingu maturalnym techników na pierwszym miejscu jest Technikum Mechatroniczne nr 1 im. Piotra Drzewieckiego w Warszawie, na drugim – Technikum Nowoczesnych Technologii im. Jana Pawła II w Kleszczowie, na trzecim – Technikum Łączności nr 14 im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku w Krakowie, na czwartym – Technikum Komunikacji w Zespole Szkół Komunikacji w Poznaniu, na piątym – Technikum Elektroniczne im. Obrońców Lublina 1939 r. w Lublinie. Czytaj także: Ruszają ferie zimowe. Sprawdź, kiedy wypadają w różnych województwach W rankingu szkół olimpijskich na pierwszym miejscu jest XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie, na drugim – XIII LO w Szczecinie, na trzecim – Uniwersyteckie LO w Toruniu, na czwartym – V LO im. Augusta Witkowskiego w Krakowie, na piątym – III LO z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Marynarki Wojennej RP w Gdyni. Nagrody i dyplomy laureaci rankingu otrzymają w środę podczas gali finałowej w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Kategorie: Telewizja
Brutalne zabójstwo kibica Wisły. Sprawcę zatrzymano po 23 latachSprawa dotyczy morderstwa z 19 sierpnia 2003 r., do którego doszło w rejonie bloku nr 3 na osiedlu Strusia w Krakowie. „23-letni Filip H. rozmawiał z dwoma kolegami. W pewnym momencie zza pobliskich garaży wyszło dwóch mężczyzn. Jeden z nich zapytał Filipa, czy jest związany z klubem piłkarskim Wisła Kraków. Po potwierdzającej odpowiedzi padł jeden cios nożem, zadany bezpośrednio w okolice serca. Pomimo podjętej reanimacji młody mężczyzna zmarł” – przypomniała policja. Przez lata ze względu na niewystarczający materiał dowodowy nikomu nie przedstawiono zarzutu. Sprawa była m.in. nagłaśniania m.in. w magazynie „997”, ale to też nie przyniosło żadnych wskazówek. Sprawy nie odpuścili jednak funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, zajmujący się zwalczaniem zorganizowanej przestępczości związanej ze środowiskami pseudokibiców klubów sportowych. Śledczy przeprowadzili po latach kolejne drobiazgowe, wielomiesięczne czynności operacyjne i procesowe. Czytaj także: Zabójstwo kobiety w Nowej Hucie. Policja siłowo weszła do mieszkania „Efektem tej żmudnej pracy było wytypowanie i zatrzymanie podejrzanego o zabójstwo sprzed niemal 23 lat. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie Dominikowi B., wówczas czynnemu pseudokibicowi klubu piłkarskiego drużyny zwaśnionej, zarzutu zabójstwa z art. 148 Kodeksu karnego” – czytamy na stronie internetowej CBŚP. Decyzją Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia wobec podejrzanego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Kategorie: Telewizja
Największa próba ataku Rosji na polską infrastrukturę. Celem był blackout w całym krajuWszystko wskazuje na to, że grudniowe nieudane ataki na infrastrukturę energetyczną to rosyjski sabotaż, który miał zdestabilizować sytuację w Polsce - przekazał wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. - Mieliśmy do czynienia z sabotażem ze strony rosyjskiej. Cyfrowe czołgi już tu są. Byliśmy blisko blackoutu - stwierdził.
Agnieszka Maj
Kategorie: Prasa
Po 23 latach postawiono zarzuty zabójstwa w głośnej sprawie na tle kibolskimPo wielomiesięcznej i drobiazgowej pracy policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji oraz prokuratorów Prokuratury Krajowej, po niemal 23 latach ustalono i zatrzymano podejrzanego o brutalne zabójstwo młodego mężczyzny w Krakowie – poinformowała policja w komunikacie.
Kategorie: Telewizja
Gwiezdne wojny Sławomira Mentzena. "To się może skończyć konsekwencjami"Imperium Kontratakuje – taką nazwę nosi nowa partia zarejestrowana przez środowisko Sławomira Mentzena – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. To już druga, po Nowej Nadziei, która skopiowała nazwę z cyklu „Gwiezdnych wojen”. – To może skończyć się konsekwencjami ze strony The Walt Disney Company – ostrzega ekspertka.
Kategorie: Portale
Polacy ocenili działalność Marty Nawrockiej jako pierwszej damyInstytut Badań Pollster zadał badanym pytanie: jak oceniasz działalność Marty Nawrockiej jako pierwszej damy. Z sondażu wynika, że Marta Nawrocka może liczyć na poparcie 44 proc. respondentów. 28 proc. badanych oceniło jej działalność „raczej dobrze”, a 16 proc. „zdecydowanie dobrze”. Z ankiety wynika, że ponad połowa Polek i Polaków ocenia pozytywnie aktywność Pierwszej Damy. Negatywne zdanie o aktywności pierwszej damy ma 20 proc. badanych. Odpowiedź „raczej źle” wybrało 9 proc. respondentów, a „zdecydowanie źle” – 11 proc. Zdania na temat działalności Marty Nawrockiej jako pierwszej damy nie ma 36 proc. ankietowanych. Badanie zrealizował Instytut Badań Pollster 31 grudnia ub.r. i 1 stycznia br. metodą CAWI na próbie 1002 dorosłych Polaków. Struktura próby była reprezentatywna dla obywateli Polski w wieku 18+. Maksymalny błąd oszacowania wyniósł około 3 proc. Czytaj także: Prezydent Nawrocki zaatakowany za spotkanie, którego nie było Kategorie: Telewizja
"Oznaką mogą być zgrabiałe ręce". Obowiązki dla pracodawców podczas mrozów
Państwowa Inspekcja Pracy przypomina, że podczas mrozów pracodawca ma obowiązek nie tylko ogrzać pomieszczenia, ale w niektórych przypadkach zapewnić też odzież ochronną czy ciepłe posiłki. W innym razie pracownicy mogą nawet odmówić dalszej pracy.
Kategorie: Telewizja
Arcydzieło światowej literatury w telewizji. Dziś nowy odcinek serialuJuż dziś miłośnicy eposów rycerskich i kina fantasy mogą znów zacierać ręce. Polskojęzyczny kanał telewizyjny pokaże trzeci odcinek serialu "Wojna królestw", opartego na micie o Nibelungach. Produkcja już po zwiastunie zapowiadała się naprawdę epicko – i po pierwszych odcinkach znalazła grono wiernych fanów. Gdzie i o której godzinie można oglądać serial?
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Politolog: Sam Hołownia już wie, że Polska 2050 jest nie do uratowania"Polska 2050 jest już projektem nie do uratowania" – ocenił w rozmowie z PAP politolog Łukasz Młyńczyk. Jego zdaniem zwycięstwo Pauliny Hennig-Kloski w wyborach na szefa partii przyspieszy agonię ugrupowania, a wybór Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz ją wydłuży. Formacji nie uratuje nawet Szymon Hołownia – dodał ekspert.
Piotr Kozłowski
Kategorie: Prasa
Arktyczny gość w Szczecinie. Trwają intensywne poszukiwaniaJako pierwszy o sprawie poinformował „Kurier Szczeciński”, opisując zaskakującą wizytę ptaka na balkonie pana Grzegorza. Specjaliści zajmujący się ratowaniem dzikich zwierząt niemal od razu zaznaczyli, że nie jest to sowa żyjąca na wolności ani osobnik, który przyleciał do Polski z północnych rejonów świata. Według ekspertów mamy do czynienia z młodą sową pochodzącą z legalnej hodowli. Taki ptak nie posiada jednak umiejętności niezbędnych do samodzielnego funkcjonowania w naturalnym środowisku, co znacząco utrudnia mu zdobywanie pokarmu. Przebywanie w przestrzeni miejskiej stanowi dla sowy poważne zagrożenie. Kluczowe jest jak najszybsze odnalezienie ptaka i przekazanie go pod opiekę wykwalifikowanych specjalistów. Akcja poszukiwawcza prowadzona jest na terenie całego Szczecina. Mieszkańcy proszeni są o uważność i zgłaszanie każdej informacji dotyczącej możliwego miejsca przebywania sowy odpowiednim służbom. W przypadku zauważenia sowy należy skontaktować się ze Szczecińskim Ośrodkiem dla Dzikich Zwierząt „Zwierzogród” pod numerem telefonu 667 653 160. Czytaj też: Gołoledź – koszmar kierowców. Jak jeździć podczas „szklanki” na drodze? Kategorie: Telewizja
|
Sondaże polityczneAnkietaStudio Opinii
TVN24 - wiadomości, KrajGazeta Wyborcza — kraj
wnp.pl Informacje z otoczenia przemysłu
TOK.fm - Najważniejsze informacje z Polski
TVN24 Biznes i ŚwiatPortaleTVP.Info
300polityka
Dziennik
Wirtualnemedia.pl
CzęstochowaZ serwisów lokalnych Urząd Miasta CzęstochowyDziennik Zachodni - Częstochowa
Gazeta.pl — Częstochowa
wCzestochowie.plCzęstochowa - samorząd
|
Ostatnie odpowiedzi
15 lat 23 tygodnie temu
18 lat 6 tygodni temu